Ciekawe akcje zarobkowe? Czy takie w ogóle istnieją???

forum Wydziału Pozyskiwania Środków
gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 04 lis 2007, 21:04

Trzeba wosk czas i odrobinę fantazji ;) a tzreba poszukać jak maja sie ustawy i przepisy do rękodzieła a to i rękodzieło i akcja zarobkowa w jednym ;)
hm. Jakub Juszyński

endriu-zhp
Starszy użytkownik
Posty: 273
Rejestracja: 24 lut 2007, 20:45
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: endriu-zhp » 04 lis 2007, 21:05

:) a z czego robicie "knoty" ?
pwd. Andrzej Choroszkiewicz

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 04 lis 2007, 21:12

/off top z knotów ze sklepu ;)
hm. Jakub Juszyński

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 04 lis 2007, 21:37

gzk84 pisze:Trzeba wosk czas i odrobinę fantazji ;) a tzreba poszukać jak maja sie ustawy i przepisy do rękodzieła a to i rękodzieło i akcja zarobkowa w jednym ;)
No fakt. Doskonały pomysł. Jeśli tu jest luka, którą można wykorzystać, to czemu nie. Przyjemne z pożytecznym.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 04 lis 2007, 23:09

Taaaaaaa. Kilkukrotnie wywoływałeś mnie do wypowiedzi. Więc cóż... Życie nie jest proste. Postaram się krótko. Juz kilka razy powoływałem sie na nasze przepisy. Każda akcja jest możliwa (dopóki nie ma na coś koncesji). Zaczniemy więc od instrukcji finansowej drużyny, która obowiazuje nas wszystkich:
4. Wpływy z działalności zarobkowej
Jednostki organizacyjne mogą za zgodą komendanta i skarbnika chorągwi lub osoby przez nich upoważnione, prowadzić działalność zarobkową z zastrzeżeniem, że dochód z tej działalności służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między członków organizacji (na podstawie art. 34 ustawy Prawo o stowarzyszeniach). Szczegółowe rozliczenie działalności zarobkowej drużyny zostanie określone przez komendanta i skarbnika chorągwi lub osoby przez nich upoważnione.
Działalnością zarobkową objęta jest również (np. akcja “znicz”, prowadzenie pola namiotowego przy obozie, odpłatne świadczenie usług przy różnego rodzaju uroczystościach, rocznicach, koncertach, sprzedaż przy takich okazjach wydawnictw, napojów, znaczków okolicznościowych itp.).
Działalność zarobkowa wymaga fakturowania wpływów i naliczania podatku VAT zgodnie z przepisami „Ustawa o podatku od towarów i usług” oraz terminowych rozliczeń.
Tak więc do ceny każdego produktu (czy swieczka, czy parkowanie pojazdu) należy doliczyc obowiązujący dla danego produktu vat. Oczywiście wszystko ma być zafakturowane czy zaewidencjonowane we właściwy sposób (przewidziany w ustawie o podatku od towarów i usług).
Najważniejszym momentem jest SKONTAKTOWANIE SIę ZE SKARBNIKIEM CHORĄGWI i ustalenie z nim obowiązujących zasad. Problemem może być np. kasa fiskalna (i to wcale nie jest śmieszne).
Tak więc owszem można ale zawsze PO UZYSKANIU ZGODY WŁAŚCIWEGO CZŁOWIEKA Z CHORĄGWI i przy zastosowaniu określonych przez niego zasad.
A że w co niektórych chorągwiach skarbnik może nie do końca być świadomy obowiązków wynikających z ustaw... Cóż najwyżej po kontroli skarbowej chorągiew ogłosi plajte bo nie będzie jej stać na zapłatę domiarów...
Hufce się zrzucą ....


Co do rękodzieła to jest troszke niższa stawka vat i tyle...
A poza tym żeby coś było rękodziełem to musi mieć właściwy certyfikat...
Nie ma tak hop na krowe będzie ciele...
To, że coś jest zrobione ręcznie nie znaczy niestety, że to rękodzieło.
Poza tym jeszcze raz...
To że jest NIŻSZA STAWKA VAT nie znaczy że nie potrzebujemy zgody, ewidencji, fakturowania...
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 04 lis 2007, 23:38

1. Skoczyło mi ciśnienie, ponieważ przypinasz ludziom, którzy otrzymuję dotacje etykietkę żebraków.
2. Posłużyłem się oderwanym od harcerstwa przykładem żeby pokazać, że dotacja to nie żebry (aspekt wychowawczy pominąłem)
3. Jakbyś nie wiedział dotacje są przyznawane na podstawie konkursów.
Grant, dotacja
4. Żeby otrzymać dotację zawsze trzeba spełnić jakieś warunki (nie wiem skąd wyssałeś to o dzieciach z obozu, bo z 30 osób w tym roku kwalifikowało mi się tylko 10)
5. Pieniądze owszem otrzymuje się na konkretny cel, ale jest wiele sposobów osiągania tego celu. I to jest fajne, że nie jesteśmy tym ograniczani.
6. Mieszasz:
Maciek P pisze:I nie jest to żadna akcja zarobkowa, ani zdobywanie funduszy na działalność, bo nie możesz tych pieniędzy wydać na coś innego, niż cel programu, czy grantu.
No i super. W planie drużyny mam zorganizowanie zawodów pływackich. Organizuję. Otrzymuję dotację za popularyzację pływania i krzewienie kultury fizycznej. Za to kupuję puchary i nagrody. Nic wiecej nie chcę!
Czemu ci przeszkadza konkretność zadań? Chyba działalność harcerska składa się z konkretnych działań, nie?
7. Wystartownie w programie nie jest takie hop-siup.
8. Jest to forma finansowania działalności harcerskiej. Nie jest stałe i na dłuższą metę, ale z konkretnych działań mogą wynikać konkretne korzyści.
9. Skupiłbym się na pokazywaniu naszego działania. Nie zarobimy wychowując i własnie dlatego fajnie jest dostać pieniądze, że wykonuje się taką a nie inną pracę. W pewnym sensie niemiarzalną. I fajnie, że są ludzie i instytucje, które chcą nas w wychowywaniu wspierać.
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 05 lis 2007, 06:25

peshoo pisze:... Nie zarobimy wychowując i własnie dlatego fajnie jest dostać pieniądze, że wykonuje się taką a nie inną pracę. W pewnym sensie niemiarzalną. I fajnie, że są ludzie i instytucje, które chcą nas w wychowywaniu wspierać.
I o to właśnie chodzi.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 05 lis 2007, 08:08

sikor pisze:Taaaaaaa. Kilkukrotnie wywoływałeś mnie do wypowiedzi. Więc cóż... Życie nie jest proste. Postaram się krótko. Juz kilka razy powoływałem sie na nasze przepisy. Każda akcja jest możliwa (dopóki nie ma na coś koncesji). Zaczniemy więc od instrukcji finansowej drużyny, która obowiazuje nas wszystkich:
4. Wpływy z działalności zarobkowej
Jednostki organizacyjne mogą za zgodą komendanta i skarbnika chorągwi lub osoby przez nich upoważnione, prowadzić działalność zarobkową z zastrzeżeniem, że dochód z tej działalności służy realizacji celów statutowych i nie może być przeznaczony do podziału między członków organizacji (na podstawie art. 34 ustawy Prawo o stowarzyszeniach). Szczegółowe rozliczenie działalności zarobkowej drużyny zostanie określone przez komendanta i skarbnika chorągwi lub osoby przez nich upoważnione.
Działalnością zarobkową objęta jest również (np. akcja “znicz”, prowadzenie pola namiotowego przy obozie, odpłatne świadczenie usług przy różnego rodzaju uroczystościach, rocznicach, koncertach, sprzedaż przy takich okazjach wydawnictw, napojów, znaczków okolicznościowych itp.).
Działalność zarobkowa wymaga fakturowania wpływów i naliczania podatku VAT zgodnie z przepisami „Ustawa o podatku od towarów i usług” oraz terminowych rozliczeń.
Tak więc do ceny każdego produktu (czy swieczka, czy parkowanie pojazdu) należy doliczyc obowiązujący dla danego produktu vat. Oczywiście wszystko ma być zafakturowane czy zaewidencjonowane we właściwy sposób (przewidziany w ustawie o podatku od towarów i usług).
Najważniejszym momentem jest SKONTAKTOWANIE SIę ZE SKARBNIKIEM CHORĄGWI i ustalenie z nim obowiązujących zasad. Problemem może być np. kasa fiskalna (i to wcale nie jest śmieszne).
Tak więc owszem można ale zawsze PO UZYSKANIU ZGODY WŁAŚCIWEGO CZŁOWIEKA Z CHORĄGWI i przy zastosowaniu określonych przez niego zasad.
A że w co niektórych chorągwiach skarbnik może nie do końca być świadomy obowiązków wynikających z ustaw... Cóż najwyżej po kontroli skarbowej chorągiew ogłosi plajte bo nie będzie jej stać na zapłatę domiarów...
Hufce się zrzucą ....


Co do rękodzieła to jest troszke niższa stawka vat i tyle...
A poza tym żeby coś było rękodziełem to musi mieć właściwy certyfikat...
Nie ma tak hop na krowe będzie ciele...
To, że coś jest zrobione ręcznie nie znaczy niestety, że to rękodzieło.
Poza tym jeszcze raz...
To że jest NIŻSZA STAWKA VAT nie znaczy że nie potrzebujemy zgody, ewidencji, fakturowania...
A poza tym, dziękujemy ci Unio Europejska, bo 90% tych przepisów, jeśli nie wszystkie, to przepisy UE. Niech żyją biurokraci!
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 05 lis 2007, 08:27

peshoo pisze:1. Skoczyło mi ciśnienie, ponieważ przypinasz ludziom, którzy otrzymuję dotacje etykietkę żebraków.
Nie przypinam. Nazywam po imieniu. Jak mówię, brzydko pachnące nazwane inaczej nie będzie pachniało ładniej.

Może się mylę, ale mnie przekonaj, a nie rzucaj bluzgami.
2. Posłużyłem się oderwanym od harcerstwa przykładem żeby pokazać, że dotacja to nie żebry (aspekt wychowawczy pominąłem)
A my właśnie wokół tego się aspektu się kręcimy, więc przykład był trochę nie z tej bajki.
3. Jakbyś nie wiedział dotacje są przyznawane na podstawie konkursów.
Grant, dotacja
Akurat wikipedia nie jest najlepszym źródłem informacji. Zresztą, te dwie definicje są w lekkim dysonansie, ale nie będziemy tego tu rozważać. Trzymając się podanych przez ciebie definicji trzeba odróżnić jednak dwa rodzaje dotacji:
a) dotację dla.... (ogólną)
b) dotację na.... (przedmiotową - grant).

I w tym drugim przypadku masz słuszność. Mnie jednak chodziło o pierwszy, bo to jest prawdziwe znaczenie słowa dotacja/zapomoga.

Grant, czy dotacja przedmiotowa przypomina niejako zamówienie na jakąś usługę, na którą dostarczane są pieniądze. Np. gmina zamawia usługę w postaci organizacji letniego wypoczynku i dostarcza fundusze na jej realizację. KBN zamawia badania na określony temat i dostarcza fundusze na ich realizację, itp.

Tyle, że powstaje pytanie, czy jak zaczniemy się ubiegać o granty i realizację programu, nie staniemy się jeszcze jedną instytucją usługodawczą, a nie wychowawczą. W ZHP już to mieliśmy w latach 90-tych, gdy właśnie szły dotacje celowe na wypoczynek letni i drużyny ogłaszały w gazetach, że "są jeszcze wolne miejsca na obóz harcerski, może pojechać kto chce".
4. Żeby otrzymać dotację zawsze trzeba spełnić jakieś warunki (nie wiem skąd wyssałeś to o dzieciach z obozu, bo z 30 osób w tym roku kwalifikowało mi się tylko 10)
Bo ileś lat obozy prowadziłem.

No dobrze, ale te 10 poza tym, że było odpowiednio biedne nie musiało niczego robić, niczym się wykazać itp. Należało im się, bo są biedne.
I to jest właśnie to, co mi przeszkadza. Wolałbym, by dotujący umożliwił tym dzieciakom "zarobienie" na siebie. Np. na zasadzie, że jak odgarną liście w parku, to dostaną pieniądze na obóz. Byłoby to bardziej moralne i bardziej wychowawcze.

Tym bardziej nie może być sytuacji, że harcerze dostają pieniądze, bo są harcerzami. Bo tok rozumowania u młodego człowieka pójdzie torem:
należy mi się, bo jestem harcerzem, bo służę Polsce -> należy mi się, bo jestem górnikiem i swą pracą służę Polsce -> należy mi się, bo jestem lekarzem -> należy mi się, bo jestem bezrobotny -> należy mi się, bo mi się nie chce szukać pracy.

Czyli wracamy do tego, co jest zmorą Polski, że każdy uważa, że mu się należy.

Nie neguję tu ciężkiej i naprawdę za mało płatnej pracy górnika, czy lekarza. Neguję postawę na zasadzie "należy mi się, bo".

Odpowiadamy za to, jakie postawy kształtujemy wśród harcerzy.

Tak, wiem, przepisy. Ale przepisy mogą być demoralizujące.
5. Pieniądze owszem otrzymuje się na konkretny cel, ale jest wiele sposobów osiągania tego celu. I to jest fajne, że nie jesteśmy tym ograniczani.
Ale o co innego mi chodzi. Żeby z pieniędzy z opisanych przez ciebie zawodów pływackich kupić namiot (a to jest bolączka 90% drużyn) muszę dokonać ekwilibrystyki uzasadniającej kupno namiotu na zawody pływackie.

Czyli znowu, sytuacja demoralizująca.
6. Mieszasz:
Maciek P pisze:I nie jest to żadna akcja zarobkowa, ani zdobywanie funduszy na działalność, bo nie możesz tych pieniędzy wydać na coś innego, niż cel programu, czy grantu.
No i super. W planie drużyny mam zorganizowanie zawodów pływackich. Organizuję. Otrzymuję dotację za popularyzację pływania i krzewienie kultury fizycznej. Za to kupuję puchary i nagrody. Nic wiecej nie chcę!
Czemu ci przeszkadza konkretność zadań? Chyba działalność harcerska składa się z konkretnych działań, nie?
Nie przeszkadza mi konkretność zadań. Piszę tylko, że poza pucharami i nagrodami nie mogę przeznaczyć tych funduszy na to, co mojej drużynie jest naprawdę potrzebne. Nie jesteśmy klubem sportowym i organizacja zawodów pływackich nie jest istotą naszej działalności. Możemy działać nie podejmując się takich zadań.
Jak widać fundusze możemy uzyskać na działalność poboczną, a na to, co jest istotą naszej pracy już niezupełnie.
Nie chodzi o zadania, chodzi o to, że granty nie rozwiązują (poza specjalnościami) problemów finansowych drużyn.
7. Wystartownie w programie nie jest takie hop-siup.
I jak to się przekłada na młodego drużynowego szukającego funduszy?
Wiem, że to nie takie hop-siup. Więc po raz kolejny, nie jest to dla nas żadne rozwiązanie na poziomie drużyny.
8. Jest to forma finansowania działalności harcerskiej. Nie jest stałe i na dłuższą metę, ale z konkretnych działań mogą wynikać konkretne korzyści.
Głównie dla specjalności. Dla zwykłej drużyny nie za bardzo.
Poza tym, jest jeszcze czynnik konkurencji. Drużyna harcerska najczęściej przegra w rywalizacji ze specjalistycznymi organizacjami i klubami.
Poza tym, ubieganie się o granty, to nie jest statutowe zadanie drużynowego.

W sumie, tym powinien zajmować się hufiec: zbierać pomysły, pomagać ubrać je w programy i stawać do konkursów.
9. Skupiłbym się na pokazywaniu naszego działania. Nie zarobimy wychowując i własnie dlatego fajnie jest dostać pieniądze, że wykonuje się taką a nie inną pracę. W pewnym sensie niemiarzalną. I fajnie, że są ludzie i instytucje, które chcą nas w wychowywaniu wspierać.
Też się z tego cieszę i zgadzam się z tobą.

Zwróć uwagę na to, co napisałem już w kilku postach: nie mam nic przeciw temu, że ty, ja, czy sikor chodzimy po instytucjach i przekonujemy do finansowania harcerstwa. Ale nie wolno takim zadaniem obciążać harcerza. Harcerz nie może chodzić z puszką i zbierać na harcerstwo. On musi mieć poczucie, ze pieniądze na drużynę zarobił, a nie wyprosił.

A na marginesie, przepisy są takie, że gdy Straż Graniczna chce przekazać nam sprzęt skierowany do kasacji, to my musimy zapłacić od tego podatek VAT.
:/
Ostatnio zmieniony 05 lis 2007, 11:22 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 05 lis 2007, 12:22

10. Przepraszam Cię Druhu Macieju najmocniej. Nie chciałem Cię zbluzgać (a bluzgów tam nie widzę - ale pax). Ale Twoje poglądy poruszyły mnie do żywego - stąd tak emocjonalna reakcja (i tak pierwszego posta napisałem po spacerze i kilku herbatach :)).
11. Nie zwalaj na Unię. To populistyczna demagogia. Całkiem sporo debilnych przepisów miłościwie nam panujący wprowadzili z własnej inicjatywy (np. kasy fiskalne w taksówkach). Fiskalizm był i jest problemem w Polsce od daaawna.
12. Każdy nędzny grosz moich nędznych podatków jest wart tego, by dzieciaki z Trójkąta (Bermudzkiego - taki uroczy zakątek mojego miasta)przynajmniej raz w życiu wyrwały się poza miasto i zobaczyły cos innego niż walące kocimi sikami, zapyziałe podwórko otoczone obdrapanymi kamienicami, gdzie jedynym urozmaiceniem jest trzepak. I one są za to wdzięczne (może to nie bardzo widać, ale to kwestia perspektywy).
13. Jeśli mówimy o akcjach zarobkowych to ja przez to rozumiem pozyskiwanie środków umożliwiające przetrwanie (w sensie, że te zera na końcu to nie grosze). Część tu wymienionych akcji może służyć jedynie wychowaniu, bo jakiejś wielkiej kasy z tego nie będzie. Kiedyś znajome druhny malowały bombki przed Bożym Narodzeniem i opychały je komu się dało. Ile z tego miały? Chyba na jeden pagaj... Ale: pracowały? pracowały! zarobiły? zarobiły! nauczyły się czegoś? nauczyły! Ale kokosów na tym się nie zbije...
14. Przewały? Przekręty? Obce mi pojęcia :) Onegdaj komendant uswiadomił mi, dlaczego przepisy zhpowskie bywają bardziej restrykcyjne niż państwowe (gdy jęczałem, nad stosem papierów, w trzech kopiach, ze zdjęciem). Bo my harcerze sami sobie nie ufamy. Daltego jest tyle obwarowań, papierków kontrolnych, wymagań itp. I niestety nie wynika to ze złej woli, ale ze smutnych doświadczeń...
Na moim wydziale kilka razy uderzyło mnie pewne zachowanie. Siedzimy na zajeciach, robimy pomiary. Prowadzący: "Ale kąty nie mierzy się po harcersku! (w stopniach). Trzeba dokładniej - w radianach!" Na laborce: "Ten element trzeba zmierzyć z dokładnością do 0,1mm, a nie jak tamten pan robi po harcersku (1mm)"
Czemu w świadomości powszechnej nie funkcjonuje taki termin jak harcerska solidność? (Tylko harcerstwo jako synonim badziewiarstwa). Toć mamy to w Prawie!
15. Piszesz, że typowa szara drużyna nie ma szans. Właśnie - dlatego, że jest typowa i szara. Ale chyba drużyna bez specjalizacji też potrafi być kolorowa i nietypowa? :P Większość kasy ładowana jest w sport. To wiadomo nie od dziś. Mamy z tego powodu płakać, czy chwytać okazję? Sekcja sportowa przy drużynie? Why not? (tym bardziej, że sporo dziaciaków ma "coś" poza harcerstwem).
16. Drużyna to za mały pikuś, żeby łoić kasę. Nie zmienisz tego.
Powiem ci jak to zrobiła pewna fundacja z Wrocka (dział: sport, wypoczynek dzieci i młodzieży). Była sobie, cienko przędła. Zatrudnili na etat takiego pana, którego jedyną funkcją było wyszukiwanie programów, konkursów, dotacji itp. Z każdej (xxx) jakiejś sumy miał mieć procent. Po kilku latach była to jedna z naprężniej działających fundacji w mieście.
:)
17. Wydawało mi się, że czasy "czy się stoi, czy się leży, 200zł sie należy" mineły 18 lat temu...?
Ostatnio zmieniony 05 lis 2007, 12:27 przez peshoo, łącznie zmieniany 1 raz.
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

magister_71
Starszy użytkownik
Posty: 174
Rejestracja: 04 sie 2004, 20:32
Lokalizacja: 71 WDHS "Vexillum"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: magister_71 » 05 lis 2007, 12:49

Drużyna czy klub niekoniecznie przegra w konkurencji z firmami (choć podstawowym problemem może być kapitał startowy, ale nad tym też można pracować). Tylko jak nie przegra, to prędzej czy później ci ludzie się zreflektują, że po co mają robić taką działalność przy ZHP gdzie jest sporo utrudnień - zarejestrują firmę/własne stowarzyszenie. Tak w sumie to jednak chyba dobrze, bo w końcu organizacja ma wychowywać do samodzielności...
---- www.i-militaria.com ----
Militaria, mundury historyczne, bojówki w niskich cenach dla Twojej drużyny!!!

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 05 lis 2007, 15:07

peshoo pisze:10. Przepraszam Cię Druhu Macieju najmocniej. Nie chciałem Cię zbluzgać (a bluzgów tam nie widzę - ale pax). Ale Twoje poglądy poruszyły mnie do żywego - stąd tak emocjonalna reakcja (i tak pierwszego posta napisałem po spacerze i kilku herbatach :)).
No problem.
11. Nie zwalaj na Unię. To populistyczna demagogia. Całkiem sporo debilnych przepisów miłościwie nam panujący wprowadzili z własnej inicjatywy (np. kasy fiskalne w taksówkach). Fiskalizm był i jest problemem w Polsce od daaawna.
Ale obowiązek okładania wszystkiego vatem i uzyskiwania certyfikatów, to już UE. Kasy fiskalne, to prostacka konsekwencja.
12. Każdy nędzny grosz moich nędznych podatków jest wart tego, by dzieciaki z Trójkąta (Bermudzkiego - taki uroczy zakątek mojego miasta)przynajmniej raz w życiu wyrwały się poza miasto i zobaczyły cos innego niż walące kocimi sikami, zapyziałe podwórko otoczone obdrapanymi kamienicami, gdzie jedynym urozmaiceniem jest trzepak. I one są za to wdzięczne (może to nie bardzo widać, ale to kwestia perspektywy).
Każdy nadmiarowy grosz z moich dochodów też jest tego wart, ale po co po drodze opłacać urzędnika?
Obecne przepisy blokują dobroczynność z pominięciem urzędu -> kon-fiskalizm obowiązujący w Polsce.

Popatrz, gdzie w cywilizowanych krajach takich organizacji, o jakich pisałeś rozwija się najwięcej i w którym kraju w dotowaniu ich jest najmniejszy udział państwa.
W obu przypadkach chodzi o USA.
Podatki i państwowe dotacje w istocie tłumią aktywność społeczną w dodatku krępując ją chorymi przepisami.

Czy musiałbyś wypełniać tyle druków, gdybyś grant uzyskał od właściciela największej firmy w mieście?
A harcerstwo przed wojną było w sporym stopniu finansowane przez prywatne firmy. Istniała nawet ekstra kategoria członkowska dal takiego przedsiębiorcy - członek popierający. I to jakoś tam się przekładało na zwolnienia podatkowe, ale ważniejszy był prestiż dla przedsiębiorcy, który nie myśli tylko o zysku, ale też wspiera działalność społeczną.
Szkoda, że tego nie odbudowano. Ale to "halo" do naszych złotoustych.

13. Jeśli mówimy o akcjach zarobkowych to ja przez to rozumiem pozyskiwanie środków umożliwiające przetrwanie (w sensie, że te zera na końcu to nie grosze). Część tu wymienionych akcji może służyć jedynie wychowaniu, bo jakiejś wielkiej kasy z tego nie będzie. Kiedyś znajome druhny malowały bombki przed Bożym Narodzeniem i opychały je komu się dało. Ile z tego miały? Chyba na jeden pagaj... Ale: pracowały? pracowały! zarobiły? zarobiły! nauczyły się czegoś? nauczyły! Ale kokosów na tym się nie zbije...
Zgoda.

Dlatego zacząłem akcentować kwestie wychowawcze, bo niektórzy tak się zapamiętali w pomysłach na zdobywanie środków, że zza tej kasy nie było widać harcerza.
14. Przewały? Przekręty? Obce mi pojęcia :) Onegdaj komendant uswiadomił mi, dlaczego przepisy zhpowskie bywają bardziej restrykcyjne niż państwowe (gdy jęczałem, nad stosem papierów, w trzech kopiach, ze zdjęciem). Bo my harcerze sami sobie nie ufamy. Daltego jest tyle obwarowań, papierków kontrolnych, wymagań itp. I niestety nie wynika to ze złej woli, ale ze smutnych doświadczeń...
Na moim wydziale kilka razy uderzyło mnie pewne zachowanie. Siedzimy na zajeciach, robimy pomiary. Prowadzący: "Ale kąty nie mierzy się po harcersku! (w stopniach). Trzeba dokładniej - w radianach!" Na laborce: "Ten element trzeba zmierzyć z dokładnością do 0,1mm, a nie jak tamten pan robi po harcersku (1mm)"
Czemu w świadomości powszechnej nie funkcjonuje taki termin jak harcerska solidność? (Tylko harcerstwo jako synonim badziewiarstwa). Toć mamy to w Prawie!
Dodaj określenie "podharcerzyć", czyli ukraść.
Temat na osobną dyskusję, ale zgadzam się z tym, co piszesz. Szkopuł w tym, że niektórzy rozwiązanie wszelkich problemów widzą w zaostrzaniu przepisów. Tymczasem już dawno udowodniono, że restrykcyjne, blokujące rozwój i działalność przepisy wymuszają ich obchodzenie. Robić manewry w księgowości nauczyłem się na obozie harcerskim, bo w wyniku zakazu podnoszenia stawki żywieniowej brało się jedzenie, a rachunek był np. na papier toaletowy (swego czasu Jurek Wartenberg został ukarany przez sanepid za zbyt wysoką stawkę żywieniową). To jest przykład tego chorego myślenia.
15. Piszesz, że typowa szara drużyna nie ma szans. Właśnie - dlatego, że jest typowa i szara. Ale chyba drużyna bez specjalizacji też potrafi być kolorowa i nietypowa? :P Większość kasy ładowana jest w sport. To wiadomo nie od dziś. Mamy z tego powodu płakać, czy chwytać okazję? Sekcja sportowa przy drużynie? Why not? (tym bardziej, że sporo dziaciaków ma "coś" poza harcerstwem).
Jak wszystkie drużyny będą nietypowe i kolorowe, to wszystkie będą typowe i szare :) Tak to jakoś dziwnie jest, nawet w fizyce.

Oczywiście, chwytać okazję. Sekcja sportowa, fajna sprawa. Tylko ona nie da pieniędzy na namiot, a to jest dla nieprzeciętnej drużyny przeciętny problem.
Poza tym, ktoś to musi robić. Ja mam komfort, 12 pełnoletnich wędrowników. Ile drużyn tak ma?
Nie każdą drużynę na chwytanie okazji stać. Nie stać na to harcerzy, nie stać na to zuchów. To nie wędrownicy mający multum możliwości.
Sekcja sportowa wymaga np. pełnoletniego człowieka z uprawnieniami instruktora rekreacji ruchowej w zakresie...

Schiza jest taka, że ja po 6 latach trenowania aikido nie mam uprawnień, które może mieć byle ludź po roku w byle sekcji i wydaniu 600 zł na kurs instruktora rekreacji ruchowej.
Ale to osobny temat.
16. Drużyna to za mały pikuś, żeby łoić kasę. Nie zmienisz tego.
Powiem ci jak to zrobiła pewna fundacja z Wrocka (dział: sport, wypoczynek dzieci i młodzieży). Była sobie, cienko przędła. Zatrudnili na etat takiego pana, którego jedyną funkcją było wyszukiwanie programów, konkursów, dotacji itp. Z każdej (xxx) jakiejś sumy miał mieć procent. Po kilku latach była to jedna z naprężniej działających fundacji w mieście.
:)
Piękna sprawa. Wyobrażasz to sobie w warunkach wielkomiejskiej chorągwi? Bo ja niespecjalnie. Problem w tym, że fundacja w sensie organizacyjnym jest taką drużyną.
Ale zgadzam się, że hufce powinny tu ruszyć na poważnie, bo to co jest, to normalne sito, pieniądze nam uciekają sprzed nosa.
17. Wydawało mi się, że czasy "czy się stoi, czy się leży, 200zł sie należy" mineły 18 lat temu...?
Mnie też się tak zdawało, ale posłuchaj co mówią działacze związkowi organizujący różnorakie pikiety. Oni wciąż o tym marzą.
Ostatnio zmieniony 05 lis 2007, 15:22 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 05 lis 2007, 15:38

A wracając do merituma, to warto pamiętać, że wiele spraw można załatwić pozafinansowo. Trzeba mieć tylko orientację w możliwościach harcerzy i ich rodziców. Przykładowo, kiedyś drużyna "dysponowała" samochodem, bo ojciec jednego z harcerzy był przedsiębiorcą i chętnie użyczał firmowego żuka (dawne czasy). Nawet go na zielono pomalował. :)
W tej chwili załatwiamy siedzibę na harcówkę przy klubie emeryta w zamian za pomoc dla dziadków.
Jak w drużynie byli synowie ludzi prowadzących warzywniak, to na obóz jechaliśmy zaopatrzeni jak na wojnę.
Za pomoc dla OSP na imprezie po fakcie zadzwoniła do nas sekretarka Pawlaka z pytaniem, co chcemy, bo prezes przeznaczył dla nas 3.500 zł w dowód uznania.

itp itd

Wystarczy wyjść z domu, rozejrzeć się i poszukać.
Ostatnio zmieniony 05 lis 2007, 15:44 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Pozyskiwanie środków”