Jak wrażenia po zlocie?

forum III Ogólnopolskiego Zlotu Drużynowych<br />20-23.08.09 r.<br />
zlotdruzynowych.zhp.pl
ODPOWIEDZ
Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 30 sie 2009, 11:02

Sikor,

Dlaczego w harcerstwie ma nie być zabawy? Dlaczego w grupie sobie podobnych osób ma nie być czasem trochę funu? Tak po prostu?

Dlaczego po dniu pełnym zajęć, nie pójść na koncert czy gdziekolwiek i się nie powygłupiać?

Czy Harcerstwo zawsze musi być serio, powaga i grozi? Pasek pod szyją, opaska, warta, pamięć, ściśnięte pośladki i trzaskanie obcasami?

Czy czasem nie możemy być trochę na luzie?

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

Trzeci
Stały bywalec
Posty: 357
Rejestracja: 16 lip 2006, 11:35
Lokalizacja: HSP
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Trzeci » 30 sie 2009, 11:31

Rafał Łoziński pisze:Dlaczego w dzisiejszych czasach nie ma już pięknej idei harcerskiej warty, która zastępowana jest jakimś kuriozum w postaci "harcerskich krawężników", "harcerzomilicji" "harcerzo-Ormo" niekiedy agresywnych i opryskliwych dryblasów, którym ambicja nie pozwala rozejrzeć się po za klapki na oczętach. Całe szczęście, że nie noszą pałek, paralizatorów i broni palnej.
No i masz szczęście że nie noszą pałek.
Jakaś trauma w dzieciństwie - rodzice bili albo koledzy??
Nie pozwolę nazywać moich ludzi na zlocie krawężnikami lub ORMO bo tak to się pisze.
Odbieram to jako prywatną obrazę i mam nadzieje że się spotkamy kiedyś twarzą w twarz.
A może sam jesteś opryskliwym i agresywnym dryblasem i innych swoją miarą mierzysz.??
phm. Michał Michalski HR
Zespół Biura GK ZHP ds. spójności dokumentów
Inspektorat Harcerskiej Służby Porządkowej GK ZHP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 30 sie 2009, 12:22

Rafal pisze:Sikor,

Dlaczego w harcerstwie ma nie być zabawy? Dlaczego w grupie sobie podobnych osób ma nie być czasem trochę funu? Tak po prostu?

Dlaczego po dniu pełnym zajęć, nie pójść na koncert czy gdziekolwiek i się nie powygłupiać?

Czy Harcerstwo zawsze musi być serio, powaga i grozi? Pasek pod szyją, opaska, warta, pamięć, ściśnięte pośladki i trzaskanie obcasami?

Czy czasem nie możemy być trochę na luzie?

Rafał
Bo harcerstwo to... GRA. Oczywiście gra winna być zabawą przede wszystkim, tyle że zabawą z ZASADAMI. Jak sie juz spotykamy i bawimy to niech to nie będzie pusta zabawa typu streaptease tylko coś co pobudzi myslenie i świadomośc wychowawców harcerskich (w tym przypadku bo to był przecież zlot harcerskich wychowawców) Zamiast tego... Widać wyraźne próby trywializacji funkcji drużynowego. Ot chociażby na spotkaniu z dh Olgebrandem. I to jest niebezpieczne. I wiesz Rafał, jesteśmy na luzie. Nie trzaskamy obcasami już dawno, pasków pod szyją też nie nosimy. Nie tak przejawia się harcerskość czy też nie danego środowiska. Zwykła pusta zabawa to po prostu strata czasu a harcerz jest oszczędny i nie powinien niczego tracić. Jeśli zabawa... To z sensem i według zasad, czyli gra.
A jeśli Zadałbyś sobie trud przeczytania w całości mojej wypowiedzi to do tematu koncertu też się odniosłem więc nie bardzo rozumię dlaczego wciskasz mi cos czego nie powiedziałem.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Anusiak
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 29 sie 2009, 16:56
Lokalizacja: 14 ODH "Pomarańczarnia"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Anusiak » 30 sie 2009, 12:30

a.wodzynska pisze:I tu niestety pojawia się kolejny temat, który codziennie od dnia rozpoczęcia Zlotu daje mi w twarz - "wielcy druhowie harcmistrzowie".
Dzięki właśnie "wielkim druhom harcmistrzom" tak duże zdziwienie wywołuje przyjazna rozmowa ze spotkaną druhną noszącą na piersi czerwoną podkładkę... Czyli jednak się da:) prawda? Więcej uśmiechu:)) bo troszkę nam tu druhna sposępniała:))
Ten Zlot z założenia był dla nas odpoczynkiem i zabawą..(oczywiście nie tylko, ale między innymi), więc na prawdę głupio się teraz o to sprzeczać. Słusznie druhna zauważyła - cele były znane od pół roku, a my mieliśmy wolny wybór, czy wybrać się na ten właśnie Zlot, także dyskusja ta jest troche poniewczasie:)

Uprzejmię informuję, że nie wszystkie zwierzęta uciekły od nas... no mrówek było mnóstwo(aż za dużó), także żabki, ważki, motylki i gąsienice, osy, komary, pająki itd., itd. ... A że nie śpiewały rano ptaki? Ptaki są bardzo płochliwe:) Odfruwają, gdy ktoś przebiegnie ścieżką w lesie, a fakt - trochę im tam pohałasowaliśmy to uciekły, ale na pewno wrócą. Nie był to teren PN ani rezerwatu przyrody, więc na szczęście nie zrobiliśmy krzywdy żadnym chronionym, ani zagrożonym wyginięciem zwierzętom. Mozna się też doczepić, że mnóstwo trawy zostało wydeptanej... ale to jest raczej normalne, tak jak na obozach. Nie mozemy przesadzać w drugą stronę i przesadnie zajmować się zwierzętami i roślinami, bo my też tu chcemy żyć:) A jeśli już to przeciwstawiać się trwałym zakłóceniom spokoju i równowagi przyrody, a nie 5-cio dniowym Zlotem.
Usuń ze swojego słownika słowo "problem" i zastąp słowem "wyzwanie".

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 30 sie 2009, 12:43

a.wodzynska pisze:W podsumowaniu Zlotu sama napisałam, że nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie, czy cele Zlotu zostały słusznie postawione.

Dyskusja, czy Zlot był harcerski czy nieharcerski zdaje się jednak być o tyle bezcelowa, że każdy, jak tu jesteśmy, będzie przekonywał do swojej racji, bo dla każdego ta "harcerskość" harcerstwa wygląda inaczej. Cele Zlotu były znane od grudnia, komu się nie podobały, bo się z nimi nie zgadzał, mógł nie jechać.

Dobór programu wyniknął z wielu rozmów, które przeprowadziłam z drużynowymi w różnym wieku i z różnych środowisk oraz z instrukotrami na każdym szczeblu naszej organizacji. Okazało się, że jest potrzeba takiego Zlotu, na którym będzie można jak najbardziej wzbogacić swój warsztat pracy, ale będzie też czasem odpoczynku. I rozumiem to, że młodzi ludzie mogą już marzyć o chwili wytchnienia, kiedy patrzę na drużynowych we własnym hufcu. Warsztaty zostały dobrane tak, aby każdy był przydatny; nie było zajęć "zapchajdziur", które były dla samego bycia.

Koncepcji programowej tego Zlotu będę bronić oczywiście do ostatniej kropli krwi, bo dziwnym by było, żebym się odwracała od własnej pracy, co nie zmienia faktu, że widzę wiele elementów, które mogły być lepsze.

I tu niestety pojawia się kolejny temat, który codziennie od dnia rozpoczęcia Zlotu daje mi w twarz - "wielcy druhowie harcmistrzowie".
Myślałam do Zlotu, że to bujda, że wspomniani nie istnieją, albo są nieliczni. I jakież było moje zdziwienie, kiedy po raz pierwszy usłyszałam rozmowę hm. z HSP. Druha zrozumienie dla wychowania przez pełnioną funkcję nie istniało w ogóle, poziom pretensji w głosie przeszedł najśmielsze oczekiwania a uprzejma prośba druha służbowego została odebrana jako ujma. W mniemaniu druha instruktora, czerwień pod Krzyżem daje wszelkie uprawnienia i wyłącza spod prawa. Codziennie niestety znajdowałam na to potwierdzenie. Do tego dołączyło się zdziwienie uczestników, kiedy siadałam z nimi do zwykłych rozmów - o Zlocie, o harcerstwie, o ich drużynach, że ja, z-ca komendanta, tak po prostu chcę porozmawiać (kilka postów wyżej też się to pojawiło). I ta moja czerwona podkładka, noszona od dwóch miesięcy, najbardziej im nie pasowała.
"Wielcy druhowie harcmistrzowie" mają jeszcze jedną cechę, mianowicie mają monopol na wiedzę. Co więcej, ich wiedza może się pokazać dopiero po wydarzeniu, najczęściej w formie ostrej, negatywnej krytyki. I skrytykowali - założenia i cele, przypomnę - znane pół roku wcześniej. Co ich powstrzymało przed wysłaniem maila z propozycją rozmowy o celowości Zlotu - nie wiem. Rozmawiać za to chcieli ci, z którymi rozmów bym się nigdy nie spodziewała. Nie znali mnie osobiście, ale wiedzieli, że na ten Zlot pojadą również drużynowi z ich hufców, może więc warto by było o niego zadbać. Nie wiem, skąd się bierze w nas takie podejście "poczekamy, co zrobi a później to ocenimy". Wydawało mi się, w mojej naiwności, że duże wydarzenia programowe są naszymi wspólnymi, bo dotyczą całego Związku. I owszem, ktoś jest za nie odpowiedzialny, ktoś sam dobiera zespół współorganizatorów, ale dobra rada albo polemika są zawsze mile widziane. Inna rzecz, gdyby wszyscy się takie cele Zlotu zgadzali, a w jego trakcie okazało się, że jednak były błędne. Wtedy mamy początek fantastycznej dyskusji, która określi nam przyszły ZD. Tu jednak pojawiają się głosy, że od początku coś było nie tak. No to gdzie byli ich właściciele przez pół roku?
I to jest największa porcja wiedzy, jaką ja zdobyłam na Zlocie. Szkoda tylko, że nadal nie mogę jej przełknąć.
Druhno Olu...
Proszę o określenie w jakiej części post Druhny odnosi się do mojej wypowiedzi. Bo trochę się w tym gubię i nie bardzo wiem z czym mam polemizować. Staram się by moje wypowiedzi były jak najbardziej konstruktywne. I chciałbym być dobrze zrozumiany. A na razie idzie mi to tak średnio. Jesli o mnie chodzi to napisałem wyraźnie, że cele ZD i niektóre formy na nim były nie dla mnie więc nie pojechałem i już. Napisałem również że pewnie była potrzeba takiego a nie innego ZD. Jednak odniosłem się dość chyba wyraźnie do sfery organizacyjnej. Oburza mnie umiejscawianie NAGŁAŚNIANYCH MOCNO KONCERTÓW W LESIE. Nie tam jest ich miejsce. To nie jest naturalne. Powinniśmy szanować cudzy dom (profilaktycznie, gdyby ktos nie jarzył to las jest domem dla wielu istot którym należy sie nasz szacunek). A więc jeśli impreza w takiej formie... Niech odbędzie się w miejscu do tego pasującym.
Osobną sprawą jest rozmowa o celach. I tu faktycznie mamy dylemat. Bo właściwie patrząc na to z boku... Jesli ZHP jest organizacją spędzania wolnego czasu... To sprawdzamy zapotrzebowanie (badamy rynek) opracowujemy założenia i realizujemy... Osiągamy cel - wszyscy (lub prawie wszyscy) się bawią. Jest baaardzo dobrze. Jednak jeśli ZHP jest organizacją wychowawczą to chyba jednak powinno to wyglądać trochę inaczej niż w zwykłym biurze podróży. Nasza RD na poziomie drużyny określa sobie cele wychowawcze. To na poziomie organizacji wychowawczej też pewnie by można. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z drużynowymi, a więc powinniśmy sobie uświadamiać, że to co zrobimy z nimi... Oni zrobią w drużynach.

Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 30 sie 2009, 12:45

Rafal pisze:
StaryWilk pisze:A skoro Kadra takowe identyfikatory miała, to Druhnie Naczelniczce trzeba było takowy wydać - i już :D
Trochę OT. Wilku, zgodnie z obowiązującą od dwóch kadencji nomenklaturą:

Druhnie Naczelnikowi!

Rafał
:D Rafał, nie namówisz mnie na to !

Marek Balon
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 23 sie 2009, 19:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Marek Balon » 30 sie 2009, 13:05

sikor pisze:Bo harcerstwo to... GRA. Oczywiście gra winna być zabawą przede wszystkim, tyle że zabawą z ZASADAMI. Jak sie juz spotykamy i bawimy to niech to nie będzie pusta zabawa typu streaptease tylko coś co pobudzi myslenie i świadomośc wychowawców harcerskich (w tym przypadku bo to był przecież zlot harcerskich wychowawców) Zamiast tego... Widać wyraźne próby trywializacji funkcji drużynowego. Ot chociażby na spotkaniu z dh Olgebrandem. I to jest niebezpieczne. I wiesz Rafał, jesteśmy na luzie. Nie trzaskamy obcasami już dawno, pasków pod szyją też nie nosimy. Nie tak przejawia się harcerskość czy też nie danego środowiska.
Zwykła pusta zabawa to po prostu strata czasu a harcerz jest oszczędny i nie powinien niczego tracić. Jeśli zabawa... To z sensem i według zasad, czyli gra.
Najlepiej będzie, jeśli przed każdą swoją wypowiedzią wstawisz "moim zdaniem", albo "zdaniem części instruktorów" - wtedy każda Twoja wypowiedź będzie bliższa prawdy :)
sikor pisze:Oburza mnie umiejscawianie NAGŁAŚNIANYCH MOCNO KONCERTÓW W LESIE. Nie tam jest ich miejsce. To nie jest naturalne.
To jest dobry przykład. CIEBIE oburza, a mnie nieszczególnie. Twoim zdaniem nie jest to naturalne, zapewne z uwagi na specyfikę środowiska w którym działasz - moim zdaniem jest to jak najbardziej zgodne.
Swoją drogą zapraszam w Bieszczady! (do Cisnej na koncert ;))
Mnie zupełnie inne rzeczy w ZHP oburzają. Nikt z nas nie ma monopolu na rację, więc warto zaczynać od "sądzę" i "moim zdaniem"
a.wodzynska pisze:W podsumowaniu Zlotu sama napisałam, że nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie, czy cele Zlotu zostały słusznie postawione.
Moim zdaniem zostały dobrze powstawione i całkiem nieźle zrealizowane :)

Pozdrowienia!
phm. Marek Balon
Komendant Szczepu Orogen im. Mieczysława Karłowicza
Hufiec Kraków - Nowa Huta

a.wodzynska
Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 22 lut 2003, 19:44
Lokalizacja: XXIX ŁDW
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: a.wodzynska » 30 sie 2009, 13:10

Szanuję ogromnie Druha odpowiedzialną decyzję o nieuczestniczeniu w Zlocie, bo się Druh z jego założeniami nie zgadzał - marzę o tym, aby każdy instruktor tego Związku tak postępował.

W kwestii koncertów i nagłośnienia - Zlot nie odbywał się w lesie. Oczywiście możemy się spierać, w jakiej odległości od lasu powinna być cisza, ale przecież nie o to chodzi. Ośrodek znajduje się na samym końcu wcale nie tak małej wsi, jest bardziej w cywilizacji niż poza nią. Gdyby Zlot dział się w lesie, nawet tam, gdzie LAS, nikomu by do głowy nie przychodziło rozstawienie takiej sceny z takim nagłośnieniem. Dodam tylko, że po drugiej stronie drogi znajduje się remiza, w której odbywają się dużo głośniejsze imprezy. Nie jest tak, że zorganizowaliśmy wydarzenia w nienaturalnym środowisku czyniąc tym szkody dla przyrody.

Zgodzę się, że jesteśmy organizacją wychowawczą a naszym wychowawcom powinniśmy dawać wiedzę, umiejętności i warunki do jak najlepszego działania. Jeśli ktoś pełni funkcję drużynowego, to jego komendant hufca zaufał mu na tyle, żeby uczynić go odpowiedzialnym za życie i zdrowie innych ludzi. Dla mnie jest to największe zaufanie, jakie można okazać drugiemu człowiekowi. Co więcej, potwierdził w ten sposób jego wiedzę z zakresu pracy MH, przynajmniej podstawową. Ja jestem programowcem "z urodzenia", w tym roku dopiero przestałam pełnić funkcję drużynowej i to, czego zawsze brakowało mi najbardziej, to inspiracja do pracy. Jeśli faktycznie jest tak, jak Druh napisał, że to, co zrobimy z nimi, oni zrobią w drużynach, to ja się cieszę, bo wielu drużynowych wyjechało zainspirowanych do podejmowania nowych działań, do przekazania nabytych umiejętności. I ktoś powie, że "głupie filcowanie wełny" jest zabawą, ale ja powiem, że jest rewelacyjną próbą cierpliwości, pracy nad sobą, dla zuchów - ćwiczeniem małych mięśni dłoni itd.

A ekscesy wieczorne? Nikt nie powiedział w kawiarence "a teraz wchodzimy do basenu i się rozbieramy". Drużynowi, którym ufać powinniśmy, podjęli decyzję o kąpaniu się w ubraniu. Podjęli ją sami z siebie. Nikt nikogo nie straszył nagością. Szkoda, że sprawa urosła już do takich rozmiarów. No i na mnie nie robi to aż takiego wrażenia. Może jest to kwestia wieku, może mojej niedojrzałości harcerskiej. Pamiętam wiele sytuacji obozowo - biwakowych, kiedy z dzikim wrzaskiem wbiegałam do wody po ciężkim dniu i było mi po prostu dobrze. Gdyby moja drużynowa stanęła wtedy nade mną i powiedziała, że zachowuję się nieharcersko, nie zrozumiałabym. Wiem też, że te "głupawki" są normalne, świadczą o poczuciu bezpiczeństwa, wzajemnej sympatii, poczuciu solidarności. I to są te uczucia, które mieć powinien każdy drużynowy (przepraszam za zawodowe wstawki, nie da się uniknąć profesji :) a już na pewno na Zlocie Drużynowych...
hm. Aleksandra Wodzyńska

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 30 sie 2009, 13:13

Powtórzę, OZD mi się bardzo podobał, poza syreną na jednym z biwaków, zbytnim nagłośnieniem w porze ogniska / 3 kilometry w Piątek wystarczyło, żeby sobie pośpiewać :D/ i elementami beach party, które sobie można było darować. Jestem pełen uznania dla Druhen i Druhów z SP. Naprawdę fajnie i elegancko sobie radzili. Cóż, uwagi o harcmistrzowaniu są przykre, obawiam się że w dużej mierze usprawiedliwone. Mogę tylko druhenkę Olę serdecznie przeprosić w imieniu nieco starszych stażem harcmistrzów. Sądząc po warsztatach Zlotu , zaangażowaniu i argumentach w dyskusji, o pozytywne zmiany w kręgu harcmistrzów mogę być spokojny. Oby wszyscy młodsi harcmistrzowie, uups harcmistrzynie byli tacy :D
Zgadzam się też z Rafałem moderatorem, "All work and no play makes Jack a dull boy".
Tyle że wszystko w swoim czasie, właściwych proporcjach i w harmonii z otoczeniem.
Mimo koncertów odwiedziło mnie o 4 rano stadko saren i koziołków. Warto było wstać, warto było przyjechać, warto było się spotkać, z Przyrodą i z Wami :D
Hmm, a "głupawki" faktycznie się na obozach zdarzały, heh !
PS
Rafale Ł. Ponownie - Twoje uwagi o HSP są nieeleganckie i niepuszczańskie. Nie podzielam ich w całej rozciągłości. Myślę, że nie tylko ja.
Ostatnio zmieniony 30 sie 2009, 13:20 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 30 sie 2009, 13:36

Rafal pisze:Sikor,

Dlaczego w harcerstwie ma nie być zabawy? Dlaczego w grupie sobie podobnych osób ma nie być czasem trochę funu? Tak po prostu?

Dlaczego po dniu pełnym zajęć, nie pójść na koncert czy gdziekolwiek i się nie powygłupiać?

Czy Harcerstwo zawsze musi być serio, powaga i grozi? Pasek pod szyją, opaska, warta, pamięć, ściśnięte pośladki i trzaskanie obcasami?

Czy czasem nie możemy być trochę na luzie?

Rafał
Rafale, harcerstwo w wydaniu szczepu Sikora ("Leśnych" tyskich) nie ma nic wspólnego z powagą, grozą, trzaskaniem obcasami itd. To środowisko organizuje np. koncerty rockowe, a większość czasu spędza na wędrowaniu po górach, survivalowych działaniach w lesie, pływaniu kajakami itd. Przykro czytać, że znów zdarza się Tobie tworzyć nieprawdziwe przeciwstawienia "fajnego nowoczesnego" i "sztywnego konserwatywnego" w harcerstwie.
Myślę że Sikor nie ma nic przeciwko "funowi". Jest natomiast istotne jaki rodzaj i jakość funu się proponuje.
Poza tym dobrze prowadzone zajęcia metodą harcerską są funem same w sobie. Są po prostu fajne dla tych którzy w nich uczestniczą. jeżeli tak nie jest, a zajęcia "harcerskie" polegają wyłącznie na tzraskaniu kopytami i ściskaniu pośladków pod pomnikiem, to to nie są zajęcia harcerskie tylko pseudoharcersko-paramilitarno-młodzieżówkowe.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 30 sie 2009, 13:38

Anusiak pisze:...Słusznie druhna zauważyła - cele były znane od pół roku, a my mieliśmy wolny wybór, czy wybrać się na ten właśnie Zlot, także dyskusja ta jest troche poniewczasie:)
Nie jest poniewczasie bo na błędach człowiek powinien się uczyć. A zakładam, że jakiś kolejny ZD sie odbędzie tak? Więc może jednak warto dyskutować.
Anusiak pisze:...A że nie śpiewały rano ptaki? Ptaki są bardzo płochliwe:) Odfruwają, gdy ktoś przebiegnie ścieżką w lesie, a fakt - trochę im tam pohałasowaliśmy to uciekły, ale na pewno wrócą. Nie był to teren PN ani rezerwatu przyrody, więc na szczęście nie zrobiliśmy krzywdy żadnym chronionym, ani zagrożonym wyginięciem zwierzętom.
Jesteś taka pewna ? Jedną z najfajniejszych rzeczy na obozie jest właśnie poranek z ptasim trelem wokół. I jakoś nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się by tego nie było ( a parę obozów juz przeżyłem) Jedną z rzeczy której uczymy naszych wychowanków jest zachowanie które winno być odpowiednie do okoliczności i miejsca. Tak jak nie chodzimy do teatru w glanach i krótkich spodniach tak nie wrzeszczymy w lesie. Wszystko ma swój czas i miejsce. A jak niby nauczymy tego naszych harcerzy jeśli sami drużynowi popełniają takie faux pas.
Anusiak pisze:Mozna się też doczepić, że mnóstwo trawy zostało wydeptanej... ale to jest raczej normalne, tak jak na obozach. Nie mozemy przesadzać w drugą stronę i przesadnie zajmować się zwierzętami i roślinami, bo my też tu chcemy żyć:) A jeśli już to przeciwstawiać się trwałym zakłóceniom spokoju i równowagi przyrody, a nie 5-cio dniowym Zlotem.
I tego właśnie powinniśmy uczyć w harcerstwie. Zasady żyj i daj żyć innym. Jesteśmy winni szacunek wszystkiemu co nas otacza. I jeśli chcemy tu żyć to szanujmy to co nas otacza a nie niszczmy bezmyślnie. No tak i znowu zeszło na puszczaństwo.
A co do 5 dniowego zlotu... Nawet godzinny niespodziewany hałas może przepędzić z gniazda matke wysiadująca jaja. A co dopiero wielogodzinne nocne imprezy... Więc z tą krzywdą i igraniem z życiem róznych gatunków to byłbym troszkę ostrożniejszy. Zwłaszcza, że w okolicy jest co podziwiać. Czy wiesz że całkiem niedaleko od Małecza jest Sulejowski Park Krajobrazowy, rezerwat przyrody "Niebieskie ¬ródła" i Rezerwat Żubrów. Mało tego, wręcz obok jest rezerwat Małecz który znajduje się w lesie na zachód od wsi Małecz (leśnictwo Małecz, oddział 113). Gdzie w pobliżu ogrodzenia z żerdzi rośnie kępa różaneczników żółtych (Rhododendron flavum) N 51°37&#8217;04,5&#8217;&#8217; E 19°58&#8217;28,1&#8217;&#8217; (uwaga, trujące i pod ścisłą ochroną). W okolicach znajdują sie także miejsca gniazdowania bociana czarnego. Zresztą rezerwatów w pobliżu jest więcej. Ot chociażby:

-Kruszewiec, który zajmuje powierzchnię 81,54 ha. Celem ochrony jest zachowanie fragmentów wielogatunkowego lasu liściastego z udziałem jodły na granicy jej zasięgu. Ochronie podlega głównie jodła, występuje tu również bocian czarny. Na uwagę zasługuje pretendująca do miana pomnika przyrody lipa, której obwód pnia wynosi 4 metry,

-Starodrzew Lubochniański &#8211; zajmuje powierzchnię 22,38 ha, został utworzony
w 1979 roku. Jest rezerwatem leśnym utworzonym w celu zachowania starodrzewu sosnowo - dębowego naturalnego pochodzenia, mające duże wartości krajobrazowe, będącego świadectwem dawnej gospodarki leśnej. Celem ochrony przyrody jest zachowanie fragmentów naturalnych lasów ze starym drzewostanem sosnowo - dębowym. Gatunkiem panującym jest sosna, tworząca drzewostany mieszane z dębem i brzozą. Przeciętny wiek drzew wynosi blisko 130 lat, ale spotkać można również 500-letnie dęby, których obwód wynosi około 3 metrów. Wśród występujących tu drzew, co najmniej 64 można zaliczyć do pomników przyrody. Niemal cały teren gminy, poza sołectwem Tarnowska Wola i Dębniak, leży w strefie chronionego krajobrazu. Cenną wartością przyrodniczą jest też zabytkowy park w Małeczu, o powierzchni 8,3 ha, który wraz z zabytkowym dworem z końca XIX wieku został wpisany do rejestru zabytków. Na terenie parku znajduje się 14 pomników przyrody.

Ale spokojnie. Jak juz harcerze przepędzą wszystykie dzięcioły i inne ptaszyska obsrywające wszystko wokół to robactwo zrobi co trzeba. I zostanie pusta przestrzeń na wylanie betonu... W końcu będzie można żyć i hałasować ile się da.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

papryśka
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 30 sie 2009, 13:27
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: papryśka » 30 sie 2009, 13:40

Zlot uważam za bardzo udany :-) Brakowało tylko więcej integracji, wymiany informacji i doświadczeń, ale poza tym OK! B. fajne zajęcia i większość prowadzących!!! Szkoda, że tak krótko :-( ... .

Serdecznie dziękuję druhnie ( niestety imienia nie pamiętam ), która prowadziła zajęcia z j. migowego, która znalazła moją pokrywkę od obiektywu od aparatu i mi ją oddała!!! Zajęcia prowadzone przez tą druhnę miały fajną formę - mało statyki w związku z tym ciekawiej!
Pozdrawiam wszystkich zlotowiczów i podaję link, gdzie być może na jakiś zdjęciach się odnajdą ... http://picasaweb.google.pl/zhpwegrow/II ... 2009rMAECZ#
Ostatnio zmieniony 30 sie 2009, 13:42 przez papryśka, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 30 sie 2009, 13:54

Nooo, i Janusz zaprogramował fantastyczny zwiad przyrodoznawczy dla OZD. Szkoda że po zlocie. Do wykorzystania w przyszłym roku na kolejnym Zlocie, tyle że w innym miejscu ;)
Ostatnio zmieniony 30 sie 2009, 13:55 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

leśna_sikorka
Nowicjusz
Posty: 9
Rejestracja: 26 lut 2007, 21:51
Lokalizacja: GZ "Mali Odkrywcy"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: leśna_sikorka » 30 sie 2009, 13:55

Anusiak pisze:A że nie śpiewały rano ptaki? Ptaki są bardzo płochliwe:) Odfruwają, gdy ktoś przebiegnie ścieżką w lesie, a fakt - trochę im tam pohałasowaliśmy to uciekły, ale na pewno wrócą. Nie był to teren PN ani rezerwatu przyrody, więc na szczęście nie zrobiliśmy krzywdy żadnym chronionym, ani zagrożonym wyginięciem zwierzętom. Mozna się też doczepić, że mnóstwo trawy zostało wydeptanej... ale to jest raczej normalne, tak jak na obozach. Nie mozemy przesadzać w drugą stronę i przesadnie zajmować się zwierzętami i roślinami, bo my też tu chcemy żyć:) A jeśli już to przeciwstawiać się trwałym zakłóceniom spokoju i równowagi przyrody, a nie 5-cio dniowym Zlotem.
Wiesz las jest domem dla wielu gatunków, więc wchodząc do niego powinniśmy zachowywać się tak, jak byśmy chcieli by goście zachowywali się u nas.

Pozdrawiam
Karolina
Karola vel " sikorka"
Drużynowa Gz "Mali Odkrywcy"
III SH " Leśni"
www.lesni.pl :)

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 30 sie 2009, 13:59

Marek Balon pisze:Najlepiej będzie, jeśli przed każdą swoją wypowiedzią wstawisz "moim zdaniem", albo "zdaniem części instruktorów" - wtedy każda Twoja wypowiedź będzie bliższa prawdy :)
No tak bo jeśli ja to piszę to to nie jest pewnie moje zdanie. :D
Marek Balon pisze:To jest dobry przykład. CIEBIE oburza, a mnie nieszczególnie. Twoim zdaniem nie jest to naturalne, zapewne z uwagi na specyfikę środowiska w którym działasz - moim zdaniem jest to jak najbardziej zgodne. Swoją drogą zapraszam w Bieszczady! (do Cisnej na koncert ;))
Takie Bieszczady jak Cisna czy ostatnio Komańcza... są dla mnie mało interesujące. Byłem tam 2 dni temu i jakoś wygląda to coraz gorzej. Jak już to wolę Tarnicę i połoniny z ich pięknem i ciszą. To są Bieszczady...
Marek Balon pisze:Mnie zupełnie inne rzeczy w ZHP oburzają. Nikt z nas nie ma monopolu na rację, więc warto zaczynać od "sądzę" i "moim zdaniem".
Jeszcze raz... Jesli ja piszę, to to jest moje zdanie. Chyba proste ? Bo takich warunków to spokojnie możemy wymyślać... Bardzo dużo.

A co do rzeczy oburzających nas w ZHP. Wszystko ma swoje początki. MOIM ZDANIEM tkwią one w jakości wychowania w drużynach i szczepach. Czego Jaś się nie nauczy... tego Jan nie będzie umiał.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ogólnopolski Zlot Drużynowych 2009”