nie wiem co robić........

Wydział Harcerski harcerze.zhp.pl
agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 29 gru 2003, 12:01

"Krzyż, Krzyż, Krzyż. Co to jest?? że harcerz bez Krzyża nie może istnieć."

Nie zapominajmy, ze Krzyż harcerski jest odznaką przynależności do Związku Harcerstwa Polskiego. Jeśli chodzi o sam fakt: bez złożeniaPrzyrzeczenia nie możemy zdobywać stopni, nie możemy się rozwijać tak, jak przewiduje to metodyka. Ja złożyłam Przyrzeczenie po ponad 5 latach, ale nie z powodu nie udzielania się. Kilkakrotnie zmieniałam drużyny (raz z powodu przeprowadzki do innego miasta, dwa razy rozwiązano drużyny), ale w każdej starałam się aktywnie uczestniczyć. Moja radość z otrzymania Krzyża była niedostrzegalna. Raczej stwierdzenie : nareszcie... Jednocześnie Krzyż otrzymali ludzie ode mnie młodsi i mniej doświadczeni. I nie mogę mieć o to pretensji do nikogo, bo przecież oni jednakowo zapracowali.

Uważam, że w pewnym momencie, kiedy zbyt długo czeka się na tą chwilę, gdy wypowie się rotę Przyrzeczenia, traci swoje znaczenie. Warto być pełnoprawnym członkiem ZHP...
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 29 gru 2003, 12:04

i dodam jeszcze, że po 5 latach w związku w wieku 18 lat jestem zastępową, moje druhenki mają po 12-13 lat i żadnego szacunku, za to chory dystans, bo w końcu co to za zastępowa, co to nie zasłużyła na Przyrzeczenie...
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Alienek
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 08 gru 2002, 21:05
Lokalizacja: 191 WDW "Czarny Szlak"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alienek » 29 gru 2003, 13:34

Ja miło wspominam czas, kiedy dostałem krzyż. I dostałem go niebanalnie :D 1 kwietnia - w "dzień żartów" :D Ale mój drużynowy zawsze był pomysłowy :) I za to go cenię. Dziś, po wielu latach noszenia krzyża, samemu przyznająć kilka, twierdzę, że widziałem radość, dalsze zaangarzowanie w harcerzach dostających "tą małą a jakże ważną cząstkę harcerstwa". Nie musiałem się wysilać - po niedługim czasie wszyscy w drużynie mieli krzyż. Po prostu jedni dopingowali drugich itd. Najdłużej czekał taki jeden chłopak - 14 miesięcy (rok i 2 miesiące). I uważam, że starałem się docenić wszystkich - nadal są drużyną. Chodzi o to, jacy są ludzie, a nie jak długo trzeba na krzyż czekać.....
Rafał Półbratek
191 WDW "Czarny Szlak"
Warszawa Mokotów
poza tym w HGR Bemowo

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerze”