Czekając na...

Wydział Harcerski harcerze.zhp.pl
Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 27 kwie 2004, 14:30

magnoliam napisał:
dla mnie dgy byłam młodsza rzecza naturalną było to iż moja przyboczna niema krzyża
Co do oczekiwania. Wydaje mi się, że czekać na krzyż może każdy... ja bym mogła nawet osiem lat, ale tylko przy porządnej motywacji drużynowego.
Mi zawsze wmawiali, że jak będę pracować to krzyż szybko przydzie.

CHODZI MI O TO, że ludzie bez odpowiedniej motywacji naprawdę się szybko wypalają, a taki krzyż dodaje 'speeda'...
Jeżeli drużynowy nawet nie wspomina o krzyżu, a zapytany "czemu ja jeszcze nie mam krzyża, druhu?" odpowiada jeszcze lepszym pytaniem "Naprawdę?"
To jest tylko i wyłącznie brak odpowiedzialności.
TAK ODBIERAM TEN WĄTEK...
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

magnoliam

Post autor: magnoliam » 04 maja 2004, 01:01

Patka_69 napisał:

Co do oczekiwania. Wydaje mi się, że czekać na krzyż może każdy... ja bym mogła nawet osiem lat, ale tylko przy porządnej motywacji drużynowego.
Mi zawsze wmawiali, że jak będę pracować to krzyż szybko przydzie.
nowłaśnie ja zawsze wiedziałam że krzyż maja tylko Ci najstarsi harcerze Ci którzy są stuprocentowo pewni że chcą złożyć przyżeczenie. Mi nikt nie mówił że jak będe dobrze pracować to i tak niedostanę krzyża po prostu u nas przyżeczenie to coś więcej niż w innych drużynach. i szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa co nazywasz "porządną motywacją drużynowego"?
Patka_69 napisał:
CHODZI MI O TO, że ludzie bez odpowiedniej motywacji naprawdę się szybko wypalają, a taki krzyż dodaje 'speeda'...
u nas wdrużynie jest około 20 osób, w tym 3 z krzyżem, i dosyć wątpie by te osoby które odchodzą, odchodzą dlatego że niedostały krzyża, a tak taki krzyż dodaje 'speeda' w trochę póżniejwszym momeńcie drogi harcerskiej
Patka_69 napisał:

Jeżeli drużynowy nawet nie wspomina o krzyżu, a zapytany "czemu ja jeszcze nie mam krzyża, druhu?" odpowiada jeszcze lepszym pytaniem "Naprawdę?"
To jest tylko i wyłącznie brak odpowiedzialności.
TAK ODBIERAM TEN WĄTEK...
ja nigdy nie postawiłam tego pytania, ale gdybym je postawiła odpowiedzią nie było by pytanie "naprawde?" ale ztwierdzenie że w naszym szczepie tradycja jest odmienna niż w większości innych drużyn u nas krzyż na ogół dostaje się o wiele póżniej, gdyż do przyzeczenia dopuszcane są tylko te osoby ktore naprawdę chcą je złożyć które uważają że są gotowe wypełniać je przez całe życie które zdają sobie sprawę jaką odpowiedzialność na siebie biorą wypowiadając słowa roty. a niepostawiłam tego pytania właśnie dlatego ze to wiedziałam, bo o tym kiedy składa się przyżeczenie nieraz się w drużynie i szcepie rozmawiało tak więc zarzut że temat krzyza jest w ogóle nie poruszany jest nieprawdziwy.

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 04 maja 2004, 06:23

To wszystko co piszesz, świadczy tylko o tym, że jesteś świadoma tego, że krzyż dostaje się będąc starszym i bardziej doświadczonym człowiekiem i co więcej- świadomym tego co się mówi (treści przyrzeczenia).
To jest jak najbardziej w porządku... :)

A teraz przejdźmy do bardziej 'brutalnej sytuacji'.
Wyobraź sobie, że do waszej drużynki przechodzi dziewczynka w wieku 14 lat z krzyżem... dla mnie to by była niezręczna sytuacja, miejąc 17 lat- będąc przyboczną i patrząc na mundur tego 'dziecka'...

PS: To nie miało zabrzmieć, że to co robicie jest złe (bo jest b.dobre)... Ale co byś zrobiła w takiej sytuacji?
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

mort
Starszy użytkownik
Posty: 261
Rejestracja: 16 sty 2003, 00:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mort » 04 maja 2004, 22:50

Patka_69 napisał:
A teraz przejdźmy do bardziej 'brutalnej sytuacji'.
Wyobraź sobie, że do waszej drużynki przechodzi dziewczynka w wieku 14 lat z krzyżem... dla mnie to by była niezręczna sytuacja, miejąc 17 lat- będąc przyboczną i patrząc na mundur tego 'dziecka'...
zapewne ta dziewczynka byłaby (mogłaby być) dyskryminowana z tego powodu, a to napewno nie jest dobre. Mój szczep ma dość wysokie wymagania na stopnie jeśli chodzi o wiedzę. Na wyjazdach, w których harcerze spotykają się z członkami innych drużyn róznica jest często widoczna. Jeżeli zdarzy się,że ktoś przychodzi do naszego szczepu z wysokim stopniem( lub średnim) mam tu na myśli ćwika lub wyżej (obecnie myślę też o pionierce/odkrywcy :) W pewnym stopniu taka dyskryminacja występuje. Tzn. nikt mu nic nie wypomina jednak w działaniu widać,że ma braki w stosunku do innych i jest mu niewygodnie. Nikt nie opuścił naszego szczepu z tego powodu, zawsze raczej starał się nadrobić zaległości i przysparzało to korzyści wszystkim.
Jednak w przypadku który został podany uważam, że mogłaby wytworzyć się sytuacja w której, każdy niemalże czychałby na błąd owej harcerki,żeby pokazać,że nie zasługuje na to.
PS: To nie miało zabrzmieć, że to co robicie jest złe (bo jest b.dobre)... Ale co byś zrobiła w takiej sytuacji?
Ja uważam, że jest "troche" zła w elitaryzowaniu krzyża. Owszem w moim szczepie nikt nie dostanie go jeśli nie zasłuży, ale bez przesady 2-3 lata. Rozumiem że ktoś zaczął chodzić na zbiórki, ale dopiero po roku go to wciągneło i zaczął pracować porządnie i złożył przyrzeczenie. Tu 2 lata są usprawiedliwione. Ale jeśli ktoś chodzi regularnie i zachowuje się normalnie, jednocześnie robiąc coś pożytecznego to wystarcza.
Elitaryzowanie krzyża jest częstą domeną tych którzy czekali na niego długo i patrząc na swojego drużynowego który powtarzał:"jak zasłużysz to dostaniesz" wbili sobie do głowy, że jest to najwyższe odznaczenie harcerskie i trzeba przynajmniej uratować dwa razy komus życie żeby je dostać.

I jeszcze dodam przyboczny bez krzyża to jakoś dla mnie nie wygląda poważnie. Rozumiem że w tej drużynie która ma 20 osób w tym 3 z krzyżem, te 3 to drużynowy i 2 przybocznych. Prosze mnie nie zrozumieć bo tylko mówię co mi przyszło do glowy (niekoniecznie tak musi być i mam nadzieje że tak nie jest) ale w takiej sytuacji wygląda na to że kadra tej drużyny nie ma się czym pochwalić skoro broni dostępu do krzyża. Bo jeśli da komuś to różnica między kadrą a harcerzem się zatrze. Radzę się zastanowić jaką ta drużyna daje przyszłość, zwłaszcza jeśli nagle może zabraknąć tej "ukrzyżowanej" kadry
phm. Michał "misiek" Markucki H.R.
szczepowy Szczepu "Gniazdo" im. Kedywu
drużynowy 101.ŁDW "Sad" im. hm.kpt.A.Romockiego "Morro"
"carpe diem quam minimum credula pastero"

magnoliam

Post autor: magnoliam » 11 maja 2004, 12:10

mort napisał:

Jednak w przypadku który został podany uważam, że mogłaby wytworzyć się sytuacja w której, każdy niemalże czychałby na błąd owej harcerki,żeby pokazać,że nie zasługuje na to.
dokładnie takiej sytuacji niebyło choć rózne harcerki z innych szczepów przechodziły do nas, jednak nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem że każdy czychał by na błąd owej harcerki, z doświadczenia wiem iż na pewno dużo trudniej było by się do nowej sytuacji przyzwyczajić tej harcerce niż jej przełozonym, po to że składanie przyzeczeń wygląda u nas w ten sposób nie oznacza że harcerki nie są świadome jak to wygląda w innych drużynach

mort napisał:

Ja uważam, że jest "troche" zła w elitaryzowaniu krzyża.(...) Elitaryzowanie krzyża jest częstą domeną tych którzy czekali na niego długo i patrząc na swojego drużynowego który powtarzał:"jak zasłużysz to dostaniesz" wbili sobie do głowy, że jest to najwyższe odznaczenie harcerskie i trzeba przynajmniej uratować dwa razy komus życie żeby je dostać..
Owszem, nie jest do całkowicie dobry system, ale dawanie harcerce czy harcerzowi krzyża po dwóch latach też nie jest moim zdaniem najlepsze jeśli zaś chodzi Ci oto że wyglada to unas tak dlatego że ludzie wciagaja sie wharcerstwo dopiero po dłuzszym okresie, to niestety ale 70% osób w druzynie przeszło do niej z zuchów, co oznacza że w harcerstwo były juz wciagniete zanim zostały harcerkami i wczesniej wiedziały tez co to jest krzyż.

I jeszcze raz podkreslam nigdy nie słyszałam umnie w szczepie zdania "jak zsłuzysz to dostaniesz"!!!!! tu owszem chodzi o zasłużenie ale przedewszystkim przynajmiej w moim odczuciu o ZROZUMIENIE

i doskonale zdaje sobie sprawę iz krzyz niemoże być uwienczenie drogi harcerskiej a początkiem pewnego jej świadomego etapu

mort napisał:

w takiej sytuacji wygląda na to że kadra tej drużyny nie ma się czym pochwalić skoro broni dostępu do krzyża. Bo jeśli da komuś to różnica między kadrą a harcerzem się zatrze. Radzę się zastanowić jaką ta drużyna daje przyszłość, zwłaszcza jeśli nagle może zabraknąć tej "ukrzyżowanej" kadry
tej ukrzyzowanej kadry tak szybko nie zabraknie, a kzryz nie jest rozróżnikiem kadry i nie kadry po jak już chyba mówiłam i tu itu są osoby które złożyły już przyzeczenie jak i takie które go niezłożyły

magnoliam

Post autor: magnoliam » 11 maja 2004, 12:22

a pomijając wcześniejsze wypowiedzi stwierdziliście że jesli harcerz/harcerka jest zniechecony do dopuszczenie do krzyza doda mu 'speeda'

czymam w takim razie rozumiec ze gdy ktos decyduje się że chce odejść to wy proponujecie mu złozenie przyrzeczenia??

mort
Starszy użytkownik
Posty: 261
Rejestracja: 16 sty 2003, 00:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mort » 11 maja 2004, 13:22

Po pierwsze nie stwierdziłem,że tak będzie ale że może być. Pozatym dodałem, że mam nadzieję że u was tak nie jest. Po drugie stwierdzasz,że czekanie dwa lata na krzyż to przesada i ok. Jednak jakoś ta wypowiedź nie pasuje mi do drużyny 20 w której tylko 3 osoby mają krzyż, a mamy już koniec roku. Bo rozumiem taką sytuację około października. Po trzecie nawiązując do twojej ostatniej wypowiedzi: nie, jeśli widzę że ktoś chce odejść bo nie ma krzyża to nie daję mu na siłę. Pozatym stwierdzeniem,że ktoś chce odejść bo nie ma krzyża nasuwa wniosek,że długo czeka i albo nie dostała bo jest krótko, albo niedostała bo niezasłużyła czy nie wie jeszcze wystarczająco. Jednak mówię teraz o skrajności a nie o przypadku jestem 3 miesiące i nic nie wiem. Mówię o osobie która jest 3 lata i się zachowuje źle, ale o takich sytuacjach nie rozmawiajmy, bo to nie o tym była mowa. Nie wiem czy zdajesz sobię sprawę,że istnieje coś takiego jak próba harcerza i tam jest napisane jakie są wymogi. Na mój gust 11 letni harcerz próbę taką może zrobić w ciągu 3-5 miesięcy. I nie jest to stwierdzenie,o tak sobie,ale poparte praktyką. Jeśli widzisz to jestem drużynowym. Pozatym w moim szczepie są jeszcze 3 drużyny harcerskie, a z racji tego że jestem też szczepowym wiem ile, tam trwają te próby. Na dodatek na dzień obecny jestem jedynym instruktorem w tym szczepie. A dodam,że oprócz drużyn są także gromady w których odbieram obietnicę. Jendak nikt kto spełnia wymogi nie czeka dłuzej niż rok. Powiedziałem spełnia wymogi, tutaj można by powiedzieć pewnie dają każdemu krzyż kto się nawinie. Otóż nie, próby na stopnie, a co za tym idzie także próba harcerza są jednymi z najtrudniejszych w naszym hufcu(jeśli nie najtrudniejszymi) , nie produkujemy wcale robokopów czy czegoś w podobie,a wspaniałych harcerzy którzy wiedzę mają odpowiednią do swojego wieku. I jakoś nie mogę uwierzyć,że harcerze z twojego sczepu/drużyny jakoś odbiegają od moich i nie zasługują lub nie zachowują się aby złożyć przyrzeczenie. No chyba że to banda chuliganó lub ich wiedza jest bliska zeru,ale to już wtedy jest wina drużynowego.
phm. Michał "misiek" Markucki H.R.
szczepowy Szczepu "Gniazdo" im. Kedywu
drużynowy 101.ŁDW "Sad" im. hm.kpt.A.Romockiego "Morro"
"carpe diem quam minimum credula pastero"

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 11 maja 2004, 17:35

Składając przyrzeczenie harcerz daje słowo... obiecuje żyć zgodnie z prawem i w ciągłej służbie.
Ja gdybym nie złożyła przyrzeczenia nigdy bym nie działała zgodnie z nim. To dało mi porządnego kopa i zmusiło do działania. Nigdy przed przysięgą nie zdawałam sobie sprawy czym jest rota i czym są te słowa, ale odkąd noszę krzyż staram się nie robić nic wbrew temu co powiedziałam...
Krzyż to także przynależność do związku... takie coś co mysli przykręcają ci do serca i nie pozwalają oderwać... i takie coś powinien mieć każdy harcerz, dla którego harcerstwo to ((((((((prawie)))))))))) wszystko.
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

iskierka

Post autor: iskierka » 21 sie 2004, 14:21

Pamiętam dokładnie moje początki w drużynie. Z chwilą wstąpienia do niej (a byłam wcześniej na obozie harcerskim) wiedziałam w teorii, co to jest Krzyż, Prawo, czy Przyżeczenie. Pragnęłam mieć Krzyż od razu, bez zbędnego czekania. Dostałam go po 9 miesiącach i wiem... że to mimo wszystko było za wcześnie. Obecnie moim celem jest zdobycie Plakietki Drużyny, co niesie za sobą zamknięcie próby na pierwszy stopień. Trzymajcie kciuki. Marzę, że stanie się to już w tym roku. Czuwaj!

biała lokomotywa

Post autor: biała lokomotywa » 27 mar 2005, 10:09

a tak co mi sie jeszcze przypomniało. czekanie pare lat to istna paranoja. nieporadnosc druzynowego z znalezieniu instruktora to jeszcze wieksza. u mnie w szczepie jest tak, ze Przyrzeczenie jest składane dwa razy w roku. na obozie i na zimowisku. srodrocznych nie robimy. ale nawet... to sa dwie "szanse" srednio co pół roku.
a swoja droga jesli owi nieudaczni druzynowi nie organizuja/współorganizuja zadnych wyjazdów gdzie jest jakis instruktor...

ja sama od pół roku prowadzę gromadę zuchową. jeszcze zadne dziecko nie złozyło obietnicy i ja sama sie z tym źle czuję. wiem, że zasługują a wręcz powinni. ale mam nadzieje, ze w przeciagu miesiaca, dwoch zorganizuje uroczysta obietnice.
a rak instruktora powinien byc motywacja. u nas w szczepie mamy tylko jedna osobe posiadajaca pwd i nikogo wiecej. starsi juz odeszli. mnie prowadzenie gromady oraz brak instruktorów tak zmobilizowal ze w kwietniu, ewentualnie w gorszym przypadku w maju ide na KSI. próbe juz mam ułozona... zostalo mi napisac pare słow o sobie...

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 01 maja 2005, 22:05

To już jest jakaś ogólnozwiązkowa epidemia!Przed chwilą czytałem i pozwoliłem sobie na popełnienie kilku zdań na identyczny temat.O,tutaj obok.Temat pt."Jak to jest z tym Krzyżem?".
Druhny i druhowie drużynowi...

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerze”