"Tradycyjny program - nowoczesne wartości" ("Czuwaj" 1/2005

miesięcznik czuwaj.pl
Zablokowany
Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 17 sty 2005, 23:37

Uwagi do artykułu dh. hm. Rafała Klepacza "Tradycyjny program nowoczesne wartości"
("Czuwaj" 1/2005)

To nie jest takie proste.
To nie jest takie jednoznaczne.
I to nie zależy tylko od nas.

Generalnie tekst w słusznej intencji, ale niektóre przykłady mocno nietrafione.

Artykuł niestety abstrahuje od materialnych realiów działania ZHP.
W dużym stopniu sprowadza się to do tezy, że lepiej być pięknym i bogatym niż brzydkim i biednym. Tak jest, ale co z tego?

Porównania z okresem międzywojennym (harcerskie szybownictwo itd.) są ciekawe i powinny rzeczywiście być punktem wyjścia do dyskusji Ja sam jestem wręcz apologetą Michała Grażyńskiego, ale trzeba trzeźwo oceniać sytuację. Tak, "TO BYŁY CZASY!". Niestety troszkę inne. Przed wojną była kasa i było poparcie państwa. ZHP był organizacją wyższej użyteczności, co nakładało też na państwo konkretne obowiązki, także w finansowaniu Związku. Na czele ZHP stał wojewoda Michał Grażyński, który miał bardzo silną pozycję w obozie władzy. On po prostu "dużo mógł załatwić"; i rzeczywiście załatwiał.
W latach 70-tych czy 80-tych też finansowanie Związku wyglądało diametralnie inaczej niż dziś i to jest chyba rzecz oczywista.
Dziś ZHP jest tylko jedną z wielu licznych organizacji pozarządowych.

Łatwo się wyśmiewać z harcerzy biegających w "słoniach"; i OP-1, ale ogromna większość środowisk harcerskich po prostu nie ma lepszego sprzętu i nie stać ich na lepszy, przynajmniej w dużej skali ilościowej.
Na pewno każdy by wolał bawić się GPS-em niż czarno-białą kserówką mapy, na pewno każdy wolałby latać szybowcem niż jeździć na starym rowerze i na pewno każdy wolałby mieć sprzęt jak GROM a nie zleżałe maski p-gaz. Ale po pierwsze trzeba mieć kasę, po drugie, obecnie dostęp do co bardziej skomplikowanego sprzętu i co bardziej atrakcyjnych zajęć jest obudowany systemem certyfikatów, uprawnień, obowiązkowych szkoleń, odznak złotych, srebrnych i bursztynowych, kursów piętnastego stopnia itd. Przed wojną było o wiele prościej.

Z internetem nie jest aż tak najgorzej, już bardzo duża część hufców ma swoje strony, tak samo drużyny, szczepy itd. Coraz więcej informacji dochodzi siecią. Może patrzę trochę zbyt optymistycznie z własnego podwórka. Podobno mój hufiec ma wzorcowy system zinformatyzowania w skali Chorągwi i na pewno jest wiele gorszych. Ale chyba i ogólnie źle nie jest. Są sprawności związane z komputerami, są wymagania na stopnie ich dotyczące.

Problem polega na tym, że na biwak czy zbiórkę w terenie - a od zajęć na powietrzu i w lesie chyba nikt nawet w imię nowoczesności nie odejdzie - wciąż łatwiej jest zabrać chorągiewki do nadawania Morse'a niż niż notebooka. Może kiedyś jak sprzęt informatyczny będzie naprawdę dużo tańszy, jak notebook będzie tej dostępności co powiedzmy dziś... np. czajnik elektryczny, to na biwakach będzie normalką zastęp wędrujący z notebookiem w plecaku i łączący się z bazą przez jakiś system radiowo-satelitarny. Ale na to jeszcze trzeba troszkę poczekać.

Z nadawania chorągiewkami łatwo się wyśmiewać, zwłaszcza jak to jest infantylne zadanie typu: ;Stańcie 3 metry naprzeciwko siebie i nadajcie Morsem swoje imiona. Ja też się wściekam jak widzę na biegach harcerskich tego typu zadania (podobnie: rolowanie koca i parę innych żelaznych numerów).
Ale... dlaczego Amerykanie nie mogli złapać tak długo Faraha Aidida w Somalii? Bo używał archaicznych kablowych telefonów polowych, sygnałów dymnych z palonych stert opon itd. Czasami technika "dwie generacje wstecz"; ma przewagę nad tą najnowocześniejszą.
A co się stanie, jak padnie sieć energetyczna? Albo jak będziemy gdzieś w górach poza zasięgiem komórki? Albo jak ktoś zakręci rurociągi z ropą? Te stare sprawdzone techniki, nie wymagające zasilania z sieci, bateriami ani żadnym paliwem, kiedyś jeszcze mogą się przydać.

Porażki w rywalizacji ze szkołą w kształceniu informatycznym ogóle nie trzeba się wstydzić. Jak już do programów szkół weszła informatyka, to jest oczywiste, że szkoła będzie w tym lepsza od ZHP. Chociażby z powodów finansowych. Tak samo jak nie jesteśmy w stanie rywalizować ze szkołą w nauce chemii, fizyki, biologii, historii, języków obcych itd. I chyba nie o to chodzi.

Propozycja zainteresowania się clubbingiem i hiphopem - to nie są trafione analogie do lat Grażyńskiego. Międzywojenny ZHP też raczej nie interesował się subkulturą dancingów, stolików brydżowych czy innymi formami spędzania czasu wolnego przez ówczesną złotą młodzież. Międzywojenny ZHP raczej wspierał coś w rodzaju ówczesnego neo-folku, współuczestnicząc w państwowym projekcie promowania kultury Huculszczyzny, Polesia, Śląska, Kaszub itd.

Jak będziemy próbować naśladować clubbing czy hip-hop, to nie będziemy w tym autentyczni i nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Natomiast rzeczywiście warto się zastanowić nad tym, czy harcerski sposób zabawy musi się sprowadzać do ogniska i gitary unplugged? Ale warto się nad tym zastanowić z bardzo dużą ostrożnością. Są tu zarówno za, jak i przeciw. Nie jest przypadkiem, że dyskoteki na obozach harcerskich kojarzą się źle.
Tu raczej obok pytania nowoczesność / nienowoczesność ?
należy postawić pytanie komercja czy nie-komercja?

I jeszcze kilka uwag generalnych co do tradycji i nowoczesności:
1) Dzisiaj już nie ma tak stuprocentowego zaufania w nowoczesność i postęp jak przed wojną, czy jeszcze do końca lat 60-tych, do kryzysu naftowego. Po Hiroszimie, Czernobylu, po generalnym zastopowaniu programów kosmicznych, przy wszystkich toczących się debatach o niebezpieczeństwach wynikających z GMO, klonowania itd., jest dużo ludzi, którzy całkiem świadomie odrzucają ideę postępu a jeszcze więcej którzy są co najmniej bardzo sceptyczni.

2) Fascynacja nowoczesną techniką niestety chyba idzie wraz ze spadkiem realnej wiedzy o tej technice. Owszem, znaczna część młodzieży jest zafascynowana komórkami itd. Ale oni już nie interesują się tym, jak ta komórka działa, kto ją produkuje i gdzie. Interesuje ich tylko cena i bajery zawarte w tej komórce.
Nie widzę, żeby dzisiejsi gimnazjaliści prowadzili takie dyskusje jak moje pokolenie np. o samochodach. Nas interesował postęp techniczny, nowe napędy, na poważnie gadaliśmy w wieku 11-13 lat o zastąpieniu benzyny bateriami słonecznym, o zastąpieniu samochodów cyklomobilami, albo zastanawialiśmy się jak będzie wyglądać polski samochód "Beskid" :loll itd. Oni już żyją w społeczeństwie konsumpcyjnym, a nie produkcyjnym. Potrafią gadać tylko o tym jaką brykę i za ile ich wujek sprowadził z Niemiec.

3) Młodzież patrzy nie tylko w przyszłość, patrzy także w przeszłość. Ogromna popularność bractw rycerskich, wikingowskich itd., zainteresowanie przeszłościowymi utopiami (fantasy, większość gier RPG). Niegasnąca popularność filmów ;Rejs;,Miś i Hydrozagadka, polskich komiksów, cały trend oldskul itd.

Moim zdaniem artykuł nie do końca rozpoznaje problem. Na pewno był potrzebny.
Jeżeli jakiemuś zakamieniałemu konserwatyście ten artykuł uświadomi, że należy zauważyć, że oprócz rolowania koca i nadawania Morse';a jest jeszcze świat naokoło, to chwała autorowi. Ale myślę, że w ZHP sporo instruktorów już zdaje sobie z tego sprawę, i oczekiwali by już dalszego kroku w tej dyskusji: jak tworzyć nowoczesny program, nie mając góry pieniędzy?
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 25 sty 2005, 20:01

Po pierwsze to cieszę się, że ktoś ten artykul zauważyl, a jeszcze bardziej się cieszę, że kogoś pobudzil do wszczęcia dyskusji.

A już prawdziwą radość sprawilo mi to, że Grzegorz odniósl się do faktów i argumentów.

Pewnie jest dużo racji w tym co jest napisane powyżej, ja oczywiście w kilku kwestiach mam inne zdanie, ale jedno wydaje sie wspólne. Dzisiaj planując dzialania nie wolno zapominać o potrzebach mlodzieży, nie wolno nie zauważać, że dzisiaj mlodzież jest inna niż w latach 30, 40, 60, 70 czy 80 ubieglego wieku i że ZHP nie może stać obok tego jaka jest mlodzież.

A mi się zdaje, że ciągle część instruktorów nie chce tego zauważyć i proponuje zajęcia dla mlodzieży z lat trzydziestych XX wieku...

Inna sprawa, która mnie szczerze zmartwila, to niewielki odzew na wezwanie Naczelnego do dyskusji przed Zjazdem. Czas leci szybko, a Zjazd tuż, tuż...

Pozdrawiam

Rafal
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 26 sty 2005, 10:37

Grzesiu, rozwiń swe myśli do Haera, to jest dobre !
Drogi Rafale ! Twój artykuł jest bardzo dobry, choć popieram bardzo mocno uwagi Grześka, w
durzej mierze
pokrywają się z moimi. Nie,
jedego Ci nie daruję :D
Wyskrobałem z Twojej wypowiedzi "wytrych" "musimy odpowiadać na potrzeby młodzieży, zmieniające się , itp, itd" To tak łatwo powiedzieć, i tak niewiele z tego wynika. Potrzeby młodzieży..... To nadal szczęśliwa Rodzina, możliwość pracy i dobrej nauki. A wiele zachowań dzisiejszych to funkcja niedostatków życia społecznego, załamania się
wzorców i autorytetów. Nie sądzę, by "potrzebą" uświadomioną naszej młodzieży był konsumpcyjny styl życia.
A potrzeba funkcjonowania w grupie rówieśniczej, akceptacji i sukcesu jest dziś mocniejsza niż nawet w "szczęśliwych latach trzydziestych";).
Niedostatkiem naszej pracy jest nieumiejetność takiego stawiania przed zespołem harcerskim celów, by prowadziły "do przodu" i rozwijały ten zespół bez dreptania w miejscu. My "szkolimy z harcerstwa" a to absurd.
Grześ przytoczył ładny, symboliczny obrazek chorągiewek. One wcale nie są archaiczne, tylko trzeba stworzyć taką sytuację, by pokazać sens tej sztuki. Ja "zgubiłem" patrole na Otrycie i co ?
Dopiero zaczęło się "zmiłuj sie Józek, ty byłeś maniak terenoznawstwa !" /zaczęła sie burza i zwariował kompas/. Grzesiek Studziżba na Zawiszy robił "awarie" wszystkich GPS-ów i dopiero
wszyscy chcieli poznać tradycyjną nawigację ! Nowoczesność technik harcerskich zasadza sie na ich uniwersalności w każdej , życiowej sytuacji, np. kryzysowej - trzeba USPRAWNIONYCH ludzi. Nawet komórka wymaga wiedzy, co zrobić z nią np w górach. To jest czysty program harcerski, czysta metoda, a clubbing wynaleźliśmy pierwsi, uruchamiając pierwszą....harcówkę.
Nauczmy sie na powrót atrakcyjności naszej pracy w dzisiejszych realiach. Skansenem harcerstwa jest "przeszkalanie" do stopnia, "przerabianie" węzłów i różne "zaliczania" wymagań.
Nowoczesnością jest wykorzystanie komórek /sms z darmowych bramek/ w Biegu Miejskim np. śladami Religii i Wyznań.
Każde wyzwanie współczesności można przerobić na harcerstwo, wystarczy krok do przodu.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 26 sty 2005, 10:38

>:(dużej, duzej, dużej !!!!!>:(

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 01 lut 2005, 18:25

No tak, tylko że sens mojego artykułu jest taki, że nie jesteśmy juz awangardą... Że w przodzie jest szkoła, inne organizacje, że świat dzieje się obok (oficjalnego) nurtu ZHP.

I nie zgodzę się, że to przez brak kasy. Bo czuję, ze z takim nastawieniem jakie reprezentowane jest gdzieniegdzie, dodatkowa kasa nie załatwiłaby tematu. A widzę czasem środowiska bardzo nowocześnie podchodzące do programu, bez specjalnych środków...

Problem jest w nas (jako organizacji).

Clubbing nijak sie ma do harcówki.

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 10 lut 2005, 10:21

Rafal napisał:
I nie zgodzę się, że to przez brak kasy. Bo czuję, ze z takim nastawieniem jakie reprezentowane jest gdzieniegdzie, dodatkowa kasa nie załatwiłaby tematu. A widzę czasem środowiska bardzo nowocześnie podchodzące do programu, bez specjalnych środków...
I tak i nie. Oczywiście że można podchodzić nowocześnie do programu, nie mając wielkich środków. Trzeba tylko cały czas szukać - nie zatrzymywać się w harcerskim getcie, ale mieć oczy szeroko otwarte na świat - czytać takie pisma jak np. "Survival" i "n.p.m.", strony internetowe o survivalu, o turystyce, o różnych innych formach aktywności terenowej, nawet niektóre reality shows mogą być źródłem inspiracji, np. program "Fort Boyard" - w pomniejszonej skali i z uwzględnieniem zasad bezpieczeństwa. Dalej: działalność grup rekonstrykcyjnych, gry RPG itd.

Ale na dłuższą metę kasa jednak jest problemem. Oczywiście że są środowiska, którym nie pomogła by milionowa dotacja, bo i tak by tylko pląsali i wiązali węzeł płaski. I są środowiska, gdzie ludzie potrafią zrobić coś z niczego.
Ale improwizacja ma swoje granice - są nieprzekraczalne bariery, których się bez kasy nie przekroczy - sprzęt, kursy, zdobywanie różnych uprawnień, nawet samo poszukiwanie kontaktów i informacji też kosztuje, bo za internet trzeba zapłacić, za czasopisma też, nie mówiąc już o wyjazdach na różne imprezy.
Rafal napisał:
Problem jest w nas (jako organizacji).
Tak, ale nie wyłącznie.
Rafal napisał:
Clubbing nijak sie ma do harcówki.
Racja.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Czuwaj”