ratownicy na pokaz

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
kalu
Użytkownik
Posty: 102
Rejestracja: 01 lip 2005, 18:41
Lokalizacja: ZKK HUfiec Giżycko
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kalu » 22 gru 2006, 12:08

Bartas Krosno pisze:[
Ale dlaczego nam sie to udało?! PRACA U PODSTAW! zanim zorganizowaliśmy dla nich kurs, spotykaliśmy sie wspólnie i rozmawiałismy na tematy zwiazane z PP!Ponieważ zawodowo jestem zwiazany z RM dużo pytali ja starałem sie odpowiadać i zaspokoic ich ciekawość i przez takie rozmowy i spotkania mamy grupe wspaniałych osób które "chcą" działc pomomo tego ze niemaja polarków,czapeczek i innych bajerów!
Wiec może to jest jakas alternatywa!

Pozdrowienia Dla HKR KROSNO
Trzymać tak dalej!!!
Bartas
Taa i w końcu i tak wyszło na moje ;)
phm Piotr Kalewski


Pod błękitnym niebem...

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 22 gru 2006, 12:14

Trochę ot, ale mam prośbę:

Bartas, Kalu i Stary wędrowcze... popracujcie nad ortografią, albo wklejajcie posty z worda i włączcie sobie tam sprawdzanie pisowni. Nie da się już czytać waszych postów. Trącą lekko prymitywizmem językowym.

Jesteście - zdaję się - osobami funkcyjnymi w ZHP, więc nie zaniżajcie poziomu. Wymagajmy czegoś również od siebie!

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 22 gru 2006, 12:23

bartas
dzieki za twoja uwage
postaram sie wprowadzic ja w zycie

pozdrawiam :)
Braci się nie traci

olka
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 19 gru 2006, 19:23
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: olka » 23 gru 2006, 16:59

Przemek dokładnie ujął to o co mi chodziło.może źle sprecyzowałam moje poprzednie wpisy ale chodzi mi dokładnie o to o czym mówi Przemek i proszę porozmawiajmy na ten temat.Pozdrawiam wszystkich!!

Lukas
Użytkownik
Posty: 89
Rejestracja: 23 maja 2003, 18:35
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Lukas » 23 gru 2006, 18:40

Wydaje mi się, że Rafał uchwycił istotę problemu pisząc o konsumpcji etosu ratownika.
Zjawisko samo w sobie jest patologią, której moim zdaniem nie da się zlikwidować w 100 procentach.
Można dyskutować o czynnikach, które pogłębiają ten stan:
1. Postawa instruktora - sam generuje wśród odbiorców (kursantów) przekonanie, że mogą "wszystko".
2. Odznaka - możliwość noszenia jej na mundurze sprawia, że na kursy przychodzą różni ludzie, o różnej motywacji.
3. Prestiż - ukończenie kursu PP HSR jest w wielu środowiskach przywilejem, osiągnięciem... Absolwent zyskuje zatem pewien prestiż i cała sytuacja staje się tzw "trendy".
4. Koszulki, polary, legitymacje, apteczki i inne gadżety... - pomagają zamanifestować zdobyty prestiż, co więcej - pomagają podnieść "rangę" posiadacza tychże gadżetów (im więcej czerwonego mam na sobie tym bardziej zaawansowanym jestem ratownikiem).

I tak można by wymieniać długo... ale zastanówmy się na razie nad powyższymi czterema czynnikami. Czy całkowite ich wyeliminowanie jest możliwe? Wydaje mi się, że próby naprawiania sytuacji wymagać będą dużej dozy rozwagi i delikatności bo walka "na oślep" ze wszystkim co "czerwone" może przynieść więcej szkód niż korzyści.

ad1. Instruktor w trakcie kursu nie może wpajać kursantom, że pojedli wszystkie rozumy medyczne, ale też nie może w kółko powtarzać, że po tym kursie uczestnicy nic nie będa umieli, nie dadzą sobie rady sami i są "tacy malutcy" przy zawodowcach (choć to prawda).
Przecież celem instruktora jest zmotywować kursanta do działania - czyli przekonać go, że jest w stanie sobie poradzić z elementami pierwszej pomocy, które omawiane są na kursie. Aby osiągnąć taki stan i nie "przedobrzyć" instruktor musi wykazać się umiejętnością delikatnego balansowania pomiędzy motywowaniem, a gaszeniem zapału. Nie jest to wcale takie proste - nie da się zamknąć tej umiejętności w regulaminie czy opisać w skrypcie z gotowymi rozwiązaniami. Każda grupa jest inna, każdy kursant w tej grupie jest indywidualnością, do której trzeba indywidualnego podejścia.

ad2. Odznaka została stworzona dokładnie po to by przyciągać na kursy nowych chętnych. Spełnia swoje zadanie znakomicie. Niestety wśród części osób generuje niezdrowe emocje, ambicje i nieco prymitywną - materialną chęć posiadania. Można powiedzieć, że sami sobie zgotowaliśmy ten los :) Jednak w moim przekonaniu likwidacja odznaki nic teraz nie zmieni gdyż... (patrz ad3 i ad4)

ad3. ... w parze z odznaką idzie prestiż z ukończenia kursu, przejścia egzaminów. Tu już kompletnie nie zawalczymy ponieważ tzw "zdrowy" prestiż (w sensie jakości szkoleń) jest rzeczą jak najbardziej pozytywną i nalezy do niego dążyć. Natomiast "wątpliwy" prestiż absolwentów kursów PP jest wyrabiany przez nich samych i tu obawiam się, że nasze pole działania jest niezwykle wąskie.

ad4. Pewne gadżety ratownicze w ZHP zostały stworzone po to by ułatwiać pracę (np podczas zabezpieczeń imprez masowych). Koszulki, polary pozwalają łatwo identyfikować osoby pełniące w grupie konkretne role (tu ratowników). Śliczne, czerwone apteczki są nieuniknionym następstwem postępu myśli technologicznej :) - ułatwiają pracę, organizację środków opatrunkowych i w domyśle sprawiają, że udzielanie pierwszej pomocy może być szybsze i łatwiejsze. I tak można pisac długo... Inna strona medalu..? Wszystkie te gadżety są wyraźnym uzupełnieniem małej, słabo widocznej odznaki i "wątpliwego" prestiżu - nic więc dziwnego, że są tak popularne. Każdy człowiek lubi być doceniany przez innych. Po co się męczyć skoro można to osiągnąć ubierając czerwony polar?
Jeszcze inny aspekt... Gadżety są przez kogoś produkowane i ktoś inny aby je mieć musi wydać pieniądze. A co moje, kupione - to święte - nikt mi nie będzie mówił co mogę ubierać, a co nie - prawda?
Wprowadzanie w tej chwili zakazów ubierania konkretnych ciuchów, czy noszenia apteczek w widocznym miejscu będzie całkowicie pozbawione sensu. To walka z wiatrakami.

Reasumując:
Uważam, że jedyną metodą walki z "syndromem czerwonego" jest zdroworozsądkowy spokój, uśmiech politowania na widok niegroźnych "czerwonych choinek" i zdecydowane, ostre reagowanie w sytuacji wystąpienia patologii mogących zagrozić zdrowiu lub życiu kogokolwiek.
Zamiast krzyczeć i szarpać się z własnym świętym oburzeniem działajmy na zasadzie kontrastów. Swoją własną postawą, wiedzą, umiejętnościami, zachowaniem, również ubiorem pokazujmy jak powinien wyglądać "profesjonalista". Wszak nic tak nie zbija z tropu jak porównanie pagórka do osmiotysięcznika - prawda? :)

Pozdrawiam wszystkich.

Łukasz Gocek
Łukasz Gocek

kubakuba
Starszy użytkownik
Posty: 230
Rejestracja: 08 lut 2005, 18:14
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kubakuba » 24 gru 2006, 02:15

Może to mało konstruktywne, ale chciałem jedynie poprzeć słowa Łukasza. W 100 % zgadzam sie z tym co pisze.
Jakub Sieczko

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 29 gru 2006, 11:14

Chyba nalezy rozdzielić dwie sprawy:
1. wygląd ratowników podczas wykonywania obowiązków (służba medyczna)
2. wykorzystywanie "czerwonych" gadżetów na co dzień, istny przerost formy nad treścią.

W pierwszym przypadku nie wszystko wydaje się jednoznaczne, o ile uważam, że ratownik "na służbie" powienien wyglądać profesjonalnie, najlepiej, aby była to odpowiedniego rodzaju odzież ochronna, to także w takich sytuacjach często mamy do czynienia z przesadą.
Czy to, że ktos wcale nie szpanuje czerwonym kolorkiem oznacza, że wszystko jest OK?
zastanówmy się, byc może dyskusja dotyczy również wizerunku harcerzy-ratowników, a nie tylko syndromu czerwonego.
Ja np. nie chcę byc identyfikowany z harcerzami którzy wygladają jak na tych zdjęciach:
http://www.hgr.starachowice.zhp.pl/gale ... m=3&pos=10
cz też jak na trzecim zdjęciu w prawej kolumnie tutaj: http://www.vamos.pl/foto.php?kat=11

Może kiedyś harcerscy ratownicy mogliby wygladać podobnie do ratowników z innej organizacji: http://www.gopr.pl/news_gif/88_p1020464_resize.jpg
Im chyba nie odbija "czerwono-niebieskie"?

Ważna jest równowaga i podejście z odpowiednią dozą pokory do swoich umiejętności. Nie problem w tym, ze ktoś zaklada "czerwony polarek", problemem jest, że jako instruktorzy nie nauczyliśmy tego, gdzie jest jego miejsce. Wydaje mi się, że większy nacisk powinnismy położyć na zajęcia związane z miejscem "RATOWNIKA ZHP" w łańcuchu ratunkowym. Powinnismy uzmysłowić kursantom, gdzie jest ich miejsce. Na kursach uczymy dwie grupy osób: po pierwsze harcerzy, którzy chcą umiec udzielic pierwszej pomocy, kiedy zdarzy się jakiś wypadek, druga grupa to wolontariusze ratownictwa, którzy pelnią słuzbe medyczną.
Moim zdaniem, kursy Harcerskiej Szkoły Ratownictwa powinnismy ukierunkować bardziej na tych pierwszych odbiorców. Wyeliminować z nich (podaję, korzystając z własnych doświadczeń i własnych błędów) nadmierną, jak to określamy "bandażozę". Zrezygnowac z prezentacji z ratownikami medycznymi w akcji, zminimalizować posługiwanie sie odzieża ochronną instruktorów, dążyć do uproszczenia. Przez to pokażemy kursantom, że udzielanie pierwszej pomocy jest łatwe, nie trzeba sie bać, nie trzeba miec czerwonego wdzianka, zeby jej udzielić.
Odrębna grupą są wolontariusze ratownictwa, dla nich moim zdaniem jest miejsce przede wszystkim w HGR-ach, a także w HKR-ach i innych. Tam powinni sie nauczyć, jak zadbać o własne bezpieczeństwo porzez właściwe stosowanie odzieży ochronnej i ochron indywidualnych, nie powinno to nikogo dziwić. Jeśli właściwie podejdziemy do tematu, to świadomy, dobrze nauczony ratownik będzie wiedział jak ubrać sie do zabezpieczenia medycznego, jak do pokazow ratownictwa drogowego a jak na dyżur w szpitalu i bez wątpienia, nie bedzie paradował w tym ubraniu w drodze do szkoły;-).
Sedno lezy w swiadomości, którą my, instruktorzy HS kształtujemy. Nasi kursanci w dużej mierze chca byc tacy, jak my. To my jestesmy odpowiedzialni za to, jak ich wyszkolimy, czy będą tylko szpanerkami, czy beda znac swoje, WAŻNE miejsce.
Musimy podkreślać, że świadek zdaarzenia ma do odegrania kluczową rolą w procesie ratowania osoby poszkodowanej, i fakt posiadania apteczki w takim a nie innym kolorze czy też majtającej sie przy plecaku, zamiast przechowywanej wewnątrz, nie ma wpływu na rezultat działań.
Zdarzają się sytuacje nieprzewidywalne, do tej pory pamiętam, jak jeden z uczestników naszego kursu nie rozstawał się z apteczką, nawet w sytuacjach, kiedy szedł do pubu, tańcząc w tłumie z daleka widać było jego ekwipunek ratowniczy, no cóż... ten sam człowiek po kilku latach, już w innej organizacji zajął sie nurkowaniem, nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy na wieczorna imprezę klubową przyszedł z wielką torbą nurkową na plecach ...
Uświadamiajmy też naszym kursantom, że nie są RATOWNIKAMI MEDYCZNYMI, najlepiej aby jak najżadziej używali sformułowania ratownik. Oczywiście bezsprzecznie jest tak, ze kto ratuje - jest ratownikiem, jednak z wielu względów, o ktorych była mowa w innych wątkach i na innych forach, lepiej tego unikać. Niech nasi kursanci dobrze poznają swoje miejsce, to pozwala mieć nadzieję, że coś sie poprawi.

Syndrom "czerwonego" dotyczy także wolontariuszy ratownictwa, dla uproszczenia bede mówił o ratownikach z HGR-ów, którzy czasem do udzielania pierwszej pomocy potrzebują wyjątkowo specjalistycznego sprzetu [pulsoksymetr] lub odziani w czerwone polarki, udają, że znają się na rzeczy lepiej od Wszystkich.
Prawdziwych fachowców najczęściej cechuje skromność i pokora - czyż nie? Nie oznacza to, ze nie mogą być ubrani w czerwoniutko-odblaskową odzież, jednak własciwe zachowanie, adekwatne do sytuacji i miejsca identyfikuje ich, jako profesjonalistów.
Chcemy w HSR promować wizerunek ratownika-harcerza profesjonalisty, jednak w tym zakresie potrzeba wspólnej pracy. Ogromne wysiłki, ustawiczna kilkuletnia praca, np. w zakresie wyszkolenia wysokosciowego prowadzona wspólnie z szefem wyszkolenia GOPR moze okazac się zupełnie nieskuteczna, przez jedno zdjęcie, na którym zobaczymy harcerskiego ratownika, posługującego się sprzętem lub stosując technikę w sprzeczności z zasadami i dobrymi praktykami.
Uczmy się, dskutujmy i zmieniajmy naszą organizację na lepsze, przez stawianie sobie ambitnych celów, realizacją wyzwań. Prawdziwych, autentycznych, nie harcerskich, zaniżonych, byle jakich.

W wyniku naszych wysiłków być może uda sie wpłynąć także na tych, którzy obnoszą się swoją ratowniczą wyższością na co dzień.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

kubakuba
Starszy użytkownik
Posty: 230
Rejestracja: 08 lut 2005, 18:14
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kubakuba » 02 sty 2007, 12:36

Polecam artykuł na ten temat w najnowszym numerze "Na tropie":
http://natropie.zhp.pl/content/view/234/
Jakub Sieczko

olka
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 19 gru 2006, 19:23
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: olka » 02 sty 2007, 18:42

Bardzo fajny artykuł:) i wiele wyraża.Moim zdaniem gdyby zaszła taka potrzeba wolałabym jednak by ratował albo przynajmniej był przy mnie "ktoś"kto ma pojęcie o udzielaniu pierwszej pomocy,a nie tylko ubrany w "czerwony polarek".

pozdrawiam wszystkich zainteresowanych tym tematem:)

Defender
Użytkownik
Posty: 74
Rejestracja: 03 sty 2007, 08:42
Lokalizacja: 64ssdh
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Defender » 03 sty 2007, 08:54

A wogóle to gdzie mozna kupic taki fajny polarek bo apteczke juz mam!

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 03 sty 2007, 10:06

4 zywioly :)
Braci się nie traci

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”