Jak wrażenia po zlocie?

forum III Ogólnopolskiego Zlotu Drużynowych<br />20-23.08.09 r.<br />
zlotdruzynowych.zhp.pl
ODPOWIEDZ
leman
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 10 cze 2005, 08:52
Lokalizacja: GDAŃSK
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leman » 25 sie 2009, 01:17

Coś się obudziłem, zasnąć z powrotem trudno - a że tak sobie myślałem to nieco napiszę. Mam nadzieję, że nie rozpiszę się za bardzo.

Byłem na poprzednim OZD i na tym - jako uczestnik zlotu. Moim zdaniem nie ma co porównywać obu imprez bo one były zupełnie inne. Poprzedni OZD był dla mnie raczej imprezą szkoleniowo-metodyczną a dopiero dalej integracyjną, zaś ten przede wszystkim jak zostało gdzieś wspomniane - nagrodą dla drużynowych - więc bardziej imprezą integracyjną.

Więc nie porównujmy.

Przed chwilą miałem sporo myśli na temat zlotu. Muszę to uporządkować - jak się uda będziecie widzieć poniżej. Uprzedzę, że ze względu na obowiązki prywatne musiałem wyjechać w sobotę o 15 i nie mogę ocenić ostatnich godzin.

Raz - problemy z dojazdem - co zostało gdzieś wspomniane. Nam jako gdańszczanom udało dojechać się do Tomaszowa, gdzie udało mi się zagadać szefa PKSu i dla grupy 15 osób zrobił specjalny kurs do samego Małecza. Skoro opłacało im się dla 15 osób - czemu nikt z obsługi wcześniej o tym nie pomyślał? Trochę osób z dojazdem się męczyło - gdyby wiedzieli, że coś takiego jest z Tomaszowa - byłoby łatwiej :>

Przez powyższą sytuację dojechaliśmy sporo wcześnie bo już na 10. No i zarejestrowaliśmy się, rozbiliśmy się i... no właśnie. Został nam czas do wieczora na wszystko i nic. Poznaliśmy się z sąsiadami i sąsiadkami, dwa razy byliśmy w sklepie, trzy razy obeszliśmy całe miejsce zlotu. Około 17 z braku innych zajęć (ale też z oczywistej chęci pomocy) pomogliśmy się rozbić kawiarence WNT (z którą potem się mocno emocjonalnie związaliśmy ;))

Dopiero wieczorem nastąpiło otwarcie i co mnie zdziwiło - bez apelu rozpoczynającego - choć plotki które krążyły tu i ówdzie mówiły o takowym.

Podsumowując ten dzień - trochę zabrakło jakiś atrakcji, kawiarenki i stoiska nie były jeszcze rozstawione itp. Szczęściem, że drużynowi to zdolne bestie i sobie już na ten czas coś wymyśliły.


Kolejnych dni rozpisywać nie będę. Postaram się przypomnieć sobie wszystko ot tak, może nieco nie po kolei.

Oznaczenie miejsc programowych, zmiany oraz brak mapek wcześniej (zostały dane przed samymi zajęciami na podobozy) spowodowały, ze ludzie często się gubili. Samo oznaczenie miejsc tez było takie ni w 5 ni w 10. 5 znajdowała się koło 22, a 4 z drugiej strony zupełnie. Trochę to było dla mnie nielogiczne i wydaje mi się, że nie tylko dla mnie. Gdyby jakaś kolejność była zachowana byłoby łatwiej.

Zajęcia jak zajęcia - różne i na różnym poziomie. Przy niektórych zabrakło dobrych i precyzyjnych opisów podczas wybierania zajęć przed zlotem. Szczerze mówiąc gdybym np. wiedział, że zajęcia z bezpiecznej jazdy samochodem ograniczą się do prezentacji multimedialnej prowadzonej przez panów policjantów - poszedłbym na coś innego. Liczyłem na zajęcia praktyczne, zaś dosyć ciekawy akcent końcowy z goglami alkoholowymi (czy jakoś tak) nie w pełni zrekompensował mi resztę tych zajęć.

Na pewno brakowało nieco wsparcia dla prowadzących zajęcia. Sami nam się skarżyli, że nie dostawali zamówionego sprzętu itp. Także na pewno istniał jakiś problem komunikacyjny.

Fajne było to, że zagubieni ludzie, którzy nagle postanowili zostać na jakiś zajęciach nie byli odganiani. Dosyć często się zdarzało, że ktoś przychodził ponieważ usłyszał, że jakieś zajęcia są fajne i zostawał.

Poza tym dosyć często na zajęciach spotykaliśmy się z tymi samymi uczestnikami. Czyli nie było nas za specjalnie wiele, albo mieliśmy te same zainteresowania. Powodowało to, że się po prostu zaprzyjaźnialiśmy. Plus.

Wkurzyło mnie nieco spotkanie z Vipami. Nie dlatego, że było. Dlatego, że nagle odwołano nam zajęcia, które przecież mieliśmy zaplanowane. Czy nie można tego było ując jakoś w programie zlotu - tak aby nie rozbijać zajęć? Ewentualnie czy nie można było po prostu zabrać vipów i pokazać im na żywo drużynowych podczas zajęć? Myślę, że byłoby ciekawiej dla nich, gdyby zobaczyli właśnie działanie nas w praktyce, a nie siedzących pod sceną.

Wieczorne zadbanie o nas i o naszą rozrywkę - ok. Myślę, że nie było osób, które na siłe gdzieś chciały się wyrywać. Koncert WGB, kabarety, koncerty kolejne oraz atrakcje w kawiarenkach pozwalały znaleźć coś dla siebie. Problem był z bliskością wszystkiego gdyż jedna rzecz zagłuszała kolejną. Na to pewnie jednak rozwiązania by nie było - teren był ograniczony.

Dla mnie przygodą było korzystanie z prysznica w ciężarówce. Podziękowania dla gości obsługujących i za ich pozytywne nastawienie. Potrafili się z nami dogadać.


Opaski na rączki z początku wydały mi się czymś nieco dziwnym. Jak zakładanie obrączek ptakom ;) ale przyzwyczaiłem się i stwierdziłem że to fajny pomysł. Nie majta to jak identyfikator, trudniej zgubić, a ozdobnik też z tego jakiś jest. Jak na razie jeszcze nie zdjąłem. Umówiliśmy się, że zdejmiemy po naszym zlocie Westerplatte.


Skoro o opaskach mowa to i o naszych kolorowych gniazdach. Nam zdarzyło się jechać jako hufiec podkrakowski pomimo, że jesteśmy z Gdańska. Nie żałujemy - było bardzo fajnie być żółtym (szczególne ukłony dla naszej żółtej ekipy, dla druhny szefowej oraz ekipy z namiotu zwierzeń Wery). Zabrakło tylko czegoś co by te gniazda łączyło. Tylko zieloni się wybili z kawiarenką co stanowiło duży plus dla nich. Jeśli można zakochać się zbiorowo to ja zakochałem się w ekipie z Węgierskiej Górki. Dziewczyny świetnie śpiewały i mógłbym godzinami ich słuchać ;) i to właśnie dzięki zielonej kawiarence było mi to dane.
Myślę, że fajnie by było jakoś te nasze kolorki wzmocnić. Może zorganizować jeden dzień zmagań pomiędzy podobozami? Coś na zasadzie olimpiady, zawodów itp? Tylko takich naprawdę niebanalnych i z pomysłem. Tego przecież chyba nie brakowało.


Niestety nie zostałem do ogniska, żałuję. Mam nadzieję, że nie było tak źle jak niektórzy piszą.


Z kwestii wizerunkowych. Gdybym był dziennikarzem wrogo nastawionej gazety - to bym nieco zdjęć i sytuacji nałapał. Wskażę jedno, oceniać ani komentować specjalnie nie będę. Wyobraźcie sobie dziennikarza, który szuka sensacji. Z takich rzeczy "negatywnych wizerunkowo" był numer ze "striptizem" podczas Beach Party w WNT. Nasi druhowie chyba zbyt śmiało podeszli do tej atrakcji. Zdjęcia gdzieś pewnie zawisną bo robione były. Wizerunek harcerstwa zależy od nas wszystkich, tutaj niektórzy o tym zapomnieli.


Wyprawka była super :) pozyskani partnerzy - super :) samo miejsce jako właściwie środek Polski - świetne (poza tym haczykiem z dojazdem).




Podsumowując - OZD był świetnym odbiciem się od takich spraw codziennych dla drużynowych. Zrobieniem czegoś dla siebie, bycia uczestnikiem. Nauczyłem się może nieco mniej niż na poprzednim zlocie (ale od tamtego czasu też sporo nauczyłem się sam) ale za to miałem znów okazję poznać wspaniałych ludzi z całej Polski. Dzięki temu wiem, że mam gdzie jechać w góry, że druhny z Opola zaglądają do Gdańska (i one też wiedzą gdzie mnie szukać), wiem jak śpiewają dziewczyny z Węgierskiej Górki, wiem jak fajni ludzie są z Lublina, Poznania i innych okolic. Gdzie mogłem przed wyjazdem się żegnałem i zostawiałem namiary. A nuż komuś zamyśli się wpaść do Gdańska, a ja będę mógł pomóc w gościnie. Tak samo robili inni - i to chyba jest największy plus Zlotu. Nasze nowe przyjaźnie i znajomości. Za to serdecznie dziękuję.



Przepraszam za mały osobisty akcent: Na koniec małe podziękowania osobom, którym się należy: moim druhnom z hufca podkrakowskiego Monice i Asi za zebranie się nas razem, naszej Ewelinie (biedaczce poparzonej) za przyjazd ze mną z Gdańska, Kasi z Milówki za bycie Dobrym Duszkiem.


Przepraszam za długość postu i osobiste odniesienia. Mam nadzieję, że pokazują one, że zlot uważam za udany :)
Komendant Bałtyckiego Hufca ZHP Gdańsk-Portowa

MYCHAS
Stały bywalec
Posty: 494
Rejestracja: 30 gru 2003, 14:26
Lokalizacja: Gdańsk - Orneta - Lidzbark War
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: MYCHAS » 25 sie 2009, 07:00

karpowka pisze:Po pierwsze komendant, strasznie mnie ciekawi na jakiej podstawie był wybierany... Średni przepływ informacji w gnieździe, ale to już inna historia. I ognisko, nieszczęsne ognisko gniazda. Nigdy na takim jeszcze nie byłam ;)
1. Komendanci byli nie wybierani a poproszeni o pomoc.
2. Przepływ informacji był taki sam jak był z góry, ponadto jak wielu patrolowych nie potrafi przyjść na odprawę lub się spóźnia, a ponadto nie potrafi zajść i się zapytać to trudno za każdym ganiać. (Byli tacy którzy potrafili przyjść i zapytać i wiedzieli potrzebna wiedzę).
3. Ognisko - sprawa, która powinienem zostawić bez komentarza, ale wezwany do tematu odpowiadam - to jest pierwsze moje ognisko, które miało trwać 30 minut - ponadto niektórzy potrafili i na to się realnie 7 minut spóźnić. Życzę wszystkim żeby przeprowadzili ognisko dla swoich drużyn w pół godziny i miało wszystkie elementy. Najciekawsze jest to że nawet o wypowiedzi trzeba niektórych było prosić.
4. Co do musztry to mam tylko jedne zdanie - znacznie powyżej połowy drużynowych jej nie umie. A ręce w kieszeni na baczność biją znane mi rekordy braku wiedzy.
Tymczasem długi trzeba spłacać, depozyty przekazać innym. Może nikt im tego nie powiedział?&#8221;
S t e f a n M i r o w s k i &#8222; S p ł a c i ć d ł u g &#8221;
www.orneta.zhp.pl

hm. Michał Ludkiewicz
Chorągiew Warmińsko - Mazurska

karpowka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 24 sie 2009, 15:39
Lokalizacja: GZ Promyczaki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: karpowka » 25 sie 2009, 07:38

Dziękuję za odpowiedz co do dh Komendanta. Po pierwsze i najważniejsze, post nie miał być jakimkolwiek atakiem na Druha, zostaliśmy poproszeni i wyrażanie opinii więc taką wyraziłam, nie mając na celu nikogo obrazić. Co do przepływu informacji, miałam na myśli raczej to, że np. spotkania były umawiane na 9, a kiedy przyszłam na teren biwaku za 7 dziewiąta było dawno po spotkaniu. Oczywiście, dowiadywałam się co i jak, więc jak widać byłam taką co potrafi się pójść i zapytać :)
Sprawa kolejna, nie czepiam się broń Boże tego, że ognisko miało 30 min, rozumiem cały zamysł wstępnego ogniska i wspólnego tam na zlocie. Chodzi mi raczej o treść, bo dla nas przygotowanie się do niego w 3 min też nie było łatwe. Ale to już Druh wyjaśnił.
No i ta musztra wspomniana, fakt, trzeba przyznać, że drużynowi dali popalić, nie ustawiali się, gadali itp, ale w sumie nie padła żadna komenda ("baczność", "dwuszereg" itd) a jedynie "ustawcie się" i "dobra, możecie spocząć".

A tak kończąc, ja naprawdę nie chce czepiać się nikogo, przecież ZHP to organizacja dobrowolna i charytatywna i czasem może coś nie wyjść tak jak się planowało. Miałam napisać uwagi więc je napisałam. Powtórzę jeszcze raz, brakowało mi takiej rewelacyjnej atmosfery w gnieździe jaka była u zielonych i żółtych.

MYCHAS
Stały bywalec
Posty: 494
Rejestracja: 30 gru 2003, 14:26
Lokalizacja: Gdańsk - Orneta - Lidzbark War
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: MYCHAS » 25 sie 2009, 07:48

Ja też się nie gniewam:)

A gniazdo z założenia miało być tylko miejscem socjalnym :)
zabawy miały się toczyć na terenie kawiarenek i pkt programowych.
Ponadto byliśmy znacznie odsunięci i z brakiem wspólnej granicy :) z żółtymi i zielonymi
Tymczasem długi trzeba spłacać, depozyty przekazać innym. Może nikt im tego nie powiedział?&#8221;
S t e f a n M i r o w s k i &#8222; S p ł a c i ć d ł u g &#8221;
www.orneta.zhp.pl

hm. Michał Ludkiewicz
Chorągiew Warmińsko - Mazurska

inczuczuna
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 03 lut 2005, 16:45
Lokalizacja: GZ Leśne Elfy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: inczuczuna » 25 sie 2009, 08:02

Druhu, druhu, druh poprawi swój podpis, bądź co bądź od czerwca należałoby skasować tą literkę "p" :)
phm. Rafał Rytel
drużynowy GZ Leśne Elfy
Hufiec Łódź - Polesie

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 25 sie 2009, 08:18

kowlak pisze:
Trzeci pisze:W tamtym roku oficjalnie wyszedłem z apelu gdzie hymn odśpiewano po rozpoczęciu apelu a flagę ściągano przy ciszy komendy "BACZNOŚć"
Jak się oficjalnie wychodzi z apelu?
KROKIEM DEFILADOWYM ! :D

a.wodzynska
Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 22 lut 2003, 19:44
Lokalizacja: XXIX ŁDW
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: a.wodzynska » 25 sie 2009, 10:11

realizacja zapotrzebowań prowadzących (nawet jeżeli w Tomaszowie nie ma więcej główek kapusty)

W niedzielę kapustę jeszcze wywoziliśmy, bo było jej za dużo kupionej. No i coś jeszcze tu się narzuca - ograniczenia ilości miejsc na zajęciach. Żaden z prowadzących nie odmówił przyjęcia na zajęcia ponad swój limit a często sam przygotował określoną ilość materiałów.

przetrwać nawet w najbardziej nudnym momencie zlotu (chyba wszyscy się domyślają:p)

Ja się nie domyślam, co było najnudniejsze? :)

Wkurzyło mnie nieco spotkanie z Vipami. Nie dlatego, że było. Dlatego, że nagle odwołano nam zajęcia, które przecież mieliśmy zaplanowane. Czy nie można tego było ując jakoś w programie zlotu - tak aby nie rozbijać zajęć?

I tu też jestem zdziwiona. Między 11:00 a 13:00, czyli w czasie przyjmowania VIPów, nie odbywały się zajęcia, była to zaplanowana "dziura". Odbywał się jedynie kurs podstaw pierwszej pomocy i ewidencja. To o jakie zajęcia chodzi? Bo może czegoś nie wiem?
hm. Aleksandra Wodzyńska

inczuczuna
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 03 lut 2005, 16:45
Lokalizacja: GZ Leśne Elfy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: inczuczuna » 25 sie 2009, 10:35

Dla mnie najnudniejszym momentem zlotu był czas w środę od rejestracji do koncertu i tutaj można w przyszłości zaplanować coś integracyjnego w gniazdach. I drugim takim momentem była prezentacja gości. Ciekawie do tego tematu podszedł Artur z Gdańska, może nawet przyjemniejsze dla tak znamienitych gości jak Ci którzy nas odwiedzili byłby mini bankiet w gronie naczelnictwa i korpusu a potem przejście się po terenie zlotu niż wywoływanie Ich na wybieg przed harcerzy.
phm. Rafał Rytel
drużynowy GZ Leśne Elfy
Hufiec Łódź - Polesie

karpowka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 24 sie 2009, 15:39
Lokalizacja: GZ Promyczaki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: karpowka » 25 sie 2009, 10:36

Tak, prawda, ta granica dała się nam odczuć, ale mimo wszytko zlot będę wspominać bardzo pozytywnie :)

leman
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 10 cze 2005, 08:52
Lokalizacja: GDAŃSK
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leman » 25 sie 2009, 10:56

Druhno Olu,

jeśli chodzi o czas z Vipami - ja miałem mieć w tym czasie zajęcia z ewidencji :> poważnie, mam to na rozpisce :> ponadto były też odwoływane zajęcia np. z pilatesu...
Komendant Bałtyckiego Hufca ZHP Gdańsk-Portowa

a.wodzynska
Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 22 lut 2003, 19:44
Lokalizacja: XXIX ŁDW
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: a.wodzynska » 25 sie 2009, 11:42

I z mojej wiedzy wynika, że zajęcia te się odbywały, bo MIAŁY SIę ODBYWAć.

No a pilates - nie do przeskoczenia - nagła sprawa prowadzącej.
hm. Aleksandra Wodzyńska

leman
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 10 cze 2005, 08:52
Lokalizacja: GDAŃSK
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leman » 25 sie 2009, 12:07

No to w takim razie ja dostałem inną informację na zlocie. Do mnie bowiem dotarła taka, że: o 11:11 mamy być pod sceną w mundurach - inne zajęcia zostały odwołane. Naprawdę druhno Olu, przecież bym druhnie nie skłamał :> Tak miałem ja i tak to opisałem. Niech się druhna na mnie nie złości :)
Komendant Bałtyckiego Hufca ZHP Gdańsk-Portowa

OlaN
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:30
Lokalizacja: 96AKDH Połoniny
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: OlaN » 25 sie 2009, 12:24

Na samym początku zaznaczę, że zlot strasznie mi się podobał jednakże myślę, że to głównie przez fantastycznych ludzi z którymi miałam przyjemność obcować. W tym miejscu jeszcze raz strasznie dziekuje ekipom z Otwocka, Lublina, Konstancina Jeziornej, Pabianic no i oczywiscie laskom z mojego patrolu. Ale musze powiedzieć, że poza pozytywnymi rzeczami których troche było bardzo nie podobało mi się kilka spraw... Na przykład to, że żeby się nie spóżnić na miejsce zlotu i zarejestrować w wyznaczonych godzinach wyjechałyśmy z krakowa w srodku nocy, przyjechałyśmy na miejsce zlotu ok godziny 10 i dowiedzialysmy sie ze o 20 30 bedzie rozpoczecie... poczucie ze spokojnie moglysmy pozniej jechac z krakowa nie bylo dobrym poczatkiem... Samo otwarcie no coż... koncert bardzo bardzo ok ale nie czulam potrzeby bycia swiadkiem proby na scenie przez 45 minut, brakowalo mi rozwniez apelu na rozpoczecie... no i sprawa ktora mnie chyba najbardziej dotknela osobiscie i to absolutnie nie do organizatorów tylko do wiekszoscie uczestników zlotu - UMUNDUROWANIE i ogólnie szacunek do munduru... jest to jedna z rzeczy na która w moim środowisu zwraca sie szczególną uwagę od kiedy pamiętam i naprawwde chyba po raz pierwszy widziałam taka masakre, japonki do munduru? bluzka z dlugim rękawem pod mundurem? sznur na prawym ramieniu? srebrno rozowe adiadasy do munduru? Naprawde jak na to patrzylam poprostu mnie to bolalo, gdyby chociaz to byly odosobnione przypadki a tu naprawde przynajmniej polowa zlotu w ten sposob wygladala... az strach pomyslec jak wyglada umundurowanie w waszych druzynach jezeli wy druzynowi dajecie im taki przyklad...
Ognisko... hmmm jak tylko uslyszalalam, ze wszyscy mamy spotkac sie przy jednym ogniu mialam przeczucie ze to raczej bedzie lekki nie wypal i niestety nie pomylilam sie... zdaje sobie sprawe ze my nie pomagalismy prowadzacej( o ile taka byla bo nie do konca jestem tego pewna) ale przy tak duzej liczbie osob mozna sie bylo tego spodziewac... moze naglosnienie zalatwilo by sprawe? mialam tez wrazenie ze jedyny moment w ktorym wszyscy w miare skupili swoja uwage to bylo jak dh Tomek zabral glos i moze to bylo by rozwiazanie.... nie wiem nie mnie to oceniac ale do tego iskierka ktora rowniez puszczana byla ze swiadomoscia ze nie jest zbyt dobrym pomyslem... to po co? nie jest ona obowiazkowym elementem ogniska przeciez...
No i dochodzimy do apelu konczacego... tu juz naprawde mialam ochote sie poplakac... pocet sztandarowy... kazdy widzial brakowalo tylko tego zeby sie wywrocili albo poszli w zla strone... ogolnie wielu osobom poradzila bym lekture regulaminu bo w tyl zwrot przez prawe rami przy meldowaniu rozwalil mi system doszczętnie... Zdaje sobie sprawe ze moj post zawiera glownie negatywy a wiele osob musialo wlozyc wiele pracy i serca w to zeby ten zlot sie odbyl i naprawde choc tego nie widac z mojej wypowiedzi jestem im za to bardzo wdzieczna...

a.wodzynska
Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 22 lut 2003, 19:44
Lokalizacja: XXIX ŁDW
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: a.wodzynska » 25 sie 2009, 12:42

Druhno, dziękuję za uwagi i dopiszę coś na pocieszenie - na tym zlocie i tak było nieźle w kwestii mundurów...
hm. Aleksandra Wodzyńska

OlaN
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:30
Lokalizacja: 96AKDH Połoniny
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: OlaN » 25 sie 2009, 12:49

jezeli to bylo niezle to ja nie chce mysle co znaczy zle

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ogólnopolski Zlot Drużynowych 2009”