Watra 2009 - już po zlocie - wrażenia?

deizula
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 31 sie 2009, 11:41
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: deizula » 31 sie 2009, 19:35

cebul pisze:O węźle sanitarnym na Zlocie Kadry lepiej nie pisać jako wzorcu - wystarczy sobie przypomnieć zawrotną liczbę i dostępność pryszniców męskich.
Nie traktuje tego jako wzorca. Ale wystarczy sobie również przypomnieć zawrotną ilość pryszniców na WW. (Nie mówię oczywiście o tych polowych, bo w misce można było by się nawet i w małeczu umyć. Niemniej jednak- polówki to był dobry, ratujący pomysł).
cebul pisze:Codziennie była możliwość, aby między 10 a 11 w domku na prawo od ambulatorium złożyć zapotrzebowanie ze sklepu.
Jak to się ma do trwającego w tym czasie bloku programowego?
cebul pisze:Fakt, na poprzedniej odprawie nie podawano godziny następnej, ale spokojnie info było osiągalne w biurze.
Fakt :)
cebul pisze:Bez przesady z tym odwoływaniem i przesuwaniem zajęć. Chyba pomyliło Ci się z zeszłym rokiem, gdzie czasami 2/3 miejsc programowych stało pustych. W tym roku było zdecydowanie lepiej pod tym kątem.
Racja. Nie zmienia to faktu, że ja na takie sytuacje akurat natrafiałam :)

Mimo to, chcę pogratulować i podziękować patrolom za świetne zajęcia, które w tym roku były niesamowicie różnorodne i profesjonalnie przygotowane :) I nawet te z pozoru "sztywnie" brzmiące okazywały się świetnymi, cennymi zajęciami.



PS: Na naszych zajęciach NIKT nie miał biletu. :>

deizula
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 31 sie 2009, 11:41
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: deizula » 31 sie 2009, 19:38

A. No i dalej nie wiem co znaczy "zbyt luźna" forma WW'08.

tubis
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 10 maja 2009, 14:24
Lokalizacja: Patrol Wędrowniczy Eleusis
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: tubis » 31 sie 2009, 19:38

Dużo rzeczy, na które też z moim patrolem zwróciliśmy uwagę zostało wymienionych, ale w skrócie też plusy i minusy ode mnie.
Ogólnie uważam, że watra była imprezą udaną, mimo, że ja czułam się trochę jakby obok tego wszystkiego, co się działo. Jednak wystarczyło spojrzeć w oczy wędrowników znajdujących się wszędzie naokoło i widziało się w nich to "coś", tę całą panującą atmosferę i chłonięcie wszystkiego jak gąbka - zwłaszcza chodzi mi o tych początkujących :)

PLUSY:
* sprawnie działające biuro
* zgrana komenda z odpowiednio podzielonymi zadaniami
* atrakcyjne zajęcia instruktorskie, akademickie i niektóre uczestników
* najciekawsze zajęcia - przygotowane na 1 dzień zlotu przez Chorągiew Wielkopolską i na wysokim poziomie
* możliwość składania zamówienia na jedzenie
* msza święta zorganizowana na polach lednickich w fajnym klimacie
* kawiarenka akademików
* ciekawy program wieczorny
* udana trasa puszczańska - dziękujemy akademikom z Arkony (ciekawe zajęcia, prowadzone przez specjalistów z tych dziedzin: zielarstwo, zdobnictwo, ogniska, wikliniarstwo, sauna indiańska, chodzenie po rozżarzonych ogniach, ornitologia, gra nocna itd...)
* baza w pobliżu jeziora
* sprawne rozwiązywanie problemów przez Komendę zlotu np. okazało się, że do naszych zajęć nie przydzielono nam miejsca z prądem, tak jak prosiliśmy, szybko prąd został podczepiony, a miejsce zmienione
* namioty z zastępczymi prysznicami w postaci rozwieszonych koców i misek oraz przy korycie beczka z gorącą wodą - ogromny plus - ta beczka wielokrotnie się przydawała.
* miła atmosfera w Na Tropie
* ciekawy pomysł z blipowaniem
* namiot kuchenny z gazówką - świetna sprawa
* dobra praca i służba medyków

MINUSY
* biwaki zdecydowanie za daleko położone od głównego miejsca zlotowego
* teren na biwakach fatalny - ciężko było rozbić się w tych chaszczach i jeżynach
* słabo działający system informowanie o odprawach
* daleko do toików i koryta
* za małe bilety na zajęcia, szybko się gubiły
* mnóstwo szwendaczy, zwłaszcza podczas porannych bloków zajęć, gdyż wiele osób jeszcze spało lub dopiero sobie wstawało
* za mało czasu przerwy między blokami
* za mało czasu i zajęć w mundurach - wędrownicy założyli je z 4 razy (inauguracja, apel początkowy, msza i zakończenie)
* niestety nie jesteśmy z patrolem zadowoleni z komendanta naszego biwaku zielonego (poczta pantoflowa doniosła, że inni zieloni również) - tak naprawdę komendanta widzieliśmy tylko 2 razy podczas całej watry. Z tym wiąże się brak wspólnego udania się wszystkich naszych patroli na inaugurację i apel poranny, gdzie każdy dochodził sobie sam... No chyba, że był słaby przepływ informacji. Ogólnie mógłby bardziej się identyfikować ze swoim biwakiem
* późne odprawy oraz brak informacji na nich o kolejnych odprawach
* tu już bardziej do uczestników - nie wszyscy, którzy zmieniali miejsce programowe swoich zajęć informowali w starym miejscu, o tym gdzie trzeba się udać na ich zajęcia przez co traciło się czas na poszukiwania
* rozdawanie biletów na giełdzie - wszak i tak ludzie chodzili na zajęcia nie według otrzymanych biletów, a swojego upodobania

I odnośnie tego, że na pierwszej giełdzie nikt się nie zjawił - była ona zorganizowana przed apelem, a w tym czasie obudziła uczestników ulewa - my niestety nie wyszliśmy wtedy z namiotu. Poza tym większość uczestników wymieniała się biletami w biwakach, w drodze oraz po apelu.

Watra udana.
Gratuluję Primusowi - Traperom :)
pwd. Ewelina Tubacka HR
Szefowa Zespołu Informacji i Promocji Hufca ZHP Gniezno
Członek Komendy Hufca ZHP Gniezno
Z-ca komendantki 44 SH "Krzemień" im. hm Floriana Marciniaka ds. pionu żeńskiego
Drużynowa 44 DHk "Puchacze" oraz 44 DHkS "Biała Róża"
Członek HGR "Gniezno" oraz Patrolu Wędrowniczego "Eleusis"

Sandrusia
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 19 sie 2007, 12:54
Lokalizacja: 4 DSH "Trapery"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Sandrusia » 31 sie 2009, 20:06

Moim zdaniem, Wielkopolska dała radę :)
Zajęcia były dobrze przygotowane:)
Fajnie, że wędrówki trwały 3 dni, a w czwartek odbyły się zajęcia organizowane przez Wielkopolskę.
Osobiście uważam, że wykorzystanie "Ryby" i msza było świetne. Niepowtarzalny klimat.
Trasa IV była dobrze przygotowana, a gra w ostatni dzień zmotywowała nas do dalszej drogi :) Bakłażan!! :D
Dużo nowych, pozytywnych znajomych z całej Polski :)
Fakt, biwaki były daleko od Watry, a w toi toiach nie było czysto,
ale mimo to zlot bardzo mi się podobał :)
Czuję się mega zmotywowana na ten rok harcerski :)
Pozdrawiam
pwd. Sandra Tasiemska
Przyboczna 4 DSH "Trapery" im. gen. St. Sosabowskiego
Pełnomocnik Hufca ZHP Koźmin Wielkopolski ds Zagranicznych

'Zostawcie ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście'
Robert Baden Powell

Szuder
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: 31 sie 2008, 20:46
Lokalizacja: 42DW 'Szyszka'
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Szuder » 31 sie 2009, 21:31

Wielkopolska dała radę ;-)
A, jeszcze ogromny ukłon dla komendantki biwaku różowego. Raz nas nawet na stopa chciała podwieźć spod tojek (obok ambony) ;-)
I prawda - ogromne brawa za autobus do Gniezna. Uratował niejedno życie (między innymi patrolowi rzeszowskiemu, a i sanockiemu także jak mniemam ;-)).
S.

P.S.
Kurok, dzięki za pozdrowienia, też pozdrawiam ;-)
Niestety, płyta ze zdjęciami z OZD po Watrze przestała być okrągła. Stała się kanciasta i przestała być jedną bryłą ;-) Ale poproszę o przegranie kogoś z innego patrolu.
Tomasz Szudrowicz
Przyboczny 42DW 'Szyszka'
www.42dh.zhp.rzeszow.pl
Hufiec Ziemi Rzeszowskiej,
Chorągiew Podkarpacka.

repik
Użytkownik
Posty: 90
Rejestracja: 10 cze 2002, 15:49
Lokalizacja: 44 SH "Krzemień"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: repik » 01 wrz 2009, 08:29

tubis pisze:* za mało czasu i zajęć w mundurach - wędrownicy założyli je z 4 razy (inauguracja, apel początkowy, msza i zakończenie)
Trochę nie rozumiem tego minusa. Czy ktoś zakazywał wędrownikom chodzić w mundurach?
hm. Ryszard Polaszewski
44 Szczep Harcerski "KRZEMIEń"
komendant Hufca Gniezno

scarlett
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 20 kwie 2004, 17:17
Lokalizacja: 16 GDW "Impessa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: scarlett » 01 wrz 2009, 15:12

Ja ze swojej strony chciałam tylko wyjaśnić kwestię biletów - te na piątek, sobotę nie miały wypisanych miejsc programowych i nazw zajęć, bo były tworzone na miejscu. Nie dlatego, że mieliśmy to w nosie przed Watrą, ale dlatego, że tak wiele się zmieniało, jeśli chodziło o zajęcia uczestników, czy liczebność patroli, że musieliśmy się do tego elastycznie dostosować, a i tak po nocach siedzieliśmy żeby to zrobić.

A były właśnie po to, żeby prowadzący, który dostał nagle więcej osób mógł wyegzekwować ich obecność. To od niego zależało, czy olał to i wtedy faktycznie bilety były bez sensu.

Ja mam dość spory minus - miałam wrażenie, że uwagi przekazywane na odprawach zostają u patrolowych, zamiast naturalnie spłynąć do wszystkich uczestników. Widać to choćby tutaj gdzie jedni piszą o plusach i wymieniają coś, czego inni nawet nie zauważyli i wymienili brak danej rzeczy w minusach.

A tak poza tym to naprawdę świetnie mi się z Wami pracowało, nie organizujemy z komendą nic przez następnych 5 lat, czyli do przyszłego tygodnia, dlatego - do zobaczenia na szlaku! /|
phm. Małgorzata Leliwa HR

komendantka XVI Szczepu Harcerskiego "Delta"
z-ca przewodniczącej HKA "SKIPP" ds. programowych
instruktor Referatu Wędrowniczego Chorągwi Wielkopolskiej
z-ca Komendanta WW 2009 ds. programowych

Agaśka
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 02 wrz 2009, 23:03
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Agaśka » 02 wrz 2009, 23:26

Witam serdecznie.

Tak sobie czytam i myślę, że rzeczywiście daliśmy radę: ) Dziwią mnie jednak i trochę smucą opinie ekipy z Dębicy na temat trasy, szczególnie że była to właśnie jedna z ekip, która zamiast ją przejść- przejechała autobusem najciekawszy odcinek 15km, był widocznie również zbyt długi. Ok rozumiem, że dla niektórych 35 km to dużo, ale nie było to ukrywane, od początku pisałam, że jest długi około 30 kilometrowy odcinek. Był asfalt? Dokładnie 6km pierwszego dnia, ale cóż trudno, żebyśmy stworzyli własny szlak, łączący tereny najciekawsze, skoro nie ma takowego wyznaczonego. WIelkopolska niestety nie jest zbyt górzystym terenem, to co ma w sobie z gór- przegapiliście jadąc autobusem). Poza tem wszyscy, którzy mieli problem z dojściem, lub z plecakami mogli wrzucić je (lub siebie) do naszego Seicento (co z resztą robili) i nie było problemu.
Jeśli chodzi o kajaki? Trasa zaawansowana miała do przejścia 12 km....czy to aż tak dużo dla Wędrowników?, w dodatku idących bez plecaków?
Uważam też, że nazwanie "nieprzygotowaną", trasy z jak sami piszecie świetnymi noclegami, basenem, prysznicami, kajakami i posiłkiem na dwa dni i to w cenie 17zł od osoby, jest przesadą. Sami przechodziliśmy tę trasę dwa razy (raz nawet z 5godzinnym poślizgiem nadrabiając 20km) ale za to ile wspomnień nam pozostało?:)

A tak o swoich wrażeniach:)

cieszę się i z udziału i z organizacji. Mieliśmy świetną ekipę (zarówno organizatorów jak i patroli). Szkoda tylko, że tak szybko musiałam się urwać. Dziękuję:
- Dziewczynom z Wrześni- za wszystko, za uśmiech, zarażanie pozytywnym nastawieniem, za siłę i entuzjazm ( to dziewczyny, którym kondycji mógłby pozazdrościć niejeden facet) i za znalezienie drogi, której jeszcze nie znałam, ale już zamierzam sobie przejść:)
- Ekipie z Łodzi za "Piątą trasę..."
- StarWarsom- za życzliwość, inicjatywę i poczucie humoru i "dzielenie się chlebem":)
- Ekipie z Milanówka- za rozbrajający uśmiech (szczególnie druha Michała) i za to, że zarazili mnie "druhowaniem".
- Ekipie "Bagno"- również za inicjatywę, szczególnie w trakcie ogniska, i za wspólne zdjęcie:)
- Sagarmacie- za to, że było Was wszędzie pełno.
- Ekipie z Białegostoku- za "Bolero.."
- Dębicy- za użyczenie laptopa do nagrania zdjęć...

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję- do zobaczenia:)

misiu25
Nowicjusz
Posty: 26
Rejestracja: 11 wrz 2006, 19:04
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: misiu25 » 03 wrz 2009, 11:00

To teraz ja:)

Po pierwsze wielkie dzięki dla uczestników trasy II za atmosferę jaką stworzyli na naszej trasie - a na Zlocie szczególnie, kiedy było o nas głośno.

Nie jestem tutaj od pisania plusów i minusów, ale watrę zaliczam do na prawdę udanych imprez.

Dziękuję ekipie ze scholi, że daliście radę na mszy i później w drodze na rybę - fajnie się z wami grało - może by tak gdzieś powtórka z Gospela ??

i dużo dużo by jeszcze pisać, ale przeprosić muszę Norka, że w końcu nie dotarłem na umówioną kawę :)

Do zobaczenia!
pwd. Michał Romanowicz HO

WWW09 czyli Watra Wędrownicza w Wielkopolsce 2009 > zapraszam > www.watra.zhp.pl

cebul
Stały bywalec
Posty: 682
Rejestracja: 05 lut 2006, 11:18
Lokalizacja: 5 DDW "Sprzysiężeni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: cebul » 03 wrz 2009, 11:00

Mnie za to dziwi Twoje zdziwienie :) Primo – to nie są opinie odosobnione, wystarczyło posłuchać rozmów między patrolami, szczególnie pierwszego wieczora. Opiniami podzieliliśmy się również w gronie patrolowych na pierwszej odprawie. I znowu – nie byliśmy odosobnieni. Coś w tym chyba jest?
Secundo – na pierwszy dzień twierdziliście, że jest 28 km do przejścia podpierając się autorytetem sędziego wojewódzkiego marszów na orientację. Mimo stwierdzenia, że to już deczko za dużo jak na pierwszy dzień wędrówki, po całonocnej podróży i do tego z plecakami, to ruszyliśmy. Po dotarciu na miejsce noclegu okazało się, że było 35 km, a ostatni asfaltowy odcinek ciągnął się niemiłosiernie pozostawiając nieodparte wrażenie dominacji tego typu nawierzchni pierwszego dnia. Wcześniej kilka ładnych godzin darliśmy piaszczystą, leśną drogą – prostą jak strzała. Konia z rzędem temu, kto się na takiej „orientacyjnej trasie” zgubi. Jedynie pierwsza część trasy tego dnia nam się podobała, bo była naprawdę urozmaicona, w fajnym terenie itd.
Tertio – fakt, że wykazaliśmy się logiką i racjonalnym myśleniem drugiego dnia (wyprawa PKS-em z kilkoma innymi ekipami) jest pochodną pierwszego dnia. Po zasuwaniu asfaltem ludziom porobiły się odciski, nadwyrężyli nogi na zdecydowanie za długim na początek odcinku. Zrobiliśmy głosowanie w patrolu i przeważyło zdanie osób nie będących w stanie iść tego dnia, więc solidarnie, razem zrealizowaliśmy nasz wybór. Głupotą i skrajną nieodpowiedzialnością byłoby wędrowanie z ludźmi w takim stanie, na co ja – odpowiedzialny formalnie za nich – zgodzić i tak bym się nie mógł, mimo że sam z kilkoma osobami mogłem iść. Jak ktoś uważa inaczej, to niech się zastanowi nad treścią Zobowiązania Instruktorskiego.
Co do trasy zaawansowanej na kajakach, to się nie wypowiem, bo z rozdzielnika wypadło, że byłem na drugiej. Tak samo przepadły niektóre z obiecanych atrakcji na trasie jak np. przejazd ciuchcią (info niedługo przed watrą dotarło, tak jak w ostatniej chwili info o zmianie miejsca startu). Szkoda, że takie zmiany pojawiły się w ostatniej chwili uniemożliwiając ewentualną przeprowadzkę na inną trasę.
Oczywiście, trasa miała niezaprzeczalnie swoje plusy, wymienione wcześniej. Także ja mimo wszystko dziękuję za jej organizację, bo i będzie co wspominać i w ogóle ;)
hm. Mateusz Cebula HR
Drużynowy 5. Dębickiej Drużyny Wędrowniczej "Sprzysiężeni" im. Dębickich Sybiraków
Komendant 7. Szczepu Drużyn Dębickich "Invicti" im. gen. Mariusza Zaruskiego
Komendant Hufca Dębica im. Dębickich Szarych Szeregów
Przewodniczący Rady Chorągwi Podkarpackiej
instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP

Pinki
Nowicjusz
Posty: 4
Rejestracja: 29 cze 2006, 15:48
Lokalizacja: HKA "SKIPP"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pinki » 03 wrz 2009, 13:16

Watra, Watra i po Watrze
Rozpocznę wywodem o wędrówkach. Te rozpoczęły się od wielkiego bałaganu z przyporządkowywaniem ekip do tras - jakkolwiek dało się to radę rozwiązać bardziej uczciwie niż zrobiono.
Sum summarum jako Akademicy trafiliśmy na trasę nr 1 i o tej nie sposób powiedzieć za wiele dobrego (niestety). Czytając i słysząc opinie o pozostałych trasach - nr 1 to najdroższa ze wszystkich (jak ktoś chce niech policzy wydatki na transport, ja nie chcę się na nowo denerwować) i wypadła bardzo blado.
Jednak po kolei, zaznaczam, że moje prywatne dane obligują od niedzieli do wtorku rana, co działo się dalej słyszałem tylko od innych i nie będę tego poruszał). Z informacji na stronie Watry. Wszystko wygląda fajnie
- niedziela - nocleg w Kórniku - miejsce noclegowe bardzo słabe - słownie JEDNA toaleta i umywalka w niej (kolejki na godziny) + dostępna toaleta miejska przy jeziorze, która i tak była zamknięta od 19 wieczorem do rana (raczej późnego rana). Czy nie można było załatwić z władzami, by pozostawili ją na tę jedną noc otwartą? Jeden kibel i umywalka na tyle osób nie spełnia wymogów sanitarnych dla takiej liczby!
- w planie na poniedziałek 'Zamek Białej Damy', 'Arboretum', 'Ucho Igielne' i 15km do Zaniemyśla Powstaje pytanie - GDZIE się podziały te atrakcje? Ze wszystkich planów na poniedziałek odbyło się tylko przejście do Zaniemyśla!, trasa całkiem OK.
Z toaletą było już lepiej - dwa kibelki z umywalkami i jedna salka z kilkoma prysznicami (raz dla dziewcząt, raz dla chłopców - uczestnicy sami sobie nią dysponowali).
Zajęcia wieczorne na poniedziałek - grill z kiełbasą do kupienia za 2.50zł (przeceniona do 1zł jak nikt nie chciał nabywać), karaoke (szczerze nie przepadam za karaoke i nie mam pojęcia gdzie jest element "Poszukiwań zaginionej Watry" w śpiewaniu piosenek nieharcerskich, potem kabarety (może to i śmieszne, ale dalej - gdzie zajęcia dla Wędrowników?!) i sen. Miał być dobry film (dobry, bo już go widziałem), po którym możnaby nawiązać różne ciekawe dyskusje jednak z emisji tego zrezygnowano na rzecz wspomnianych kabaretów. Ogólnie ten blok zajęć (o ile w ogóle można nazwać to blokiem) wyglądał na nieprzygotowany - organizatorzy sami nie wiedzieli co chcą puścić i w jakiej kolejności, do tego jednemu takiemu co leżał przede mną nawet nie chciało się ruszyć szanownego siedzenia ze śpiworka, by pomóc koledze.
Podsumowując poniedziałek - na miejsce kazano nam dojść do godziny 14. Tylko nikt nie wie po co, bo od tej 14/15 jak już wszyscy się zeszli z plecakami - do wieczora (20-21) nic się nie działo! Tak powstają "Szwendający się Wędrownicy". Oczywiście zorganizowane środowiska same zapewniły sobie atrakcje na ten czas i go nie zmarnowały, jednakże nie wszystkie.
Na wtorek planowano przejazd kolejką wąskotorową do Środy Wlkp i tutaj wszystko padło. Kolejki nie było! Finalnie ludzie do środy mieli "dostać się jakkolwiek". Moim prywatnym zdaniem porażka totalna - jak można postawić uczestników samych sobie => trasa źle zaplanowana/zorganizowana. Dalsze wytyczne sprawdzaliśmy na mapie - asfalt, asfalt i asfalt i liczba kilometrów 2-3x większa niż podana w informacji na stronie Watry... Długie trasy są ok - ale na takie trasy bierze się do plecaka znacznie mniej i pożywienie planuje inaczej (by jak najmniej nosić). Do tego nie każdy organizm jest w stanie tyle przejść, w tym momencie osoby słabsze wybierają inną trasę bądź ekipa znajduje dla nich inne rozwiązanie.
Mam nadzieję, że ktoś kto był dalej jest w stanie napisać jakieś pozytywy, bowiem jako Akademicy musieliśmy dostać się na plac boju w Imiołkach wcześniej.

Niestety bardzo się zawiodłem z wędrówki trasowej - szczerze liczyłem na inną trasę , jednak coś się stało, że się znaleźliśmy, gdzie się znaleźliśmy. Czy się bawiliśmy? Tak, bo akademik bawi się zawsze, wszędzie i z każdym (zrekompensowaliśmy ją sobie, jak i konieczność wcześniejszego lądowania w Imiołkach, środowym wypadem na Ostrów Lednicki)- jednak co trasa miała wspólnego z tematem "Legendarna Wędrówka, czyli Wędrownicy i poszukiwanie zaginionej Watry" do tej pory nie mam pojęcia. Także Zamek w Kórniku - sam byłem kilkakrotnie, tamtejsi organizują (przynajmniej kiedyś) różne spektakle z udziałem Białej Damy - na pewno można było to wykorzystać. Czego zabrakło - nie wiem - chęci? Motywacji? Działania?. Myślę, że organizator tras - na przyszłość - powinien bardziej uważnie pilnować je wszystkie, może wysłać za wczas zwiadowców - by na swoich nogach (i koniecznie z plecakami, a nie na rowerach jak organizatorzy trasy) sprawdzili warunki, trasę i zanalizowali program.


Ad. Watra
To, że obozowisko daleko i ciężkie warunki - trudno, czasem organizator nie ma na to wpływu, tak wyznaczyły odgórne władze. Można było jednak wziąć jeden czy dwa wory na rzeczy swojej ekipy i je gdzieś zostawić (wtedy do obozowiska wystarczało wrócić kilkakrotnie bądź wysłać gońca) - przecie tego nikt inny by nie wziął. Gdyby ktoś na to wpadł jestem przekonany, że zarówno Organizator jak i Kawiarenka wspomogłaby z przechowaniem. A ciężkie warunki do rozbicia namiotów - namiot wielkości igloo bądź dwóch ma to do siebie, że da się go rozbić niemal wszędzie. Jednak jak ktoś bierze wielkie namioty, to sam stwarza sobie problem i musi liczyć się z trudnościami.


Podsumowując
Wielkopolska dała radę, a Watra na pewno była udana dla wszystkich tych, którzy chcieli, by taka była i potrafili się bawić, integrować i wyciągać dla siebie to, co organizator i inni podawali na tacy. Niestety mięsko samo nie przypełznie - trzeba jeszcze chcieć :)
A wszystkim marudzącym polecam wrzucić do garnka z napojem na kolejny zlot, garść myślenia, dwie szczypty kombinatoryki, słoik dobrego humoru, fiolkę pozytywnej energii, trzy uśmiechy i płomyk harcerskości. Wypić o północy, spoglądając na najjaśniejszą z Gwiazd!
Harcerski Krąg Akademicki "SKIPP#"

"Brothers... what we do in life... echoes in eternity."

Agaśka
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 02 wrz 2009, 23:03
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Agaśka » 03 wrz 2009, 16:24

Jak już mówiłam co do długości piaszczystej trasy- cóż, jeśli nie ma innej ścieżki to co, mieliśmy ją sami utorować? Po 2gie mówiłam już pierwszego dnia, że odcinek asfaltowy możecie sobie przejechać autobusem- później jakoś na to wpadliście. Za teren odpowiadać nie możemy- owszem pierwsza część była ciekawsza, ale czepianie się, że druga nudniejsza i prostsza to jak pretensje do garbatego.... Jeśli chodzi o drugi dzień- tylko dwie ekipy jechały autobusem+ pojedyncze osoby z innych patroli. Dziwne, bo były to ekipy, które na pierwszy rzut oka powinny być najbardziej wytrzymałe- młodzi nastoletni chłopcy. Cóż zrobić, ekipy kobiece i mieszane były lepiej przygotowane do trasy i lepiej sobie radziły.
Jeśli chodzi o miejsce startu- od samego początku była informacja o jeziorze Strzeleckim w Chodzieży, więc nie rozumiem problemu. Kolejka- fakt, nie było jej i to jest jedyne niedociągnięcie do którego się przyznaję. Innych obiecanych i niedotrzymanych atrakcji nie było. Szkoda, że aż tak bardzo nie podobała Wam się trasa, całe szczęście od wszystkich pozostałych ekip miałam dużo pozytywniejsze opinie. I tak pozdrawiam.

cebul
Stały bywalec
Posty: 682
Rejestracja: 05 lut 2006, 11:18
Lokalizacja: 5 DDW "Sprzysiężeni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: cebul » 03 wrz 2009, 19:03

Agaśka pisze:Jak już mówiłam co do długości piaszczystej trasy- cóż, jeśli nie ma innej ścieżki to co, mieliśmy ją sami utorować? Po 2gie mówiłam już pierwszego dnia, że odcinek asfaltowy możecie sobie przejechać autobusem- później jakoś na to wpadliście. Za teren odpowiadać nie możemy- owszem pierwsza część była ciekawsza, ale czepianie się, że druga nudniejsza i prostsza to jak pretensje do garbatego....
Przygotowania do tegorocznej WW ruszyły dość wcześnie, więc sądzę, że mieliście na tyle czasu, żeby sprawdzić, czy to, co chcecie zaoferować uczestnikom jako trasę, nadaje się do tego celu.
Pierwszego dnia w wiosce pytaliśmy mieszkańców o autobusy – odparli, że o tej porze nie ma co liczyć. Załatwiliśmy więc podwózkę bagażu i najbardziej doświadczonych przez trasę u jakiejś dobrej kobiety. Poza tym – po co dawać do przejścia fragment trasy, skoro samemu nakłania się ludzi do skorzystania z transportu samochodowego?
Agaśka pisze:Jeśli chodzi o drugi dzień- tylko dwie ekipy jechały autobusem+ pojedyncze osoby z innych patroli. Dziwne, bo były to ekipy, które na pierwszy rzut oka powinny być najbardziej wytrzymałe- młodzi nastoletni chłopcy. Cóż zrobić, ekipy kobiece i mieszane były lepiej przygotowane do trasy i lepiej sobie radziły.
Jeśli mnie pamięć nie myli, to blisko 30% mojego patrolu to druhenki – także nie rozumiem zarzutu. A poza tym – co to za seksizm :P
Agaśka pisze:Jeśli chodzi o miejsce startu- od samego początku była informacja o jeziorze Strzeleckim w Chodzieży, więc nie rozumiem problemu.
W mailach była mowa o amfiteatrze. W podróży pociągiem dostałem sms, że jednak muszla koncertowa. Niby mała różnica, a okazało się, że mieszkańcy wypytywani o tę muszlę nie potrafili wskazać do niej drogi, bo kierowali nas na amfiteatr. Dopiero wysłanie jakiegoś druha do nas rozwiązało sprawę.
Agaśka pisze:Kolejka- fakt, nie było jej i to jest jedyne niedociągnięcie do którego się przyznaję. Innych obiecanych i niedotrzymanych atrakcji nie było.
W mailach pisaliście, że będzie gar grochówki na jednym noclegu. Parę dni przed WW okazało się, że nie będzie jeśli sobie sami nie kupimy. Niby szczegół, ale jednak implikuje wniosek o co najmniej niedokładnym sporządzeniu budżetu trasy.

Wydaje mi się, że już nie ma co tego ciągnąć, bo IMHO wszystko jest wyjaśnione. Ale jak coś, to zapraszam na priv.

***
Wracając do tematu ogólnego, to jeszcze przypomniał mi się jeden plus. Już na WW’08 dostaliśmy zestaw naprawdę istotnych informacji o wpisowym (utrzymanym na poziomie 37 zł), zadaniach przedzlotowych czy terminach dotyczących zlotu i jego organizacji. To się ceni, także obecność komendy tu, na forum.

Jeden z wniosków na przyszłość – trzeba chyba będzie podawać dokładniejsze info o trasach (w sensie np. odległości w km) i poddawać je weryfikacji pod kątem unikania problemów jakie wyszły w tym roku czasami (za dużo asfaltu etc.).
Ostatnio zmieniony 03 wrz 2009, 19:12 przez cebul, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Mateusz Cebula HR
Drużynowy 5. Dębickiej Drużyny Wędrowniczej "Sprzysiężeni" im. Dębickich Sybiraków
Komendant 7. Szczepu Drużyn Dębickich "Invicti" im. gen. Mariusza Zaruskiego
Komendant Hufca Dębica im. Dębickich Szarych Szeregów
Przewodniczący Rady Chorągwi Podkarpackiej
instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP

Wiśnia
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 22 paź 2008, 20:02
Lokalizacja: 35 DW TALPA
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Wiśnia » 03 wrz 2009, 20:23

a ja ze swojej strony powiem ze nic mi nie było potrzebne na zakończenie wakacji tak jak ta watra:) dlaczego? bo mentalnie przygotowałam się na długą trudną trasę i owszem pierwszego dnia Agaśka dotrzymała słowa:) i mimo pęcherzy miałyśmy motywację BASEN! nikt u o nim nie wspomniał a warto:D największa motywacja dnia pierwszego:) mimo bolących stóp chciało nam sie wstać bo prysznic i basen tylko na nas czekał:D a kiedy położyłyśmy sie w namiocie wiedziałyśmy ze to nasz mały raj... miejsce którego nie docenia sie w innych sytuacjach:) to błogie uczucie było nam tak piekielnie potrzebne:)
dzień drugi to jedna wielka sielanka:) godzinny przystanek pod sklepem, szukanie Maciejewa wytyczyłyśmy nawet nową ścieżkę:) miejsce noclegowe przepiękne:) i niezapomniany spacer nocny:D trzeci dzień kajaki i genialny nocleg tam nawet szyszki pod karimatą układały sie tam gdzie powinny...:)
poza tym kiełbaski chlebek ognisko... lepiej niz w domu:)
sam zlot? ja widze same plusy:) idąc rano na giełdę budził do końca zapach z toi toia:P jako mieszkanka różowego biwaku marudziłam ze z jednej strony daleko a z drugiej to w sumie dobrze przynajmniej sie mięśnie nie zastaną:) wieczorem nie dobiegały do namiotów głosy z kawiarenek a w ciągu dnia poruszałam sie z plecakiem co nie było dla nas problemem:) wręcz przeciwnie ułatwiało nam życie:)
i można wypisać jakieś minusy ale jakoś mi umknęły bo z każdym utrudnieniem dałyśmy rade i nie przeszkadzał nam najwidoczniej zbytnio:) razem z moim patrolem uważamy ze watra była najlepszą impreza w ciągu całego naszego roku harcerskiego:) i żal było wyjeżdżać bo było tyle fajnych zajęć a na tak niewielu mogłyśmy być... zlot był stanowczo za krótki:P
dziękujemy wiedzieliśmy ze wielkopolska da rade ale to przeszło moje oczekiwania:)
Agaśka ta trasa była genialna i składało sie na to nie tylko przemierzone kilometry czy przemęczenie po kajakach ale także atmosfera wśród uczestników podejście wasze do tej organizacji:) zrobiłaś coś z czego możesz być dumna:)
jeszcze raz wielkie dzięki wszystkim ekipom i komendzie naszej trasy:)

Kaś.
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 04 lis 2006, 16:52
Lokalizacja: 35DW "Talpa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Kaś. » 04 wrz 2009, 01:08

Choć Wisienka praktycznie wyczerpała temat, dorzucę parę słów od siebie. WLKP dała radę! Trasa V, choć faktycznie pod względem długości dość wymagająca (czego z resztą nikt z organizatorów nie ukrywał), widokami na trasie w pełni rekompensowała zmęczenie. W tym miejscu chylę czoła przed jej twórcami - basen i prysznic po pierwszym dniu to było coś. Asfaltu wcale tak wiele nie było, a jak komuś się nie podobał zawsze można było odbić w las i wytyczyć szlak własny ;) Drugiego dnia tereny były tak ładne, że odległości niemal się nie wyczuwało - czysta radość z wędrówki. Wieczorem lodowata woda wprost ze studni i możliwość posiedzenia przy ognisku - pełen relaks. Gwiazd w Rosku długo nie zapomnę - tak czyste niebo nieczęsto się zdarza. Kajakowa wyprawa również należała do udanych, choć faktycznie droga do miejsca noclegu zdawała się nie mieć końca.
Na zlocie także świetnie. Zajęcia, w których miałam przyjemność uczestniczyć były dobrze przygotowane i ciekawe. O biletach w wersji mini krążył co prawda złośliwy nieco dowcip, że to poznańskie skąpstwo i szczędzenie papieru, ale kto chciał, to się połapał na jakie zajęcia powinien się stawić. (A jak chciał na inne, to zgubienie bileciku było całkiem skuteczną wymówką :P) Biwak różowy na Końcu Świata był poniekąd kontynuacją watrowych wędrówek.
Bo w ogóle, to jeśli na coś narzekać, to od razu, na miejscu. Po powrocie do domu wspomina się to, co najfajniejsze - miejsca, ludzi, których warto było poznać, atmosferę panującą na wyjeździe. A po Watrze naprawdę wiele jest do wspominania. Dlatego wielkie dzięki zarówno organizatorom wędrówek, zlotu, jak i wszystkim uczestnikom, dzięki którym ten wyjazd zapadnie mi w pamięci jako ukoronowanie wakacji 2009.
pwd. Katarzyna Dąbek HO
Reporterka Związku Drużyn "WRZOS" we Wrześni www.wrzos.org
35DW "Talpa"

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicza Watra 2009”