Jak to jest z tym krzyżem.........??

Wydział Harcerski harcerze.zhp.pl
słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 25 gru 2004, 14:29

Royas... trochę zbyt teorytycznie zabrałes sie za zdefiniowanie Krzyża. ;) Myślę, że co pisali w tym wątku o Krzyżu Harcerskim wiedzą to... ale też piszą co dla nich on oznacza... własnym zdaniem, piszą co dla nich znaczy Krzyż.

A może ten druh co 4 lata jeszcze nie ma Krzyża jest rozsądniejszy niż myślimy... i dąży naprawde do etgo by zasłużył na niego... może spełnił próbe na harcerza/ na Krzyż... ale w myśli, w sumieniu twierdzi, że nie jest jeszcze godny by nosić coś takiego godnego, najcenniejszego, pieknego jak Krzyż Harcerski.
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

royas
Stały bywalec
Posty: 366
Rejestracja: 30 maja 2002, 23:30
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: royas » 25 gru 2004, 15:22

słonko napisał:
Royas... trochę zbyt teorytycznie zabrałes sie za zdefiniowanie Krzyża. ;) Myślę, że co pisali w tym wątku o Krzyżu Harcerskim wiedzą to... ale też piszą co dla nich on oznacza... własnym zdaniem, piszą co dla nich znaczy Krzyż.
To nie są moje definicje. Ja tylko napisałem jak to jest zdefiniowane w ZHP. ;)
Jak ktoś pisze, że "Krzyż Harcerski jest najwyższym odznaczeniem ZHP" to chyba nie wiedzą za wiele na ten temat. Ale skąd się bierze przekonanie, że jest on czymś takim, ah, że zwykły człowiek nie jest godny go nosić? Kto im naopowiadał takich mitów i bajek? Czy może to z piosenki "by zdobyć szczyt ideału świetlany harcerski krzyż"? Krzyż harcerski to początek tej drogi, nie konieć, to symbol wstąpienia na nią, a nie jej ukończenia. Bo ukończyć się jej tak naprawde nie da. Nie da się osiągnąć ideału. A krzyż oznacza, że się chce go osiągnąć (scieżką harcerską, bo są też inne). I np. stopnie harcerskie są konkretnymi pomocami w tej drodze. A co pomaga w zasłużeniu na krzyż?
A może ten druh co 4 lata jeszcze nie ma Krzyża jest rozsądniejszy niż myślimy... i dąży naprawde do etgo by zasłużył na niego... może spełnił próbe na harcerza/ na Krzyż... ale w myśli, w sumieniu twierdzi, że nie jest jeszcze godny by nosić coś takiego godnego, najcenniejszego, pieknego jak Krzyż Harcerski.
Więc ktoś powinien mu wytłumaczyć, że jeśli chce być harcerzem, to zasługuje na niego. A nie utwierdzać go błędnych przekonaniach. A jeżeli nie chce to trudno, nie wszycy muszą być harcerzami i nie ma się co oszukiwać. Ciekawe czy to w ogóle kwestia przekoniań tego druha, a nie np. jego drużynowego. :P
Pozdrawiam świątecznie.
Tomasz Rojek

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 25 gru 2004, 16:27

royas napisał:
Krzyż harcerski to początek tej drogi, nie konieć, to symbol wstąpienia na nią, a nie jej ukończenia. Bo ukończyć się jej tak naprawde nie da. Nie da się osiągnąć ideału. A krzyż oznacza, że się chce go osiągnąć (scieżką harcerską, bo są też inne). I np. stopnie harcerskie są konkretnymi pomocami w tej drodze..
Tu się z Tobą jak najbardziej zgodzę ;)
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

casper00

Post autor: casper00 » 13 mar 2005, 09:58

Przyznam, że te 4 lata mnie nieco zaskoczyły... Rozumiem przywiązanie do tego, by przygotować kogoś do Przyrzeczenia jak najlepiej, by miał on świadomość co oznacza złożenie Przyrzeczenia itd. A fakt jest taki, że brak Krzyża na piersi hamuje rozwój - zdobywanie stopni, sprawności, później znaków służb jest uzależnione od złożonego Przyrzeczenia. I chyba należałoby się zastanowić, czy zbyt długi okres i zbyt wysokie, moim zdaniem, wymagania dot. momentu gotowości do złożenia Przyrzeczenia nie zmienią się później w traktowanie Krzyża właśnie w "magiczny" sposób, a później i każdego kolejnego "stopnia zaawansowania" - sprawności, stopni itd.

Złożyłem Przyrzeczenie po niecałym roku (10 mies.) harcowania;) i myślę, że w miarę nieźle byłem przygotowany do tego momentu. Faktem jest jednak, że miałem wtedy prawie 19 lat...ale to nie szkodzi;) Przyrzeczenie otworzyło mi wiele możliwości, które wcześniej były zamknięte - np. kurs BORM czy choćby kurs drużynowych. W lutym otworzyłem próbę na pwd, choć jestem w pełni świadomy, że mam braki w technikach harcerskich (które czasem są mało współczesne). Dla mnie jednak treścią jest działanie w tym miejscu, gdzie czuję się pewnie i spokojne dążenie do ulepszania słabszych stron harcerskiej części mojego życia. Ale to spojrzenie 19-latka, a nie harcerza w wieku lat załóżmy 12...

Według "planu" w ciągu 3 lat bycia harcerzem (metodyka: 10-13 lat) należy złożyć Przyrzeczenie i zdobyć dwa stopnie harcerskie. To dużo. Zwłaszcza jeśli poza samą działalnością harcerską ma się kupę kolegów, komputer, ukochany rower i np. szkołę jezykową. Przyrzeczenie jest tylko wstępem do dalszego rozwoju, zobowiązaniem, że "mam szczerą wolę" - że chcę! - to wg mnie jest esencja Przyrzeczenia. Nie, że jestem świetnym harcerzem, który ma wiedzę o wszystkich technikach harcerskich, łącznie z budową szałasu w zimie, jeśli ta wiedza do niczego nei jest przydatna... Raczej, że CHCę się rozwijać, że "wciągnęło" mnie harcerstwo, że to fajny sposób na zabawę, grę, spędzenie czasu, rozwój.

A co do duchowego przygotowania do Przyrzeczenia... Jeśli harcerz składający Przyrzeczenie w wieku lat 12 nie do końca rozumie sens wszystkiego co jest zawarte w tej formule, to powtarzając tę rotę będąc wędrownikiem (w ramach odnowienia Przyrzeczenia) już będzie miał te wiedzę... My też w miarę upływu czasu poznajemy dotąd nieznany sens jakichś tam rzeczy, które dla nas były oczywiste i proste. Dla 13-latka - harcerstwo to zabawa z kolegami, dla 20-letniego instruktora to wychowanie swych podopiecznych i rozwój samego siebie...

pozdrawiam!:)
ps-trochę dlugo, ale kompleksowo;)

orite
Starszy użytkownik
Posty: 222
Rejestracja: 13 mar 2005, 21:58
Lokalizacja: 5 DHS "Feniks"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: orite » 18 mar 2005, 12:21

Na moją pierwszą zbiórkę poszłam w wieku 14 lat, choć wcześniej byłam na obozach "cywilnych" i dwóch czy trzech rajdach - z mamą. Podczas rocznego regularnego uczęszczania na zbiórki nie tylko nie było mowy o Przyrzeczeniu, ale nawet o otrzymaniu chusty drużyny... dlaczego? Bo drużynowa nie miała stopnia inst. a dorwanie władz zwierzchnich graniczyło z cudem... po kolejnym "cywilnym" obozie (mama mnie wysłała, dużo do gadania nie miałam) przeszłam do drużyny która poznałam latem i która co prawda chustę przyznała mi z miejsca, ale w listopadzie się rozpadła - odeszła przyboczna z prawie wszystkimi ludźmi - został drużynowy i dwie osoby. Zabraliśmy się za tworzenie nowej drużyny - zostałam zastępową, choć w sumie na zastępy nie było czego dizelić... W styczniu otrzymałam Krzyż. I wiecie, co Wam powiem? Mimo dość długiego bliższego lub dalszego kontaktu z harcerstwem słowa Przyrzeczenia były dla mnie...puste. Kolejna formułka, którą trzeba wklepać, potem ma się fajniejszy znaczek na mundurze. Krzyż nie wiązał się dla mnie ani z ideałami do których miałam dążyć, ani z pracą nad sobą... po prostu był. Po kilku latach i kolejnej zmianie drużyny sytuacje się odwróciły: zmieniło się moje podejście i teraz to ja muszę decydować, kiedy przyznać Krzyż...

wydaje mi się, że w zdaniu o czasie trwania próby najważniejsze jest słowo : zalecany. Próbę można przeciągnąć, można i skrócić... ale i tak ludzie w tym wieku rzadko będą do końca świadomi znaczenia tych słów wypowiadanych z wielkim patosem. Dla częsci z nich Krzyż nabierze znaczenia po latach, dla części będzie tylko błyskotką bez znaczenia i zobowiązań...
Musimy też pamiętać o czymś takim jak psychika harcerza. Jeśli jest w drużynie, regularnie chodzi na zbiórki, nosi mundur to dlaczego miałby nie dostać Krzyża? Bo taka tradycja? Jak dla mnie, to 12latka to nie przekona, będzie rozczarowany i możliwe że odejdzie. W sumie to dlatego teraz widzę mnóstwo ludzi, którzy mają Krzyż a zachowują się, że szkoda pisać - otrzymali Krzyż jako "wabik" do Związku, żeby poczyuli się docenieni i zostali, choć w sumie dużo dobrego z nich nie będzie, ale drużyna ma problemy z naborem.. Dużo drużynowych ostatnimi czasy wychodzi z założenia "najpierw dostanie Krzyż - żeby został, a potem się go uharcerzy". Trzeba umieć dokonać wyboru pomędzy przyznaniem Krzyża - zachęty do dalszej pracy i Krzyża - za to, kim harcerz jest i co sobą prezentuje...

Wydaje mi się, że 4letni okres próbny czasem powinien zaistnieć.. są przeciez osoby które na zbióki chodzą dla zabawy a ideały puszczają mimo uszu. I w niektórych przypadkach nawet cotygodniowe zajęcia nie zmienią ich podejścia do np. alkoholu. A jeśli drużynowy jest tego świadom, to w tym momencie wciskanie im Krzyża niejako "na siłę" jest moim zdaniem nonsensem, a wiara w to, że poprawi się po otrzymaniu błyskotki - naiwnością.
Idę by dotrzeć, wręcz idę by iść - czynność jest skutkiem, przyczyną jest myśl...

maartuusiiaa
Nowicjusz
Posty: 37
Rejestracja: 18 mar 2005, 20:47
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: maartuusiiaa » 18 mar 2005, 21:16

w mojej druzynie na wszystko trzeba sobie zasluzyc. ja krzyz otrzymalam po roku i 4miesiacach ii to bylo dla mnie naprawde cos nawet nie wiem jak opisac to co wtedy czulam przechodza mnie dreszcze radosci jak o tym mysle, chuste otrzymalam po 2latach i wtedy poczulam ze naprawde jesli chce moge wiele i ze ktos docenia to co robie, moim zdaniem dawanie krzyza tak jak powiedziala moja poprzedniczna "na wabika" jest bez sensu i nie odniesie skutkow poniewaz harcerz nie bedzie rozumial dlaczego "taki maja najdzielniejsi" a on dostal go zaraz po przyjsciu na pierwsza zbiorke. krzyz czy chusta otrzymane po pewnym czasie wywoluja wspaniale uczucia i chec do dalszej pracy nad soba i nad darzeniem do swoich ideaow i celow.:D:D:D

mk153
Nowicjusz
Posty: 30
Rejestracja: 15 mar 2005, 16:55
Lokalizacja: 153 BDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: mk153 » 19 mar 2005, 12:54

Ja złożyłem przyżczenie harcerskie po 3 latach czynnej służby. Nie wiem dlaczego czekałem na niego tak długo, ale wydaje mi się żę byłem sprawdzanyu.
Jestem zwolennikiem wręczania Krzyża Harcerskiego po czasie do 1,5 roku,choć okres ten moze sie wydłużyc jeżeli dany druh/druhna nie spełniają kryteriow środewowiskowych(w każdej drużynie inne ) sa pewne normy ogólne w całym ZHP,ale jezeli po pol roku harcerz nie jest gotowy,to co dac mu ten krzyz po trzeba ?? :??
Chciałbym dodać coś jeszcze, W pojęciu Obietnica Zucha mieści się dość mała waga danej obietnicy, w Przyżeczeniu Harcerskim Harerz powinien juz co nieco o ZHP=pie wiedzieć, zaś Zobowiązanie to jest juz coś,co ustala nam życiowe normy, cośw czaisie którego skaładani musimy być w pełni świadomi i konsekwecji naszego zobowiązania i co do obowiązków z tego wynikających.
Wydaje mi sie że same słowa :" Obietnica, Przyżeczenie'Zobowiązanie" mówią nam same za siebie i wszyscy powinnismy sie zastanowić nad ich znazeniem.
Czuwaj !
Paweł Murawski

biała lokomotywa

Post autor: biała lokomotywa » 27 mar 2005, 09:48

Dla mnie "czekanie" na krzyż po 2, 3 lata albo i więcej to istna patologia. dziecko przychodzi do druży harcerskiej mająs 10-11 lat. 3 lata czeka na krzyż i już wypada się przenieść do drużyny starszoharcerskiej. sa stopnie? po co sa pierwsze dwa stopnie? żeby je omijac czekając na krzyż? albo zdobywać ochotniczkę majac 13 lat kiedy powinno się zdobywać pionierkę? Próba harcerza do 6 miesięcy!!! Przecież istnieje takie coś. Moim zdaniem, nawet jak dziecko dostaie krzyż i odejdzie to są wieksze szanse ze po jakimś czasie wróci... znam wiele takich przypadków. Dzieco nie może samo odpowiadać za zrozumienie Prawa i Przyrzeczenia. W tym wieku to druzynowy powinien o to zadbac. jesli tak nie jest to znaczy ze nie powinien byc druzynowym - sie nie nadaje.

co gorsza patologia jest dla mnie to iż dziecko które zostalo przekazane z GZ do DH ma czekac pare lat! Przecież takie dziecko już wie o co chodzi, zdobywało gwiazdki, sprawności. owszem nie powinno dostawać krzyża automatycznie. ale nie po paru latach.

ciekawi mnie czy ci wszyscy wspaniali drużynowi są na tyle dojrzali by złozyc Obietnice....

orite
Starszy użytkownik
Posty: 222
Rejestracja: 13 mar 2005, 21:58
Lokalizacja: 5 DHS "Feniks"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: orite » 27 mar 2005, 10:33

nie, nie wszyscy i nić na to nie poradzimy - to sprawa ich opiekunów prób i KSI

a co do dzieci z GZ to moim zdaniem powinny one przy przejściu do drużyny od razu dostawać Krzyż - przecież i tak uczyły się tego, co jest podstawą, nie znają tylko Prawa i Przyrzeczenia, reszta jest taka sama...
Idę by dotrzeć, wręcz idę by iść - czynność jest skutkiem, przyczyną jest myśl...

biała lokomotywa

Post autor: biała lokomotywa » 27 mar 2005, 11:21

wiesz to czy znaja czy nie znaja Prawa i Przyrzeczenia tez moze byc kwestia sporna. zuch trzeciej gwiazdy zazwyczaj w ramach jej zdobywania ma zadanie nawiazac kontakt z DH, chodzic na ich zbiorki, wiec sadze ze choc troche by zdazył poznac. dobre by było okrojona proba harcerza liczmy tak 3 miesiace ;-)

PS. chodziło mi o obietnice zuchowa... nie o zobowiazanie instruktorskie

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 01 maja 2005, 21:54

Przeczytałem przed chwilą wypowiedzi w tym wątku i przyznam,iż czuję się trochę...Zakładam,że
ci,którzy wyrazili tutaj swoje zdanie złożyli już Przyrzeczenie i na piersi błyszczy im Krzyż.No,cóż...Wydaje mi się,że duża grupa w naszym Związku fetyszyzuje i jedno,i drugie.O ile prościej byłoby,gdyby drużynowi mieli w pamięci coś takiego,jak "próba harcerza" i czas jej trwania.Ktoś,kto to wymyślił /i to zespołowo/ zapewne wiedział,co robi.Nie rozumiem więc,dlaczego
w niektórych drużynach na siłę się to poprawia doprawiając swoją mitologią.Troska o to,że tekst Roty jest dla 12-letniego dziecka nie do zrozumienia.Możliwe...To być może pomylili się ci,którzy wymyślili sobie,iż do drużyny harcerskiej może przyjść dzieciak z 4 klasy?To może powinien być to rozumny 18-latek,bo ma już dowód.Nie,lepiej,aby miał tych lat 20 - wtedy będzie jeszcze bardziej...A najlepiej,aby składał je 40 letni ktoś.No,wtedy zapewne w pełni to zrozumie,a i pewne doświadczenie życiowe już ma.Krzyż po 3-4 latach...,toż chyba łatwiej zdobyć było Virtuti na polu
bitwy,niż Krzyż w niektórych drużynach.Dopuszczać do Przyrzeczenia tych,którzy w pełni na to
zasługują.Piękne,tylko w jaki sposób to wycenić?Nieomylny drużynowy?Ani chybi,władze związku
powinny powołać zespół ekspertów,który wymyśliłby papierek lakmusowy.Wkładałoby się go takiemu kandydatowi /ce/ za kołnierz i już by się wiedziało.O ile łatwiej byłoby wtedy takiemu drużynowemu,bo teraz ogromny ciężar dźwiga.Musi taki zespół powstać,bez niego - ani rusz!,bo znawcy wypowiadają się już o Krzyżu płaskim,wypukłym,jakimś tam "Za zasługi dla...".Prowadzi to do kłótni,prawienia sobie "komplementów",jak wyżej,zapewne w imię ideałów...4 lata czekania.
Gdy składałem Przyrzeczenie,był ze mnie facet lat 11.Ba,11 i pół.W drużynie byłem ok.9 miesięcy.Po czterech latach w drużynie,miałem 2 lub 3 belkę,od pewnego czasu prowadząc zastęp.Gdyby kazano czekać mi cztery lata,znając siebie,najprawdopodobniej dzisiaj nie pamiętałbym o tym,że byłem w ZHP.Jak drużynowy wtedy rozpoznał u mnie,że to już?Może miał jakiś papierek?A tak,pamiętam swoje Przyrzeczenie,jego treść /czy rozumiałem?/,mój pierwszy obóz,alarm nocny,niebo pełne gwiazd,skały - przygotowane miejsce z banderą i pochodniami,pamiętam instruktora przyjmującego moje słowa i harcerzy wokół.Krzyż noszę ciągle
swój,który wtedy otrzymałem i jest on płaski...Latem,w sierpniu od tej chwili miną 34 lata,a ja jeszcze tutaj,w ZHP.Rozgadałem się,więc kończę podszeptem:"nie można wpadać w skrajności".
Pozdrawiam - czuwaj!

biała lokomotywa

Post autor: biała lokomotywa » 02 maja 2005, 13:13

w pełni się zgodzę z druhem:)
Dziwi mnie fakt iz władze wyższe, nie wiedzą, a moze nie chcą wiedzieć co dzieje sie w druzynach które im są podległe...
jeśli chodzi o słowa Przyrzeczenia... Ok, rozumiem ze harcerz z druzyny starszoharcerskiej, a juz na pewno wędrowniczej powinien sam je zrozumiec...
ale nie mozna tego wymagac od 11, 12 latka. to zadaniem druzynowych jest wytłumaczenie dzieciom co to znaczy, do czego to zobowiązuje. Obowiązkiem druzynowych jest przygotowanie dzieci do złozenia Przyrzeczenia. Jeśli tak nie jest to chyba cos nie tak z druzynowym, a nie z młodym harcerzem.
moim zdaniem dziecko duzo lepiej pracuje i bardziej sie stara kiedy widzi ze ktos go docenia...
ZHP jest zwiazek skupiającym młodzież, organizacją wychowawczą, a dorosłego czlowieka juz nie trzeba wychowywac, on powinien byc juz na tyle wychowany i przystosowany by to on mogł wychowywac...

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 02 maja 2005, 19:05

Mnie też to Druhno dziwi,że szefowie drużynowych nie widzą tego.A czytając choćby to forum,
można przypuszczać,iż nie są to "wyjątkowe" przypadki.4,5 lat...W takim czasie ludzie kończą
szkoły wojskowe zostając oficerami.Przysięgę wojskową składają ok.1,5-2 miesięcy od swojego
przyjścia do nich.

biała lokomotywa

Post autor: biała lokomotywa » 02 maja 2005, 19:17

racja racja...
Krzyż harcerski jest odznaczeniem przynależności do ZHP (tak samo jak znaczek zucha), a nie czyms za zasługi. od tego jest srebrny i złoty krzyz za zasługi. to tak jakbys szedł do nowej szkoły i nie dostał legitymacji szkolnej...
uwierz mi, ze w moim szczepie sa osoby ktore maja duzo dłuzszy starz i harcerski, i bycia druzynowym ode mnie, a ich harcerze niekiedy juz 3 lata czekaja...
co smieszniejsze, nasza szczepowa nie zdobywa jak narazie phm, bo musi wg. regulaminu miec 2 lata zaliczonej słuzby... tyle, ze regulamin sie zmienił 2 lata temu, ale jeszcze nie poinformowala sie o tym, ze teraz wystarczy rok...
ciemnota sie szerzy.
ale dobrze ze sa osoby ktore sa jeszcze trzeźwe ;-)

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerze”