Harcerze gorszego Boga

forum poświęcone historii harcerstwa
aim1
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 01 lis 2005, 23:40
Lokalizacja: Poznań
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: aim1 » 19 sty 2007, 20:16

Ostatnio udało mi się dotrzeć do książki Jerzego Chrabąszcza "Harcerze gorszego Boga". Wiem, że minęły już dwa lata od jej wydania i zapewne została już dawno przedyskutowana, jednak mnie interesuje jedna kwestia.
Jak oceniają to opracowanie instruktorzy, którzy w opisywanym czasie byli już instruktorami i ci młodsi instruktorzy, którzy w 1989-1990 byli jeszcze zuchami czy młodymi harcerzami tak jak ja?
pwd.Jarosław Kowalski
Wielkopolska Chorągiew Harcerzy
Zespół Historyczny Okręgu Wlkp. ZHR

kamila23
Użytkownik
Posty: 97
Rejestracja: 29 cze 2002, 22:54
Lokalizacja: Szczep 23 WDH "Pomarańczarnia"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kamila23 » 19 sty 2007, 20:45

Ja co prawda nie byłam w tych czasach harcerką ani zuchem (nie z racji młodego wieku, tylko późnego wstąpienia do harcerstwa), ale książkę znam i oceniam mocno krytycznie - jako dość stronniczą relację, która chce być traktowana jak rzetelna praca historyczna.
Tak się też składa, że interesuje mnie ten okres historii Polski (szeroko pojęty okres transformacji ustrojowej) i wiem trochę na ten temat. A druh Jerzy Chrabąszcz pisze trochę tak, jakby zupełnie co innego się wówczas działo.

Pozdrawiam,
Kamila

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 20 sty 2007, 14:03

aim1 pisze:Ostatnio udało mi się dotrzeć do książki Jerzego Chrabąszcza "Harcerze gorszego Boga". Wiem, że minęły już dwa lata od jej wydania i zapewne została już dawno przedyskutowana,
Niestety nie została przedyskutowana. Bo i przez kogo i gdzie by miała być przedyskutowana? Na razie pod hasłem "historia harcerstwa" kwitnie dokumentalizm i faktografia,brak w ogóle w ZHP i wokół ZHP głębszej refleksji nad społeczno-politycznym kontekstem dziejów ruchu harcerskiego. W każdym razie nie słyszałem o jakichkolwiek recenzjach lub polemikach wokół tej pozycji, poza uwagami Starego Wilka na tym forum w wątku:
http://www.forum.zhp.pl/viewtopic.php?id=3606

Sam książkę J. Chrabąszcza przejrzałem tylko dość pobieżnie, nie chcę się więc autorytatywnie wypowiadać. Na pewno jest w niej sporo wartosciowego materiału faktograficznego. Natomiast co do przekazu ideowo-interpretacyjnego zawartego w niej - to moja ocena jest całkowicie negatywna. Jak napisał dh. Piotr w cytowanym wyżej wątku "ksiązka ta odsłania sposób myślenia betonu". Wówczas byłem młodym harcerzem (przyrzeczenie - wiosna 89, wg roty z 1932), dopiero zaczynałem się w ogóle orientować w rzeczywistości, zdawać sobie sprawę że w harcerstwie są różne nurty, że władze ZHP i ruch harcerski to nie to samo, patrząc na swoją drużynę i inne drużyny zaczynałem dopiero zauwazać fakt że jedni są od nas "na lewo", inni "na prawo" itd. Jednak od tamtego czasu do dziś moja sympatia jest zdecydowanie po stronie KIHAM-u, a nie betonu.

Chętnie w wolnej chwili przeczytam dokładnie książkę J. Chrabąszcza. Myślę że dobrze, że się ukazała, bo pokazuje postawę jednej ze stron ówczesnego konfliktu. Niedobrze natomiast będzie, jeśli będzie traktowana jako obiektywne opracowanie o tamtych czasach lub jeżeli wzmocni tylko tych, którzy do tej pory w ZHP "niczego się nie nauczyli i niczego nie zrozumieli" i do tej pory rozumują w ten sposób że "89 to koniec harcerstwa bo nastąpił rozłam".
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

dono
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 18 sie 2004, 13:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dono » 20 sty 2007, 17:37

Czytałem , zapoznałem się z książką . Mam o niej swoje dość mocno wyrobione zdanie . Kiedy działy się generalnie te czasy , to ja byłem dopiero w planach , ale moja mama była instruktorką KIHAM i na tej podstawie wyrabiam swoje zdanie w sprawie tego opracowania .

Wartym wspomnienia jest fakt , że Jerzy Chrabąszcz w tamtym czasie stał po przeciwnej stronie barykady niż KIHAM . Tym samym jest to w moim odczuciu jakby nieudana próba odarcia KIHAMów z godności i przedstawienie HSPS , elementu zniewalania harcerstwa , jako dobrego , potrzebnego i chwalebnego

Tyle moje zdanie , jako młodego instruktora urodzonego w 1989 roku ;)
<KPW>
"Przed Nami jasnych godzin noc i moc młodzieńczych cnót
Przy innym ogniu , w inną noc , do zobaczenia znów..."

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 21 sty 2007, 11:38

Świetna pozycja. Dobrze że jest. Wraz z upływem czasu coraz mocniej będzie widać co pokazuje.
A żeby ja ocenić trzeba przeczytać. Jednak gorąco polecam dla oddtrucia sie Pozycje KIHAM wydana przez ZHR.
Dopiero po lekturze obu książek można sobie jasno wyrobic zdanie kto postępował jak mu Prawo Harcerskie nakazywało i która inicjatywa była harcerską a która antyharcerską ułudą.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 21 sty 2007, 12:01

sikor pisze:gorąco polecam dla oddtrucia sie Pozycje KIHAM wydana przez ZHR.
Uwaga "techniczna" aby uniknąć nieporozumień.
Pierwsze wydanie książki Druha Stanisława Czopowicza "KIHAM - zarys wydarzeń, wybór dokumentów i relacji" pojawiło się jeszcze przed powstaniem ZHR ;)

A jako swego rodzaju kontynuację książki Druha Czopowicza proponuję książkę Druha Jerzego Parzyńskiego "Ruch Harcerski Rzeczypospolitej 1983-1989" wydaną w 1991 przez Krakowską Oficynę Wydawniczą.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

aim1
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 01 lis 2005, 23:40
Lokalizacja: Poznań
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: aim1 » 21 sty 2007, 13:33

To ja tylko dodam do Druha 19kldh.
Adam F. Baran &#8222;Harcerska alternatywa ZHR w latach 1989 &#8211; 1990&#8221; Warszawa 2000
Jeśli jeszcze jest w sprzedaży Okregów ZHR i Naczelnictwa, jednak powinna być w głównych bibliotekach uniwersyteckich.
pwd.Jarosław Kowalski
Wielkopolska Chorągiew Harcerzy
Zespół Historyczny Okręgu Wlkp. ZHR

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 21 sty 2007, 19:11

dono pisze:Wartym wspomnienia jest fakt , że Jerzy Chrabąszcz w tamtym czasie stał po przeciwnej stronie barykady niż KIHAM . Tym samym jest to w moim odczuciu jakby nieudana próba odarcia KIHAMów z godności i przedstawienie HSPS , elementu zniewalania harcerstwa , jako dobrego , potrzebnego i chwalebnego

Tyle moje zdanie , jako młodego instruktora urodzonego w 1989 roku ;)
Dominiku, wtedy już dawno nie było haespeesu. jednym z tzw. "koncesjonowanych"
nurtów odnowy harcerskiej był Ruch Starszoharcerski, który bardzo skutecznie się rozprawił z haespeesem. Gieka z tamtych lat dopuściła wiele nurtów / ruchów zmian, może w celu "oswojenia" pragnących zmian i stworzenia swoistej "konkurencji" dla KIHAMów.
Ofensywa Starszoharcerska, Ruchy programowo - Metodyczne, Rady Specjalności, Harcerskie Poradnictwo, niezależne pisma harcerskie, niezależne wydawnictwa. Co do ksiażki, jest tendencyjna i linię podziałów przesuwa nie tylko między KIHAMem, a "jedynie słuszną" Gieką ale nawet po "drugiej stronie barykady" stawia część różnych ruchów Odnowy, no i ten...niepoważny Kraków.

aim1
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 01 lis 2005, 23:40
Lokalizacja: Poznań
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: aim1 » 22 sty 2007, 11:29

Dziękuję za odpowiedzi! Teraz może coś od siebie.
Interesując się historią harcerstwa od kilku lat staram się dotrzeć do różnych dokumentów i poglądów opisujących dane wydarzenia. Tak też było w przypadku tej książki, którą starałem się czytać bez zbędnych uprzedzeń. Niestety czasem było ciężko. Ale może po kolei.

Tytuł książki uważam za bardzo trafiony, szczególnie wobec nic nie winnych tysięcy szeregowych harcerek i harcerzy, które chcąc być w harcerstwie zapisali się lub już byli w tym czasie w ZHP, otwartych na ideały zawarte w Prawie i Przyrzeczeniu.

Język książki nie wiem jak dla Was, ale dla mnie strasznie ciężki. Do tego teksty o &#8222;aktywie&#8221;, które z czasem upewniały mnie, że autor należy raczej do tej &#8222;betonowej&#8221; części kadry związku. Ok.! nie zrażam się czytam mozolnie dalej.

A tam smutne przyznać trzeba zachowania instruktorów z KKO ZHP zakulisowo, nieharcersko rozgrywających niektóre sprawy, czy roszczeniowe listy przedstawicieli kościoła?!

Inną kwestią są pojawiające się tezy czy osądy autora powielane kilkukrotnie przez całą książkę. Jedna z nich to upraszczając, co oni (KKO, organizacje alternatywne) od nas chcą przecież my na IX/XXVI Zjeździe zmieniliśmy się tak, że nie ma między nami różnic. Następnie opcja siłowa nas jest 1,5 miliona, a organizacji alternatywnych kilkanaście tysięcy przez co mam rozumieć, że większy ma zawsze racje. Czy na koniec najbardziej niegrzeczna teza że przecież nowo powstałe organizacje nie wniosły nic nowego do ruchu harcerskiego w Polsce.

I jeszcze inaczej, nie jestem historykiem i rozumiem, że w poważnej pracy historycznej wypada także zacytować książki, gazety czy inne dokumenty, jednak powoływanie się na artykuły z &#8222;Trybuny&#8221; czy &#8222;Nie&#8221; nie podnosi wartości tego opracowania.

Może tyle na początek.
Nie ukrywam ,że bardzo cieszy mnie zbieżność waszych ocen po mimo różnicy organizacji.
pwd.Jarosław Kowalski
Wielkopolska Chorągiew Harcerzy
Zespół Historyczny Okręgu Wlkp. ZHR

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 23 sty 2007, 21:20

Kluczem do oceny i zrozumienia w pełni lat 1956-2006 w historii ZHP i całego Ruchu Harcerskiego jest uświadomienie sobie paru podstawowych faktów :
1. W 1949 r. uniemożliwiono dalszą działalność ZHP przy pomocy decyzji politycznych
i działań urzędu bezpieczeństwa publicznego /UB/, a nie działań ustawowych w ramach obowiązujacego prawa, nawt tego "lubelskiego".
2. Rok 1956, to spontaniczne działania na rzecz wznowienia pracy ZHP, na fali polskiego Października. Wobec próby całkowitego przechwycenia odradzającego się ZHP przez kadrę
byłej OH ZMP, usamodzielnionej szybko w OHPL, rodzi się pomysł na wznowienie ZHP - "koń trojański" Aleksandra Kamińskiego , zapoczątkowany udziałem dwóch grup instruktorów ZHP /Druha Kamińskiego i Szaroszeregowej druha Broniewskiego/ w naradzie działaczy ohpl w Łodzi/Komend wojewódzkich ohpl/ .
Ustalenia tej narady, zwyczajowo nazwanej zjazdem łódzkim, stanęły u podstaw bardzo kontrowersyjnego porozumienia z władzami PRL, które zezwoliły na wznowienie pracy ZHP w oparciu o.....przedwojenny statut i przedwojenną Ustawę o Stowarzyszeniach Wyższej Użyteczności. /formalnie, w 1949 r. nie dokonano żadnych prawnych zmian, ani nie zmieniono stosownych ustawowych wpisów w rejestrach stowarzyszeń/. To dało mozliwość zachowania choć po części wpływu na harcerstwo w nurcie tradycji ZHP i Szarych Szeregów.
Taki stan prawny istniał do 1959 r. i po pierwszym faktycznym Zjeździe ZHP został rozporządzeniem prezesa rządu prl zaktualizowany z mocy .....tej samej przedwojennej Ustawy. Taki stan rzeczy trwał przez lata aż do zmiany przedwojennej Ustawy o SWUP.
3. W 1959 r. nasiliło się odsuwanie od GK ZHP i Komend Chorągwi instruktorów o rodowodzie ZHP. Wtedy Druh Kamiński rzucił swoje słynne hasło "Idźcie pracować do Drużyn !" . Realizacja tego wezwania w praktyce oznaczała powstanie dwóch nieformalnych ZHP, tego opanowanego przez kadrę - aparat partyjny, realizujacy "nowy/antyskautowy/ system" Jacka Kuronia, i drugi ZHP, ten drużyn i Szczepów /oraz niektórych hufców/, kręgów puszczańskich i konspiracji metodycznej. Ten drugi ZHP dał po latach początek Odnowie Harcerskiej i to Jego tradycja powinna dziś być u podstaw współczesnego Związku .
Ostatnio zmieniony 26 sty 2007, 23:28 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 26 sty 2007, 21:52

StaryWilk pisze:3. W 1959 r. nasiliło się odsuwanie od GK ZHP i Komend Chorągwi instruktorów o rodowodzie ZHP. Wtedy Druh Kamiński rzucił swoje słynne hasło "Idźcie pracować do Drużyn !" . Realizacja tego wezwania w praktyce oznaczała powstanie dwóch nieformalnych ZHP, tego opanowanego przez kadrę - aparat partyjny, realizujacy "nowy/antyskautowy/ system" Jacka Kuronia, i drugi ZHP, ten drużyn i Szczepów /oraz niektórych hufców/, kręgów puszczańskich i konspiracji metodycznej. Ten drugi ZHP dał po latach początek Odnowie Harcerskiej i to Jego tradycja powinna dziś być u podstaw współczesnego Związku .
Z tego co mi wiadomo to czerwone harcerstwo (nazywane też walterowcami) Jacek Kuroń założył w 1955 r czyli jeszcze przed Zjazdem Łódzkim (razem z Michnikiem i Blumsztajnem). Nie był to jego system, lecz kopia wzięta z Makarenki. Makarenko był radzieckim specem od wychowania młodzieży (część pomysłów ministra Giertycha jest prawie żywcem wzięta z "Poematu pedagogicznego"). Cała ta organizacja miała urzeczywistniać nowy komunistyczny model wychowania, stąd np. późniejsze protesty Kuronia na temat gawęd w OHPL "Drugi typ gawęd opiera sie na niepełnej tradycji II wojny światowej (Szare Szeregi, powstanie warszawskie, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie). ... W połączeniu z brakiem pracy nad wyjaśnieniem trudnych problemów współczesności może to prowadzić do antysocjalistycznych wniosków." Walterowcy zostali rozwiązani decyzją Komitetu Warszawskiego PZPR w 1961, członków wchłonął ten "prawdziwy" ZHP. Spotkałem się również z opinią, że hufce walterowskie miały być swoistą wychowalnią dzieci partyjnej nomenklatury, przez co miały nabierać elitarności (hufce, nie dzieci) i przy okazji wychować nowy "gatunek" prawdziwego komunisty, obywatela PRL.

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 26 sty 2007, 22:37

grabek pisze:Z tego co mi wiadomo to czerwone harcerstwo (nazywane też walterowcami) Jacek Kuroń założył w 1955 r czyli jeszcze przed Zjazdem Łódzkim (razem z Michnikiem i Blumsztajnem).
Gwoli ścisłości: Czerwone Harcerstwo (dużymi literami) to organizacja działająca przy Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego Polskiej Partii Socjalistycznej przed 1939. Lewicowa, ale nie komunistyczna.

Walterowcy to coś zupełnie innego. Z Michnikiem Kuroń raczej nie mógł zakładać, gdyż Adam Michnik urodził się w 1946 roku. Owszem, był wychowankiem hufców walterowskich. Współzałożycielami natomiast byli obok Jacka Kuronia, Jacek Garwacki i Aleksander Musiał.
grabek pisze:część pomysłów ministra Giertycha jest prawie żywcem wzięta z "Poematu pedagogicznego"
????!!!!!!!!!!!!!
grabek pisze:Cała ta organizacja miała urzeczywistniać nowy komunistyczny model wychowania, stąd np. późniejsze protesty Kuronia na temat gawęd w OHPL "Drugi typ gawęd opiera sie na niepełnej tradycji II wojny światowej (Szare Szeregi, powstanie warszawskie, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie). ... W połączeniu z brakiem pracy nad wyjaśnieniem trudnych problemów współczesności może to prowadzić do antysocjalistycznych wniosków." Walterowcy zostali rozwiązani decyzją Komitetu Warszawskiego PZPR w 1961, członków wchłonął ten "prawdziwy" ZHP. Spotkałem się również z opinią, że hufce walterowskie miały być swoistą wychowalnią dzieci partyjnej nomenklatury, przez co miały nabierać elitarności (hufce, nie dzieci) i przy okazji wychować nowy "gatunek" prawdziwego komunisty, obywatela PRL.
Dużo informacji o walterowcach można znaleźć w książce samego Kuronia "Wiara i wina", oczywiście nie należy jej traktować bezkrytycznie. Kuroń wyjaśnia tam motywy które nim kierowały, między innymi awersją jaką nabrał do tradycyjnego harcerstwa po zimowisku harcerskim w którym uczestniczył zaraz po wojnie jako nastolatek - zapamiętał z niego tylko kocówy, przegony i coś w rodzaju "fali" opartej na systemie stopni. Może to wyglądało faktycznie tak jak on to widział. więc może była to patologia, może nawet wystepująca wówczas dość szeroko, jednak Kuroń mógł jako osoba wyczulona na wszelką niesprawiedliwość - może nawet przeczulona - mógł sobie fałszywie zinterpretować mechanizmy zupełnie zdrowe. Do tego doszło wyobrażenie że tradycyjny skauting jest narzędziem brytyjskiego imperalizmu i służy do zniewalania Murzynów i Hindusów, stopnie = hierarchia = faszyzm, noże i musztra = militaryzm itd.

W normalnym demokratycznym kraju krytyk harcerstwa mógłby po prostu założyć sobie własną organizację młodzieżową. Niestety PRL nie był krajem demokratycznym i zamiast otrzymać możliwość założenia własnego ruchu, organizacji czy szkoły, Jacek Kuroń otrzymał zupełnie niedemokratycznymi drogami wpływy i umocowanie we władzach ZHP, które pozwalały mu na przekształcanie tej organizacji wg własnych wizji.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 26 sty 2007, 23:01

Grabku, Jacek Kuroń był w Giece kierownikiem wydziału programowego. Tej Giece po 1957 r.
Miał duży wpływ na Zofię Zakrzewską i kierował z e s p o ł e m wprowadzającym pajdokratyczny "nowy system", w uproszczeniu - miana, czyli "zespołowe stopnie", zadania zespołowe , będące swoistymi sprawnościami zespołowymi, eliminowanie wyłaniania funkcyjnych jako ciągłości wychowywania następców, na rzecz doraźnych kierowników realizowania zadań. W praktyce oznaczało to wyeliminowanie tradycyjnej społecznej kadry na rzecz nauczycieli, przewodników drużyn. O wszystkim miały decydować wybory , lub głosowania przez powszechne zgromadzenia drużyn/obozów, itp. Rzeczywiście, ma to swe źródła w utopijnym "poemacie pedagogicznym" Makarenki, w rzeczywistości niebezpiecznej manipulacji wychowawczej. Natomiast nie było to "czerwonym harcerstwem", tylko miało swe źródło w drużynach warszawskich przy szkołach Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, powstałych jeszcze w ramach OH ZMP. Faktycznie, były to elitarne szkoły dla dzieci funkcjonariuszy pzpr. Te drużyny po 1956 r. stworzyły odrębny hufiec "im. gen waltera" w Warszawie, kierowany nadal przez Kuronia i jego krąg przyjaciół. Mimo rozwiązania tegoż, wiele lat później, na mazurach obozowaliśmy obok jednego z tych szczepów. Nadal stosowali tą nową metodykę. Podejrzewam, że to te środowiska stworzyły jedną z współczesnych alternatywnych, laickich organizacji. Kuroń w "Wierze i Winie" przyznał że były to szkodliwe działania. Warto nadmienić, że środowiska związane z instruktorami ZHP, którzy reaktywowali ZHP po 1956 n i e w p r o w a d z i ł y nigdy "nowego systemu" skutecznie stosując konspirację programowo- metodyczną. Praktycznie część Chorągwi Stołecznej, wiele szczepów Łodzi, Poznania, Gdańska, Kielc, Wrocławia, Rzeszowa, i prawie całość hufców Krakowskich. Niestety, wiele elementów "nowego systemu" przeniosło się do codziennej praktyki ZHP, i o dziwo - pokutuje do dziś.
Ostatnio zmieniony 26 sty 2007, 23:22 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 26 sty 2007, 23:50

Lucumon pisze:Gwoli ścisłości: Czerwone Harcerstwo (dużymi literami) to organizacja działająca przy Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego Polskiej Partii Socjalistycznej przed 1939. Lewicowa, ale nie komunistyczna.
Nie Czerwone Harcerstwo (to przedwojenne), a czerwone harcerstwo (walterowcy). Ochrzczone tak chyba z powodu chust i przekonań.
Lucumon pisze:Z Michnikiem Kuroń raczej nie mógł zakładać, gdyż Adam Michnik urodził się w 1946 roku. Owszem, był wychowankiem hufców walterowskich. Współzałożycielami natomiast byli obok Jacka Kuronia, Jacek Garwacki i Aleksander Musiał.
Mój błąd, oj naplątałem trochę z tym Michnikiem, on wstąpił tam w 1957 r.
Lucumon pisze:????!!!!!!!!!!!!!
Zdziwienie czy oburzenie ?
Lucumon pisze:Dużo informacji o walterowcach można znaleźć w książce samego Kuronia "Wiara i wina", oczywiście nie należy jej traktować bezkrytycznie. Kuroń wyjaśnia tam motywy które nim kierowały, między innymi awersją jaką nabrał do tradycyjnego harcerstwa po zimowisku harcerskim w którym uczestniczył zaraz po wojnie jako nastolatek - zapamiętał z niego tylko kocówy, przegony i coś w rodzaju "fali" opartej na systemie stopni. Może to wyglądało faktycznie tak jak on to widział. więc może była to patologia, może nawet wystepująca wówczas dość szeroko, jednak Kuroń mógł jako osoba wyczulona na wszelką niesprawiedliwość - może nawet przeczulona - mógł sobie fałszywie zinterpretować mechanizmy zupełnie zdrowe. Do tego doszło wyobrażenie że tradycyjny skauting jest narzędziem brytyjskiego imperalizmu i służy do zniewalania Murzynów i Hindusów, stopnie = hierarchia = faszyzm, noże i musztra = militaryzm itd.

W normalnym demokratycznym kraju krytyk harcerstwa mógłby po prostu założyć sobie własną organizację młodzieżową. Niestety PRL nie był krajem demokratycznym i zamiast otrzymać możliwość założenia własnego ruchu, organizacji czy szkoły, Jacek Kuroń otrzymał zupełnie niedemokratycznymi drogami wpływy i umocowanie we władzach ZHP, które pozwalały mu na przekształcanie tej organizacji wg własnych wizji.
I tu się w pełni zgadzam. Można to podsumować słowami samego Kuronia:
" My "walterowcy", jesteśmy komunistami i dlatego nasze wychowanie jest komunistyczne. Czy w ogóle w naszym kraju budującym komunizm można wychowywać inaczej? Naszym zdaniem protesty przeciw wychowaniu komunistycznemu - to jakieś wielkie nieporozumienie" oraz "Walterowcy uwazali się za komunistów i obnosili sie z tym. Nosili czerwone chusty, śpiewali rosyjskie piosenki, a także - co wcale nie lepiej - ukraińskie i żydowskie...Nie szanowali władzy nie uznawali hierarchii. Byli koedukacyjni i antymilitarni. Naśmiewali sie z wszelkiej pompy i celebry. ... "Jego podopieczni przyrównywali do Hitlerjugend skautów odwołujących się do musztry, finek, wojskowego kroju mundurów i dyscypliny opartej na hierarchii."

StaryWilk pisze:Jacek Kuroń był w Giece kierownikiem wydziału programowego. Tej Giece po 1957 r.
Owszem. Poszukałem i znalazłem: "W 1956 zostaje ponownie przyjęty do PZPR i aktywnie włącza się w nurt odnowy.[...] Wchodzi też w skład Rady Naczelnej Związku Harcerstwa Polskiego. W 1957 [...] uczestniczy też w pracach redakcji tygodnika harcerskiego 'Na przełaj' oraz czasopisma 'Drużyna'. W 1960 zostaje członkiem Głównej Kwatery ZHP oraz kierownikiem Działu Programowego. W 1961 wydaje książkę pedagogiczną 'Uwaga zespół'. " [skróty ode mnie]
Ostatnio zmieniony 26 sty 2007, 23:51 przez grabek, łącznie zmieniany 1 raz.

hala51
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 27 sty 2007, 23:08
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: hala51 » 27 sty 2007, 23:34

aim1 twierdzi, że powoływanie się w książce Harcerze gorszego Boga na artykuły z "Trybuny" i "NIE" obniża wartość tej publikacji. Nie wiem co on czytał, ale nietrudno zauważyć, że w wykazie bibliograficznym prasy i periodyków autor wykazał ponad 60 tytułów na które powołał się w opracowaniu! Czyżby jednostronność była lepsza od pokazywania całego spektrum istniejących, jak mniemam, publikacji - od tych brukowych i czerwonych do tych czarnych i czytanych na kolanach? Niezależnie od powyższej uwagi sądzę, że każdy kto przeczytał lub chce przeczytać tą książkę winien także przecztać, podkreślam przeczytać, także wszystkie Aneksy. Mając wiarę, że uczynią to ludzie, których - jak mawiał Druh Mirowski - będzie swędział mózg i potrafią sami wyciągnąć wnioski. Ponadto nie będą KIHAM-u lokować w latach 1989-90 - trochę pokory przed historią Druhowie!!!
Ostatnio zmieniony 27 sty 2007, 23:48 przez hala51, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Historia”