Projekt Strategii ZHP - wersja dla zjazdów hufców

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 22 wrz 2011, 10:52

No dobrze, są drużyny z,h, sth, wdr. Są samodzielne, lub jakoś powiązane ze sobą. Może w szczepach wielopoziomowych, może w związkach drużyn - w układzie poziomym, lub częściowo pionowym, np: z + h. W każdym z tych przypadków, poza drużyną samodzielną, są instruktorzy wspomagający pracę drużynowych - w szczepie, czy zd. To zwykle naturalny układ wynikły z pracy w środowisku działania. Ja rozumiem, że hufiec może "scalać" programy pracy środowisk, do pewnego stopnia sprawdzać, czy wogóle powstały. Ale tworzyć strukturę z/ców, opiekunów, instruktorów do sprawy programu ...drużyn?
Owszem, w większych hufcach można doskonale tworzyć "kręgi metodyczne". To pozwala na synergię, np w gronie zuchmistrzów. Struktura proponowana, to w moim przekonaniu jest pozorna pomoc. Chyba że hufiec jest liczebnie jakąś hybrydą szczepu ze związkiem drużyn i drużynami samodzielnymi i liczy setkę osób. Obawiam się, że to jest dość powszechna rzeczywistość. Ale po co wtedy nazywać to HUFCEM ?
Ostatnio zmieniony 22 wrz 2011, 10:56 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

rafal bednarczyk
Starszy użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 23 lut 2005, 11:32
Lokalizacja: GK ZHP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rafal bednarczyk » 25 wrz 2011, 14:26

sikor pisze:
kubi pisze:W tym punkcie myślę, że i propozycja strategii i Ty mówicie o tym samym. W propozycjach mówi się, że osoba odpowiedzialna w Hufcu za program, ma przede wszystkim wspierać drużyny w jego powstawaniu i realizowaniu. Zapewne będzie też odpowiedzialna za przygotowywanie imprez scalających te programy.

Nie wiem skąd twierdzenie, że to drużynowi będą z tą osobą pracować. Ja z tego projektu wyczytałem raczej, że to ta osoba pracować będzie z drużynowymi.
Bez znaczenia czy drużynowi będą pracować z kimś czy ktoś z drużynowymi. W każdym przypadku to zajmuje zasoby czasu.
kubi pisze:A jeśli chodzi o system hufcowych opiekunów, to oczywiście nie w każdym Hufcu jest on do zrealizowania. Są jednak hufce w których taki pomysł się sprawdził. Szczególnie duże Hufce, choć nie tylko. Dzięki temu drużynowy (szczególnie młody i niedoświadczony) ma osobę do której może się zwrócić o pomoc i wsparcie w realizacji i tworzeniu programu.Taki sposób ujęcia i realizacji tych celów jest chyba nie najgorszy a przy okazji spełnia też te rzeczy o których mówisz.
sikor pisze:Rzecz w tym, że w strategii jako cel powinien widnieć model docelowy a tacy opiekunowie czy zastępcy to ersatz.
A na jakiej podstawie tak stanowczo bo nie znalazlem wyrazenia "wydaje mi sie" albo "tak mysle" tak piszesz. Twoj hufiec tak dziala? Bo ja akurat jestem z takiego hufca gdzie od jakichs 20 lat, anawet duzo wczesniej to jest docelowe i modelowe rozwiazanie, ktore rewelacyjnie sie sprawdza. I wszystkie problemy z programami druzyn wynikaja tylko wtedy, kiedy nie jestesmy w stanie sprawie egzekwowac zaproponowanego w strategii ukladu: czlonek KH ds. programu (wspierania druzynowych w pracy z programem druzyny) u nas akurat: namiestniczka zenska, namiestnik meski, namiestnik zuchowy, w niektorych komendach naszego hufca namiestnik wedrowniczy - druzynowy. I to sie dzieje od lat przeszlo 30tu w hufcu, ktory mocnymi szczepami stoi. Przypomne, ze mamy u nas Rade Szczepowych, ktora praktycznie uchwala polecenia dla komendy hufca.
Daj wiec Drogi Januszu jakies praktyczne przyklady z pracy jakiegos hufca, ktory by proponowany w strategii uklad przeciwiczyl, abys mial prawo tak stanowczo twierdzic to co napisales, ze proponowany przez nas system to jaki piszesz "ersatz".
Bo uzywajac Twojej retoryki jesli nie masz takiego dowodu to co napisales to tylko
teoretyczne gawedziarstwo.
sikor pisze:W modelu docelowym drużynowy jest częścią zespołu instruktorskiego (np w szczepie) i tam otrzymuje wszelką potrzebną pomoc. Jeśli drużyna nie może działać w szczepie tylko jest samodzielna, to jeśli już, to wsparcia powinien udzielać krąg instruktorski do którego ten drużynowy powinien należeć.
W każdym razie zawsze drużynowy powinien działać w zespole instruktorskim i tam powinien otrzymywać wszelkie potrzebne wsparcie. Protezy nigdy nie zastąpią właściwego rozwiązania. Zawsze będą tylko protezami.
a skad Ty wziales znowu taka wiedze ex cathedra, ze tylko szczep lub krag instruktorski moze pracowac wlasciwie z programem druzyny i druzynowym? Jeszcze w przypadku szczepu sie zgodze, chociaz literatura i historia podaje wiele metodycznie rewelacyjnych druzyn samodzielnych, ale juz z tym kregiem to przesadziles mocno.
Ponownie: praktyczne dowody poprosze, szczegolnie dotyczace kregu.

pozdrawiam
Rafal
--------------------------------------------
hm. Rafal Bednarczyk
czlonek GK ZHP, komisarz zagraniczny ZHP

rafal bednarczyk
Starszy użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 23 lut 2005, 11:32
Lokalizacja: GK ZHP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rafal bednarczyk » 25 wrz 2011, 14:35

StaryWilk pisze:No dobrze, są drużyny z,h, sth, wdr. Są samodzielne, lub jakoś powiązane ze sobą. Może w szczepach wielopoziomowych, może w związkach drużyn - w układzie poziomym, lub częściowo pionowym, np: z + h. W każdym z tych przypadków, poza drużyną samodzielną, są instruktorzy wspomagający pracę drużynowych - w szczepie, czy zd. To zwykle naturalny układ wynikły z pracy w środowisku działania. Ja rozumiem, że hufiec może "scalać" programy pracy środowisk, do pewnego stopnia sprawdzać, czy wogóle powstały. Ale tworzyć strukturę z/ców, opiekunów, instruktorów do sprawy programu ...drużyn?
Owszem, w większych hufcach można doskonale tworzyć "kręgi metodyczne". To pozwala na synergię, np w gronie zuchmistrzów. Struktura proponowana, to w moim przekonaniu jest pozorna pomoc. Chyba że hufiec jest liczebnie jakąś hybrydą szczepu ze związkiem drużyn i drużynami samodzielnymi i liczy setkę osób. Obawiam się, że to jest dość powszechna rzeczywistość. Ale po co wtedy nazywać to HUFCEM ?
dobrze, ze chociaz Ty piszesz "w moim przekonaniu". Bo to, ze nie spotkales sie w swoim srodowisku z takim rozwiazaniem, nie znaczy, ze gdzie indziej takie rozwiazanie nie dziala rewelacyjnie. Szkoda, ze nie jezdzicie jako KPW na centralne konferencje bo tam moglibyscie posluchac, ze ludzie uwazaja, ze wlasnie takie rozwiazanie jest bardzo cenne. Oprocz Was do tej pory praktycznie nikt nie krytukuje propozycji pierwszego kierunku strategicznego "Dobry program druzyny" z dedykowana osoba w komendzie hufca od wspierania druzynowych w tworzeniu i pracy z programem druzyny.
Ciekawe, prawda?

pozdrawiam
Rafal
--------------------------------------------
hm. Rafal Bednarczyk
czlonek GK ZHP, komisarz zagraniczny ZHP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 wrz 2011, 19:20

rafal bednarczyk pisze:... Oprocz Was do tej pory praktycznie nikt nie krytukuje propozycji pierwszego kierunku strategicznego "Dobry program druzyny" z dedykowana osoba w komendzie hufca od wspierania druzynowych w tworzeniu i pracy z programem druzyny.
Ciekawe, prawda?

pozdrawiam
Rafal
Ani trochę ciekawe. Raczej bardzo smutne. To tylko świadczy o szerokim braku zrozumienia metody harcerskiej.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 wrz 2011, 19:25

I jeszcze raz powtórzę bo jak widać umknęło. PROGRAM POWSTAJE W DRUŻYNIE jako wypadkowa osobistych programów harcerzy. I nie ma tu miejsca dla hufca.

Nie wiem co tu jest trudnego do zrozumienia... A może przypuszczam. Trudno się spodziewać by 60 lat ogłupiania ludzi przez komunistów i wykoślawiania metody harcerskiej tak by umożliwiała panowanie nad tym co się dzieje w drużynach nie przyniosło żadnych efektów.
Jak widać przyniosło.
Jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji to odesłać do klasyki czyli skautingu dla chłopców.
Tam jest opisywana metoda bez naleciałości i wykoślawień. Cóż... U źródeł woda jest najczystsza.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 wrz 2011, 20:30

rafal bednarczyk pisze:A na jakiej podstawie tak stanowczo bo nie znalazlem wyrazenia "wydaje mi sie" albo "tak mysle" tak piszesz. Twoj hufiec tak dziala?
Hmm to mi przypomina kawał o gościu co siedzi na gałęzi i ją ostro piłuje. Przechodzący obok człowiek mówi : eee koleś zaraz spadniesz... A piłujący na to: skąd taki pewny jesteś, mógłbyś powiedzieć przynajmniej że ci sie wydaje że spadnę... Mówiąc to oczywiście piłował dalej i...
rafal bednarczyk pisze:Bo ja akurat jestem z takiego hufca gdzie od jakichs 20 lat, anawet duzo wczesniej to jest docelowe i modelowe rozwiazanie, ktore rewelacyjnie sie sprawdza.
I to właśnie jest problem z Warszawiakami. Nie trybią że warunki w których pracują sa zupełnie inne niż wszędzie indziej w Polsce.
rafal bednarczyk pisze:I wszystkie problemy z programami druzyn wynikaja tylko wtedy, kiedy nie jestesmy w stanie sprawie egzekwowac zaproponowanego w strategii ukladu: czlonek KH ds. programu (wspierania druzynowych w pracy z programem druzyny)
Hahahaha
problemy z programami drużyn. A te problemy są określane z której strony ? Z punktu widzenia hufca czy harcerzy ? Na ile programy tych drużyn wynikają z zamierzeń harcerzy członków tych drużyn a na ile z tego co się wydaje harcerskim komendom ?
Ciekawe jak to się przekłada na spadek liczebności ?
rafal bednarczyk pisze:u nas akurat: namiestniczka zenska, namiestnik meski, namiestnik zuchowy, w niektorych komendach naszego hufca namiestnik wedrowniczy - druzynowy. I to sie dzieje od lat przeszlo 30tu w hufcu, ktory mocnymi szczepami stoi.
To akurat najsłabszy z modeli choć działa (jeszcze bo kredyt wojenny się kończy)
Znacznie lepszy jest model w którym przy hufcu działają kręgi metodyczne. Prawie to samo ale prawie czyni wielką różnicę. Ot wprowadzanie metodyki wędrowniczej do pracy z instruktorami...

rafal bednarczyk pisze:Przypomne, ze mamy u nas Rade Szczepowych, ktora praktycznie uchwala polecenia dla komendy hufca.
Pomysł taki sobie. Może w Waszych warunkach jest dobry jednak w mniejszych hufcach tworzenie niepotrzebnych, dodatkowych ciał jest trwonieniem posiadanych zasobów. W mniejszym hufcu komendanci szczepów wchodzą po prostu w skład komendy hufca.
rafal bednarczyk pisze:Daj wiec Drogi Januszu jakies praktyczne przyklady z pracy jakiegos hufca, ktory by proponowany w strategii uklad przeciwiczyl, abys mial prawo tak stanowczo twierdzic to co napisales, ze proponowany przez nas system to jaki piszesz "ersatz".
Bo uzywajac Twojej retoryki jesli nie masz takiego dowodu to co napisales to tylko
teoretyczne gawedziarstwo.
No cóż w 20 leciu międzywojennym ZHP działało znacznie bardziej wydolnie a na pewno efekty wychowawcze ich pracy były znacznie lepsze niż naszej dziś.
Noo ale przecież to dawno było, kto by tam korzystał z takich wzorców. To już tylko teoretyczne gawędy.
sikor pisze:W modelu docelowym drużynowy jest częścią zespołu instruktorskiego (np w szczepie) i tam otrzymuje wszelką potrzebną pomoc. Jeśli drużyna nie może działać w szczepie tylko jest samodzielna, to jeśli już, to wsparcia powinien udzielać krąg instruktorski do którego ten drużynowy powinien należeć.
W każdym razie zawsze drużynowy powinien działać w zespole instruktorskim i tam powinien otrzymywać wszelkie potrzebne wsparcie. Protezy nigdy nie zastąpią właściwego rozwiązania. Zawsze będą tylko protezami.
rafal bednarczyk pisze:a skad Ty wziales znowu taka wiedze ex cathedra, ze tylko szczep lub krag instruktorski moze pracowac wlasciwie z programem druzyny i druzynowym? Jeszcze w przypadku szczepu sie zgodze, chociaz literatura i historia podaje wiele metodycznie rewelacyjnych druzyn samodzielnych, ale juz z tym kregiem to przesadziles mocno.
Ponownie: praktyczne dowody poprosze, szczegolnie dotyczace kregu.
pozdrawiam
Rafal
ehh jaki krąg z programem pracy drużyny ?
Krąg ma udzielać wsparcia drużynowemu w pracy nad sobą i przy okazji również każdy członek kręgu korzysta z zasobów wiedzy i doświadczenia pozostałych członków kręgu.
A gdzieś to inaczej w ogóle działa ?
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

rafal bednarczyk
Starszy użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 23 lut 2005, 11:32
Lokalizacja: GK ZHP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rafal bednarczyk » 25 wrz 2011, 23:54

sikor pisze:I jeszcze raz powtórzę bo jak widać umknęło. PROGRAM POWSTAJE W DRUŻYNIE jako wypadkowa osobistych programów harcerzy. I nie ma tu miejsca dla hufca.
ale Ty wez przeczytaj najpierw ten nasz projekt, co? I zobacz co tam jest napisane o programie, ktory powstaje w druzynie. I nie odkrywaj Ameryki, ktora juz dawno odkryl ktos inny. Czytales w ogole ten material co poszedl do konsultacji na zjazdy hufcow? Czy tylko to co wkleil na forum Czesiu?
sikor pisze:Nie wiem co tu jest trudnego do zrozumienia... A może przypuszczam. Trudno się spodziewać by 60 lat ogłupiania ludzi przez komunistów i wykoślawiania metody harcerskiej tak by umożliwiała panowanie nad tym co się dzieje w drużynach nie przyniosło żadnych efektów.
Jak widać przyniosło.
Jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji to odesłać do klasyki czyli skautingu dla chłopców.
Tam jest opisywana metoda bez naleciałości i wykoślawień. Cóż... U źródeł woda jest najczystsza.
do tej pory myslalem, ze Ty jednak na prawde chcesz merytorycznie rozmawiac. Ale po tym poscie, gdzie sugerujesz mi, ze mnie komuna wykoslawila i oglupila i zwyczajnie nie wiem co czynie, to chyba przeroslo nawet moja gruboskornosc.
I chyba przestalo mi sie chciec z Toba gadac...:-(

Rafal
--------------------------------------------
hm. Rafal Bednarczyk
czlonek GK ZHP, komisarz zagraniczny ZHP

rafal bednarczyk
Starszy użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 23 lut 2005, 11:32
Lokalizacja: GK ZHP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rafal bednarczyk » 26 wrz 2011, 00:48

sikor pisze:
rafal bednarczyk pisze:A na jakiej podstawie tak stanowczo bo nie znalazlem wyrazenia "wydaje mi sie" albo "tak mysle" tak piszesz. Twoj hufiec tak dziala?
Hmm to mi przypomina kawał o gościu co siedzi na gałęzi i ją ostro piłuje. Przechodzący obok człowiek mówi : eee koleś zaraz spadniesz... A piłujący na to: skąd taki pewny jesteś, mógłbyś powiedzieć przynajmniej że ci sie wydaje że spadnę... Mówiąc to oczywiście piłował dalej i...
dobrze - utrzymam sie w konwencji: mnie Twoje zachowanie przypomina precyzje wiadomosci Radia Erewan, ktore bazujac tak samo na swojej absolutnej nieomylnosci podalo, ze na placu Czerwonym w Moskwie sprzedaja samochody. Co prawda nie samochody tylko rowery, nie sprzedaja tylko kradna. Ale za to zdecydowanie w Moskwie i na placu Czerwonym. Za to na pewno masz taka sama gorliwosc w przekonaniu o wlasnej nieomylnosci. Zupelnie jak na placu Czerwonym...
sikor pisze:
rafal bednarczyk pisze:Bo ja akurat jestem z takiego hufca gdzie od jakichs 20 lat, anawet duzo wczesniej to jest docelowe i modelowe rozwiazanie, ktore rewelacyjnie sie sprawdza.
I to właśnie jest problem z Warszawiakami. Nie trybią że warunki w których pracują sa zupełnie inne niż wszędzie indziej w Polsce.
i tak wlasnie jest z ludzmi przekonanymi o wlasnej nieomylnosci, ze widza tylko to co chcca widziec i nie sprawdza nawet zyciorysu czlowieka, o ktorym wyglaszaja prawdy objawione. Przyjmij do wiadomosci, ze do hufca Mokotow przyszedlem w wieku 26 lat jako uksztaltowany instruktor w stopniu phm. Do tej pory sluzbe pelnilem w hufcu Kielce-miasto w srodowisku, ktore wiele lat pozniej stworzylo hufiec Kielce-Poludnie. 9 lat prowadzilem w Kielcach druzyne i pozniej Szczep Pikujacego Orla. Oprocz tego dzialalem na poziomie hufca i choragwi, a pozniej prowadzilem Ogolnopolski Ruch Programowo-Metodyczny Klub Pikujacego Orla. Wiem wiec z praktyki jak to jest w mniejszym miescie i hufcu. Ale Ty i tak pewnie bedziesz wiedzial lepiej...:-(
sikor pisze:
rafal bednarczyk pisze:I wszystkie problemy z programami druzyn wynikaja tylko wtedy, kiedy nie jestesmy w stanie sprawie egzekwowac zaproponowanego w strategii ukladu: czlonek KH ds. programu (wspierania druzynowych w pracy z programem druzyny)
Hahahaha
problemy z programami drużyn. A te problemy są określane z której strony ? Z punktu widzenia hufca czy harcerzy ? Na ile programy tych drużyn wynikają z zamierzeń harcerzy członków tych drużyn a na ile z tego co się wydaje harcerskim komendom ?
Ciekawe jak to się przekłada na spadek liczebności ?
wiesz co - zadanie takiego pytania i w taki sposob instruktorowi hufca Warszawa-Mokotow, ktory byl czlonkiem komendy hufca i przez 4 lata byl namiestnikiem meskim, ktory pracowal z 14 meskimi druzynami jest jedynie dowodem na to, ze wykazujesz sie kompletna ignoracja o tym jak dziala nasz hufiec. A wydawalo mi sie, ze poznawaliscie troche jak to u nas jest, chocby przez fakt, ze mieliscie instruktorke naszego hufca w skladzie KPW. Doprawdy jestem szczerze zdziwiony, ze wyglaszasz takie teorie kompletnie nie wiedzac o czym mowisz:-(
sikor pisze:
rafal bednarczyk pisze:u nas akurat: namiestniczka zenska, namiestnik meski, namiestnik zuchowy, w niektorych komendach naszego hufca namiestnik wedrowniczy - druzynowy. I to sie dzieje od lat przeszlo 30tu w hufcu, ktory mocnymi szczepami stoi.
To akurat najsłabszy z modeli choć działa (jeszcze bo kredyt wojenny się kończy)
Znacznie lepszy jest model w którym przy hufcu działają kręgi metodyczne. Prawie to samo ale prawie czyni wielką różnicę. Ot wprowadzanie metodyki wędrowniczej do pracy z instruktorami...
poniewaz jak widze nie masz pojecia jak dziala dobre namiestnictwo to przyjmij do wiadomosci, ze pracuje wlasnie przy uzyciu metodyki wedrowniczej
sikor pisze:
rafal bednarczyk pisze:Przypomne, ze mamy u nas Rade Szczepowych, ktora praktycznie uchwala polecenia dla komendy hufca.
Pomysł taki sobie. Może w Waszych warunkach jest dobry jednak w mniejszych hufcach tworzenie niepotrzebnych, dodatkowych ciał jest trwonieniem posiadanych zasobów. W mniejszym hufcu komendanci szczepów wchodzą po prostu w skład komendy hufca.
no tak. Bo komendanci szczepow zamiast poswiecac sie pracy ze szczepami to jeszcze powinni byc w komendzie hufca. A ja myslalem, ze Wy rzeczywiscie choc troche znacie sie na szczepach:-( Jak widac sie mylilem skoro nie rozumiesz jak powinna wygladac zdrowa relacja szczepy-komenda hufca.

Dla mnie EOT bo nie widze powodu tracenia czasu na dyskusje, w ktorej druga strona ma jedynie sluszny poglad na wszystko.

Rafal
--------------------------------------------
hm. Rafal Bednarczyk
czlonek GK ZHP, komisarz zagraniczny ZHP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 26 wrz 2011, 07:12

dyskusję uważam za jałową w części w której nie ma argumentów a są jedynie opowieści kim jestem i co zrobiłem. Owszem człowiek jest zbiorem doświadczeń i powinien ich używać jednak nasze doświadczenia przy obecnym tempie zmian nie zawsze dadzą przełożyć się wprost na dobre decyzje. Warunki się zmieniają to i sposób działania się zmienia. I niech to będzie moją odpowiedzią na wszystkie nie merytoryczne wywody.

a teraz to co merytoryczne:
rafal bednarczyk pisze:ale Ty wez przeczytaj najpierw ten nasz projekt, co? I zobacz co tam jest napisane o programie, ktory powstaje w druzynie. I nie odkrywaj Ameryki, ktora juz dawno odkryl ktos inny. Czytales w ogole ten material co poszedl do konsultacji na zjazdy hufcow? Czy tylko to co wkleil na forum Czesiu?
Czytałem całość. I samo zaklęcie że program powstaje w drużynach niestety nie wystarczy. Jak już napisałem wcześniej na nabór, zbadanie stopnia rozwoju, przeanalizowanie tego z każdym harcerzem, ujęcie tego w ramy próby, zbudowanie planu pracy zastępów, korelację planów zastępów i na tej bazie utworzenie planu pracy drużyny potrzeba trochę więcej niż 2 tygodnie. Pamiętając że drużyna cały czas działa i wykonuje różne zadania...
Ja potrzebuje na to czasu do grudnia. Moja drużyna po wprowadzeniu warunków w strategii zostanie natychmiast zawieszona bo nie będę działał niezgodnie z metodą harcerską ani nie będę pisał lipnych planów służących tylko zawieszeniu.
Jeszcze inną sprawą jest debilne ustawienie roku harcerskiego. Nie wiem dlaczego zaczyna się we wrześniu a nie w styczniu. Nabór powinien przypadać na końcówkę działalności wg starego planu i to generalnie rozwiązuje problem.
rafal bednarczyk pisze:poniewaz jak widze nie masz pojecia jak dziala dobre namiestnictwo to przyjmij do wiadomosci, ze pracuje wlasnie przy uzyciu metodyki wedrowniczej
Pojęcie mam. Problem w tym, że niektórzy jak widać nie rozumieją kto to namiestnik* i czym różni się od wybieranego w kręgu, przez jego członków, przewodniczącego. Ot taki niuans w metodyce wędrowniczej.
rafal bednarczyk pisze:no tak. Bo komendanci szczepow zamiast poswiecac sie pracy ze szczepami to jeszcze powinni byc w komendzie hufca. A ja myslalem, ze Wy rzeczywiscie choc troche znacie sie na szczepach:-( Jak widac sie mylilem skoro nie rozumiesz jak powinna wygladac zdrowa relacja szczepy-komenda hufca.
I dalej to samo. Oczywiście można dostosowywać standardy do 1000 osobowego hufca ale w sytuacji w której tak z 90% hufców w ZHP ma pewnie około 300-400 członków jest to oczywistym błędem. I zapewniam, że właśnie dzięki opisanemu przeze mnie sposobowi szczepy zyskują właściwą reprezentację w KH i dzięki temu są dobrze zaangażowane w prace wspólnoty którą tworzą. A i zadania KH staja się adekwatne do potrzeb środowisk.



*Namiestnik – osoba zastępująca komendanta hufca, trzymająca w jego imieniu pieczę nad danym pionem wiekowym. (to tyle co do metodyki wędrowniczej)
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Mariusz.TBG
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 29 gru 2006, 18:15
Lokalizacja: Szczep 6TDH "KNIEJA"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mariusz.TBG » 26 wrz 2011, 09:06

'sikor' pisze:I to właśnie jest problem z Warszawiakami. Nie trybią że warunki w których pracują sa zupełnie inne niż wszędzie indziej w Polsce.
oraz
'sikor' pisze:I dalej to samo. Oczywiście można dostosowywać standardy do 1000 osobowego hufca ale w sytuacji w której tak z 90% hufców w ZHP ma pewnie około 300-400 członków jest to oczywistym błędem. I zapewniam, że właśnie dzięki opisanemu przeze mnie sposobowi szczepy zyskują właściwą reprezentację w KH i dzięki temu są dobrze zaangażowane w prace wspólnoty którą tworzą. A i zadania KH staja się adekwatne do potrzeb środowisk.
Odzywam się, bo po przeczytaniu dotychczasowej dyskusji, którą jednak uważam za pouczającą, popieram w każdym słowie obie powyższe tezy Sikora.
Wstydzę się, bo będę pisał o rzeczach tak oczywistych, że... po prostu się trochę wstydzę o tym pisać.
Chyba nie trzeba być specjalnie rozgarniętym, żeby wiedzieć, że nasze społeczeństwo przenosi się do miast. I nie chodzi o dosłowne przeprowadzanie się z zamieszkaniem, bo ta tendencja chyba zaczyna się odwracać. Chodzi o to, że w dużym mieście, albo gigantycznym mieście jakim jest Warszawa, zwłaszcza w stolicy, ludzie widzą dla siebie lepszą perspektywę własnego rozwoju, lepszej pracy, też nobilitacji, itp. Ludzie, zwłaszcza jeszcze kiedy są młodzi, kiedy idą na studia (a teraz prawie wszyscy idą na studia) jeśli tylko warunki i ich charakter im na to pozwala to przenoszą się z wiosek do miast, ci z miast przenoszą się do większych miast (na przykład wojewódzkich), a ci z większych miast szukają dla siebie perspektyw rozwoju w tych największych. Prawda Rafale? Dobrze znam Twój życiorys? Z resztą nieważne czy dobrze. Nasi drużynowi, kiedy zdadzą już maturę, to w większości wyjeżdżają z miasta. Bo to są najlepsi nasi, ambitni, najsprytniejsi, dlatego są u nas drużynowymi. Jeśli zechcą i dobrze trafią to w takim Krakowie, Poznaniu czy Warszawie zaczepią się przy jakimś kręgu akademickim, albo hufcu i będą dalej działać. Jak na aspekt mobilności młodych ludzi, nałożymy jeszcze aspekt ekonomiczny tych co są już po studiach, to zauważymy, że w wielu hufcach są drużynowi licealiści, a potem działacze już po czterdziestce, albo i starsi, którzy uporali się już z dorobkiem i odchowali dzieci.

Teraz będzie moje zdanie (nie chcę go nikomu narzucać, ani nie uznaję go za jedynie słuszne ): To właśnie dlatego Związek się zmniejsza. To właśnie dlatego trzeba zmienić i uprościć strukturę. To właśnie dlatego trzeba ułatwić działanie drużynowym, tak to poustawiać, żeby drużynowymi mogło być jak najwięcej już licealistów, pamiętając o wszelkich ich jeszcze uwarunkowaniach rozwojowych i edukacyjnych. To właśnie dlatego trzeba tak to poustawiać żeby ci po studiach, którzy nielicznie wrócą do swoich dawnych środowisk mogli wrócić też do pełnienia funkcji drużynowego, żeby to nie było dla nich ekstra ciężkim zadaniem. Ludzie muszą z czegoś żyć, przecież nie z harcerstwa! Przynajmniej nie wszyscy:)

I jeszcze drugi moim zdaniem powód dlaczego jest nas coraz mniej. Zwróćcie uwagę, że zarówno Sikor jak i Rafał, są osobami którzy bardzo dużo poświęcają dla harcerstwa. Chcą, mają takie poczucie obowiązku, to robią. Super. Ale obaj uparcie forsujecie swoje tezy i nie chodzi o to, że bronicie ich mocno. Obaj myślicie, że w całym Związku ma być tak jak to jest u was, że te wasze doświadczenia z waszych środowisk sprawdzą się wszędzie. Tak nie będzie. Jesteśmy nadal dużą organizacją. Jesteśmy mocno rozwarstwioną organizacją. Jednolitość nie ma prawa się udać, zwłaszcza jeśli chcemy aby było nas coraz więcej. Jeśli będziemy planować strategię na jednolitość, wręcz jednakowość, to musimy liczyć się z tym, że będziemy mieli bardzo dużo białych plam, a ponadto będziemy mieli jeszcze więcej różnych organizacji harcerskich.

Więc Panowie (i Panie też mam nadzieję): albo chcemy jednolitej organizacji z mocnymi zasadami, z jednym poglądem na metodykę, z jednym stylem pracy z kadrą (o pozostałych dotychczasowych kierunkach strategicznych nie wspomnę bo dyskusja toczy się TUTAJ wokół programu i pracy z kadrą), ale małej...., albo chcemy dużej różnorodnej organizacji, dobrze poukładanej różnorodnie w zależności od oddolnych potrzeb. Dlaczego mamy mieć strukturę w wielkiej Warszawie taką samą jak w małym Sandomierzu? Dzisiaj kapitałem są ludzie. Żeby ten kapitał mieć, trzeba go po harcersku szanować i pozwolić realizować swoje harcerskie ambicje. Ja wierzę, że można by było tak poukładać strukturę i regulaminy, żeby pomóc jak największej liczbie instruktorów, hufców.

Dla mnie oba rozwiązania są do przyjęcia, trzeba się tylko jako organizacja zdecydować, określić się.
hm. Mariusz Bezdzietny HR
Środowiskowy Szczep 6TDH "KNIEJA" im. Szarych Szeregów
Hufiec Tarnobrzeg
www.knieja.org

royas
Stały bywalec
Posty: 366
Rejestracja: 30 maja 2002, 23:30
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: royas » 26 wrz 2011, 10:43

Mam takie wrażenie, że spore trudności w dyskusji i w ogóle w różnych ustaleniach, powoduje swoboda nazewnicza w ZHP. Operujecie tymi samymi słowami ale każdy przypisuje im inne znaczenia. Np. namiestnik dla jednych to szef namiestnictwa pracującego metodą wędrowniczą, reprezentant(rzecznik) drużynowych przed komendantem; dla innych przedstawiciel komendanta ds. kontaktów z drużynowymi. Inny przykład ze szczepami. Mamy szczepy, prawdziwe szczepy, związki drużyn, szczepy/związki drużyn, "szczepy". Ktoś mówi: szczep, a każdy czytający rozumie to inaczej i odpowiada na coś zupełnie innego. Kolejny: mniejsze miasto: czy to 200 000 czy np. 50 000 mieszkańców? Proponowałbym najpierw jakoś ustalić słownictwo, a dopiero potem go używać w dyskusjach.
Tomasz Rojek

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 26 wrz 2011, 11:54

Namiestnik jest ustalany przez Komendanta Hufca. Szef kręgu metodycznego przez instruktorów będących członkami kręgu I to jest podstawowa różnica.
I Namiestnik może sobie być rzecznikiem instruktorów, nie zmienia to sytuacji, że jest namiestnikiem KH.
Szczep to szczep i nie należy mylić go ze związkiem drużyn.

Z miastami to faktycznie trochę trudno może być. Ale w każdym podziale Warszawa będzie osobno, Nie chodzi tylko o wielkość ale również uwarunkowania historyczne. To co w Warszawie będzie normalne, gdzie indziej już często nie zadziała.
I na pewno inaczej będzie w miastach 200k a inaczej 50k. Ale prawie zawsze inaczej niż w Warszawie.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

royas
Stały bywalec
Posty: 366
Rejestracja: 30 maja 2002, 23:30
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: royas » 26 wrz 2011, 12:24

sikor pisze:Namiestnik jest ustalany przez Komendanta Hufca. Szef kręgu metodycznego przez instruktorów będących członkami kręgu I to jest podstawowa różnica.
Idealnie ilustrujesz to o czym powiedziałem. Przypuszczam, że często jest tak, że jest sobie grupa drużynowych np. harcerskich, która działa m. wędrowniczą, wybiera sobie szefa. Komendant zatwierdza to mianując go namiestnikiem, a grupę nazwya się namiestnictwem. Wiem, że znaczeniowo to jest bez sensu, ale tak często jest. I dla instruktorów takiego hufca jak czytają "namiestnik" to widzą namiestnika ze swojego modelu działania, a nie z tego poprawnego znaczeniowo. I nie rozumieją problemu.
Szczep to szczep i nie należy mylić go ze związkiem drużyn.
Nie należy ale jednak się myli. I to na wiele sposobów. Bo generalnie mamy 3 twory i 2 nazwy:
ZD1 - twór regulowany instrukcją sprzed formalnego rozróżnienia ZD-szczep. Czyli po prostu jakieś współpracujące drużyny, często z jednego poziomu metodycznego. Drużyny niespokrewnione. (to jest chyba to co Ty nazwyasz związkiem drużyn)
ZD2 - z.d. z instrukcji o z.d. Coś w rodzaju małego hufca. Terytorialna wspólnota
Szczep - wspólne korzenie + ciąg wychowawczy + wsparcie grona instruktorskiego.
Z miastami to faktycznie trochę trudno może być. Ale w każdym podziale Warszawa będzie osobno, Nie chodzi tylko o wielkość ale również uwarunkowania historyczne. To co w Warszawie będzie normalne, gdzie indziej już często nie zadziała.
I na pewno inaczej będzie w miastach 200k a inaczej 50k. Ale prawie zawsze inaczej niż w Warszawie.
Z miastami to mnie naszło bo odniosłem wrażenie, że Rafał podaje Kielce jako przykład "mniejszego miasta", fakt, jest mniejsze od Warszawy, ale dla mnie to raczej miasto większe. :)
Tomasz Rojek

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 26 wrz 2011, 13:19

royas pisze:Idealnie ilustrujesz to o czym powiedziałem. Przypuszczam, że często jest tak, że jest sobie grupa drużynowych np. harcerskich, która działa m. wędrowniczą, wybiera sobie szefa. Komendant zatwierdza to mianując go namiestnikiem, a grupę nazwya się namiestnictwem. Wiem, że znaczeniowo to jest bez sensu, ale tak często jest. I dla instruktorów takiego hufca jak czytają "namiestnik" to widzą namiestnika ze swojego modelu działania, a nie z tego poprawnego znaczeniowo. I nie rozumieją problemu.
No właśnie. Problem w tym że nie widzenie problemu też jest problemem :)
Należy nazywać rzeczy po imieniu i tyle. My w ZHP zbyt mocno się przyzwyczajamy do potrzeby adoptowania czegoś bo coś tam... Np. robi się współzawodnictwo hufców, jako jedna z rzeczy punktowanych jest istnienie namiestnictw... I co ? Oczywiście potrzebne są namiestnictwa, Tylko ja nie wiem komu i po co w małym hufcu w którym Komendant ogarnia pracę z drużynowymi. No ale za to są punkty nie ?
Namiestnik jest Komendanta i nie zmieniają tego faktu dobre praktyki harcerskie powodujące że namiestnika wybierają sobie drużynowi... Bo w 1 hufcu wybierają a w 5 nie.
Dlatego ta sprawa powinna być uregulowana tak by kręgi metodyczne działające przy hufcu były równorzędne namiestnictwom. - Tego w strategii nie znajdziemy.

Nie należy ale jednak się myli. I to na wiele sposobów. Bo generalnie mamy 3 twory i 2 nazwy:
ZD1 - twór regulowany instrukcją sprzed formalnego rozróżnienia ZD-szczep. Czyli po prostu jakieś współpracujące drużyny, często z jednego poziomu metodycznego. Drużyny niespokrewnione. (to jest chyba to co Ty nazwyasz związkiem drużyn)
ZD2 - z.d. z instrukcji o z.d. Coś w rodzaju małego hufca. Terytorialna wspólnota
Szczep - wspólne korzenie + ciąg wychowawczy + wsparcie grona instruktorskiego.
Dokładnie tak. Należy doprecyzować czym jest szczep. - Tego w strategii nie znajdziemy

Z miastami to mnie naszło bo odniosłem wrażenie, że Rafał podaje Kielce jako przykład "mniejszego miasta", fakt, jest mniejsze od Warszawy, ale dla mnie to raczej miasto większe. :)
Niemniej Kielce to zupełnie co innego niż Wa-wa a zwłaszcza Mokotów.
Do tego dochodzi fakt że Kielce 9 lat temu co zupełnie co innego niż Kielce dzisiaj.
Tak jak ZHP 9 lat temu było tak z 8 razy większe. Mam wrażenie że właśnie głównie tego w Strategii nie zauważamy
Ostatnio zmieniony 26 wrz 2011, 13:20 przez sikor, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 27 wrz 2011, 19:43

rafal bednarczyk pisze:
StaryWilk pisze:No dobrze, są drużyny z,h, sth, wdr. Są samodzielne, lub jakoś powiązane ze sobą. Może w szczepach wielopoziomowych, może w związkach drużyn - w układzie poziomym, lub częściowo pionowym, np: z + h. W każdym z tych przypadków, poza drużyną samodzielną, są instruktorzy wspomagający pracę drużynowych - w szczepie, czy zd. To zwykle naturalny układ wynikły z pracy w środowisku działania. Ja rozumiem, że hufiec może "scalać" programy pracy środowisk, do pewnego stopnia sprawdzać, czy wogóle powstały. Ale tworzyć strukturę z/ców, opiekunów, instruktorów do sprawy programu ...drużyn?
Owszem, w większych hufcach można doskonale tworzyć "kręgi metodyczne". To pozwala na synergię, np w gronie zuchmistrzów. Struktura proponowana, to w moim przekonaniu jest pozorna pomoc. Chyba że hufiec jest liczebnie jakąś hybrydą szczepu ze związkiem drużyn i drużynami samodzielnymi i liczy setkę osób. Obawiam się, że to jest dość powszechna rzeczywistość. Ale po co wtedy nazywać to HUFCEM ?
dobrze, ze chociaz Ty piszesz "w moim przekonaniu". Bo to, ze nie spotkales sie w swoim srodowisku z takim rozwiazaniem, nie znaczy, ze gdzie indziej takie rozwiazanie nie dziala rewelacyjnie.
Szkoda, ze nie jezdzicie jako KPW na centralne konferencje bo tam moglibyscie posluchac, ze ludzie uwazaja, ze wlasnie takie rozwiazanie jest bardzo cenne. Oprocz Was do tej pory praktycznie nikt nie krytukuje propozycji pierwszego kierunku strategicznego "Dobry program druzyny" z dedykowana osoba w komendzie hufca od wspierania druzynowych w tworzeniu i pracy z programem druzyny.
Ciekawe, prawda?

pozdrawiam
Rafal
Wiesz co Rafał ?
Na taką argumentację i manipulowanie argumentami "ad personam" nie jestem w stanie nic odpowiedzieć :)
Gwoli sprostowania: jeździmy na centralne konferencje, a nawet je współorganizujemy, jeśli nas zaproszą.
Ciekawe, prawda ?

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia ZHP”