Czy to ma coś wspólnego z polemiką?

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
myfa
Stały bywalec
Posty: 363
Rejestracja: 14 sty 2003, 15:06
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: myfa » 13 lis 2003, 22:54

Jestem właśnie po lekturze artykułu Mariusza Cyrulewskiego w najnowszym „Na Tropie” i muszę powiedzieć, że odczucia mam mieszane.

Czy ten artykuł miał spełniać rolę informacyjną, opowiadać o obozie dla członków Harcerskich Grup Ratowniczych i Harcerskich Drużyn Ratowniczo-Medycznych?

Czy też miał stanowić polemikę z wypowiedziami uczestników „pochodzących z pewnego dużego miasta”?

Osobiście znam sprawę z trzech różnych punktów widzenia (organizatora, uczestnika z pewnego dużego miasta i osoby, która gościła na obozie), ale niestety czytelnicy „Na Tropie” mogą, jak na razie zaznajomić się tylko z opinią komendanta.

Szkoda, że tak zostało to przedstawione. Czy ktoś z dużego miasta chwyci z pióro i podejmie dyskusję? Z niecierpliwością będę tego oczekiwać.
phm. Bartosz Myszkowski

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 26 lis 2003, 13:35

Mój tekst w NA TROPIE jest odpowiedzią na słowo mówione i pisane uczestników obozu pochodzących z "pewnego dużego miasta" i to Ja chwyciłem za pióro, celem podjęcia dyskusji.
Nie wiem skąd Druh zna opinie o obozie.
Ja wiem jedno, ten obóz miał dużo wspólnego z ratownictwem, a narzekanie pozbawione było podstaw.
Dziwiło mnie to, że na obozie ratowniczym dla niektórych uczestników problemem było ranne wstawanie, zaprawa, ranne rozpływanie.
Zupełnie zdumiony byłem, kiedy po jednej z wieczornych symulacji, na drugi dzień musieliśmy odwołać zajęcia i zarządzić całodniowy odpoczynek - bo część uczestników nie dawała rady.
Proszę nie posądzać mnie o zbytnie przywiązanie do "działań specjalnych", ale nie uważam, aby przebiegnięcie kilku kilometrów, przeniesienie kogoś na noszach miało stanowić problem, dla kogoś, kto chce mówić o sobie - "Jestem ratownikiem".

CZUWAJ !
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

myfa
Stały bywalec
Posty: 363
Rejestracja: 14 sty 2003, 15:06
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: myfa » 26 lis 2003, 15:59

cyrek1 napisał:
Mój tekst w NA TROPIE jest odpowiedzią na słowo mówione i pisane uczestników obozu pochodzących z "pewnego dużego miasta" i to Ja chwyciłem za pióro, celem podjęcia dyskusji.
Tak właśnie Ja to interpretuję.
Ja wiem jedno, ten obóz miał dużo wspólnego z ratownictwem, a narzekanie pozbawione było podstaw.
Ja tego nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam, nie było mnie tam i nie wiem na 100%. Niemniej na podstawie znanych mi informacji przyznaję, że narzekania zdają się nie mieć uzasadnienia.

Nadal jednak czekam na głos osób sądzących inaczej...

[Edytowany przez myfa dnia 26.11.2003 o 16:01 ]
phm. Bartosz Myszkowski

z duzego miasta

Post autor: z duzego miasta » 30 lis 2003, 19:11

Fajna polemika Cyrek! Gdzież się podziala Twoja pokora? My już zaczęliśmy szukać dobrych cech obozu, choć dopiero po trzech miesiącach jesteśmy w stanie, a ty ot tak sobie mieszasz nas z blotem!!!jasne, co za problem pobiegac, ale przepraszam, na której zaprawie TY byleś? Poza tym dlaczego nie potrafisz się przyznać, ze wielu atrakcji (rzekomych) nie udalo ci sie zrealizowac? stąd nasze wielkie rozczarowanie! poza tym np. ja czulam sie okropnie gdy po powrocie z obozu nie znam tak wielu zmian w ratownictwie, ktore po tym obozie znac powinnam! I dziwi mnie fakt, że tak przykladny harcerz jak ty, wyrzywa sie na nas (dlaczego tylko na nas) za to ze wiekszosc jezdzila po tobie w obozowych ankietach? sam chciales szczerosci! i przykre jest to, ze zamiast przyznac sie do bledu, uznajesz swoje jedno slowo za wazniejsze od wielu opinii uczestnikow! Wybacz ale dla wiekszosci z nas wcale nie jestes guru ratownictwa!
Eeee...nawet nie chce mi się pisać na ten temat, chcialam to zachowac dla siebie po powrocie z obozu, myslalam, ze w koncu to pierwsza taka akcja, moglo sie nie udac, ale jak zaczales... tyle ze mam na tyle powsciagliwosci zeby nie napisac o jedno slowo za duzo!!!! ha, ha, a gdzie to postawa ktora każdy instruktor powinien propagowac?
ps. dziekuje harcerzowi z Torunia, że stanal w naszej obronie i ukazal, jak inni postrzegaja "duże miasto" przez opinie jednego, zadufanego w sobie druha!

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 01 gru 2003, 14:55

Istotna informacja - lubie polemizować z osobami, które mają na tyle odwagi, aby nie być anonimowymi i podpisywać się pod postami.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

Kaśka

Post autor: Kaśka » 02 gru 2003, 13:42

Drodzy Druhowie,
Wiem, że nie muszę nic pisać, na pewno sami wiecie, że poziom tych wypowiedzi jest przynajmniej niezadowalający. Może przejdźmy do konstruktywnych wypowiedzi.
pozdrawiam
katarzyna Krawczyk


--
hm. Katarzyna Krawczyk
Harcerska Szkoła Ratownictwa
Wydział Programowy GK ZHP

zith

Post autor: zith » 02 gru 2003, 18:16

Ratownictwa na obozie SAS towarzyszylo nam zarówno w rano, w poludznie, wieczorem jak i w nocy ( nocne symulacje)Co prawda nie jestem z dużego miasta i nie wiem czy Mariusz mnie też brał pod uwage mówiąc, że znalezli sie na nie tym obozie. Ale myśle , że co do obozu nie ma zastrzezeń, program był bardzo napięty ale dzięki temu nie tracilismy czasu na nie potrzebne rzeczy

P.S Pozdrawiam wszystkich wspaniałych ludzi ktorych poznalem na SASie z duzych i małych miast :)
Michał Łaskawiec zadowolony uczestnik SASu

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 02 gru 2003, 19:49

Mam nadzieję, że również inni uczestnicy SAS-u się wypowiedzą.
Michał, uważam, że na SASie byłeś jak najbardziej na miejscu.
Czekam na następne opinie, pozdrawiam wszystkich.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

Szary

Post autor: Szary » 02 gru 2003, 23:55

Mariuszu, Mariuszu, Mariuszu. Czego oczekujesz? Mam się uważać za zbesztanego? Pouczonego? Ukaranego mandatem? W ciekawy sposób pojmujesz znaczenie słowa "dyskusja", dziękuję jednak za zademonstrowanie innym użytkownikom tego forum małej próbki Twojego stylu. W zasadzie mogę już zaprzestać dalszego publikowania w tym temacie, myślę, że każdy, kto śledzi rozwój wydarzeń, wyrobił sobie już własne zdanie a dalsza wymiana opinii doprowadzi co najwyżej do permanentnego skłócenia ratowników z dwóch "dużych miast".
Przyjmuję wszystkie Twoje uwagi (nie deliberując już dłużej nad ich słusznością, lub jej brakiem), zechciej zrewanżować mi się uprzejmością i przyjąć kilka moich. Z twoich wypowiedzi przebija pewność siebie, absolutne przekonanie o słuszności własnej racji i chęć zdominowania "przeciwnika". To jestem w stanie zrozumieć. ZUpełnie jednak nie podoba mi się to, co pobrzmiewa w tle Twojej retoryki. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale pogarda nie jest dobrym towarzyszem dla instruktorskiej podkładki. Jak mawiał Montaigne: "Nawet na najwyższym tronie świata i tak siedzimy jeno na własnym zadku".
Mam zatem propozycję. Obaj jesteśmy instruktorami z dużym stażem, w swoich środowiskach zajmującymi wysoką pozycję, jeśli nie rozkazo- to z całą pewnością opiniotwórczą. Dla swoich ludzi staramy się być wzorem niezależnie od naszych ludzkich słabości, czy wad. Skoro już wymieniliśmy opinie i doskonale wiemy, na czym stoimy, dajmy im przykład braterstwa i tolerancji i, w imię ideałów które obaj wyznajemy, zakończmy tą dyskusję uściskiem ręki, rozstając się jeśli nie w zgodzie, to przynajmniej w poczuciu wzajemnego szacunku.

--
Lepiej być, niż nie być

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 03 gru 2003, 10:12

Marcin, ja podobnie jak Ty nie mam zamiaru nikogo publicznie atakować, czy napiętnować. Zgadzam się, że z obozu jedni wrócili zadowoleni, inni nie. Znamiennym jest jednak, że Ci niezadowoleni pochodzą z jednego środowiska i jednego miasta – tak przypuszczam, tak też wynika z ankiet, na które się powołujecie, a które w całości widzieliśmy my, a nie Wy i z nich właśnie wynika, jaka była ogólne ocena obozu. Jeśli się mylę i jest jakiś niezadowolony uczestnik, niech się ujawni !!!
Artykuł w „NA TROPIE” skierowany był, jak słusznie zauważyłeś, do szerokiego grona odbiorców, moim celem było zwrócenie uwagi WSZYSTKICH, którzy pojmują harcerstwo przez pryzmat mundurków i piosenek przy ognisku, a kiedy trzeba np. pokonać 3 km, zjechać na linie, przejść most linowy, przenieść kogoś na noszach – zaczyna się marudzenie i opinie negatywne.
Jeśli Wasze środowisko poczuło się wywołane do tablicy – to chyba poczuliście się właściwymi adresatami moich słów ?
Lepiej szukać rozwiązań a nie problemów, podjąć trud, niż narzekać, działać zamiast gadać – tak właśnie staram się postępować, tak postępują moi ratownicy, chciałbym, aby tak postępowali ratownicy we wszystkich HGR-ach w kraju.
Już dzisiaj zapraszam na Letni Obóz szkoleniowy dla członków HGR, który mam nadzieje, będzie lepszy, i dużo bardziej wymagający.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 03 gru 2003, 10:21

anniok napisał:
SAS w Drężnie oczyma uczestniczki
czyli
polemika z artykułem "Czy to ma coś wspólnego z ratownictwem"
---------------------------------------------------------------

W sierpniu uczestniczyłam w letnim obozie szkoleniowym dla członków Harcerskich Grup Ratowniczych i Harcerskich Drużyn Ratowniczo-Medycznych w Drężnie k. Szczecinka. Wydawałoby się, że to już dawno i nie warto o tym wspominać, ale zdaje się, że jednak trzeba. Tuż po obozie jedna z uczestniczek opisała go w kilku zdaniach na stronie naszego HGR. Nie była zadowolona z obozu i dała temu wyraz. Myślałam, że na tym będzie koniec. Jednakże dwa tygodnie temu wpadł w moje ręce artykuł komendanta tegoż obozu, zamieszczony on line w "Na tropie" a trzy dni temu dowiedziałam się, że ów komendant rozpoczął dyskusję na ten temat na Forum ZHP.
Nie ja rozpocząłem dyskusję na forum :-)
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

Szary

Post autor: Szary » 03 gru 2003, 13:20

Mariuszu, Mariuszu, Mariuszu. Czego oczekujesz? Mam się uważać za zbesztanego? Pouczonego? Ukaranego mandatem? W ciekawy sposób pojmujesz znaczenie słowa "dyskusja", dziękuję jednak za zademonstrowanie innym użytkownikom tego forum małej próbki Twojego stylu. W zasadzie mogę już zaprzestać dalszego publikowania w tym temacie, myślę, że każdy, kto śledzi rozwój wydarzeń, wyrobił sobie już własne zdanie a dalsza wymiana opinii doprowadzi co najwyżej do permanentnego skłócenia ratowników z dwóch "dużych miast".
Przyjmuję wszystkie Twoje uwagi (nie deliberując już dłużej nad ich słusznością, lub jej brakiem), zechciej zrewanżować mi się uprzejmością i przyjąć kilka moich. Z twoich wypowiedzi przebija pewność siebie, absolutne przekonanie o słuszności własnej racji i chęć zdominowania "przeciwnika". To jestem w stanie zrozumieć. ZUpełnie jednak nie podoba mi się to, co pobrzmiewa w tle Twojej retoryki. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale pogarda nie jest dobrym towarzyszem dla instruktorskiej podkładki. Jak mawiał Montaigne: "Nawet na najwyższym tronie świata i tak siedzimy jeno na własnym zadku".
Mam zatem propozycję. Obaj jesteśmy instruktorami z dużym stażem, w swoich środowiskach zajmującymi wysoką pozycję, jeśli nie rozkazo- to z całą pewnością opiniotwórczą. Dla swoich ludzi staramy się być wzorem niezależnie od naszych ludzkich słabości, czy wad. Skoro już wymieniliśmy opinie i doskonale wiemy, na czym stoimy, dajmy im przykład braterstwa i tolerancji i, w imię ideałów które obaj wyznajemy, zakończmy tą dyskusję uściskiem ręki, rozstając się jeśli nie w zgodzie, to przynajmniej w poczuciu wzajemnego szacunku.

--
Lepiej być, niż nie być

myfa
Stały bywalec
Posty: 363
Rejestracja: 14 sty 2003, 15:06
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: myfa » 03 gru 2003, 16:01

cyrek1 napisał:
Mój tekst w NA TROPIE jest odpowiedzią na słowo mówione i pisane uczestników obozu pochodzących z "pewnego dużego miasta" i to Ja chwyciłem za pióro, celem podjęcia dyskusji.
cyrek1 napisał:
Artykuł w „NA TROPIE” skierowany był, jak słusznie zauważyłeś, do szerokiego grona odbiorców, moim celem było zwrócenie uwagi WSZYSTKICH, którzy pojmują harcerstwo przez pryzmat mundurków i piosenek przy ognisku, a kiedy trzeba np. pokonać 3 km, zjechać na linie, przejść most linowy, przenieść kogoś na noszach – zaczyna się marudzenie i opinie negatywne.
To jak to w końcu było z tym artykułem, polemika z "pewnym dużym miastem", czy informacja dla "szerokiego grona odbiorców"?
phm. Bartosz Myszkowski

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”