gromada chłopięca

Wydział Zuchowy zuchy.zhp.pl
zuzka_tarnów
Użytkownik
Posty: 95
Rejestracja: 06 maja 2006, 09:16
Lokalizacja: 10 TDH "Młody Las"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: zuzka_tarnów » 24 sie 2006, 22:17

jako "zuchowiec" powiem, że podział na gromady męskie i żeńskie jest jak najbardziej dobry. W tym wieku chłopcy nie zawsze lubią dziewczynki... W gromadzie stricte męskiej można przejść do bardziej ruchowych elementów. W mojej gromadzie zawsze było tak, że chłopcy chcieli biegać, szaleć.. to normalne w tym wieku, a w gromadzie, w której są tylko chłopcy, można "pozwolić" im na to w większym stopniu, bo nie trzeba się martwić o to,czy dziewczynkom też się spodoba.
pwd. Zuzanna Karwat
drużynowa 10 TDH "Młody Las"
im. Partyzantów AK oddziału Regina II
pełnomocnik Komendanta Hufca ds. kształcenia
członkini Referatu Harcerskiego Chorągwi Krakowskiej

dawido
Nowicjusz
Posty: 19
Rejestracja: 10 cze 2005, 16:06
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dawido » 24 sie 2006, 23:30

Pozwolicie, że wypowiem kilka swoich spostrzeżeń na ten temat. Z pedagogicznego punktu widzenia to grupy koedukacyjne stwarzają możliwość wszechstronnego rozwoju dziecka. Dzięki kontaktom z płcią przeciwną, dziecko w wieku zuchowym nabywa wielu umiejętności przydatnych w dalszym rozwoju: patrzenie na wiele spraw z punktu widzenia drugiej płci, umiejętność zawierania kompromisów, a co chyba najważniejsze - nauka. Dzięki obserwacji, wspólnemu przebywaniu i działaniu z płcią przeciwną (i nie tylko) stwarzamy dziecku okazję do podpatrywania, jak np zuchenka Ania wspaniale radzi sobie z wymagającymi cierpliwości i zręczności majsterkami, a zuch Kacper świetnie spisuje się w grach zespołowych. I chociaż naturalną rzeczą w tym wieku jest zabawa głównie w gronie jednej płci i często niedopuszczanie do takiej grupy płci przeciwnej, to nie powinniśmy tworzyć sztucznego podziału na gromady męskie i żeńskie, gdyż nie jest to po prostu dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia psychologii dziecka. Jeśli chcemy przygotować naszego zucha do pełnego uczestniczenia w życiu społeczeństwa, do prawidłowych relacji z innymi dziećmi, to nie powinniśmy zamykać się na gromady męskie lub żeńskie. Takie jest moje zdanie po kilkuletnim doświadczeniu w prowadzeniu gromady zuchowej (również na wsi) i wiedzy psychologiczno-pedagogicznej zdobytej w trakcie studiów pedagogiczych. Często decyzje o powołaniu gromady męskiej lub żeńskiej spowodowane są brakiem kadry określonej płci. Warto więc jednak poświęcić trochę więcjej czasu na znalezienie przybocznego płci przeciwnej a praca z gromadą koedukacyjną będzie łatwiejsza i bardziej rozwijająca dla zucha:)
Pozdrawiam
phm. Dawid Sobczyk
Zespół Zuchowy Chorągwi Dolnośląskiej

Wieści z pionu zuchowego Choragwi Dolnośląskiej na www.zuchowy.dolnoslaska.futuro.biz.pl!!!

asabe
Nowicjusz
Posty: 45
Rejestracja: 18 paź 2005, 17:16
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: asabe » 25 sie 2006, 12:01

Zgadzam się całkowicie z przedmówcą. Wiek zucha to wiek, w którym głównym autorytetem jest jeszcze dorosły ale jednocześnie jest to okres, w którym dziecko nabywa bardzo wiele umiejętności i doświadczeń. Do tej pory przebywał głównie w środowisku dorosłych. Zmienia się sposób myślenia, sposób odczuwania. Jest to bardzo burzliwy okres w życiu dziecka. I faktem jest, żę naszym zadaniem jest umożliwienie mu zdobywanie doświadczeń w gronie rówieśników ale zarówno chłopcow jak i dziewczynek. Po za tym głównie zuchy młodsze chętnie będą zarówno rysowały jak i biegały, bez względu na to czy są to chłopcy czy dziewczynki. U zuchów starszych ta różnica będzie pojawiała się ardziej. Po za tym jest wiele możliwości już na samej zbiórce dzielenia grup w taki sposób by każdy mogł wykazać się w danej dziedzinie i czuł się doceniany. Potrzeby dzieci będą zminiały się z roku na rok, a nawet z miesiąca na miesiąc. Jeśli zaistnieje potrzeba dzielenia zuchów na chłopcy i dziewczynki to istnieją także szóstki, zadania dla nich mogą być lekko zróżnicowane. Ja osobiście jestem za tworzeniem koedukacyjnych gromad zuchowych. Prowadzę gromadę już od dobrych paru lat i nie zauważam potrzeby tworzenia męskich czy żeńskich gromad. Pod względem programowym nie jest to żadne obciążenie a pod względem stwarzania warunków do rozwoju nie będzie to pomysłem odpowiednim.
phm.Joanna Bereś HO
kom. Szczepu Drużyn 44 Gniazdo
w Jadachach
www.44gniazdo.pl
Hufiec ZHP Tarnobrzeg

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 25 sie 2006, 12:20

Pozwolę sobie zacytować:

Koedukacja - to jeden z terenów częstych dziś nieporozumień, zarówno wśród instruktorskiego korpusu zuchowego, jak i wśród naszych przyjaciół. Mianowicie uderza wiele osób pozorna rozbieżność stanowiska dzisiejszej szkoły powszechnej i ruchu zuchowego. Jak wiadomo bowiem, szkoła jest obecnie nastawiona w stosunku do koedukacji zdecydowanie pozytywnie, zwierzchnictwo zuchowe - nagatywnie.
Rozbieżności te, aczkolwiek istnieją, są nienaturalne jedynie tylko w oczach powierzchwonego obserwatora.
Jeżeli bowiem szkoła ustosunkowała się pozytywnie do koedukacji - to miała na widoku koedukację w szkole. I my, instruktorzy zuchowi, walory koedukacji w szkole, w szczególności w szkole powszechnej, doceniamy w całej pełni. Wspólna klasa dziewcząt i chłopców zawiera w sobie tyle pierwiastków dodatnich, że nie można tego nie zauważyć. Wypaczenia płynące z zupełnego oddzielenia od siebie dzieci obojga płi były już zbyt rażące, żeby wreszcie im się nie przeciwstawić.
Ale co innego szkoła - gdzie dzieci są skupione przewaznie w lokalu, unieruchomion
e w ławkach i nastawione przede wszystkim na kształcenie funkcji umysłu - a co innego gromada zuchowa. Bowiem gromada zuchowa - to zabawa i gra, przeważnie zabawa i gra poza lokalem, przede wszystkim zabawa i gra oparta o zainteresowania dziecka. Koedukacja obniżyłaby zarówno wartość zabaw, jak i zainteresowanie dzieci zabawami zuchowymi. I dlatego przeciwstawiamy się koedukacji w gromadach zuchowych.
Powtarzam: będąc zwolennikiem koedukacji na terenie szkolnym, przeciwstawiamy się jej na terenie zuchowym. a oto w szczegółowsze takiego postawienia sprawy motywy.
Nie jest prawdą, że dzieci w wieku zuchowym nie wykazują różnic w zależności od płci. (Tako bowiem argument bardzo często wysuwają nasi przeciwnicy).
Jeżeli chodzi o stronę fizyczną, to róznice te są stosunkowo niewielkie. Tym niemniej już się zaznaczają.
"Do ósmego roku życia nie mamy jescze różnic rozwoju między chłopcami a dziewczętami. Dziewczęta są nieco tylko niższe i lżejsze. W następnych okresach dzieciństwa sytuacja się zmienia, obie płci rozwijają się juz nieco odrębnie. W okresie II pełni, obejmującym 8 do 10 rok życia dziewczęta rosną szybciej od chłopców i pod koniec 10 roku doganiają ich, tak pod względem wzrostu, jak i wagi ciała" (Wł. Dybowski, "Fizjologiczne podstawy wychowania"). Po dziesiątym roku zycia dziewczęta zaczynają wyraźnie wyprzedzać chłopców zarówno we wzroście jak i wadze.
Podobne spostrzeżenia poczynił również Birs Baldwin, który, opierając się na olbrzymim materiale statystycznym, wykazuje, że okres wzmożonego wzrastania występuje u dziewcząt między 9 a 11 rokiem zycia, a u chłopców między 12 a 16.
Zapewne, to rozejście się dróg wzrastania obu płci samo w sobie nie byłoby jeszcze rzeczą ważną. Ale przecież to tylko zewnętrzny symptomat! Kryje się za nim cały kompleks złożonych zjawisk, znanych pod nazwą "dojrzewanie". I to wyprzedzenie przez dziewczynki chłopców we wzrastaniu o dwa lata jest niczym innym, jak wyprzedzeniem w dojrzewaniu. Wtedy, gdy chłopiec w wieku zuchowym nie zdradza jeszcze żadnych odznak zbliżającego się dojrzewania, tj. prawie w pocżątku okresu zuchowego, właśnie w momencie spostrzeżenia różnic wzrastania (Bogdanowicz, op. cit., str. 161).
Temu wkroczeniu dziewczynek dziewięcioletnich w okres dojrzewania nie towarzyszą w 95% żadne jeszcze oznaki fizjologiczne i ten brak właśnie bardzo często wprowadza w błąd powierzchownych obserwatorów dzieci. Ponieważ oznak fizjologicznych dojrzewania nie ma - a wiec dojrzewanie nie rozpoczęło się, skoro się nie rozpoczęło - nie ma różnic między dziewczynkami i chłopcami.
Wniosek z gruntu jest fałszywy!
O ile jednak różnicze fizyczne są, jak zaznaczyłem, niewielkie, o tyle różnice psychiczne między chłopcem a dziewczynką w wieku zuchowym zarysowują się bradzo wyraźnie. Wystarczy dla przykładu przytoczyć kilka pierwszych z brzegu spostrzeżeń.
Prawdziwość relacji jest wyraźnie wyższa u chłopców niż u dziewcząt. Na przykład według badań Van der Torrena poprawne spostrzeganie rysunków wynosi:
U chłopców 8-letnich - 57&
U chłopców 10-letnich - 70%
U dziewczynek 9-letnich - 36%
U dziewczynek 10-letnich - 51%
Do podbnych wyników doszedł Stern, badając prawdziwość wypowiedzi, co do barw. U chłoców wystapiły one w 47%, u dziewczynek - 34% (badano dzieci 10-11 letnie). Dowodziłoby to, że u dzieczynek jest w tym okresie silniejszy rozwój fantazji przy mniejszym krytycyzmie.
Równie charakterystyczne jest występowanie strachu. Tabela St. Halla podaje następującą liczbę strachów, przypadającą na jednego chłopca i jedną dziewczynkę: 7-11 lat: chłopcy 3,56; dziewczynki 4,34.
Ogólne samopoczucie chłopca i dziewczynki różnią się wyraźnie. Oto odcinek tablicy Busemanna, obejmujący wiek zuchowy, podającej w % stosunek uczuć przyjemnych do ogółu uczuć:
W latach 9 10 11 12
Chłopcy 82 86 65 67
Dziewczynki 50 50 41 41
Jakżeż wyraźnie dominuje pozytywne samopoczucie u chłopców nad sampoczuciem dziewczynek!
Dla nas, instruktorów zuchowych, szczególnie ważki będą różnice występujące w zainteresowaniach dzieci zróżnicowanych płciowo.
A więc, przypominając tabelę na stronie 86, obrazującą upodobania do ronsonad, stwierdzam, że po zsumowaniu zestawionych liczb wypada, że upodobania robinsonowskie chłopców w wieku zuchowym tak się mają do tych samych upodobań dziewcząt jak 57 do 28! Prawie stuprocentowa różnica!
Powyższe zestawienie zrobiła pani Buhler. Potwierdziły je mocniej jeszcze badaia Vistrowskiego, przytoczone przez Clapareda (Claparede, op. cit., str. 412), według których tylko 24% dziewcząt zdradza upodobania do lektury o przygodach, wtedy gdy chłopcy wykazują w tym kierunku zainteresowania wyrażające się cyfrą 76%!
Badaniasamego Clapareda nad rysunkami wykazały, że chłopcy chętniej rysują zwierzęta, sceny z życia, okręty, koleje, jeźdżców, rowery. Dziewczynki zaś: kwiaty, rysunki geometryczne, różne przedmioty (meble, naczynia etc.).
Znamienne - i jakże dla instruktorów zuchowych wazne - są wyraźnie różnice w zainteresowaniach "majsterkowskich". Na str. 84 podałem w obrazach schematycznych rozwój wyczynów technicznych dzieci. Proszę tylko zwrócić uwagę na różnice zarysowywujące się w zależności od płci. "Stosunek technicznych wyczynów dziewcząt i chłopców jest taki, że w konstrukcjach schematycznych jest przewaga dziewcząt jak 71 do 60,6. Tak samo dziewczęta przeważają w konstrukcjach, wiernie odtwarzając rzeczywistość - jak 9,1 do 7,7. Natomiast chłopcy biją je bezkonkurencyjnie przy konstrukcjach zdatnych do funkcjonowaniaa jak 31,6 do 18,6" Ch. Buhler, op. cit. str. 342).
Trochę dalej Ch. Buhler dodaje:
"DZIEWCZęTA NIGDY NIE UZYSKUJA W DZIEDZINIE TECHNIKI TEGO STOPNIA OPANOWANIA MATERIAŁU, ZARÓWNO POD WZGLęDEM MYŚLOWYM, JAK I PRAKTYCZNYM, CO CHŁOPCY. DZIEDZINA TA ZDAJE SIę STANOWIć SPECJALNY TEREN, NA KTÓRYM RÓŻNICE PŁCI WYSTęPUJA NAJWYRA¬NIEJ".
Tak samo silnie zaznaczają się różnice na innym, tak zuchowo ważnym terenie - na terenie instyktu walki.
"Układ nerwowy kobiecy oznacza się mniej staą równowagą. Wśród instynktów bardzo słabo zaznacza się instynkt bojowy. Natomiast występuje silnie instynkt macierzyński, odciągając dziewczynkę od ruchliwych zabaw chłopięcych i zastępując je często pielęgnowaniem lalaek lub młodszych dzieci" (E. Piasecki: "Wychowanie fizyczne", str. 202).
"Dziewczynki nie umieją ciskać, posługują się słabo pięściami, nieco zręczniej nogami. Za to chłopcy sami przyznają im, że umieją niezgorzej targać za włosy, drapać i gryźć (Bovet, op. cit., str.162).
Zresztą - jest pewien sposób praktyczny skontrolowania przytoczonych wyżej głosów uczonych o rozbieżności zainteresowań chłopców i dziewczynek w wieku zuchowym. Proszę obserwować samorzutnie zabawy dzieci. Na ulicy, na placu, w parku, na pauzie w szkole, na podwórzu. Dzieci - w wieku zuchowym. A obserwując, proszę zwrócić uwgą na niezmiernie charakterystyczny fakt: jak rzadkie sa zabawy koedukacyjne, jak częste - jednopłciowe! A przecież zabawa swobodna - to najsilniejszy wyraz zainteresowań dziecka!
Przerwijmy te wyliczenia. Już mamy dość przesłanek, aby wyciągnąć wnioski:
Zabawy cuhowe oparte są na zainteresowaniach dzieci.
Zainteresowania chłopców i dziewczynek rozchodzą się, jeżeli chodzi o najważniejsze przedmioty zajęć zuchowych (majsterkowanie, zabawy i gry ruchowe oparte na instynkcie walki, pociąg do robinsonad etc.).
I o ile materiał szkolny nie wymaga różnicowania w zależności od płci, gdyż różnice umysłowe między dziewczętami i chłopcami w wieku zuchowym są minimalne, o tyle materiał zuchowy jest w sytuacji przeciwnej.
W koedukacyjnych gromadach zuchowych nie mielibyście mozności pełnego nasycenia zaintersowań dzieci, dając im jednakowe ćwiczenia. Dlatego też lepie, aby gromad koedukacyjnych było jak najmniej. (Jestem w posiadaniu kilkutysięcznego zbioru faktów dotyczących zainteresowań chłopców i dziewczynek poslkich w wieku zuchowym. Fakty te, zbbierane w zuchowych gromadach koedukacyjnych sposobem testów, sa wciąż dokompletowywane. Będą one oddane do opracowania naukowego).
Do argumentów przeiwnych koedukacji w gromadach zuchowych dodać by należało argument wychowawczy. Mianowicie wydaje się, że odmienne przeznaczenie mężczyzny i kobiety już w wieku zuchowym wymaga zróżnicowania zabawowego.
Może się bowiem znaleźć grupa dziewczynek, które z równą przyjemnością jak chłopcy będą bawić się w Indian, włazić na drzewa i stawać do wyścigów na szczudłach.
Gdyby tak było - to kto wie jednak, czy nie należałoby raczej tego rodzaju ćwiczeń odsunąć u dziewczynek na drugi plan. Proszę zauwazyć: piszę wyraźnie - odsunąć na drugi plan, a nie usunąć, uznaję bowiem, że i dziewczynkom ćwiczenia szczudłowe, włażenie na drzewa i strzelanie z łuków może się podobać i powinno też być im w dziewczecym gromadach dawane.
Z tątylko różnicą - że winno być dawane na drugm planie.
Całość zabaw i ćwiczeń zuchowych chłopięcych jest nastawiona na męską ekspansję, ten bowiem czynnik ma u przyszłego mężczyzny kapitalne znaczenie. Kto wie jednak, czy w strukturze psychicznej kobiety zbyt mocny czynnik ekspansji o charakterze męski nie byłby raczej przeszkodą w życiu.
Nie zalecamy tworzenia zuchowych gromad koedukacyjnych. Pozwalamy na ich organizację tylko tam, gdzie inaczej być nie może.

Aleksander Kamiński, "Krąg Rady"
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

kasiasz_69
Nowicjusz
Posty: 32
Rejestracja: 22 kwie 2004, 12:10
Lokalizacja: Szczep 69WGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kasiasz_69 » 26 sie 2006, 10:19

Droga Olu,
ja prowadzę gromadę zuchową koedukacyjną od 6 lat i nie mam problemów z grami i zabawami zuchowymi tak urozmaiconymi by satysfakcjonowały i chłopców i dziewczynki. Ale jako wychowawca miałam przyjemność uczestniczenia w 2 koloniach zuchowych ZHR, gdzie gromady są niekoedukacyjne.
Obserwowałam tam pracę i gromad żeńskich i męskich.
Dochodze do wniosku, iż obie formy maja swoje wady i zalety, ale o tym może kiedy indziej.

Przedewszystkim jeśli gromada niekoedukacyjna to drużynowy MUSI być tej samej płci co zuchy, czyli jak na mój gust Ty nie możesz, bądż łagodniej, nie powinnaś prowadzić gromady męskiej,
jest to związane z kwestią autorytetu, nawiązywania kontaktów z chłopcami i ich szacunkiem do Ciebie.
Ponadto, to co mnie "przeraziło" w pracy gromad męskich to fakt, iż chłopcy są dla siebie nawzajem samonapędzającą się machiną do rozrabiania i wariowania oraz przeszkadzania drużynowemu.
W gromadach koedukacyjnych, lub przynajmniej w mojej, takiego probleu nie ma, lub jest on sprowadzony do minimum, gdyż każda z płci jest świadoma iż jest obserwowana przez tę drugą. Wynika z tego, że chłopcy są grzeczniejsi a dziewczynki bardziej aktywne w grach sortowo-ruchowych,
chociaż szczerze mówiąc ja staram sie nie naznaczać dzieci zadaniami typowymi dla danej płci i zachęcam, by każde dziecko niezależnie od płci "spróbowało wszystkiego".


Pozdrawiam,
phm.Katarzyna Szuflet HO
69WGZ "Takmantu"
Hufiec W-wa Ursynów
"...Normalność to pierwszy objaw śmiertelnie groźnej choroby..."

dawido
Nowicjusz
Posty: 19
Rejestracja: 10 cze 2005, 16:06
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dawido » 28 sie 2006, 19:11

Po przeczytaniu tekstu Druha Czesława jeszcze bardziej przekonuję się co do słuszności mojej wypowiedzi (chociaż Druh Czesław chyba nie takiego skutku oczekiwał;) Pozwolę się na początek nie zgodzić z kilkoma kwestiami poruszonymi wyżej:

- Napisał Druh: "Jak wiadomo bowiem, szkoła jest obecnie nastawiona w stosunku do koedukacji zdecydowanie pozytywnie, zwierzchnictwo zuchowe - nagatywnie."

O jakim zwierzchnictwie zuchowym Druh wspomina w swojej wypowiedzi? Uważam, że jest wręcz odwrotnie. Ludzie, którzy czuwają nad pionem zuchowym w naszym Związku są z tego co wiem zwolennikami koedukacji w gromadach zuchowych. Wiąże się to głownie z tym, że są to osoby o dużym doświadczeniu poedagogicznym, często mający wykształcenie pedagogiczne, ludzie, którzy nie patrzą wstecz a podążają za aktualnymi badaniami i obserwacjami specjalistów zarówno psychologów jak i pedagogów. Zgadzam się w zupełności z wypowiedzią wyżej: to szóstki powinny być męskie lub żeńskie, tutaj drużynowy powinien pkazać swoją wychowawczą mądrość!


- "Ale co innego szkoła - gdzie dzieci są skupione przewaznie w lokalu, unieruchomion
e w ławkach i nastawione przede wszystkim na kształcenie funkcji umysłu - a co innego gromada zuchowa."

Nie zgodzę się z opinią, że szkoła nastawiona jest na kształcenie funkcji umysłu a dzieci unieruchomione są w ławkach. Jako absolwent nauczania przedszkolnegi i kształcenia zintegrowanego (klasy I-III) z całą pewnością stwierdzam, że aktualnie szkoła jako cel stawia sobie rozwijanie zarówno umiejętności, postaw jak i wiadomości. A gromada zuchowa powinna być partnerem szkoły w wychowywaniu młodego człowieka, zadania na poszczególne gwiazdki jak i sprawności powinny zwierać elementy związane ze szkołą. Nie twórzmy sztucznych podziałów na dziewczynki i chłopców. Jedną z cech naszej metody harcerskiej jest NATURALNOŚC:a naturalność oznacza między innymi współdziałanie, współpracę, zabawę, naukę, wychowanie z rówięsnikami - również z tymi innej płci!!!

- "I o ile materiał szkolny nie wymaga różnicowania w zależności od płci, gdyż różnice umysłowe między dziewczętami i chłopcami w wieku zuchowym są minimalne, o tyle materiał zuchowy jest w sytuacji przeciwnej."

Szkoła nie stawia dziś na przyswajanie wiedzy!!!! Nauczyciel musi być równie elastyczny jeżeli chodzi o dobór zabaw, gier, ćwiczeń, zadań, jak drużynowy gromady zuchowej!!!

- "Mianowicie wydaje się, że odmienne przeznaczenie mężczyzny i kobiety już w wieku zuchowym wymaga zróżnicowania zabawowego."

A co oznacza "odmienne przeznaczenie mężyczyzny i kobiety"??!! To, że od najmłodszych lat powinniśmy kształtować dziecko według określonego modelu? Przecież nie o to chodzi nam w wychowaniu młodego człowieka. Jesteśmy po to, by wspierać dziecko w jego drodze do dorosłości, wskazywać mu ścieżki, lecz niczego nie narzucać. Jeśli zuchenka będzie wspaniale bawiła sie w gronie chłopców a przyjemnośc będzie jej sprawiało budowanie ogrodzenia na kolonii to czy mamy jej tego zabronić i kształtować zgodnie z jej "przeznaczeniem"? NIE!!!! I nie uważam również, że należy przesunąć takie ćwiczenia w tym wypadku na drugi plan. Dajmy dziecku to czego pragnie, czego od nas oczekuje. I to nie my wiemy czego zuch od nas oczekuje - bo za często wiemy lepiej i więcej.

Czuwaj!
phm. Dawid Sobczyk
Zespół Zuchowy Chorągwi Dolnośląskiej

Wieści z pionu zuchowego Choragwi Dolnośląskiej na www.zuchowy.dolnoslaska.futuro.biz.pl!!!

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 28 sie 2006, 20:10

Dawidzie litości ! ;) ;) ;) ;) ;)
19kldh pisze:Pozwolę sobie zacytować:

(.......)

Aleksander Kamiński, "Krąg Rady"
;) ;) ;) ;)
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

dawido
Nowicjusz
Posty: 19
Rejestracja: 10 cze 2005, 16:06
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dawido » 28 sie 2006, 20:21

Przepraszam za moje niedopatrzenie. W dalszym ciągu pozostaję jednak przy swoim stanowisku mimo słów A. Kamińskiego zacytowanych przez Druha.
phm. Dawid Sobczyk
Zespół Zuchowy Chorągwi Dolnośląskiej

Wieści z pionu zuchowego Choragwi Dolnośląskiej na www.zuchowy.dolnoslaska.futuro.biz.pl!!!

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 28 sie 2006, 20:26

Będzie to dla Ciebie o tyle łatwe że Druh Kamiński juz nie odpowie. ;)
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

dawido
Nowicjusz
Posty: 19
Rejestracja: 10 cze 2005, 16:06
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dawido » 28 sie 2006, 20:35

;) A co Ty myślisz na temat tego wątku?
Pozdrawiam
PS Uśmiałem się z tej pomyłki, ale słów nie żałuję :)
phm. Dawid Sobczyk
Zespół Zuchowy Chorągwi Dolnośląskiej

Wieści z pionu zuchowego Choragwi Dolnośląskiej na www.zuchowy.dolnoslaska.futuro.biz.pl!!!

rumianek
Stały bywalec
Posty: 332
Rejestracja: 23 cze 2003, 19:36
Lokalizacja: Bractwo Tajemnic OIKONIP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rumianek » 28 sie 2006, 20:44

Marek Wardęcki napisał "Niestety koedukacyjne gromady to smutna konieczność"...

Też jestem pedagogiem, drogi dawido :) Choć sama prowadzę gromadę koedukacyjną - bo póki co nie ma możliwości jej podzielenia, uważam że zabawa byłaby lepsza gdyby byli sami chłopcy lub same dziewczynki... Dlaczego?

1. Unika się wtedy "popisywania się" chłopców przed dziewczynkami i na odwrót.
2. Można swobodnie zastosować zabawy, zajęcia typowo "dziewczęce" - np szydełkowanie, wyszywanie, robienie domków dla lalek, czy "chłopięce" - młotek, gwoździe, zabawy w żołnierzy, robienie "bunkrów", "bazy" itp. Nie mówię, że nie da się takich zajęć przeprowadzić w gromadzie koedukacyjnej - bo się da i niejednokrotnie takowe prowadziłam, niemniej jednak płeć przeciwna dość szybko się nudziła a część po prostu odmawiała... Jasne że można też podzielić pracę - szóstka chłopców robi "męską część" dziewczęta "żeńską" ale jest to trudne do skorelowania by wszyscy skończyli w jednakowym czasie, no i tłumaczyć dwie majsterki na raz to jest jednak problem.
3. Zabawa jest ciekawsza dla chłopców, gdy jest jakaś "męska" tajemnica, gdy "baby" się nie wtrącają ;), nie beczą że rów jest zbyt głęboki do przeskoczenia itp.
4. Wydaje mi się że jest silniejsze oddziaływanie drużynowego... Łatwiej do pląsu chłopców przekona facet ;) Ja muszę nieźle się narobić by chłopaki zobaczyli we mnie "Wodza"

Niemniej jednak uważam - zresztą za Kamińskim, który w "Kręgu Rady" że w gromadzie chłopięcej powinna być kobieta - jako opiekun gromady lub przyboczna, w skrajnych przypadkach drużynowa. Bo facet jednak o wszystko nie zadba ;)

Koedukacja - tak ale na poziomie szczepu. I tak przez 5 godzin dziennie się nieźle koedukują w szkole ;) Metodyka zuchowa nie została "wymyślona, wydumana" tak naprawdę... To naturalne potrzeby dziecka ubrane w słowa. Tą naturalną potrzebą jest zabawa w grupie rówieśniczej tej samej płci - wystarczy zaobserwować dzieci w wieku zuchowym na ulicy - chętniej się bawią chłopcy z chłopcami, dziewczęta z dziewczętami. Naszym zadaniem jest tę zabawę zorganizować tak by była pożyteczna :)
Ostatnio zmieniony 28 sie 2006, 20:46 przez rumianek, łącznie zmieniany 1 raz.
Hej, ha! Szumi stary bór, a my za nim wtór chylimy kornie głowy
Niech do tańca huczą nam sowy i cały leśny dwór!

rumianek
Stały bywalec
Posty: 332
Rejestracja: 23 cze 2003, 19:36
Lokalizacja: Bractwo Tajemnic OIKONIP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rumianek » 28 sie 2006, 20:49

dawido pisze:Szkoła nie stawia dziś na przyswajanie wiedzy!!!! Nauczyciel musi być równie elastyczny jeżeli chodzi o dobór zabaw, gier, ćwiczeń, zadań, jak drużynowy gromady zuchowej!!!
Aj i jeszcze ten cytat... a na co stawia szkoła? Bo ja jako nauczycielka (też klas I-III) myślałam że mam uczyć i dbać o wszechstronny rozwój dziecka... A formy pracy które dobieram mają służyć nie zabawie lecz właśnie przyswojeniu wiedzy i umiejętności... ;) Aj jutro na radzie muszę się spytać czy się nie pomyliłam ;)

Studia pedagogiczne to dopiero początek... :) A zuchy Bogu dzięki na papierki nie patrzą - dla nich ważne jest to czy jesteś WODZEM. A różnych koncepcji pedagogicznych - i tych "za" koedukacją i tych "przeciw" jest setki :) Jest wielka różnica między lekcją a zbiórką - choć tu, i tu muszą być różnorodne środki, formy itp. Taka, że na lekcji jestem panią, na zbiórce - druhną. Ot co...
Ostatnio zmieniony 28 sie 2006, 20:57 przez rumianek, łącznie zmieniany 1 raz.
Hej, ha! Szumi stary bór, a my za nim wtór chylimy kornie głowy
Niech do tańca huczą nam sowy i cały leśny dwór!

dawido
Nowicjusz
Posty: 19
Rejestracja: 10 cze 2005, 16:06
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dawido » 28 sie 2006, 20:56

Na co stawia szkoła? Na wszechstronny rozwój dziecka właśnie. A wszechstronny oznacza - nienastawiony wyłącznie na przyswajanie wiedzy (szczególnie na pierwszym etapie edukacji). Pisząc, że szkoła nie stawia na przyswajanie wiedzy miałem na myśli to, że nie jest to nadrzędny cel dzisiejszej szkoły. Szkoła powinna przygotowywać do uczestniczenia w życiu społecznym, rozwijać umiejętności, ale również stwarzać możliwości do zdobywania wiedzy. Nie neguję tego :) Ja spytam na swojej radzie w środę ;)

Pozdrawiam
phm. Dawid Sobczyk
Zespół Zuchowy Chorągwi Dolnośląskiej

Wieści z pionu zuchowego Choragwi Dolnośląskiej na www.zuchowy.dolnoslaska.futuro.biz.pl!!!

rumianek
Stały bywalec
Posty: 332
Rejestracja: 23 cze 2003, 19:36
Lokalizacja: Bractwo Tajemnic OIKONIP
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rumianek » 28 sie 2006, 21:02

dawido pisze:wszechstronny oznacza - nienastawiony wyłącznie na przyswajanie wiedzy
Wyłącznie nie, ale przede wszystkim - wiedza + umiejętności. Jest podstawa programowa którą masz zrealizować i kropka. Dziecko ma umieć czytać, pisać, mnożyć i wykorzystać to w praktyce - jaką metodę zastosujesz - Twoja w tym głowa po reformie.

A zuchy to trochę inna bajka ;)
Hej, ha! Szumi stary bór, a my za nim wtór chylimy kornie głowy
Niech do tańca huczą nam sowy i cały leśny dwór!

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Zuchy”