Migracja między pionami???

Wydział Harcerski harcerze.zhp.pl
gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 12 paź 2005, 22:43

Polecić mogękurs drużynowych harcerskich :) a jeśli mowa o rozwoju to moim zdaniem powinna druhna wstąpić do drużyny wędrowncziej ( co nie wyklucza prowadzenia drużyny harcerskiej) i rozwijać się dalej pozdrawiam
hm. Jakub Juszyński

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 13 paź 2005, 07:35

Napisała druhna że bycie przywódcą bardziej motywuje a za chwilę nie chce być drużynową. Sprawa dziwna wychodząc z drżyny starszoharcerskiej wracać do harcerskiej by byćzastępowym tam a co do próby wędrowncizej nie mozna realizowaćw każdym pionie tak jak druhna napisała lecz można ja realizować jedynie w zespole wędrowniczycm. A 4 grupy wiekowe zostały stworzone chyba po to żeby ludzie mogli dopasować zespół do swojego wieku pozdrawiam
hm. Jakub Juszyński

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 13 paź 2005, 08:46

Ale "zespołem wedrowniczym" może być także patrol wędrowniczy który tworzy "komenda" drużyny harcerskiej składajacy się z wędrowników (np. drużynowy, 2 przybocznych, kwatermistrz).
Dawniej, zanim nie "spaprano" instrukcji kręgów instruktorskich, członkami KI byli także przyboczni.
To też byłby "zespół wedrowniczy". Możliwości jest jeszcze wiele.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 13 paź 2005, 10:53

19kldh napisał:
Ale "zespołem wedrowniczym" może być także patrol wędrowniczy który tworzy "komenda" drużyny harcerskiej składajacy się z wędrowników (np. drużynowy, 2 przybocznych, kwatermistrz).
Dawniej, zanim nie "spaprano" instrukcji kręgów instruktorskich, członkami KI byli także przyboczni.
To też byłby "zespół wedrowniczy". Możliwości jest jeszcze wiele.

Z tym co napisał dh. Czesław się całkowicie zgadzam i podpisuje oboma rękoma!!!

gzk84 napisał:
a co do próby wędrowncizej nie mozna realizowaćw każdym pionie tak jak druhna napisała lecz można ja realizować jedynie w zespole wędrowniczycm. A 4 grupy wiekowe zostały stworzone chyba po to żeby ludzie mogli dopasować zespół do swojego wieku pozdrawiam
Tyle tylko że ideolodzy lansujący ścisły podział na 4 grupy i opowiadający o jakiejś szczególnej wyjątkowości zespołów wędrowniczych, nie biorą pod uwagę faktu, że ktoś musi prowadzić zastępy młodszoharcerskie, zastępy starszoharceskie, ktoś musi być przybocznym w drużynach młodszoharcerskich i starsozharcerskich a także w gromadach zuchowych.
Pięknie wygląda na papierze podział na 4 grupy itd. Tylko że w tych wizjach kadra bierze się chyba z Księżyca albo rodzi się na drzewach. Prawda jest taka, że jak sam sobie nie wykształcisz w środowisku kadry i następców - zastępowych, przybocznych itd., to ich nie będziesz mieć, bo skąd? Może Referat Wędrowniczy Chorągwi ich oddeleguje;) ?
Od dawna istnieją sprawdzone metody jak umożliwiać rozwój i samorealizację zgodną z potrzebami wieku ludziom pełniącym funkcje w drużynach i zastępach młodszych - to są Zastępy Zastępowych, Kręgi Instruktorskie czy patrole tworzone z zastępowych i przybocznych,
nawet nie muszą być ściśle sformalizowane. Jeżeli się o tym zapomina, to to znaczy że albo się nie ropzumie systemu zastępowego., albo się lekceważy potrzeby niższych pionów wiekowych, albo się traktuje zastępowych i przybocznych H i HS jako "pomocników do pilnowania dzieciaków" a nie jako ludzi którzy w roli zastępowych i przybocznych powinni się stawać jednocześnie ćwikami, HO itd.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 13 paź 2005, 13:21

Lucumon napisał:
Tyle tylko że ideolodzy lansujący ścisły podział na 4 grupy i opowiadający o jakiejś szczególnej wyjątkowości zespołów wędrowniczych, nie biorą pod uwagę faktu, że ktoś musi prowadzić zastępy młodszoharcerskie, zastępy starszoharceskie, ktoś musi być przybocznym w drużynach młodszoharcerskich i starsozharcerskich a także w gromadach zuchowych.
Zgadzam sie po części po pierwsze jużnie ma harcerzy młodszych lecz i mi sie zdarza ;) A co do zastepów harcerskich owszem harcerze moim zdaniem powinni je prowadzicewentualnie harcerze starsi OSobisćie zdziwila by mnie sytuacja gdybym zmienił drużyne na jednostke wedrownciza miał sowje np 18-20 lat i był zastepowym w druzynie harcerskiej. Myślęże to nei o to chodzi bo jesli będzie taka osoba zastępowym to po częsći ogranicza mozliwości harcerzom :) pozdrawiam
hm. Jakub Juszyński

marzenka
Starszy użytkownik
Posty: 204
Rejestracja: 20 kwie 2004, 13:33
Lokalizacja: 41 WDH Suma Sił
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: marzenka » 13 paź 2005, 16:25

A mądrzy znów się sobie niepotrzebnie piłeczkę odbijają...nie ma to jak dyskusje na forum. Nie wiadomo z tego co piszesz jaka jest tak do końca Twoja sytuacja. NIe znajdziesz sobie funkcji w DSH-trudno,ale nawet jeśli będziesz coś robić z harcerzami musisz mieć jakiś kontakt ze starszymi,bo samemu trzeba też się rozwijać,a w DH tego nie zrealizujesz i możesz przez to się wypalić.Poza tym trzeba mieć jakąś odskocznię,bo czasami dobrze jest sobie dla odmiany pobyć z ludźmi na swoim poziomie.W Twoim przypadku konieczne jest więc się jakieś DW,albo choć wielopoziom z dobrze dzialłającymi wędrownikami. (fajnie jak by był szczep,ale raczej go nie macie).Z tego co piszesz wynika ,że masz 16 lat. Wg mnie na zastępową DH jesteś juz za stara,a na drużynową ,która samodzielnie prowadzi drużynę DH za młoda i tutaj kurs (czytaj sucha teoria) tego nie zmieni. Zostaje więc przyboczeństwo w dobrze działającym DH (choć pewnie w Twoim przypadku wiązałoby się to ze zmianą barw i środowiska-życie,ale ostatnio sobie mówię,że ludzie,a nie wstążki i kolory są najważniejsi-gdy nadaży Ci się okazja znalezienia sobie zajecia tym kosztem to nie wahaj się,bo będziesz żałować). W rozwagą napisałam "dobrze działające",bo jak zaczniesz ta bajkę to na początku najlepiej nie od pozycji wodza-drużynowego,ale osoby poznającej harcerzy, uczącej się ich,bo są specyficzni. Innym,ale wymagającym większego wysiłku, poświęcenia,czasu, stalowych nerwów i wiary,że w końcu coś z tego wyjdzie rozwiązaniem jest założenie własnego DH(funcja druzynowej),ale tylko pod warunkiem,że będzies miała jak ja to nazywam "dobre plecy",więc pewnie nie wyjdzie,a sama się nie podejmuj,bo wypalisz się po 2 latach i tylko rozczarujesz dzieciaki.
natalii napisał:
Sytuacja jest raczej typowa, a napewno w ZHP spotykana.
Wątpliwości mam takie, że o pionie harcerskim praktycznie nie mam pojęcia, bo kontakt z ta metodyką miałam minimalny. Wychodzę z założenia, że jak coś robić to dobrze i z jakimkolwiek przygotowaniem... Może mi ktoś mądry doradzić, co powinnam zrobić/przeczytać/przemyśleć, żeby było dobrze? Wierzę, że tacy ludzie zaglądają na to forum
Nie masz wiedzy o DH-przeczytaj do poduszki raz broszurkę o metodyce DH,a potem znajdż sobie jakieś i pochodź przez powiedzmy 3 mies na zbiórki,by się przekonać czy nie poełniasz błędu.Gdy dojdziesz do wniosku,że harcerze Ci się podobają szukaj wolnych funkcji przybocznej po DH,które są w Twoim Hufcu i szukaj sobie DW. To moja rada. Gdy ja zaczynałam tą bajkę miałam trochę więcej lat, wiedzę na temat harcerzy równą 0,00, nazwę ,numer, trochę chętną,choć z małym doświadczeniem przyboczną,która z tej rozpadającej się drużyny wyrosła i szkołe,w której to DH ponoć działało + zero doświadczenia w roli "przywódcy". Moja sytuacja była więc trochę podobna tyle,że nie wyrosłam z czegoś co obecnie nazywa sie DSH,ale DW wtedy wiekowo. Może nawet nie wyrosłam z niego,ale nie działało ono tak ,jak powinno i gdyby nie harcerze to mnie by tutaj nie było. WIdać cofnęłam się. Mnie ZHP wychowuje od końca.(DW,DH,DSH i DW- znaczy się już nieoficjalny szczep mi wychodzi tyle,że odpowadam za wszystkich i "prowadzę" czy mam dośwaidczenie i wiedzę -ta kolejność jest odpowiednia,czy ich nie mam )
CO do praktyki w DH. Przez pierwsze pół roku nie dość ,że nie wiedziałam w praktyce nic o prowdzeniu drużyny jako takiej (kursy to jak mówiłam sucha wiedza,a zycie jest życiem- nieżle było słuchać tekstów typu "No przecież jesteś drużynową i powinnaś to umieć" ,a można było polegać tylko na sobie) to jeszcze uczyłam się być harcerzem,bo za młodu nim nie byłam. Ta druga rzecz jest najważniejsza, trzeba ich czuć i rozumować ich rozumem,a tego na kursie nikt Cię nie nauczy. W praktyce wyglądało to tak,że do stycznia po każdej zbiórce wracałam w domu do siebie,bo był sajgon (szczególnie po naborze), a we wrześniu znów zaczynałam prawie od zera tyle,że wtedy już z nieco większym doświadczeniem. W ogóle po drodze mojego "tamtego" uczącego się druzynowania popełniłam względem nich karygodne błędy (gdy chodzi o metodykę). Tyle ode mnie dla Ciebie na dobry początek. Jak uznasz,że jestem tą mądrą i to ,co piszę jest sensowne to posłucha się mojej rady.Ja się ciągle intensywnie uczę,więc moge się mylić.
To teraz "odbijam piłeczkę" do tych rozgadanych. Zgadzam się w 90% z wypowedzią Lucamona. 4 piony na papierze i metodycznie co do HSW są super,ale co do praktyki to niewypał.Teoria rozchodzi się z życiem i realiami. Samodzielne jednostki DSH to dla mnie bujda realnie patrząc.Dlaczego? Bo ktoś musi być kadrą,a HS są najlepsi do przyuczenia w DH,bo trzyletni pobyt w drużynie i wypad według metodyki to bajka. 4 metodyki tak,ale nie czterokrotna zmiana drużyny w karierze. Dla mnie są trzy rodzaje druzyn: GZ, DH i WDH,gdzie mamy harcerzy starszych i wędrowników. To jest najlepsze rozwiązanie. Wędrownicy są potrzebni,niech się identyfikują ze sobą przez swoją inność. To jednak HS są dla mnie bardziej sztucznym tworem.
Kuba,a co do Ciebie to nie czepiaj się szczegółów osób bardziej doświadczonych od Ciebie,ale ucz się od nich. Jako osoba,która zamknęła się tylko na wędrowników patrzysz na to wszystko z innej perspektywy (wiem,bo to samo było ze mną 3 lata temu)-jest to jednak perspektywa harcerskiego teoretyka (w ksiażkach wszystko jest ładnie napisane,ale niestety tylko napisane), co już wychodzi w Twojej wypowiedzi-zastepy harcerskie najlepiej prowadzą osoby 2-3 lata starsze od "podwładnych" nawet ,gdy nie mają doswiadczenia-wychodzi,więc nie ewentualnie,ale właśnie na HS (no chyba ,że mamy całą drużynę złożoną z obytych w tym wszystkim ex-zuchów-wtedy wychodzi na harcerzy-to jednak mija sie z realiami). A ja juz trzeci raz tu podkreślam najpierw doświadczenie ,a potem sucha książkowa wiedza się liczą. Co do tych 18-20 letnich zastępowych DH to faktycznie nieporozumienie,bo to są wędrownicy juz wyrośnięci-dla nich już są funkcje instruktorskie.Jednak w przypadku takiego 16 letniego "młodego" wędrownika-funcja instruktorska to za dużo jeszcze,zaś zastępowy to za mało-zostaje przyboczny. 18-20 letni zastępowi nie ograniczają rozwoju harcerzy,ale dążą do usamodzielnienia zastępu na tyle,że dzieciaki słuchają się bardziej swojego "starszego brata" z brązowym sznurem niż 20-22 letniego drużynowego i dochodzi w końcu do rozłamu-pozostaje drużynowy bez druzyny,a z zastepów rosną nowe drużyny. Nie wiem czy tak jest generalnie,ale tak się swego czasu stało z Magdy nieistniejącą już drużyną (tylko,że tam nie było 18-20 latków,ale 16-17 latki wtedy-pomyłka co do wieku i powierzonych funcji) Była wojna, ludzie się pokłócili,a cześć zmieniła barwy. To tyle ode mnie dla reszty.Pozdrawiam
pwd. Marzena Chyba HO
www.sumasil.harc.pl
Hufiec Ziemi Koszalińskiej

goofer
Użytkownik
Posty: 141
Rejestracja: 02 cze 2005, 09:29
Lokalizacja: 3 Drużyna Wędrownicza
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: goofer » 14 paź 2005, 06:59

Witam serdecznie i ja pozwole sobie wtracic tutaj swoje trzy grosze:)
Po pierwsze obojetne czy dla niektorych kurs druzynowych to tylko teoria czy nie, powinna go zrobic kazda osoba ktora mysli w przyszlosci o poprowadzeniu druzyny.
Wielokrotnie zdazalo sie, ze wieloletni "praktycy", ktorzy wszystko lepiej wiedzieli, dzialali starymi metodami, starym systemem stopni, nie uwzgledniali instrumentow metodycznych wogole.
Warto przejsc sie na ten kurs chocby po to by poznac realia.
Co zas do wypowiedzi o tym, ze w druzynie starszoharcerskiej 16 latek ma byc zastepowym... Przepraszam ale wedlug mnie to uwstecznienie pracy. Taka osoba nie bedzie sie rozwijala przez to ze pelni taka funkcje. KONIECZNA jest jeszcze praca w srodowisku wedrowniczym (niekoniecznie druzyna wedrownicza mam tu na mysli tez jakis harcerski klub specjalnosciowy itp).
Co zas do funkcji przybocznej....
Nie wiem jak u was jest ale u siebie w druzynie powieze te funkcje tylko komus komu ufam i kogo dobrze znam. To w koncu moj zastepca, rowniez instruktor i wychowawca.
Nie widze mozliwosci by przyszedl ktos do druzyny i calkiem bez poznania go mianuje sie go przybocznym, uwazam ze to za duza odpowiedzialnosc.
Jesli droga druhno chcesz pracowac z harcerzami, moja propozycja jest nastepujaca.. Znajdz druzynowego/druzynowa druzyny harcerskiej ktora znasz lub ktora poznasz dobrze, wstap do druzyny, popracuj nieco z nimi, daj sie poznac, ale nie koniecznie oczekuj od razu Bog wie jakiej funkcji, po tym jak sie wdrozysz i sprawdzisz sadze ze druzynowy sam ci te funkcje zaproponuje...
Pozdrawiam.
(powyzsza notka jest notka czysto spaczonego umyslu czlonka zespolu kadry ksztalcacej hufca);)
phm. Paweł Sobczak
Druzynowy 3 DW im. Zawiszy Czarnego
http://www.3dw.pl

marzenka
Starszy użytkownik
Posty: 204
Rejestracja: 20 kwie 2004, 13:33
Lokalizacja: 41 WDH Suma Sił
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: marzenka » 14 paź 2005, 19:20

NIe przejmuj się krytyką-kto pyta i szuka zawsze znajdzie odpowiedż. To po prostu jest forum-każdy pisze, co uważa za stosowne (choć może czasem tego nie przemyśli). Poza tym jak się nie zna sytuacji do końca to różni ludzie różne sytuacje inetrpretują na swój sposób.Z tego co piszesz wynika ,że i tak postepujesz w bardzo dojrzały, przemyślany i rozsądny sposób.Dobrze ,że nie postanowiłaś odejść z ZHP-u ,bo Cię drużyna już nie motywuje,a nie ma Cię kto poprowadzić dalej.Najważniesze,że postanowiłaś zrobić kolejny-samodzielny już niestety krok-mój był kolosalny,a była to samotna droga w nieznane,ale moje realia są takie,a nie inne i tego nie zmienię.Za to wszystko Ci się należy duuuży wirtualny lol:D. Czytaj między wierszami,wyszukuj tego co dla Ciebie jest ważne,a resztę "olej" i rób swoje. Odchodzenie tutaj od tematów to standard.
Jeszcze co do Twoich planów. Na kurs drużynowych musisz iść koniecznie oczywiście,ale mówię on CIę nauczy sfery czysto teoretycznej no i poznasz trochę nowych ludków (pod tym wzgledem kursy są super:)). Jak chcesz mogę CI wysłać "Poradnik drużynowego harcerskiego"-chyba tak to sie nazywa (nie pamiętam teraz). TAm jest to,co na kursach +trochę wiedzy takiej właśnie praktycznej i związanej ze specyfiką harcerzy. Szkopuł w tym,że mam to na płycie,a pdfy sa tak duże,że w załącznikach mailem nie pójdą-dasz mi adres to CI przegram płytkę i wyślę (ale to już na maila).
A co do samych harcerzy-jako dzieciaków. NA początku jest ciężko się przestawić, irytują i zadziwiają tym,że coś co dla mnie jest oczywiste dla nich jest w ogóle nie zrozumiałe i niby podstawowych wg mnie rzeczy nie umieją. Potrafią być nieznośni i niesłuchać się w ogóle ( i równolegle cieszyć się ,że muszą za karę coś zrobić-inni nie ukarani jeszcze żałują,że oni też nie mają kary-jak tu ich zrozumeć) Wchodzią w dysputy i udowadniają,ze wiedzą lepiej,choć się mylą. Co do zaufania-to na odwrót. Oni Ci zaufają szybko,a Ty bedziesz się uczyć im ufać,że nie zawiodą z powierzonym zadaniem i je zrobią. Często jednak zawodzą i zapominają-z resztą zależy od osobnika - zadania muszą być najpierw trywialne,a potem zwiększamy stopień trudności (system małych kroczków). Najgorsze jest im coś zapamiętać (np. co trzeba wziąć na nastepną zbiórkę). Ważne jest by jak najszybciej mieć jakiś kontakt do rodziców i z rodzicami (wymiana telefonów),bo papierowe informacje do rodziców czasem już nie docierają,a potem są pretensje,że mój syn był,a pani nie było (a pomylił godziny i przyszedł godzinę póżniej). Niszczenie, palenie, darcie i co tam jeszcze można sobie wyobrazić takich karteluszek to norma.A potem słodka nieiwedza...i wyjazd na rajd bez śpiwora i karimaty,bo tata nic nie wiedział:). To co mi się w nich najbardziej podoba to ich dziecięcy zapał i entuzjazm (z czego się już potem w satarszym wieku wyrasta). Pytasz się kto i wszyscy chcą i są chetni. I najważniejsze - jak już będziesz z nimi to nie możesz się wycofać z tej drogi i ich zostawić na pastwę losu,bo w DH to wszystko spada na Ciebie:Ty nakręcasz drużynę do działania, Ty organizujesz wyjazd,czy inne przedsięwzięcie.Oni mogą Ci jedynie pomóc,ale tylko troszkę (stopniowanie trudności zadań) i trzeba się zawsze ustawić,że zawiodą- jaką mają frajdę ,że np. stana na punkcie,a potem się okazuję,że nie zrealizowali tego,co im się powiedziało,że muszą ułożyć stos ogniskowy-a się tego długo uczyliśmy i okazuje się,że ten stos jest,ale za chiny nie da sie go na naborze rozpalić-.norma i jeszcze trzeba mówić z uśmiechem na twarzy,że było "dość" dobrze,gdy ma się ochotę nakrzyczeć,bo inaczej są długie dyskusje "wychowwcze".Najlepiej jest jednak,gdy już są "starymi",ale jeszcze harcerzami. Wtedy są pretensje typu,a czemu nowi nie chcą do mnie mówić druhu,a dlaczego muszę mówić do druhny druhno,a nie już po imieniu,a najstarsi i najbardziej niby wyrobieni najbardziej potrafią przeszkadzać na zbiórkach,bo myslą,że już mają "władzę".Gdy już będziesz z nimi to na dobre i na złe-oni zarzycają fochy,a Ty możesz tylko od czasu do czasu udać,że też zarzucasz,a tak na prawdę odejść nie możesz,bo ich zawiedziesz,a sami sobie z drużyną nie poradzą w żadny sposób Raz, gdy już mnie doprowadzili do ostateczności wyszłam ze zbiórki,choc wiedziałam,ze sznura złożyć nie mogę,ale się przejęli,że druhna nas chce zostawić i przepraszali,obecywali poprawę,a po miesiącu znów sajgon. Ot harcerze...,ale uczą tyle,że potem inne piony to "pestka z masłem"-łatwo się przestawić z DH wyżej niż z wyżej na DH.
pwd. Marzena Chyba HO
www.sumasil.harc.pl
Hufiec Ziemi Koszalińskiej

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 14 paź 2005, 21:11

Ja natomiast pozwolę sobie dodać 3 grosze do tych 3 groszy ;) Będzie: TAK-NIE -TAK:
goofer napisał:
Witam serdecznie i ja pozwole sobie wtracic tutaj swoje trzy grosze:)
Po pierwsze obojetne czy dla niektorych kurs druzynowych to tylko teoria czy nie, powinna go zrobic kazda osoba ktora mysli w przyszlosci o poprowadzeniu druzyny.
Wielokrotnie zdazalo sie, ze wieloletni "praktycy", ktorzy wszystko lepiej wiedzieli, dzialali starymi metodami, starym systemem stopni, nie uwzgledniali instrumentow metodycznych wogole.
Warto przejsc sie na ten kurs chocby po to by poznac realia.
To jest oczywiście racja i kurs przyda się każdemu.
goofer napisał:
Co zas do wypowiedzi o tym, ze w druzynie starszoharcerskiej 16 latek ma byc zastepowym... Przepraszam ale wedlug mnie to uwstecznienie pracy. Taka osoba nie bedzie sie rozwijala przez to ze pelni taka funkcje. KONIECZNA jest jeszcze praca w srodowisku wedrowniczym (niekoniecznie druzyna wedrownicza mam tu na mysli tez jakis harcerski klub specjalnosciowy itp).
Zostałem zastępowym w wieku 16 lat i jakoś się nie uwsteczniłem (a może nie wiem, może zaraz jakiś autorytet od Nowego Harcerstwa mi powie że jestem strasznym wstecznkiem).
Gdybym ja tym zastępowym wówczas nie został, to zastępu by nie było(bo nie było nikogo innego mogącego go poprowadzić) i pewnie jakieś 15 osób które potem przez ten zastęp przeszły, nigdy w ogóle by nie przeżyła harcerskiej przygody.

W tej chwili w dwóch drużynach mojego szczepu zastępowymi 7 zastępów HS-ów i H są właśnie ludzie w wieku wędrowniczym. Bo kto niby miał by nimii być? Może seniorzy?!!!! Praca w charakterze PRAWDZIWEGO ZASTęPOWEGO (a nie takiego pseudozastępowego któego rola polega jedynie na meldowaniu na zbiórkach całej drużyny) jest na pewno conajmniej tak samo rozwijająca jak działalność tylko w drużynie W. Może pewnych przyjemności im będzie brakować, ale nabędą różne inne doświadczenia.
Gdyby ci trzej chłoapcy i cztery dziewczyny powiedziały mi i swoim drużynowym "sorry, ale
teraz sobie odchodzimy do drużyny W bo tu się uwstecznimy" to by nie było dziś 7 dobrych zastępów.
Sami przeżyli piękną przygodę w skłądzie zastępów prowadzonych przez ich poprzedników i wiedzą że funckja zastępowego to jest to coś.

Teraz o rozwijaniu się. Można to robić na wiele sposobów.
Jeden zastępowych mojego szczepu jest mistrzem Poznania i brązowym medalistą Polski w bieganiu na średnie dystanse - oprócz prowadzenia zastępu znajduje czas na bardzo intensywne treningi. Inny oprócz harcerstwa jest bardzo zangażowany w życie religijjne, należy do wspólnoty przy OO Dominikanach, pozostali też robią w życiu różne ciekawe rzeczy. Nikt się z nich nie uwstecznia, a często mnie zaskakują na plus nowymi pomysłami i nowymi horyzontami. Wszyscy jeżdżą na imprezy ponadśrosowiskowe dla pionów W jako patrole złożony z zastępowych, przybocznych itd, i na tle drużyn stricte wędrowniczych wcale nie wypadają gorzej - czasem nawet lepiej.
goofer napisał:
Co zas do funkcji przybocznej....
Nie wiem jak u was jest ale u siebie w druzynie powieze te funkcje tylko komus komu ufam i kogo dobrze znam. To w koncu moj zastepca, rowniez instruktor i wychowawca.
Nie widze mozliwosci by przyszedl ktos do druzyny i calkiem bez poznania go mianuje sie go przybocznym, uwazam ze to za duza odpowiedzialnosc.
[...]
Z tym się oczywiście jak najbardziej zgadzam.
W ogóle praca z przybocznymi jest wbrew pozorom trudna, bardzo negatywnym zjaiwiskiem które niestety często się zdarza w harcerstwie jest "obijający się przyboczny" czyli taki wolny elektron który gdzieś krąży wokól drużyny, nie ma konkretnych obowiązków, korzysta sobie z róznych "przywilejów" jakie ta funkcja w jego przekonaniu stwarza itd. W ogóle przyboczni to temat-rzeka... można by o nich pisać całe księgi i charakteryzować różne "typy" przybocznych.
Bardzo dużo zależy od drużynowego - jak sobie od początku ustawi relacje z przybocznym.


pozdrawiam
z funkcji przybocznego ;)
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

olsen
Nowicjusz
Posty: 28
Rejestracja: 23 sie 2005, 10:59
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: olsen » 21 paź 2005, 17:18

Czesc!

Na wstepie chcialem przeprosić Natalie, ze nie odpowiem na jej pytanie :)

Chcialem bowiem nawiazac do wypowiedzi Marzeny:
To teraz "odbijam piłeczkę" do tych rozgadanych. Zgadzam się w 90% z wypowedzią Lucamona. 4 piony na papierze i metodycznie co do HSW są super,ale co do praktyki to niewypał.Teoria rozchodzi się z życiem i realiami. Samodzielne jednostki DSH to dla mnie bujda realnie patrząc.Dlaczego? Bo ktoś musi być kadrą,a HS są najlepsi do przyuczenia w DH,bo trzyletni pobyt w drużynie i wypad według metodyki to bajka. 4 metodyki tak,ale nie czterokrotna zmiana drużyny w karierze. Dla mnie są trzy rodzaje druzyn: GZ, DH i WDH,gdzie mamy harcerzy starszych i wędrowników. To jest najlepsze rozwiązanie. Wędrownicy są potrzebni,niech się identyfikują ze sobą przez swoją inność. To jednak HS są dla mnie bardziej sztucznym tworem.
Generalnie zgadzam sie ze wszystkimi slowami o sztucznosci i ideologicznej teoretycznosci noweho podzialu metodycznego.
Napisalas jednak, Marzeno, ze:
"Dla mnie są trzy rodzaje druzyn: GZ, DH i WDH,gdzie mamy harcerzy starszych i wędrowników."

Tzn. ze jak wg Ciebie powinien wygladac podział wiekowy w druzynach?
zuchu do 10 r.z (3 klasa)
harcerze - do konca podstawowki (10-13)
a potem.. jeden pion gimnazjalno-licealny? (14-25?)

A czy jest moze gdzies jakies forum, na ktorym mozna by sie "powyzywać" :) na nowym podziale wiekowym i nowych metodykach? Mam na mysli wyzywanie sie przynajmniej po czesci konstruktywne :)

pozdrawiam
olek
phm. Aleksander Senk
208 WDW "Wieża"
Hufiec ZHP Warszawa-Mokotów

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 24 paź 2005, 16:56

A ja chciałabym nawiązać do jeszcze jednej kwestii - otóż pojawiła się tutaj taka wypowiedź, że zastępowymi zastępów harcerskich nie powinni być harcerze starsi wychodzący z drużyn starszoharcerskich gdyż blokują oni szanse rozwoju harcerzom ze swoich zastępów. A jak rozwiązać sytuację, w której powstaje drużyna zupełnie nowa, gdzie wszystkie 20 dzieciaków w drużynie jest tak samo świeżych i tak samo zielonych? ja szukałam kadry zarówno w drużynach SH jak i W, bo wydaje mi się, że tylko tacy ludzie są w stanie tyle z siebie dać tym małym jeszczenicniewiedziącym świeżaczkom, żeby drużyna mogła zaistnieć, usamodzielnić się i ustabilizować swoją sytuację. A później trzeba przynajmniej roku a nawet dwóch, żeby wyłuskać z nich wszystkich dobrych liderów i wykształcić w nich umiejętności niezbędne zastępowym.

A teraz odpowiedź na pytanie:
druhno Natalio, po cóż szukać tak daleko jak pod nosem tyle DH :) Przeczytaj sobie broszurę z metodyki harcerskiej a później umawiaj się, biegaj, oglądaj, słuchaj i przede wszystkim próbuj. Serdecznie zapraszam do siebie na zbiórkę, 2 listopada o 16.48 SP nr 6 ;) zresztą, przecież rozmawiałyśmy o tym już :D

Pozdrowiwszy
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerze”