Dziewczynki a chłopcy

Wydział Zuchowy zuchy.zhp.pl
Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 12 lis 2007, 18:40

Ojjj... gromada męska-żeńska... no cóz, ja powiem tak-mam w gromadzie pare dziewczynek,które delikatnie mowiac, typowo "babskimi"zajeciami jak rysowanie, malowanie czy innymi formami pracy kierowanymi raczej do dziewczynek gardzą. Co wtedy?
Mała przychodzi do gromady "żeńskiej" gdzie zbiorki są (powinny byc) dostosowane dopotrzeb Małych Książniczek a tu klops- ona chce biegać z chłopakami albo brać udział w turnieju pilki noznej.
Albo chłopak chce malowac/rysowac/bawić się "w babskie" zabawy, ale należy do gromady "męskiej"...

Co do tego pomyslu mam bardzo mieszane uczucia. Według mnie najwazniejsza jest rownowaga i wszyscy są zadowoleni ;)
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

Edzia56
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 11 lis 2007, 20:57
Lokalizacja: 56 GZ "Błękitne Bractwo"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Edzia56 » 12 lis 2007, 20:50

Przeciez jeśli masz gromadę żeńską i dziewczynki powiedzmy chcą robić to co chlopcy to kto powiedział, że nie mogą... Przecież zbiórki są robione dla nich i to im ma się podobać. Z gromadą żeńską również można pobiegać po lesie i się wyszaleć! A na obozach, zimowiskach i tak mamy wspólne zajęcia z gromadą męską. I jest super. Jak dla mnie i moich zuchów.
Wystarczy zamknąć oczy by zobaczyć to co niewidoczne...

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 12 lis 2007, 20:58

Ja prowadziłem drużynę męską, choć jako komendant kolonii zuchowych miałem do czynienia i z dziewczynkami. Rozdzielenie płci nie polega tylko na innych zabawach, a nawet bym rzekł, że nie tyle na innych zabawach, co na innym typie relacji drużynowy-zuch. W drużynie/gromadzie męskiej drużynowy jest bardziej tym "szefem bandy", a w drużynie/gromadzie żeńskiej drużynowa jest bardziej starszą siostrą.

Nie ulega wątpliwości, że łatwiej jest dopasować zabawy tylko do chłopców lub tylko do dziewczynek, ale robienie z dziewczynek (zuchów, a nie "zuchen", nazwa "zuch" wywodzi się z harcerstwa żeńskiego, chłopcy do 1932 roku byli wilczętami)"małych księżniczek" jest sprzeczne z tym, o co chodziło twórcom ruchu zuchowego. Zuch w wydaniu żeńskim nie ma być mimozą, tylko właśnie zuchem, pełną pomysłów i inicjatywy dziewczynką mobilizującą wszystkich wokół do zabawy i pomocy innym.

I nie jest prawdą, że chłopcy nie lubią rysować, czy lepić z plasteliny, tak jak nie jest prawdą, że dziewczynki nie lubią skakać po drzewach.
Wszystko jest kwestią uzasadnienia takiej zabawy. Jeśli rysujemy, to po coś, jeśli lepimy, to po coś, jeśli włazimy na drzewo, to po coś.
Ostatnio zmieniony 12 lis 2007, 20:58 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 12 lis 2007, 22:10

Edzia56 pisze:Zawsze można utworzyć gromadę męską i żeńską. U nas w szczepie są takowe już od ponad roku i świetnie działają. Zdecydowanie łatwiej jest teraz dopasować zbiórkę do zainteresowań zuszków. A jeśli tylko chcemy możemy mieć zbiórki razem, obiema gromadami ;) Mimo, że wielu ludziom ten pomysł nie wydaje się zbyt dobry, w praktyce świetnie funkcjonuje. Polecam i pozdrawiam ;)
No cóż.... niestety nie zawsze... Ja bym bardzo chciała podzielić gromadę na męską i żeńską (nawet w którymś momencie ku temu zmierzaliśmy), ale... mam problem ze znalezieniem kadry do jednej gromady, więc co tu mówić o dzieleniu... :/
U mnie też stosunek chłopców do dziewczyn i vice versa pozostawiał zawsze wiele do życzenia... aż do ostatniego obozu :D aż byłam w szoku - ale chłopcy naprawdę bardzo pomagali dziewczynom w wielu rzeczach, a dziewczyny też do nich były bardzo pozytywnie nastawione...
no a tak na codzień? Gromada powinna ich uczyć życia w świecie codziennym - tam także spotykają się z płcią przeciwną... Więc należy pokazywać im pozytywne wzorce zachowania - że chłopiec powinien być dżentelmentem, pomagać dziewczynom, te powinny być miłe i kulturalne... Można to wpleść w pracę drużyny - chociażby zdobywając sprawność rycerza/dworki.
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

Persze
Nowicjusz
Posty: 28
Rejestracja: 05 lis 2007, 15:51
Lokalizacja: 4 śdh "Strażnicy Ognia"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Persze » 15 lis 2007, 15:22

O kurka u mnie w harcerstwie są ze 2 drużyny dziewczyn i 1 chłopców. Choć wszydcy jesteśmy już z podstawówki(5 i 6) i gimnazjum no i z liceum tpo nadal istnieje taki podział...Wynika to chyba z tego że my lepiej się czujemy w gronie swojej płci a dziewczyny w swojej...No coś w stylu męskiej solidarności...Odmienne charaktery itd to też na to wpływa...
Czuwaj!!

dh.zuchówka
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 02 kwie 2007, 13:18
Lokalizacja: WGZ Promyczki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dh.zuchówka » 19 lis 2007, 20:14

ja ci powiem tak; u mnie w drużynie od zawze było duuużo więcej dziwczyn niż chłopców (jesteśmy w mniej więcej stałym skłądzie od 8 lat) i osobiście nie wiem, jak wytrzymywali to nasi nieliczni chłopcy, gdy byli młodsi, bo wtedy woleli własne towarzystwo, ale gdy podrośliśmy, to nam - dziwczynom - zaczęło dużo bardziej zależeć na męskim towarzystwie, coćby na zbiórkach, nie mówiąc już o obozie i zaciągnęłyśmy do drużyny więcej chłopców. teraz jest prawie po równo (więcej trochę dziwczy) i wszysy są szczęśliwi; my, że nie musimy targać ciężkich rzeczy ani robić czegoś, czego się niektóre brzydzą (np. pająki), a chłopcy nadal są szczęśliwi, bo "przypada ponad uedna na głowę" ;P Są rzeczy, które wy robicie bez problemu a my nie bardzo się do tego garniemy (np. wspomniene już robactwo) i są rzeczy, które nam problemu nioe sprawiają, a wy wolelibyście tego nie robić, bo np. nie umiecie (gotowanie czy szycie). poza tym mniej więcej od starszych klas gimnazjalnych zaczyna się tendencja do spędzania czasu z osobami płci przeciwnej, bo tak po prostu się lepiejk dogadujemy i dlatego moim zdaniem powinny być koedukacyjne drużyny (włącznie z zastępami), zuchy - gromady koedukacyjne tak, szóstki w zależności od dzieci.

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 19 lis 2007, 22:14

Ale mimo wszystko łatwiej jest pracować tylko z chłopcami lub tylko z dziewczynkami. I wydaje mi się, że wśród zuchów i harcerzy (4-6 klasa) to jest szczególnie odczuwalne. To jest wiek, kiedy chłopcy nie chcą współpracować z dziewczynami, raczej są mocno antagonistycznie nastawieni.
Pamiętam np sytuację z jednego z obozów, kiedy mieliśmy na zajęciach śpiewać w jednym z namiotów (strasznie lało, a świetlica robiła za suszarnię ;) ). Jeden zuch oświadczył, że on nie będzie brał udziału w zajęciach, bo on "nie wejdzie do namiotu bab". Nie, no, oczywiście koniec końców wszedł ;) - siła perswazji i te sprawy... ;) Ale jednak jest to przykład dość częstego nastawienia chłopców do dziewczyn.
No a poza tym - zdecydowanie łatwiej jest dobrać odpowiednie formy do przekazania zuchom/harcerzom tego, co przekazać chcemy gdy są to tylko chłopcy lub tylko dziewczyny - oni lubią co innego robić, czym innym się interesują, etc...
Ale z drugiej strony - sztuką jest prowadzić drużynę (a w szczególności gromadę) koedukacyjną i nauczyć zuchy współpracy między chłopcami a dziewczynami - ale jest to realne.

Ale mimo wszystko - tak jak już napisałam - bardzo bym chciała gromadę podzielić, ale jak na razie nie ma takiej opcji... :(
A tak przy okazji - rozmawiałam kiedyś z kilkoma osobami z ZHRu - nie byli w stanie zrozumieć jak to u nas działa,ze mamy drużyny/gromady koedukacyjne, jak sobie radzimy i jak to w ogóle programowo wygląda... Cóż - po prostu mamy zdolniejszych instruktorów ;)
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 19 lis 2007, 22:20

jstefanska pisze:A tak przy okazji - rozmawiałam kiedyś z kilkoma osobami z ZHRu - nie byli w stanie zrozumieć jak to u nas działa,ze mamy drużyny/gromady koedukacyjne, jak sobie radzimy i jak to w ogóle programowo wygląda... Cóż - po prostu mamy zdolniejszych instruktorów ;)
To nie koniecznie prawda. Nie koniecznie mamy zdolniejszych instruktorów...


Prawdopodobnie po wprowadzeniu koedukacji wśród zuchów zauważylibyśmy, że to jednak ZHR miał racje w tym przypadku.

Zdania oczywiście zawsze będą podzielone, ponieważ każdy pisze wg doświadczeń środowisk mu najbliższych.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

Bonawentura
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 20 cze 2007, 19:42
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Bonawentura » 19 lis 2007, 23:28

Moim skromnym zdaniem robienie drużyn dysedukacyjnych jest poważnym błędem wychowawczym, jeżeli przyjmiemy zasady równouprawnienia. Od najmłodszych lat powinniśmy żyć razem, a nie w cieplarnianych jednopłciowych środowiskach. Poza tym człowiek boi się/nie ma szacunku dla czegoś, czego nie zna. A życie w społeczeństwie wymaga harmonijnego współżycia wszystkich. Już od dziecka trzeba też wiedzieć, że dziewczyna jest inna. Trochę trudniej w młodszym wieku zgrac zajęcia - a to tylko kolejne wyzwanie.

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 19 lis 2007, 23:42

Mysiek pisze:
jstefanska pisze:A tak przy okazji - rozmawiałam kiedyś z kilkoma osobami z ZHRu - nie byli w stanie zrozumieć jak to u nas działa,ze mamy drużyny/gromady koedukacyjne, jak sobie radzimy i jak to w ogóle programowo wygląda... Cóż - po prostu mamy zdolniejszych instruktorów ;)
To nie koniecznie prawda. Nie koniecznie mamy zdolniejszych instruktorów...
Nie, no oczywiście :) To było w ramach żartu - stąd buźka z przymrużonym okiem po tym stwierdzeniu :)
Mysiek pisze:Prawdopodobnie po wprowadzeniu koedukacji wśród zuchów zauważylibyśmy, że to jednak ZHR miał racje w tym przypadku.
Tzn.? Bo nie rozumiem... W sensie, że druh miał styczność tylko z gromadami rozdzielnopłciowymi?
Bo gromady koedukacyjne są chyba jednak większością... I ja też taką prowadzę, aczkolwiek - jak już od dłuższego czasu powtarzam - jestem zdecydowanie za opcją gromad rodzielnych. Nawet jak to przeczytałam ostatnio gdzieś (zdaje się na stronie ZHRu) - w przypadku gromad rozdzielnych jest też zupelnie inna rola drużynowego - w gromadzie żeńskiej drużynowa jest "starszą siostrą", natomiast w gromadzie męskiej - drużynowy jest "przywódcą bandy". I to jest dość naturalne i odpowiada psychice dzieci w tym wieku. A w gromadach koedukacyjnych stworzenie czegoś takiego jest raczej niemożliwe - bo raczej trudno być równocześnie "starszą siostrą" i "przywódcą bandy" ;)

Ale nie przeczę, że zarówno gromady koedukacyjne jak i rozdzielnopłciowe mają swoje wady i zalety.
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 20 lis 2007, 00:30

jstefanska pisze:Nawet jak to przeczytałam ostatnio gdzieś (zdaje się na stronie ZHRu) - w przypadku gromad rozdzielnych jest też zupelnie inna rola drużynowego - w gromadzie żeńskiej drużynowa jest "starszą siostrą", natomiast w gromadzie męskiej - drużynowy jest "przywódcą bandy".
Moja droga, ja byłem w ZHR, ale już nie jestem od paru lat.
Miło być cytowanym, ale napisałem to na tym wątku.
:)
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 20 lis 2007, 00:38

ojej... rzeczywiście ;)
Przepraszam, nie zauważyłam :D naprawdę, nie jestem w stanie spamiętać co gdzie czytałam...
Co nie zmienia faktu, że spodobało mi się to stwierdzenie i rzeczywiście jest ono bardzo sensowne :)
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 20 lis 2007, 00:40

Dzięki, dzięki :) Te ileś lat z zuchami zrobiło swoje. :D

Kadra zuchowa rulez ;)
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

jstefanska
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 30 mar 2007, 16:33
Lokalizacja: 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jstefanska » 20 lis 2007, 01:17

No ba ;)
To ja jeszcze zacytuję jednego z instruktorów ze szczepu, z którym byliśmy na obozie :)
Tak jakoś sobie przechodził przez nasz podobóz - ok... ale idzie sobie i śpiewa: "Kadra zuchowa, smaczna i zdrowa" :D
powalił mnie tym tekstem ;)
HO Joanna Stefańska
drużynowa 307 WGZ "Akademia Pana Kleksa"

Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 20 lis 2007, 18:40

A co do bnycia naraz "starszą siostrą" i "przywódcą bandy". hmm... jest to trudne ale jednak nie niemożliwe moim zdaniem.

nie wiem, może piszę herezjęale bardzo indywidualne podejścia do KAŻDEGO zucha bardzo sprawe ułatwia.
Dzieki temu dla moich "Księżniczek" (bo w gromadzie mam ksiezniczki z krwi i kosci- czyli dziewczynki w wieku ok 6 lat, ktore chca starszej siotry) jestem taka siostrą co to przytuli jak trzeba i pocieszy jak teskno za mama na biwaku, a dla moich "Rozbojnikow"(dla odmiany chlopcy w mojej gromadzie to przedzial wiekopwy 9-10 lat, czyli roznica nie tylko plci ale i wieku) jestem przywodca bandy (a przynajmniej pozwalam sobie tak samąsiebie nazywac od czasu jak mi zuch na kolonii powiedział ze jestem "druhną z jajami" co było dla mnie najwspanialszym komplementem w zyciu :) )


I (zeby odeprzec mozliwe ataki ze prowadze w ten sposob rownoczesnie dwie gromady) w gromadzie jakos zachowana jest spojnosc. bo chlopcy (moze moi są wyjątkiem) czasem tez chca siostry, ktora poglaska po glowie jak jest kolano stluczone, a dziewczyny bywają najszczesliwszymi dziwcmi swiata gdy druhna z dwórki (bo akurat bawimy sie w rycerzy) zmienia sie w walecznego rycerza i wyruszamy razem na smoka...

nie wiem, moze jakos tak dziwnie u mnie jest ;)
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Zuchy”