Jak wrażenia po zlocie?

forum III Ogólnopolskiego Zlotu Drużynowych<br />20-23.08.09 r.<br />
zlotdruzynowych.zhp.pl
ODPOWIEDZ
sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 31 sie 2009, 08:05

Zgadzam się z prawie wszystkim. Oprócz tego:

JakubLasek pisze:... Zabawa również jest grą...
Nie każda zabawa jest grą. Owszem w harcerstwie każda gra winna być zabawą, ale to nie jest zamienne. Gdzie tkwi różnica ? I dlaczego to ważne? Zadaj sobie pytanie czym różni sie gra od zabawy.
Jak juz sobie na to pytanie odpowiemy to może lepiej będziemy mogli ocenić poszczególne formy.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 31 sie 2009, 08:56

Sikor, proszę - skończ już... czepiłeś się jak rzep psiego ogona i nie odpuszczasz. Nie podobały Ci się założenia, to nie pojechałeś. Baza w Małeczu jest w dobrym miejscy usytuowana i owy "nieszczęsny" koncert raczej nie zaszkodził bardziej środowisku naturalnemu niż gwar dnia powszedniego podczas sianokosów czy zbioru żyta.
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 31 sie 2009, 09:10

No cóż... ksiądz swoje organista swoje. Nie wiem czy tak trudno zrozumieć w sumie prostą sprawę. Ten koncert a właściwie koncerty zaszkodziły środowisku znacznie bardziej niż sądzisz. I jeśli nawet nie bezpośrednio to pośrednio właśnie. Pokazujemy w ten sposób niefrasobliwość, i olewanie otoczenia. I to komu? DRUŻYNOWYM, a więc ludziom którzy są wychowawcami i w jakimś stopniu będą to przekazywać dalej w swoich drużynach. Zadziwiająca nieodpowiedzialność którą próbuję chociażby w malutkim stopniu zniwelować wskazując na elementy których wogóle chyba nie brano pod uwagę. A które powinny być zawsze brane pod uwage w planowaniu każdego przedsięwzięcia harcerskiego. Ale tu właśnie wychodzi impotencja obecnego harcerstwa. Programowanie pracy to czynność teoretyczna a życie które jest najlepszym programem idzie swoją drogą. Takie wychowanie... Teoretyczne. O pośredniości tak naprawdę zapominamy.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Marek Balon
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 23 sie 2009, 19:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Marek Balon » 31 sie 2009, 09:11

sikor pisze:No tak bo jeśli ja to piszę to to nie jest pewnie moje zdanie. :D
Jest Twoje zdanie i tak i tak, ale jeśli zaczynasz od "moim zdaniem", "sądzę", itp. To jest taki element kultury dyskusji. Zwłaszcza jeśli dyskutujesz z kimś, kto miewa inne poglądy. Taka wskazówka, która w ramach rozwoju własnego każdemu się przyda ;)
sikor pisze:Takie Bieszczady jak Cisna czy ostatnio Komańcza... są dla mnie mało interesujące. Byłem tam 2 dni temu i jakoś wygląda to coraz gorzej. Jak już to wolę Tarnicę i połoniny z ich pięknem i ciszą. To są Bieszczady...
To akurat jest prawda, bo Bieszczady są wspaniałe i jestem tam co najmniej raz do roku :) I po całym dniu ciszy na szlaku warto usiąść przy ognisku i śpiewać do księżyca. A niektórzy powiedzą, że zagłuszamy spokój w lesie lub na jego skraju ;). A te wieczorne ogniska i wieczorne śpiewy wpisują się w klimat tam panujący.
sikor pisze:Jeszcze raz... Jesli ja piszę, to to jest moje zdanie. Chyba proste ? Bo takich warunków to spokojnie możemy wymyślać... Bardzo dużo.
Tak samo - patrz wyżej.
sikor pisze:A co do rzeczy oburzających nas w ZHP. Wszystko ma swoje początki. MOIM ZDANIEM tkwią one w jakości wychowania w drużynach i szczepach. Czego Jaś się nie nauczy... tego Jan nie będzie umiał.
No, wszystko ma swoje początki, niektórzy nawet mówią, że wszelkie zło się wzięło od Ewy, która poczęstowała Adama ;).
A tak serio, to nie wiem czy to był pocisk do mnie i mojego środowiska, ale jeśli tak to sobie nie życzę. Że niby co? Ktoś kto ma inne zdanie, to razu zły - ale nie wińmy go za to, przecież takie środowisko go wychowało, tak? No proszę Cię.

Piotrze dziękujemy za pozdrowienia! I masz pozdrowienia od Jarka :-).
sikor pisze:A szczepu nie znam. Ale wierzę na słowo. Chociaż to olanie przyrody...
Ja Twojego też nie znam i nie podejmuję się oceny środowiska jedynie po Twoich poglądach i formie dyskusji, jaką prowadzisz.
I jakie olanie przyrody? To, że kilka tam ptaków się mogło przenieść nie oznacza, że zabiliśmy całość przyrody i że jej nie szanujemy. Pomyśl, ile komarów przez ten zabili uczestnicy zlotu ;-)
Rzeczywiście w Twoim leśnym środowisku przywiązuje się ogromną wagę do tego, ale u nas mniejszą i musisz się z tym pogodzić, ze jest różnorodność. Co więcej, uważam, ze jest to ogromny plus harcerstwa, że można różnorodne rzeczy w nim znaleźć.
I jestem absolutnie zadowolony, że odróżniam bociana od wróbla, bo taki jest poziom moich zainteresowań w tym zakresie ;) A nie interesuje nas 48 gatunków ptaków i dżdżownic. I wcale to nie oznacza, że jedno środowisko jest gorsze od drugiego i odwrotnie
dokumenty pisze:Trochę wychodzi na to że koncert miał być relaksem (?) po męczących zajęciach.
Jeśli tak to może problem tkwi jednak w jakości tych zajęć ?
Ale jak dotąd nikt piszących tu uczestników się raczej nie żalił na zajęcia. Więc o co Ci chodzi ?
Nie Czesław, nie o to chodzi. Koncert był elementem relaksu ogólnie. Aczkolwiek zajęcia mogą być jednocześnie i dobre i męczące :)
Na przykład: Jak się miało zajęcia np. z WNT, gdzie sporo było siedzenia (przy komputerze), potem trening motywacyjny a potem jeszcze na przykład koralikowy świat, to dzień się spędziło siedząc na zajęciach (dosłownie). I ja uwag do jakości zajęć nie mam, ale po nich normalną rzeczą jest potrzeba poskakania na koncercie, do basenu czy przy karaoke :) Zwłaszcza dla osób w wieku drużynowego.

A zabawa również może czegoś nauczyć, więc moim zdaniem nie ma co jej wykluczać z harcerstwa :)
phm. Marek Balon
Komendant Szczepu Orogen im. Mieczysława Karłowicza
Hufiec Kraków - Nowa Huta

Marek Balon
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 23 sie 2009, 19:21
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Marek Balon » 31 sie 2009, 09:21

sikor pisze:No cóż... ksiądz swoje organista swoje. Nie wiem czy tak trudno zrozumieć w sumie prostą sprawę. Ten koncert a właściwie koncerty zaszkodziły środowisku znacznie bardziej niż sądzisz. I jeśli nawet nie bezpośrednio to pośrednio właśnie. Pokazujemy w ten sposób niefrasobliwość, i olewanie otoczenia. I to komu? DRUŻYNOWYM, a więc ludziom którzy są wychowawcami i w jakimś stopniu będą to przekazywać dalej w swoich drużynach. Zadziwiająca nieodpowiedzialność którą próbuję chociażby w malutkim stopniu zniwelować wskazując na elementy których wogóle chyba nie brano pod uwagę. A które powinny być zawsze brane pod uwage w planowaniu każdego przedsięwzięcia harcerskiego. Ale tu właśnie wychodzi impotencja obecnego harcerstwa. Programowanie pracy to czynność teoretyczna a życie które jest najlepszym programem idzie swoją drogą. Takie wychowanie... Teoretyczne. O pośredniości tak naprawdę zapominamy.
No pewnie, że trudno, i możesz się dziwić albo nie, ale niewiele osób tutaj to zrozumie. I raczej już nikogo tutaj nie przekonasz, bo zdecydowana większość jest taka samo pewna swojego zdania w tym zakresie jak i Ty :) Więc możesz sobie ponarzekać na wychowanie w ZHP, pogadać o impotencji czy o czym tam chcesz, ale i tak już nie przekonasz, przynajmniej mnie :).

A prawie żaden drużynowy nawet na to nie zwrócił uwagi :) A już na pewno prawie nikt w takim stopniu jak Ty, więc możesz spokojnie zmienić temat na inny
sikor pisze:A które powinny być zawsze brane pod uwage w planowaniu każdego przedsięwzięcia harcerskiego
Albo i nie. Różne rzeczy trzeba brać pod uwagę i znaleźć miejsce, w którym maksymalna ich ilość jest spełniona. Więc może być to spełnione, a nie musi. Musi w przypadku rezerwatów lub parków narodowych :)

Pozdrowienia i sądzę, że czas zmienić temat :)
phm. Marek Balon
Komendant Szczepu Orogen im. Mieczysława Karłowicza
Hufiec Kraków - Nowa Huta

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 31 sie 2009, 09:33

-> Rafał Łozińskiego:

Rafale, nie wiem, jakie miałeś doświadczenia z HSP, ale jeśli masz KONKRETNĄ skargę, to proszę cię o przedstawienie jej na piśmie, żebyśmy mogli wprowadzić do naszej pracy korekty eliminujące patologie.
HSP jak najbardziej opiera się na wychowawczym charakterze służby wartowniczej, ale od SW różni się tym, że ma uprawnienia w stosunku do uczestników imprezy, których SW nie posiada. SW jest zawsze skierowana niejako na zewnątrz. HSP zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz. W HSP wymagany jest wiek i przeszkolenie, a w SW nie - itp, itd. HSP jest po prostu szczebel wyżej, niż SW.

Pytasz, gdzie podziała się piękna idea harcerskiej warty? Zapytaj o to drużynowych nie wystawiających wart nawet na obozach, a w razie umówionych podchodów obstawiających obóz kadrą, a nie harcerzami. U nas warty normalnie pracują.

Na koniec: zarzucasz HSP opryskliwość, a sam określasz tych ludzi epitetami, przy których zarzut opryskliwości to komplement. Czyżbyś uważał, że ty masz prawo do braku kultury, a oni po kilku godzinach służby nie?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 31 sie 2009, 09:39

Marku...

No tak... Możesz sobie przedstawiać argumenty a ja i tak wiem swoje... Więc po co dyskusja ?
Zaiste harcerska postawa. Nie usiłujemy dojść do prawdy ani osiągnąć konsensusu. Bo przecie są tzy prowdy. Świnto prowda, cysto prowda i główno prowda choć jesce niektózy godajo ze jest tyz prowda...

Co jednak nie zmienia sytuacji, że w ZHP obowiązuje nas statut i rzeczy w nim zapisane. Wychowujemy w wartościach których zobrazowaniem jest prawo harcerskie. I czy się to komuś podoba czy nie to obowiązuje nas komplet a nie wybrane wartości. A jakby zupełnie niezależnie od tego skauting został zdefiniowany jako wychowanie dobrych obywateli metoda puszczańską więc ten nacisk na określone zachowania czy wartości ma swoją wagę. I tyle.
Ostatnio zmieniony 31 sie 2009, 09:40 przez sikor, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 31 sie 2009, 10:07

A ja sądzę, że we współczesnym harcerstwie, patrzącym "poza horyzont" a nie bezustannie wstecz jest miejsce na wszystko to, co fascynuje dzisiejszą młodzież - i to właśnie dowodnie pokazał Zlot Kadry !
- fascynowało Puszczaństwo i kawiarenka WNT
- poszliśmy w las /dosłownie/ pośpiewać, ale też i słuchaliśmy koncertu
- warsztaty dla druzynowych były ciekawe, ale te na LAS-ie, inaczej prowadzone budziły również zainteresowanie, zdarzały się nieoficjalne "przeskoki"
- zbyt mało było aktywnego udziału uczestników - "usługi "programowo - metodyczne" powinny mieć jak najszerzej sprzężenie zwrotne w postaci odpowiednich zajęć "sprawdzających" nowinki, niezależnie od "cwiczeń" na samych warsztatach / Bieg na zakończenie ?/.
- obozowanie na zlocie powinno być w całości programem, bytowanie, żywienie, obrzędowość, zajęcia "międzywarsztatowe" słowem wszystko - to eliminuje nadmierne luzactwo i "małpi rozum" / nie będe wracał kiedy :D/
- logistka takich Zlotów jest wielkim , niewykorzystanym warsztatem - to na przyszłość.
- i jeszcze jedno, LAS i OZD zestawiły się kontrapunktowo, brakowało scalenia ze zlotem kadry - Zlotu Harcmistrzów.
Ostatnio zmieniony 31 sie 2009, 10:08 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 31 sie 2009, 11:36

I pod tym w pełni sie podpisuję.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

panwac
Stały bywalec
Posty: 653
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:11
Lokalizacja: HKW "Dal"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: panwac » 31 sie 2009, 18:10

Nie planowałem być na zlocie, stąd siłą rzeczy moje spojrzenie jest okrojone z pozytywnych emocji, jakimi naładowali swe akumulatory jego uczestnicy.

W drugiej połowie lipca zostałem poproszony o przyjazd i przedstawienie pewnego tematu, z którym wcześniej przez kilka lat miałem okazję obcować w zespole prowadzonym przez Wiktora Wróblewskiego. Osoba zapraszająca dokładnie określiła dzień i przewidywane godziny - co prawda otrzymała od nas komplet materiałów, jednak optowała za poprowadzeniem prezentacji przez kogoś z autorów. Wiktor nie mógł pojechać, więc umówiliśmy się, że będę sam.

Przyjechałem jakieś 2 do trzech godzin przed terminem spotkania (sobota jest dla mnie dniem pracy, więc rano na chwilę wpadłem do biura). Na miejscu poczułem się jak ufoludek w swoim wodnym mundurze - zupełnie, jakbym w swetrze i poplamionych portkach wszedł do opery (mniej więcej takie odczucia).
Po przywitaniu z moim "gospodarzem" dowiedziałem się, że informacja przekazana przez niego organizatorom całej imprezy... nie została podana w komunikatach uczestnikom zlotu, więc...

Z zawodowego punktu widzenia dzień był zmarnowany, dlatego kilka kolejnych godzin pozwoliłem sobie spędzić w lesie, głównie na rozmowach ze znajomymi. W tym czasie w przerwach swoich zajęć pojawiały się osoby zainteresowane planowanym przez nas spotkaniem, niestety, osobno. Widać, temat miałby wzięcie...

Miło widzę stoisko 4 Żywiołów, przyjęcie przez nich, no i same prywatne rozmowy (to tak, żeby nie było tylko czarno). Także to, że droga w obie strony wyniosła równe 100 km. (gdyby to było 600, przemyślenia pewnie by były... inne).
a.wodzynska pisze:I tu niestety pojawia się kolejny temat, który codziennie od dnia rozpoczęcia Zlotu daje mi w twarz - "wielcy druhowie harcmistrzowie". [...]
"Wielcy druhowie harcmistrzowie" mają jeszcze jedną cechę, mianowicie mają monopol na wiedzę. Co więcej, ich wiedza może się pokazać dopiero po wydarzeniu, najczęściej w formie ostrej, negatywnej krytyki. I skrytykowali - założenia i cele, przypomnę - znane pół roku wcześniej. [..]
Cóż, widać taka jest cecha harcmistrzów, w którą wpisuję się swoja wypowiedzią... z jedną uwagą: ja nie jestem wielki - tylko 168 cm. bez obcasa. ;)
hm. Piotr Nowacki kpt.j.
instruktor Zespołu Pilota Chorągwi Łódzkiej ZHP
instruktor Retmanatu Hufca Łódź-Polesie - HKW "Dal"
WODNIACY | SZANTOWIĄZAŁKA | WENECJA

WarszawiakDzK
Nowicjusz
Posty: 21
Rejestracja: 31 sie 2009, 10:24
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: WarszawiakDzK » 31 sie 2009, 23:13

Czuwaj!
długo się zastanawiałem nad napisaniem tutaj kilku słów, byłem niepewny odbioru mojego zdania ale wreszcie zdecydowałem się...;)
i stawiam od razu pytanie cóż znaczy że Zlot nie był Harcerski ? nie umiem tego określenia odebrać i zweryfikować ... przecież to my jesteśmy harcerzami a każdy z Nas jest inny i ma inne zainteresowania,swoje pasje... i co to ma oznaczać że nie jesteśmy harcerzami? Czy o harcerstwie ma stanowić mundur i stawanie na baczność przed starszymi instruktorami? Uczestnicząc w warsztatach programowych każdy z Nas zobaczył i uzyskał różne możliwości, pomysły na prowadzenie zajęć w swoim środowisku!
Cóż nie jest harcerskiego w strzelectwie, informatyce, filcowaniu wełny czy origami, koralikach, esperanto czy sporcie-piłce nożnej itd.? :rolleyes ktoś może mi to wytłumaczyć, bo ja w każdym z tych warsztatów widzę pomysły na urozmaicenie i atrakcyjne zajęcia dla naszych zuchów,harcerzy a nawet dla przyciągnięcie inne dzieci do drużyn!!!

Pragnę podziękować za udział w Zlocie! =D

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 01 wrz 2009, 06:07

WarszawiakDzK pisze:stawiam od razu pytanie cóż znaczy że Zlot nie był Harcerski ? nie umiem tego określenia odebrać i zweryfikować ... przecież to my jesteśmy harcerzami a każdy z Nas jest inny i ma inne zainteresowania,swoje pasje... i co to ma oznaczać że nie jesteśmy harcerzami? Czy o harcerstwie ma stanowić mundur i stawanie na baczność przed starszymi instruktorami? Uczestnicząc w warsztatach programowych każdy z Nas zobaczył i uzyskał różne możliwości, pomysły na prowadzenie zajęć w swoim środowisku!
Cóż nie jest harcerskiego w strzelectwie, informatyce, filcowaniu wełny czy origami, koralikach, esperanto czy sporcie-piłce nożnej itd.? :rolleyes ktoś może mi to wytłumaczyć, bo ja w każdym z tych warsztatów widzę pomysły na urozmaicenie i atrakcyjne zajęcia dla naszych zuchów,harcerzy a nawet dla przyciągnięcie inne dzieci do drużyn!!!
Komu stawiasz to pytanie ? I dlaczego ?
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

WarszawiakDzK
Nowicjusz
Posty: 21
Rejestracja: 31 sie 2009, 10:24
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: WarszawiakDzK » 01 wrz 2009, 16:40

To pytanie stawiam nam wszystkim harcerzom a w szczególności tym którzy twierdzą że Zlot nie był harcerski? a dlaczego bo jestem ciekawy cóż w ich mniemaniu znaczy być harcerzem i jaki by to był harcerski Zlot?

pwd.Piotrek Kowalski
WarszawiakDzK
Hufiec Warszawa Mokotów
próbna drużyna sportowa

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 01 wrz 2009, 17:15

WarszawiakDzK pisze:To pytanie stawiam nam wszystkim harcerzom a w szczególności tym którzy twierdzą że Zlot nie był harcerski?
A możesz konkretnie wskazać tych co tak twierdzą ?
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

WarszawiakDzK
Nowicjusz
Posty: 21
Rejestracja: 31 sie 2009, 10:24
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: WarszawiakDzK » 01 wrz 2009, 23:19

sikor pisze:Mieszasz 2 różne sprawy. To że ZD został nazwany przez Rafała postharcerskim kołchozem nie ma wiele wspólnego z HSP. Sposób "zabezpieczania tego typu imprez jest tylko jednym ze składników całości powodujących takie a nie inne określenie tego ZD. Widzisz... Chodzi o to jakie funkcje spełnia dana impreza. Według niektórych ludzi (w tym według mnie) ZLOT w formie w jakiej się odbył był w znacznym stopniu STRATĄ CZASU. Dlatego w tym nie uczestniczyłem. Oczywiście nie mam patentu na rację i jak pokazuje praktyka, wielu ludziom właśnie takiego zlotu było trzeba. Pewnie to wynika z różnicy wieku. Ja w harcerstwie nie szukam zabawy. Liczy się służba a harcerstwo jest GRĄ. Niemniej mamy zdecydowaną większość młodych drużynowych dla których zabawa jest istotnym składnikiem harcerstwa, a więc i zlot jest dla nich a nie dla mnie. Sądzę że również Rafał nie szuka w harcerstwie zabawy... Niestety tak się złożyło, że ZD został zorganizowany W FATALNYM MIEJSCU. Dlaczego fatalnym ? Ano oczywiście właśnie ze względu na przyjętą funkcję ZD i oczekiwaniu znacznej części uczestników zabawy mającej być podziękowaniem za ciężką służbę na funkcji drużynowego w zestawieniu z metodą harcerską. A co tu ma do rzeczy MH ?

Napiszę krótko że według niektórych ludzi ZD powinien mieć formę harcerska służącą kreowaniu druzynowego. Zarówno pod względem ładowania jego "worka z tworzywem" jak i również a może przede wszystkim formowania ducha (nie mylić proszę z religią) A tego koncertem czy kabaratem raczej nie osiągniemy. No chyba że beach party coś zmieni.

Tylko Widzisz, są tacy którzy w każdej czynności harcerskiej upatrują możliwości oddziaływania wychowawczego i gry. Bo harcerstwo tym właśnie rózni się od nieharcerstwa, że jest grą a nie zwykłą zabawą. A praca w zastępach, służba i inne głupoty są jak widac drużynowym niepotrzebne, przecież to świetnie w ZHP nam funkcjonuje.
określenie że ZD jest nieharcerski słyszane było podczas wizyty Vip-ów i KG ZHP (nie wskaże dokładnie ich bo nie wszystkich zapamiętałem i nie wszystkich znam)!

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ogólnopolski Zlot Drużynowych 2009”