ratownicy na pokaz

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
Ciapata
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 05 sty 2007, 00:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ciapata » 14 sty 2007, 00:12

To może żeby było łatwiej... zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie że jesteście sobie koordynatorem akcji jakieś wielkiej katastrofy dajmy na to budowlanej w mieście gdzie takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca i nie ma specjalistycznego sprzętu takiego jakim mogły dyponować służby np. w Katowicach. Macie do wyboru skorzystanie z sił: Pogotowia Ratunkowego, Państwowej Straży Pożarnej, która posiada sprzęt do cięcia metali (rozcinanie samochodów itp.) Ochotniczej Straży Pożarnej, ( można liczyć na to samo), której członkowie działają w swojej okolicy od uuuuuu a może i dłużej i też bardziej specjalizują się w sprawach technicznych ( czytaj - rozcinanie blachy) niż w ratownictwie medycznym, Szkoły Aspirantów, Szkoły Medycznej i HGR'u, w którym jedyną osobą, która ma wykształcenie medyczne jest druh Eugeniusz który akurat tego dnia ma wolne ( normalnie pracuje na SORze w Szpitalu Powiatowym ).
Duży wybór, ale teraz zatanówmy się kogo wysłać na akcję. Pogotowie i strażacy chyba nikogo nie zdziwią ( chociaż pewnie wielu z Was nie pozwoliłoby wejść tam zespołom w chodaczkach... ale to powiedzmy inna historia), szkołę aspirantów poprosicie pewnie o pomoc, ze szkołą medyczną byśmy się zastanawiali bo przecież pierwsze roczniki to nic nie umieją... to niech rozdają herbatkę... a my weźmiemy tych z licencjatem - pielęgniarki, ratowników medycznych, może położne ( ciekawe który student zostanie tam wpuszczony jeśli nie pracuje w jakiejś jednostce służby zdrowia??) Kto weźmie za niego odpowiedzialność bo przecież nie uczelnia, a może powiecie mi że wejdzie tam sam bo wczoraj w jakiejś magicznej ubezpieczalni sam sobie załatwił polisę??? Ja jako koordynator nie pozwoliłabym mu wejść na teren gruzowiska, ewentualnie wysłałabym go do pomocy w szpitalu polowym, bo przecież ma do tego uprawnienia. Co nam zostało... Druh Eugeniusz nam odpada bo pewnie zadzwonił do niego szef z pracy i kazał mu się zgłosić do szpitala bo mają tylu poszkodowanych że się nie wyrabiają... zostaje HGR!!! Grupa harcerzy zapaleńców mających kurs strażaka-ratownika ( który z tego co wiem po wprowadzanych teraz zmianach będzie trwał całe 100 godzin)... hmmm... do szpitala polowego to ich nie wpuszczam bo nie mają uprawnień... a na gruzowisko??? Wezmę za nich odpowiedzialność??? Osobiście znam ich z ćwiczeń na których rzeczywiście radzili sobie dobrze, są fajni, mają dobrze poukładane w głowie!!! OOOOO i mają nawet super ochronne kombinezony- niepalne i prawie niezniszczalne ( może nawet lepsze niż jednostka OSP)... Zastanówcie się chwilkę... to od waszej decyzji zależy czy ci młodzi ludzie będą mogli się wykazać - pomóc, ale czy nawet przy braku profesjonalistów wysłalibyście grupę "zapaleńców". To pytanie podobne czy na wojne wysłalibyście (bez wstępnego przeszkolenia na poligonie) drużynę harcerską którza od dawna nie ukrywa swojego militarnego profilu! Czy odpowiecie swoją głową za ich zdrowie a nawet życie???

A teraz wyobraźcie sobie że się zgodziliście... jeden z harcerzy poślizgnął się i złamał kręgosłup... kto będzie czuł się za to odpowiedzialny??? komu przełożeni zmyją głowę?? na kim będzie wieszała psy opinia publiczna???

Umowa cywilno - prawna... ubezpieczenia... świetnie... wspaniale... pięknie... najpierw to wszystko musiałoby zacząć działać jak w zegarku... jak narazie to w naszym systemie służba zdrowia nie działa jak należy więc nie liczcie na to że ktoś pozwoli harcerzowi bez wykształcenia medycznego brać udział w zorganizowanej akcji gdzie ratowane są ludzkie życia...

Tak sobie jeszcze na moment wyobraźcie... skoro pacjent potrafi zaskarżyć stomatologa o nieprofesjonalne leczenie kanałowe chorego zęba (chociaż nie ma zielonego pojęcia co to kanał zęba i gdzie się znajduje), to czy macie gwarancje że rodzina poszkodowanego w takiej katastrofie nie będzie skarżyć ratownika który nieprofesjonalnie udzielał im pomocy... a jak się dowie że to był ktoś bez wykształcenia medycznego??? Pamiętajcie że nawet jesli taka rodzina nie miałaby racji to nawet z punktu widzenia psychologii człowieka będą oni szukali winy we wszystkim i wszystkich...

Radzę przemyśleć i choć raz postawić się w sytuacji kogoś odpowiedzialnego za innych... I to nie tylko za poszkodowanego ale też za tego ktory go ma uratować! Powinno to Wam wyjść bez problemu bo w przeciwieństwie do mnie większość z Was to instruktorzy ZHP wiec w swojej codziennej pracy powinniście być odpowiedzialni za młodszych, mniej doświadczonych i mniej wykształconych...

Pozdrawiam
Ciapata
Poznań

mefistoVELEK
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 12 sty 2007, 23:48
Lokalizacja: PPDH Hufiec PIAST
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mefistoVELEK » 14 sty 2007, 01:51

Przepraszam za ew błędy powyżej, błąd nowicjusza forum.
Tyle ode mnie...
Weź sobie Bulonie odpowiedzialność za czyjeś zdrowie, ŻYCIE!
Ja jestem do tej roboty szkolony od lat pięciu- niemało, niwiwele mniej niz trwa wyuczenie zawodu lekarza. A jednak cały czas słyszę, słyszymy jako ratownicy medyczni od pielęgniarek i lekarzy- weźcie na sieibe tą odpowiedzialność. decyduj o ludzkim życiu lub śmierci... Nie macie wystarczającej wiedzy, umiejętności itd, itp...
Z całym szacunkiem..
Nie wiem ile każdy/każda z Was przeaznaczył na szkolenie medyczne, ja dwa lata szkoły dyplomowej i idzie już drugi rok studiów na specjalności ratowniczej- w sumie cztery lata a będzie więcej.
Większość harcerskich ratowników ma za sobą szkolenia na strażaka- ratownika i nic poza tym. Może dodatkowo BTLS. ALE ON NIC NIE DAJE Z UPRAWNIEń!! Żadne ubezpieczenie nie uchroni Was przed ew włóczęgą po sądach i innych tego typu instacjach. Nie mówiąc już o wysłuchiwaniu uwag od rodzin poszkodowanych i osób postronnych, a te czasem BAAAARDZO ranią...
Poza tym Bulon...
Pokaż mi na prawdę DZIAŁAJĄCĄ grupę HGR... Choćby jako OSP- jeżdżącą co wspominany weekend do akcji...
Ostatnio zmieniony 14 sty 2007, 02:11 przez mefistoVELEK, łącznie zmieniany 1 raz.
from the underground and beyond

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 14 sty 2007, 15:09

chetnie z toba bede kontynuowac dyskuje jesli
zapoznasz sie z ustawa o prm
zapoznasz sie z ustwa o p-poz
zapoznasz sie z ustawa o psp
zapoznasz sie z roporzadzeniem o ksrg
oraz bedziesz osoba ktora orientuje sie w zasadach organizacji krajowego systemu ratowniczo gasniczego

bo niestety, i mowie to z prwdziwym bolem, nie orientujesz sie w tym od strony organizatora systemu ratowniczego a jedynie od strony czlonka zalogi karetki szkolonym od pieciu lat.

bo dyskusja w stylu - nie mozna bo nie mozna i juz
jest dla mnie bezsensowna

ja poprotu nie mam sily odnosic sie do kazdego twojego zdania ktore jest jedynie subiektywna ocena stanu zastanego
nie mysl o jutrze
mysl o koncu swiata

pozdrawiam :)

mam nadzieje ze kiedys sobie powiesz, ze byles nadmiernym pesymista
Braci się nie traci

Ciapata
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 05 sty 2007, 00:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ciapata » 14 sty 2007, 20:53

Wybacz bulon ale oprócz zaznajomienia się z tymi wszystkimi ustawami, rozporządzeniami oraz zasadami organizacji krsg zrobiłeś coś żeby dowiedzieć się czegokolwiek o tym jak w rzeczywistości współpracują HGRy np. z OSP. A może masz jakieś ciekawe informacje o HGR, które już brały udział w jakiejś akcji? Chętnie bym coś na ten temat poczytała...

A tak na marginesie... skoro tak świetnie znasz ustawy to pewnie wiesz też że to co w ustawach napisane często nie pokrywa się z rzeczywistością... Gdyby wszyscy przestrzegali prawa świat byłby piękny,np. w szpitalach nie brakowałoby środków opatrunkowych, leków, a wszystkie karetki miałyby zimowy komplet opon itd.

Czy teraz wdzisz różnicę między tym co na papierze a tym co w rzeczywistości...

Wolę myśleć o jutrze niż o końcu świata którego i tak nie wiadomo czy dożyję!

Czuwaj!
Ciapata
Poznań

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 14 sty 2007, 21:06

wspolpraca z osp ?
owszem dowiedzialem sie

zwroce ci jednak uwage na bardzo wazna rzecz

ratownictwo w polsce w wymiarze przypominajacycm to co sie dziejenw krajach normalnych zaczelo sie w polsce calkiem nie dawno

podstawowe rozwiazania systemowe istnieja od niecalych lat 10, nowoczesne karetki jezdza wszedzie od calkiem niedawna a dotychczas jedyna organizacja pozarzodowa dzialajca powszechnie bylo wlasnie osp ktore dziala od lat 100 - srednio.
ponadto wopr i gopr i tez od zawsze

a grupy pochodzenia innego niz takie co istnialo zawsze powstaja od paru lat i to cos kompletnie nowego

przelaamac beton nie jest latwo
Braci się nie traci

jeziorski
Użytkownik
Posty: 141
Rejestracja: 17 gru 2002, 20:53
Lokalizacja: hgr starowka
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jeziorski » 14 sty 2007, 23:02

Ja myślę, że mamy jeszcze jeden problem, wiele osób, które tu mówi cos na temat HGRów, wydaje się, że wiedzą, czym one są, jak pracują itd. a niestety ich obraz jest troche nie prawdziwy i stereotypowy.

Raz, wszystkie obstawy, nie tylko robione przez HGRy niosą to samo ryzyko. Co jeśli ktoś przedawkuje leki, lub zrobi mu się słabo, jakaś uczynna starasz pani poda mu jakieś swoje leki i on w wyniku reakcji uczuleniowej, lub czegoś innego umrze, pierwszy dotrze patrol harcerzy, ale już i tak będzie za późno i mimo podjęcia przez harcerzy RKO przybyły po 5 min. zespół pogotowia stwierdzi zgon. Albo zawali się rusztowanie pod sceną i ktoś zginie, jednej z Poznańskich firm zajmujących się zabezpieczeniem imprez zdarzyła się sytuacja, że ktoś przedawkował leki, ale znaleziony został dopiero po imprezie, nieżywy już od kilku godzin.
I jaka będzie różnica dla rodziny, czy to była katastrofa, czy impreza masowa??? Sondy dla tej przyjmują pozwy cywilne.

Dwa, HGRy raczej biorą pod uwagę różne sytuacje i raczej pamiętają o ubezpieczeniu od OC, a to już dużo.

Trzy, w HGR nie są tylko tacy "przeciętni" harcerze, raczej duży procent członków to ratownicy medyczni, pielęgniarki, studenci kierunków medycznych, strażacy itd. I w przeciwieństwie do przypadkowych studentów z AM, którzy gdzieś się pojawią, mają sprzęt, z którym można pracować i potrafią ze sobą współpracować.

I myślę, że powinniśmy się zastanowić, czy nie przydałaby się jakaś akcja promująca poszczególne elementy HSRu i HGRy, może te materiały, które opracowuje Cyrek troche pomogą.
Sebastian Jeziorski
Harcerska Grupa Ratownicza Starówka
www.hgrstarowka.xt.pl

miisiuu
Nowicjusz
Posty: 36
Rejestracja: 20 lis 2006, 13:20
Lokalizacja: KI ELPIS
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: miisiuu » 15 sty 2007, 15:38

Co do ratownikow na pokaz to ja jestem swierzo po KPP HSR i postanowilem sobie, ze koszulke, polara albo inny tego typu bajer kupie sobie dopiero jak sprawdze sie w tym co na kursie do glowy swojej upchnac mi sie udalo czyli mam nadzieje: nigdy (w sensie, ze nie bede nigdy w sytuacji wymagajacej skorzystania ze zdobytych umiejetnosci i wiedzy a nie, ze nie uda mi sie pomoc osobie, ktora tej pmocy potrzeboje, i nie mam tu na mysli np jakiejs babci, ktora w kosciele omdleje albo komus kto sie na jakims wyjezdzie "skaleczy" ale powazny wypadek). A co do apteczek to nie widze zadnych problemow, zeby kazdy kto chce (czuje sie na silach itd) moze nosic ja z soba, zeby w razie czego moc: "...niesc chetna pomoc bliznim..." bo to jest najwazniejsze moim zdaniem. A jezeli ktos chce byc szpanerem to niewiele tak na prawde mozna na to poradzic.
Czuwaj!!!
Bedziee :D

Wrocław
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 24 maja 2006, 16:46
Lokalizacja: 13 LDH "Kobra"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Wrocław » 20 sty 2007, 21:00

Osobiście nie jestem "Ratownikiem ZHP" co nie przeszkadza mi, że noszę apteczkę na imprezy klasowe etc etc. Na pierwszej imprezie się ze mnie śmiali, ale na drugiej, jak kumpel skręcił nogę w kostce to rozglądali się gdzie jestem i od tego czasu wszyscy byli za tym, żeby na imprezie, w lesie czy przy ognisku, gdzie łatwo o wypadek - była jakaś apteczka.

Jeśli chodzi o "czerwone" - rozumiem problem. Jest to zjawisko negatywne, zjawisko wpływające BARDZO ¬LE na wizerunek ZHP. Ostatnio w szkole, podczas rozmowy z jednym z szumnych i dumnych "Ratowników ZHP", poczułam koszmarny ból w klatce piersiowej... Zakręciło mi się w głowie i upadłam... Na kolanach próbowałam złapać oddech... Po kilkunastu sekundach ból ustał, ale ów "Ratownik" stał nade mną, kompletnie zdezorientowany. Co śmieszniejsze - w tym dniu przyjechał autobusik i pobierano krew... Lekarze stali jakieś 10 metrów od nas... Lekarz nie zauważył zdarzenia w tłumie, jadnak "Ratownik" nawet nie krzyknął do lekarza po pomoc, nie mówiąc o jej udzielaniu...

Rozmawiając z jednym z Instruktorów HSR, mówiliśmy o potrzebie psychologicznych testów dla Ratowników ZHP. Wpojenie im (poprzez przyznanie blachy) iż mają WIEDZę I UMIEJęTNOŚCI, które mogą RATOWAć życie - to chyba największy błąd jaki mogło zrobić HSR. Wystarczy, że takiego przekonania nabrał jeden, a dalej - poszło to jak sądze lawinowo. Owszem, może posiadają wiedzę, ale umiejętności praktycznego działania, to tak naprawde siła charakteru...

Zdaje sobie sprawę, że w tej chwili, odwrócenie tego strasznego procederu może być niemożliwe, ale :
Będąc na kursie pierwszej pomocy HSR, obserwowałam instruktorów.
Owszem, kilkakrotnie bardzo ostro i radykalnie zaznaczyli, że ów świeżo upieczony "Ratownik" wie niewiele. Natomiast sami, swoją postawą i swoim postępowaniem, utwierdzali w tych ludziach manie wielkości. Do momentu kiedy instruktorzy nie pozbędą się tak wygórowanego mniemania o sobie lub nie przestaną go okazywać - kursanci będą to naśladować.
Instruktor jest Bogiem dla kursanta / brązowego
Brązowy jest Bogiem dla nieświadomych rzeczywistości niezorgów, wśród których szpanuje...
phm. Paulina "Wrocław" Rutecka HO

Szef Zespołu ds. Promocji i Informacji Hufca
Członek Komendy Hufca Ziemi Myszkowskiej
Drużynowa 13 Lotniczej Drużyny Harcerskiej im. Leopolda Okulickiego

Lukas
Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 23 maja 2003, 18:35
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Lukas » 21 sty 2007, 11:13

Wrocław pisze:Rozmawiając z jednym z Instruktorów HSR, mówiliśmy o potrzebie psychologicznych testów dla Ratowników ZHP. Wpojenie im (poprzez przyznanie blachy) iż mają WIEDZę I UMIEJęTNOŚCI, które mogą RATOWAć życie - to chyba największy błąd jaki mogło zrobić HSR.
Psychologiczne testy dla ratowników ZHP??? Może jeszcze badanie na wariografie? :)
Moim zdaniem wypowiedź mocno, mocno przejaskrawiona.
Ratownicy ZHP to zwykli ludzie po zwykłym kursie pierwszej pomocy. Wpojenie im, że mogą ratować życie poprzez proste czynności manualne - to największy sukces HSR.

Na kursach pierwszej pomocy HSR - przede wszystkim uświadamia sie słuchaczom ogromną społeczną potrzebę reagowania w obliczu nieszczęśliwego wypadku. I to jest duże osiągnięcie HSR. Skutki uboczne, w postaci zalewu czerwonych koszulek i apteczek są niczym czkawka w walce z nowotworem.

Pozdrawiam
Łukasz Gocek

Wrocław
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 24 maja 2006, 16:46
Lokalizacja: 13 LDH "Kobra"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Wrocław » 21 sty 2007, 11:31

Nie rozumiesz, Łukaszu... Nie twierdzę, że źle że się uczy I pomocy. Twierdzę, że po kursie PP HSR Ci ludzie nie są w stanie ratować życia. Nie mają zwyczajnie takiej wiedzy... a i w 4 dni kursu, nie posiądą umiejętności ratowników medycznych czy lekarzy.

Testy psychologiczne... jestem za... choć wiem, że jest to awykonalne. Jednakże w tym momencie ograniczylibyśmy ilość osób, które w sytuacji krytycznej / stresowej - stracą głowę...
phm. Paulina "Wrocław" Rutecka HO

Szef Zespołu ds. Promocji i Informacji Hufca
Członek Komendy Hufca Ziemi Myszkowskiej
Drużynowa 13 Lotniczej Drużyny Harcerskiej im. Leopolda Okulickiego

Lukas
Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 23 maja 2003, 18:35
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Lukas » 21 sty 2007, 15:10

Wrocław pisze:Twierdzę, że po kursie PP HSR Ci ludzie nie są w stanie ratować życia.
Co Ty mówisz..? Ratownik ZHP udrażniający górne drogi oddechowe, tamujący krwotoki, podejmujący RKO, wzywający karetkę - nie ratuje życia???
Jeśli inni użytkownicy tego forum się z Tobą zgodzą to ja idę... nie wiem - sadzić marchew na przykład :)
Wrocław pisze:a i w 4 dni kursu, nie posiądą umiejętności ratowników medycznych czy lekarzy.
A gdzie na tym forum czy w programie kursów HSR jest napisane, że posiądą?
Wrocław pisze:Testy psychologiczne... jestem za... choć wiem, że jest to awykonalne. Jednakże w tym momencie ograniczylibyśmy ilość osób, które w sytuacji krytycznej / stresowej - stracą głowę...
Jestes może psychologiem czy wiedzę o testach psychologicznych ich przydatności i skuteczności czerpiesz z... kolorowych czasopism?
Łukasz Gocek

jeziorski
Użytkownik
Posty: 141
Rejestracja: 17 gru 2002, 20:53
Lokalizacja: hgr starowka
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jeziorski » 21 sty 2007, 15:14

Wrocław pisze:Nie rozumiesz, Łukaszu... Nie twierdzę, że źle że się uczy I pomocy. Twierdzę, że po kursie PP HSR Ci ludzie nie są w stanie ratować życia. Nie mają zwyczajnie takiej wiedzy... a i w 4 dni kursu, nie posiądą umiejętności ratowników medycznych czy lekarzy.

Testy psychologiczne... jestem za... choć wiem, że jest to awykonalne. Jednakże w tym momencie ograniczylibyśmy ilość osób, które w sytuacji krytycznej / stresowej - stracą głowę...
Ale czemu takie testy miały by służyć??? To tylko KURS PIREWSZEJ POMOCY!!!!
My mamy nauczyć tych ludzi Pierwszej Pomocy i w zupełności wystarczą na to te 4 dni, problem raczej w tym, ze w programie jest też kilka rzeczy z poza zakresu pierwszej pomocy.

Ci ludzie nie posiadają umiejętności ratowników medycznych i lekarzy, bo nie maja leczyć, ani zajmować się ratownictwem medycznym, tylko pierwsza pomocą.

Nie zgodzę się tez, że nie są w stanie ratować życia, są, ale w sytuacjach, w których jest w stanie poradzić sobie osobą bez specjalistycznego sprzętu i nie wykonując zabiegów zarezerwowanych dla osób, które posiadają odpowiednie uprawnienia i kwalifikacje i w tej sytuacji nie ma znaczenia czy będzie to nasz kursant czy Pan J. Jakubaszko.
A czy ktoś jest sobie w stanie z tym psychicznie poradzić czy nie, w minimalnym stopniu zależy od instruktorów.
Sebastian Jeziorski
Harcerska Grupa Ratownicza Starówka
www.hgrstarowka.xt.pl

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 22 sty 2007, 13:58

Testy są super. Osobiście kilka lat temu podczas rekrutacji na uczelnie przechodzilem testy psychologiczne, które zdyskwalifikowały mnie jako przyszłego ratownika medycznego. W uzasadnieniu usłyszałem (mam to na papierze), że jestem zbyt wrażliwy, aby ratowac życie...

Testy plegały na wypełnieniu standardowego kwestionariusza do oznaczania typu osobowości, oznaczania inteligencji oraz testy psychotechniczne, jak dla kierowców zawodowych.
Zgodzę się, ze istnieją typy osobowiści, które lepiej od innych predystynują do wykonywania zawodu ratownika medycznego, ale to wcale nie znaczy, że istnieje tylko jeden określony typ, który umożliwia wykonywanie czynności ratowniczych bez naruszenia zdrowia psychicznego.
Liczę, że fachowcy w tej dziedzinie, jakich w HSR mamy kilku - wypowiedza się bardziej kompetentnie ode mnie.

Ja zaś kilka razy udzielałem pomocy w róznych sytuacjach, podczas wypadków czy też na SOR i jakoś psychicznie sobie radzę nienajgorzej ;-)

Jako ciekawostkę dodam, że kilka lat później podobne testy przechodził mój kolega, nie zdziwiłem się, kiedy otrzymał negatywną opinię psychologiczną, jednak wtedy wspólnie postanowilismy ropzracować ten problem. Wystarczyło napisać odwołanie od opinii pani psycholog, aby komisja, bez powtórnego badania mogła zmienić decyzję na pozytywną.
Kolega pracuje obecnie w Pogotowiu Ratunkowym i OIOM-ie i radzi sobie doskonale.
Zastanawiające prawda....

Poruszyłm kwestię badań ratowników medycznych, dyskusja dotyczy harcerzy, którzy mają udzielać pierwszej pomocy. Moim zdaniem każdy, kto czuje się na siłach, może takowej pomocy udzielać. Jeśli kogoś paraliżuje strach, nie powinniśmy go zmuszać. Można umiejętnie go zachęcić.
Ważne jest również przygotowanie uczestników naszych kursów do poradzenia sobie z "brakiem sukcesu" podczas akcji ratowniczej.
Często harcerze po kursie uważają, że mogą uratowac wszystkich i wszyscy po ich czynnościach wstaną i będą żyć w najlepsze ...
Tymczasem większośc akcji ratowniczych obarczona jest ryzykiem niepowodzenia. Tutaj raczej dopatrywałbym się problemu i poszukiwałbym sposobów poradzenia sobie w tej sprawie, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

kubakuba
Starszy użytkownik
Posty: 230
Rejestracja: 08 lut 2005, 18:14
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kubakuba » 22 sty 2007, 14:57

Wrocław pisze:Testy psychologiczne... jestem za...
Pomysły uważam za niedobry.
Pierwszej pomocy powinien umieć udzielać każdy, bez względu na typ osobowości.
Po co zatem testy?
Jakub Sieczko

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”