Po co specjalność?

Konferencja: Rola i znaczenie specjalności harcerskich w ZHP
Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 24 cze 2008, 21:57

Powiem szczerze, że ja mam mieszane uczucia co do kompleksowego rozwiązania kwestii szkolenia specjalistycznego w ZHP.

Przykładem niech będą HGR. Mi się pomysł na taką organizacje sposobu szkolenia ratowniczego w ZHP w zasadzie nigdy nie podobał. Bo tak zaawansowani specjaliści, jakimi chcieli być członkowie HGR powinni wylądować w PSP lub innych specjalistycznych formacjach.

I dziś tak się dzieje. Część HGR już poszła do OSP czy innych formacji.

Podobnie jest z innymi rodzajami aktywności. Jeśli druzynowy harcerski, by zdobyć uprawnienie do wyjścia ze swoją drożyną w góry, ma spędzić dwa lata na harcerskim kursie przewodnikowskim, to może lepiej niech spędzi te dwa lata na kursie w PTTK. Pozna nowych ludzi, podpatrzy rozwiązania w innej organizacji... może mu to pomoże też w życiu poza ZHP.

Ale jeśli drużynowy potrzebuje mieć jakiś papier, który umożliwi mu np. prowadzenie podchodów w lasku pod Radomiem, to ZHP powinno zrobic wszystko, by taki papier uprawniający do takich podchodów dawała mu sama przynależność do ZHP i stopień pwd, bez zbytniej biurokracji i zabierania czasu człowiekowi, który i tak jest juz specjalistą od podchodów w lasku pod Radomiem.

I tu jestem rozbity trochę...

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 25 cze 2008, 01:35

Również jestem za umniejszeniem biurokracji, przyjąłem niestety na siebie obowiązki harcerskiego wychowawcy i teraz zamiast wychowywać większość czasu spędzam na wypełnianiu papierków. Tego czasu na wypełnienie papierków potrzebuje więcej, niż studenci medycyny na naukę.

Stąd też uważam, że jakikolwiek kurs dający nam uprawnienia ZHP na uprawianie wąskiej dziedziny specjalności jest zupełnie nie na miejscu.

Działania kierujące nas na specjalistyczną firmę w dziedzinie szkolenia instruktorów wypoczynku dzieci prowadzić będzie do wejścia w nasze szeregi wszelkiego rodzaju "elementu", którego przynależność będzie się opierała na zdobyciu tychże uprawnień i nic więcej.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 cze 2008, 05:14

Jeśli status IRR jest tak mocno wpisany w przepisach i jest to właściwą drogą to należy dążyć do zrównania uprawnień pwd do IRR. Tyle, że jeszcze nie było żadnych IRR a instruktorzy harcerscy się tym zajmowali więc może po prostu należy dążyć do nadania uprawnień państwowych instruktorowi harcerskiemu. Tak by zdobywanie stopni instruktorskich miało jakikolwiek sens.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 26 cze 2008, 18:07

Dylemat bardzo dobrze opisał Rafał. Jeśli ZHP ma wydawać kasę na szkolenie wysokiej klasy specjalistów, z których korzystać będą inne struktury, to jest to strata czasu i marnowanie pieniędzy.
Z drugiej strony, jeśli wędrownik lub instruktor musi w ramach ZHP ukończyć specjalistyczne szkolenie (choćby w zakresie wychowawcy kolonijnego), żeby uzyskać stopień instruktorski, po czym musi dodatkowo zapłacić i spędzić weekend na powtarzaniu tego, co już i tak - jako instruktor ZHP - umie, żeby dostać oficjalny papier kuratoryjny, to większość powie: po co mi to?

Jest czymś chorym, że aby przeprowadzić fajne zajęcia (linowe, wycieczkę górską, sportowe itp) nasz instruktor musi mieć dodatkowy papier uzyskiwany poza harcerstwem. Tak być nie powinno. ZHP ma obowiązek jako organizacja wyposażyć drużynowego w całą gamę narzędzi służących mu do skutecznej pracy wychowawczej. A to obejmuje także uprawnienia państwowe, bez których drużynowy nie ma prawa prowadzić zajęć. Jeśli stracimy to z oczu, stracimy to, co jest naszą siłą (w zasadzie już straciliśmy), czyli atrakcyjny program. Jeśli bowiem chcemy np. pociągnąć dzieciaki zajęciami linowymi, to musimy mieć ludzi posiadających do prowadzenia tych zajęć uprawnienia. Takie (chore) jest w Polsce prawo i musimy działać w jego ramach, a nie w ramach swoich najwspanialszych nawet wyobrażeń i pragnień.
Jeśli o tym zapomnimy, to jedynym źródłem adrenaliny nie wymagającym uprawnień będzie strzelanie asg.

Drugi aspekt, to kwestia motywacyjna. Rzecz w tym, że nasz wędrownik musi czuć, ze bycie harcerzem mu się opłaca. Nie w sensie finansowym, ale w wymiarze pozamaterialnym, prestiżowym. W mojej drużynie takim mocnym impulsem motywującym było zrobienie kursu ochrony imprez masowych na uprawnienia państwowe. Szkolenie robiła firma zewnętrzna. Sam fakt, że na 18-letnich chłopaków koledzy patrzyli z zazdrością, bo mieli oni (harcerze) państwowy papier, o którym ich kumple mogli pomarzyć, był silnym motywatorem, który pozwolił przetrzymać ich w harcerstwie do dnia dzisiejszego.

Kwestia trzecia, to wizerunek. Organizacja dająca realne uprawnienia na poziomie państwowym traktowana jest przez instytucje jak partner. Pytanie, czy chcemy utrwalać stereotyp "harcerzyka", czy budować nowy obraz harcerza będącego partnerem dla instytucji państwowych.


Osobiście jestem za tym, żeby specjalnościowa droga rozwoju kończyła się zdobyciem uprawnień państwowych. Tak, by po latach nasz "absolwent" powiedział: harcerstwu zawdzięczam to, że nie byłem bezrobotnym, bo w harcerstwie zdobyłem trzy zawody, które pozwoliły mi przetrwać kryzys (dziś go nie ma, a jutro będzie). Chodzi o to, żeby powszechna stała się świadomość: chcesz coś w życiu osiągnąć - idź do harcerstwa.
Jednocześnie musimy pamiętać, że nie jesteśmy organizacją ratowniczą, agencją ochrony, jednostką wojskową, klubem jeździeckim. Jesteśmy organizacją wychowawczą, która może ukierunkować młodego człowieka na rozwój w tych dziedzinach, które stanowią jego prawdziwe pasje. Oznacza to, że jego droga w harcerstwie powinna kończyć się tym, czym zaczyna się jego droga w OSP, PZŻ, PZJ, wojsku, policji, SG itp.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

olaf jr
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 10 lut 2007, 19:04
Lokalizacja: 23 SDW "BUSZ"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: olaf jr » 14 lip 2008, 08:56

Kilka słów wstępu:
O mnie:
- instruktor harcerski w stopniu przewodnika, drużynowy harcerski od 1988 roku, od roku opiekun drużyny, program specjalnościowy w drużynie realizowany od 1993 roku (puszczaństwo, survival, strzelectwo, walka wręcz i samoobrona, paintball), w tym roku jeszcze wchodzimy w łucznictwo a w planach mamy wspinaczkę.
Doświadczenie:
- doświadczenie w zakresie specjalności zdobywałem na kursach i szkoleniach realizowanych przez "Akademię Przygody" z siedzibą wtedy jeszcze w Twierdzy Srebnogórskiej, Ranger Survival Club z Kędzieżyna-Koźla oraz w Pol Survival Club, puszczańskie rozwijałem samodzielnie oraz w ramach ZHP, walkę wręcz i samoobronę w ramach sekcji karate tradycyjnego, kursów w zakresie ochrony osób i mienia, kursów samoobrony, szkoleń organizowanych przez Stowarzyszenie IPDTA POLSKA oraz kursu instruktora rekreacji ruchowej o specjalności samoobrona; zainteresowania strzeleckie realizowałem i rozwijałem dzięki LOK (z którą mam świetny kontakt i współpraca układa się wspaniale) - zdobyłem tam państwowe uprawnienia Prowadzącego Strzelanie (z broni długiej i krótkiej pneumatycznej, sportowej, automatycznej i gładkolufowej), na kursach ochrony oraz na kursie instruktora sportu o specjalności strzelectwo sportowe, obronne i bojowe, oraz na kursach IPDTA POLSKA w zakresie strzelań instynktownych. Uprawnienia instruktora RR w specjalności Survival chcę zrealizować w najbliższym czasie. Podobnie jak Łucznictwo, Paintball , Wspinaczka i Gier Rekreacyjnych..

Przejdźmy do rzeczy:
Kursy te zrobiłem i będę robił poza strukturą ZHP. Jednym z powodów tej decyzji jest to, że za kształcenie w naszej organizacji biorą się i są odpowiedzialne osoby nieprzygotowane do tego by się tym zajmować i kształcić.

Oto jak wygląda przykład kształcenia drużynowych o specjalności obronnej:
z wątku "SAS 2008 i kurs drużynowych" http://www.forum.zhp.pl/viewtopic.php?id=6050 dowiaduje się kandydat na drużynowego, że kurs drużynowych odbędzie się i jest organizowany przez Inspektorat Drużyn Obronnych GK ZHP w Schronisku "Głodówka". Osobami odpowiedzialnymi za realizację programu specjalistycznego są podharcmistrz Maciej Nowak (komendant SAS) którego wykształcenie specjalistyczne oparte jest na:
- ukończonym Spadochronowym Kursie Działań Specjalnych "TRAWERS" (i chwała mu za to bo to bardzo dobry kurs);
- służbie w ramach PKW w Afganistanie (i chwała mu za to bo ludzie którzy tam byli mają naprawdę cenną wiedzę)
- jest dowódcą plutonu szturmowego (czyli zna się i ma pojęcie)
- ma uprawnienia Przodownika Turystyki Górskiej PTTK na rejon Beskidów i Przewodnika Po Terenach Nizinnych (dobre na kurs drużynowych o specjalności turystycznej)
- ukończony kurs Kadry Kształcącej ZHP (nasze wewnętrzne uprawnienia nic nie znaczące poza ZHP)
- ukończony kurs wspinaczki skałkowej (nie daje mu to żadnych uprawnień do tego, aby kogokolwiek uczyć lub prowadzić dla kogoś zajęcia ze wspinaczki)
- uprawnienia młodszego ratownika WOPR ( dobre na kurs drużynowych o specjalności ratownictwo - chociaż do kadry szkolącej bym nie zaprosił bo za małe uprawnienia)
- 4 kyu w Judo (jest 6 stopni uczniowskich, które zdobywamy od 6 do 1. 6 kyu to jest pół roku ćwiczenia.
- stopień 6 tjie nadany przez Pszczyńską Akademię Sztuk Walki (znowu 3-6 miesięcy intensywnych ćwiczeń)
- stopień 9 kyu w Karate Kyokushinkai Kan ( 3-6 miesięcy treningu).

Oprócz tego w kadrze sa instruktorzy wspinaczki, szkolenia spadochronowego i ratownicy GOPR.
W programie obozu:
Szkoła przetrwania (zgodnie z prawem zajęcia powinien prowadzić instruktor survivalu), działania specjalne, skoki spadochronowe, terenoznawstwo, walka wręcz (ciekawe kto będzie to prowadził, bo dh Maciej na pewno nie może gdyż nie jest ani instruktorem samoobrony ani instruktorem sportu – mam tylko nadzieję, że nikomu nic się nie stanie, bo w razie wypadku może być z tego niezła awantura w mediach), psychologia walki i przetrwania, wspinaczka (prowadzić powinna osoba z uprawnieniami instruktora wspinaczki), metodyka pracy z drużyną specjalnościową.
Cena:
1100 zł dla harcerzy
1300 zł dla cywili

I tu mam następujące pytania.

Co to jest za obóz ?

Bo według mnie nie jest to obóz który miałby przygotować człowieka do zgodnego z prawem prowadzenia drużyny o specjalności obronnej. Jest to po prostu obóz przygody.
Jeśli to miałby być obóz dla drużynowych którzy chcą prowadzić drużynę obronną to w trakcie obozu osoby w nim uczestniczące powinny zdobyć uprawnienia państwowe np. Prowadzącego Strzelanie (kurs trwa 20-30 godzin i kosztuje w LOK około 200 zł) co dało by ludziom uprawnienia do prowadzenia zajęć strzeleckich z broni i urządzeń pneumatycznych – organizując taki obóz można się było dogadać z LOK i zorganizować wspólną akcję szkoleniową, Kurs Operatora Ścianek Wspinaczkowych i Obsługi Stanowisk Linowych (nie są to uprawnienia państwowe, ale w razie wypadku mamy papier, że ukończyliśmy szkolenie do prowadzenia zajęć wspinaczkowych w zakresie ich bezpieczeństwa). Kurs o takiej nazwie to jest cos innego niż Kurs Wspinaczkowy. Koszt takiego kursu około 300 zł. Czas trwania około 3-5 dni. Miło by było jakby uczestnicy takiego obozu ukończyli również kurs wychowawców w placówkach wypoczynku dzieci i młodzieży (około 35 h szkoleniowych) którego koszt zamknął by się w kwocie około 100 zł.

Kadra a właściwie jej brak.
- bo brakuje mi przy całym szacunku dla dh Macieja kadry z uprawnieniami do prowadzenia zajęć specjalistycznych. Brakuje mi instruktora samoobrony i walki wręcz, survivalu, paintballa, łucznictwa, strzelectwa, wspinaczki. Brakuje mi profesjonalnej kadry i profesjonalnego podejścia do kształcenia przyszłych kadr ZHP mających się zajmować w sposób profesjonalny i odpowiedzialny pracą i wychowaniem dzieci i młodzieży w specjalności obronnej.

Pieniądze a właściwie ich nieprawidłowe wykorzystanie.
- bo czym innym jest organizacja na obozie dla drużynowych mających prowadzić drużyny obronne Kursu Spadochronowego. Czyżbyśmy mieli w każdym Hufcu lotnisko, samoloty i spadochrony do tego by Ci ludzie mogli później prowadzić szkolenie wstępne dla swojej drużyny. Czy po prostu dh Maciej nie miał pomysłu na program obozu dla drużynowych i dał tą propozycje do programu po to by jakoś „zakitować” kilka obozowych dni. Ten obóz mógł być dh Macieju tańszy przynajmniej o kilkaset zł. A jego dostępność dla większej grupy zapaleńców chcących pracować z młodzieżą w drużynie obronnej byłaby dużo większa. A tak jest to obóz dla ELITY. Dla tych którzy mają kasę i chcą przeżyć PRZYGODę.

A mogło wyglądać inaczej:
- we wrześniu komendy hufców dostają informację o tym, że w wakacje ma odbyć się 14 dniowy Kurs Drużynowych o specjalności Obronnej. W związku z powyższym prosi się o przekazanie tej informacji do drużyn specjalnościowych i wytypowanie kandydatów. Obóz kosztuje 100%:
40 % ceny organizacji kursu pokrywa Inspektorat Drużyn Obronnych GK ZHP (z darowizn, z dotacji, z projektów, z 1 %),
30 % Komenda Hufca lub Chorągwi (która podpisuje z kandydatem umowę o wolontariacie, że w zamian za dofinansowanie kandydat pracuje jako wolontariusz na 1,2,3 czy iluś tam obozach, biwakach, rajdach – oczywiście bez przeginania)
30% płaci uczestnik.
- Kurs Drużynowych kończy się zdobyciem uprawnień do prowadzenia zajęć specjalistycznych w zakresie podstawowego wyszkolenia strzeleckiego (Prowadzący Strzelanie – uprawnienia państwowe), zajęć linowych (Kurs Operatora Ścianek Wspinaczkowych i Obsługi Stanowisk Linowych) oraz zdobyciem uprawnień wychowawcy w placówkach wypoczynku dzieci i młodzieży.
- w Kwietniu Inspektorat Drużyn Obronnych GK ZHP informuje KH, że w związku z ogromnym zainteresowaniem ze strony środowisk harcerskich latem odbędzie się 5 turnusów Kursu Drużynowych.
- we Wrześniu następuje gwałtowny wzrost zainteresowania specjalnością obronną i powstają nowe drużyny o tej specjalności.

Gdyby tak dało radę (lub jeszcze lepiej) to zorganizować to byłoby to Piękne, Profesjonalne i Pożyteczne.
Drużynowy - pwd. Aleksander Pietryka
23 Strzelecka Drużyna Wielopoziomowa "BUSZ"
Chorągiew Opolska
Hufiec Grodków
e-mail: komendantsdwbusz@tlen.pl

olaf jr
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 10 lut 2007, 19:04
Lokalizacja: 23 SDW "BUSZ"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: olaf jr » 14 lip 2008, 09:31

W wakacje mogły by się również odbywać obozy specjalistyczne dla instruktorów harcerskich którzy chcą zdobyć państwowe uprawnie instruktorów rekreacji w specjalnościach niezbędnych do prowadzenia zajęć z dziećmi i młodzieżą.
Na dzień dzisiejszy ZHP nie powinno prowadzić żadnych placówek letniego wypoczynku na których kadra nie posiada państwowych uprawniem w zakresie rekreacji i sportu.
Instruktorzy harcerscy na dzień dzisiejszy jeśli nie mają w/w uprawnień to moga tylko opiekować się dziećmi ale nie mogą i nie mają prawa organizować i prowadzić żadnych zajęć w zakresie puszczaństwa, survivalu, strzelania, walki wręcz i samoobrony, paintballu, gier i zabaw ruchowych bo nie mają do tego uprawnień. A w razie wypadku żadne ubezpieczenie ich nie ratuje gdyż nie mają kwalfikacji do tego by sie tym zajmować. Taka jest smutna prawda o tym co możemy robić. Jak by kogoś interesowały szczegóły to odsyłam do http://www.msport.gov.pl/content.php?id=228

Jeśli takie kursy miały by być robione to organizatorem niech będzie ZHP. Ale Kadrę i Specjalistów poszukajmy na zewnątrz. I nie nazywajmy tego np.
instruktor strzelectwa ZHP
Bo nie ma to sensu. Jest w przepisach państwowych tytuł zawodowy "instruktor Strzelectwa Sportowego" to trzymajmy się tej nazwy.
Skończmy z bzdurami w rodzaju Ratownik Medyczny ZHP brązowa, srebrna i złota odznaka czy Kadra Kształcąca ZHP. Postarajmy sie o to aby nasze szkolenia robione w ramach ZHP kończyły się nadaniem uprawnień pństwowych albo wogóle ich nie róbmy, bo jest to wułudzenie kasy za szkolenie kończące się nic nie wartym "papierem", który nikomu i do niczego się nie przyda.
Powołajmy przy Komendach Chorągwi Płacówki Kształcenia i kształćmy w nich wychowawców, kierowników placówek wypoczynku i instruktorów rekreacji ruchowej (część ogólna w roku szkolnym a specjalizacje róbmy na wakacjach).
Dzięki temu zyskamy profesjonalna kadrę do prowadzenia na coraz to wyższym poziomie naszych działań statutowych i nie będzie nam uciekać starsza młodzież, która do tej pory nie widziała dla siebie miejsca w ZHP.
Skończmy z fikcją w rodzaju kursy drużynowych dla 16-17 latków, z kursami przewodnikowskimi, kadry kształcącej i diabli wiedzą jakimi. Zejdźmy w końcu na ziemię - bo jak coś się stanie, to będziemy siedzieć i płakać. Siedzieć w wiezięniu a płakać, że było się głupim. Pamiętajmy o tym, że nieznajomość przepisów szkodzi nam i innym. Więc niech GK ZHP się weźmie do pracy i przygotuje Nas instruktorów do pracy z dziećmi i młodzieżą bo za chwilę się okaże, że większość z Nas nie może nic robić w swoich drużynach za wyjątkiem obrzędowego ogniska.
Drużynowy - pwd. Aleksander Pietryka
23 Strzelecka Drużyna Wielopoziomowa "BUSZ"
Chorągiew Opolska
Hufiec Grodków
e-mail: komendantsdwbusz@tlen.pl

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 14 lip 2008, 10:33

olaf jr pisze:Na dzień dzisiejszy ZHP nie powinno prowadzić żadnych placówek letniego wypoczynku na których kadra nie posiada państwowych uprawniem w zakresie rekreacji i sportu.
Instruktorzy harcerscy na dzień dzisiejszy jeśli nie mają w/w uprawnień to moga tylko opiekować się dziećmi ale nie mogą i nie mają prawa organizować i prowadzić żadnych zajęć w zakresie puszczaństwa, survivalu, strzelania, walki wręcz i samoobrony, paintballu, gier i zabaw ruchowych bo nie mają do tego uprawnień. A w razie wypadku żadne ubezpieczenie ich nie ratuje gdyż nie mają kwalfikacji do tego by sie tym zajmować. Taka jest smutna prawda o tym co możemy robić.
Możemy np. przestać upierać się sami że obóz drużyny to "placówka wypoczynku dzieci i młodzieży szkolnej".
Drużynowy nie ma organizować np. "zajęć w zakresie puszczaństwa" czy też "gier i zabaw ruchowych ", bo jest to rolą 13-14-letniego zastępowego.
Rolą druzynowego jest właśnie "opiekowanie".
No chyba że nie chodzi Ci o obóz harcerski tylko o "placówkę wypoczynku dzieci i młodzieży szkolnej", np. "kolonię socjalną pod namiotami".
Ostatnio zmieniony 14 lip 2008, 10:55 przez 19kldh, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 14 lip 2008, 19:13

Cóż, Czesiek, ty nic nie rozumiesz !
Nie ma obozów, biwaków, wykapek, biegów, wycieczek HARCERSKICH !
Nie ma gier, harców, ćwiczeń, form pracy, zbiórek harcerskich !
Nie ma "harcerstwa", nie ma "instruktorów harcerskich", stopni, kształcenia, sprawności, metodyki grup wiekowych, słowem metody skautowej w Polsce.
Są ministerialne rozporządzenia dotyczące REKREACJI i firmy z wykazu zbijające kasę na "szkoleniu instruktorów rekreacji" w zakresie np cymbergaja, gry w pchełki i surwiwalu.
Dawno już nie słyszałem większych głupot - faktycznie czas na przekształcenie Związków Harcerskich w KOMBINAT REKREACYJNY.
Swoją drogą, jeśli jeszcze ktoś uważa że nie potrzeba w tym zabawnym kraju jakiejś "wyłącznosci metody harcerskiej" to niech sobie powyższe posty wykuje na blachę :(

olaf jr
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 10 lut 2007, 19:04
Lokalizacja: 23 SDW "BUSZ"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: olaf jr » 15 lip 2008, 06:54

Wszystki nasze obozy harcerskie są ""placówkami letniego wypoczynku dzieci i młodzieży szkolnej" czy to się Wam podoba czy nie. I przestańmy się zastanawiać jak ominąć, naciągać i łamać prawo tylko najwyższy czas sie wziąść za kształcenie i zgodne z prawem i ustawodastwem Polskim organizowanie dla dzieci i młodzieży wypoczynku oraz zajęć rekreacyjno-sportowych.
Jest ustawa o turystyce, sporcie, rekreacji i są do niej rozporządzenia. Ktoś to zaproponował, zaopiniował i uchwalił. A Naszym zadaniem jest się do tego dostosować jeśli chcemy zgodnie z prawem organizować zajęcia statutowe albo udawać, że Nas to nie dotyczy i jak się komuś coś stanie to zrobimy zdziwioną minę bo nikt nie wyjedzie na obozy z braku wykwalfikowanej kadry.
Co do Kombinatów Szkoleniowych to my w ZHP też mamy Harcerski Kombinat Szkoleniowy. Organizujemy różne kursy za które zbieramy pieniądze a które w rzeczywistości do niczego nie są nam potrzebne. Porobiliśmy nawet różne stopnie tych kursów(brązowa, srebrna, złota odznaka). I mam pytanie, komu i czemu to służy. I dlaczego harcerz lub instruktor ma płacić za te "kursiki" pieniądze. Skoro są to kursy, które nie dają nam żadnych uprawnień państwowych to nikt za to nie powinien płacić ani grosza. Jako, że są to kursy robione przez ZHP dla członków ZHP - to powinny być one darmowe. A wszyscy wiemy, że nie są.
Po co instruktorzy harcerscy ostatnio dokształcają się na kursach wychowawców i kierowników placówek letniego wypoczynku organizowanych według przepisów państwowych skoro ukończyli wiele szkoleń wewnętrznych ZHP i mają stopnie instruktorskie pozwalające na opiekę nad dziećmi.
Poszli na te kursy bo nasze wewnętrzne kursy dają nam prawo tylko do pracy w ramach Naszej organizacji a na zewnątrz organizacji do pracy trzeba mieć zrobione państwowe uprawnienia.
Dla prokuratora i sądu nasze wewnętrzne kursy są nic nie warte. Dla nich liczy się Konstytucja, Ustawy i Rozporządzenia.
A jak sie komuś to nie podoba i nie chce się kształcić to nikt go nie zmusza na siłę do tego by organizował i szkolił. Może sobie przecież pograć w domu w "cymbergaja", "gry w pchełki" i poćwiczyć "Survival".
A jeśli chce to robić z dziećmi i młodzieżą to niech się zacznie kształcić i zdobywać do tego uprawnienia państwowe.
I nie potrzeba Nam w Naszym niepodległym państwie, który dla mnie nie jast zabawnym krajem a jego nazwa oficjalna dla przypomnienia co niektórym to Rzeczpospolita Polska żadnej "wyłączności metody harcerskiej" bo my już mamy za dużo tej "wyłączności". Jak poczytamy co niektóre przepisy państwowe to okaże się, że Nasza "wyłączność" jest bardziej skomplikowana od tego co jest napisane w przepisach państwowych.
I jeszcze jedna ważna sprawa kończąć kurs w zakresie instruktora rekreacji lub sportu np. "gier w pchełki" dostaję państwową książeczkę instruktorską koloru czerwonego i złotym orłem na okładce. W środku Ministerstwo Sportu w osobie która go reprezentuje poświadcza podpisem i pieczątką ministerstwa, że jestem instruktorem rekreacji lub sportu o danej specjalności. Czyli urzędnik państwowy i urząd wydali mi dokument, który potwierdza moje kwalfikacje do prowadzenia zajęć z dziećmi i młodzieżą. A tytuł instruktora sportu lub rekreacji jest też przecież moim tytułem zawodowym. Bo zdobywająć uprawnienia instruktora rekreacji ruchowej lub sportu w jakiejś specjalności zdobyłem dodatkowe wykształcenie i uzyskałem tytuł zawodowy który daje mi masę możliwości w znalezieniu pracy. Mogę założyć własną działalność, klub sportowy lub rekreacyjny, mogę pracować w ośrodkach rekreacji l kultury. Mam coś co mi się przyda w życiu. Mam Uprawnienia Państwowe.
Mogę tego nie robić. Mogę żyć we własnej "wirtualnej rzeczywistości" i uwierzyć, że jestem tak dobrym instruktorem harcerskim, że mi się wszystko należy i Moja organizacja ma Mi to załatwić. Mogę, ale nie chcę. Nie chcę bo nie mam ochoty stać w miejscu. Nie chcę bo chcę się rozwijać i każdego dnia zrobić chociaż jeden maleńki kroczek do przodu. Rozwijać chcem się wszechstronnie. Nie tylko w ramach jednej organizacji i stowarzyszenia. Bo jest to niezdrowe. Dzięki temu, że jestem członkiem ZHP, LOK, IPDTA POLSKA mam możliwość poznania wielu ciekawych i sympatycznych ludzi. Dzięki temu, że podwyższam swoje kwalfikacje na różnego rodzaju kursach nawiązuje nowe znajomości i poznaję ludzi o podobnych do mnie zainteresowaniach. Rozwijam się i to jest dla mnie najważniejsze.
W momencie w którym uznam, że wszystko wiem i nikt nic nowego nie jest mnie w stanie nauczyć, przestanę pracować z dziećmi i młodzieżą. Zaczne szukać dobrego lekarza.
Drużynowy - pwd. Aleksander Pietryka
23 Strzelecka Drużyna Wielopoziomowa "BUSZ"
Chorągiew Opolska
Hufiec Grodków
e-mail: komendantsdwbusz@tlen.pl

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 15 lip 2008, 07:41

Otóż bardzo głęboko się mylisz. Obóz wędrowny wędrowników, z których wszyscy zdali maturę (moja drużyna) nie może zostać zarejestrowany w kuratorium jako "placówka letniego wypoczynku dzieci i młodzieży" z przyczyn formalnych. Kuratorium rejestruje bowiem wyłącznie placówki, w których uczestniczą dzieci i młodzież ucząca się, a nie pracująca i studiująca. Obozy organizowane przez starsze gromady wędrownicze i kręgi akademickie są więc z automatu poza prawem.

Nie jest więc prawdą, że
olaf jr pisze:Wszystki nasze obozy harcerskie są ""placówkami letniego wypoczynku dzieci i młodzieży szkolnej" czy to się Wam podoba czy nie.
Nie chodzi też o to
olaf jr pisze:jak ominąć, naciągać i łamać prawo
bo istnieje wiele rozwiązań zgodnych z prawem, a unikających durnych przepisów. Chociażby forma letniego wypadu znajomych, w której za zgodą prawnych opiekunów uczestniczą niepełnoletni. Wyobraź sobie, że jest to ZGODNE z prawem i nie jest jego obchodzeniem. Każdy pełnoletni obywatel RP ma prawo wziąć pod opiekę dziecko znajomych i jakoś nie zauważyłem jakiegokolwiek ograniczenia liczby podopiecznych. Co więcej, każdy pełnoletni obywatel RP ma prawo skrzyknąć się ze znajomymi i wybrać na wyprawę, pod namiot, czy do szałasu.

I tak można mnożyć. Nie jest to omijanie, czy naginanie prawa, bo jest to zgodne z prawem. Instytucja "placówki letniego wypoczynku dzieci i młodzieży" ma wartość tylko jako coś na co można dostać celową dotację budżetową. Jeśli - jak w przypadku moich wędrowników - dotacja się nie należy (bo są "za starzy"), to zupełnie nie ma potrzeby "rejestrowania" tego w urzędzie. Grunt, żeby o obozie - szczególnie wędrownym - wiedzieli przełożeni harcerscy.

I tyle.

A poza tym, jedziesz w offtopa, więc proponuję powrót do tematu specjalności. Na temat akcji letnich rozmawiamy gdzie indziej.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 15 lip 2008, 13:22

olaf jr pisze:A jeśli chce to robić z dziećmi i młodzieżą to niech się zacznie kształcić i zdobywać do tego uprawnienia państwowe.
To zależy czy dzieci tego chcą.


Mimo wszystko to zastępy same planują to co chcą robić ty jako drużynowy powinieneś pokazać im tylko jak to mają robić bezpiecznie i wychowawczo.

Dla przykładu podam, że ja na jednym biwaku wziąłem gitarę i zacząłem grać i śpiewać, w chwili obecnej ok. 15 osób w drużynie uczy się grać na gitarze klasycznej plus jeden z nich sięgnął dalej i uczy się grac dodatkowo na gitarze basowej. Mieliśmy kilka pokazów ze sztuk wali i systemów walki i chłopaki się pozapisywali na dodatkowe zajęcia z mma, capoeira, krav-magę lub muai-thai.

Także ty im pokaż właściwą drogę, którą oni będą musieli kroczyć sami zamiast prowadzić ich za rękę.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 16 lip 2008, 12:25

Olafie, stworzyłeś sobie własną rzeczywistość "instruktora rekreacji" z czerwoną książeczką i Srebrnym Orłem / mam nadzieję że w koronie :D/.
Na szczęście mylisz się srodze, zupełnie i Twoja ogromna konstrukcja jak zainstruktorować rekreacyjnie harcerskie związki jest o tyle ....cenna , że można pewne jej użyteczne elementy wykorzystać w kształceniu instruktorskim. Na marginesie, pojmujesz metodę, instruktorską służbę jako łańcuch zdobywania przeróżnych certyfikatów a przecież to jest uzupełnienie kształcenia. Tłumaczenie tego jest stratą czasu i powtórką z podstaw. Ale to dobrze, że harcerstwo stało się dla Ciebie inspiracją do zdobycia zawodowych kwalifikacji i uprawnień. Już BiPi to wymyślił i o to własnie w wędrownictwie i służbie instruktorskiej chodzi. Ale nie zostaje się instruktorem harcerskim dzieki "papierowi" instruktora rekreacji ministerstwa "świeżego powietrza" . Owszem , znam przypadłości wielu "instruktorów" , którzy pewne problemy w swym rozwoju rekompensowali sobie właśnie taką drogą. I to jest błąd podstawowy tego co proponujesz.
Napisałeś:
"I nie potrzeba Nam w Naszym niepodległym państwie, który dla mnie nie jast zabawnym krajem a jego nazwa oficjalna dla przypomnienia co niektórym to Rzeczpospolita Polska żadnej "wyłączności metody harcerskiej" bo my już mamy za dużo tej "wyłączności". Jak poczytamy co niektóre przepisy państwowe to okaże się, że Nasza "wyłączność" jest bardziej skomplikowana od tego co jest napisane w przepisach państwowych"
Drogi Druhu, własnie ten system idiotycznych i podejrzanych / źródło nienależnych dochodów/ uprawnień, wyłączności, zakazów i nakazów, szkolenia na przeróżne "duplomy" - to żerowiska cwaniaków, którzy nawet z harcerskiego obozowania potrafią sobie zrobić źródło dużej kasy zakładając w tym celu np..."Związek harcerstwa X" ! /linka znajdziesz w innym wątku ;)/
Polska / bez przymiotników/ JEST państwem "zabawnym", bo niestety to Twoje Ministerstwo Sportu przykładowo stworzyło dopiero co mafijny układ pozyskiwania kasy pod wodzą jednego ze swych szefów, właśnie w obszarze zbliżonym. No i te schematy, WYKAZY FIRM uprawnionych do szkolenia mamy wdrażać w harcerskich Związkach. Chyba Cię pogięło !
Świat skautowy nie idzie w tym kierunku - na szczęście , nie nagania klienteli różnym biznesom w przeciwieństwie do co poniektórych polskich Organizacji "okołorekreacyjnych".
/... patrz dyskusje wokół...przewodnictwa górskiego, czy żeglarstwa - żenada. W Krakowie lobby przewodników miejskich nasyła Straż Miejską na grupy zwiedzających, nawet rodzin jeśli nie mają certyfikowanego oprowadzacza. Znaną mi wędrówkę harcerską uratowały tylko mundury i ...komenda instruktora....który zresztą nie miał żadnego "papierka" :D
prócz starej fajnej sprawności "Przewodnika po mieście" /
Wyłączność to właśnie ochrona przed zrobieniem sobie z harcerstwa żerowiska a z wychowania metodą harcerską sposobu na życie zawodowe. Jeśli jesteś "pedagogiem społecznym" czyli instruktorem harcerskim / to nie ja wymyśliłem, a prof. Aleksander Kamiński/ np podharcmistrzem - zdobywaj wiedzę gdziekolwiek się da, np w Wielkiej Brytanii w systemie "Outdoor education" . To zrobi z Ciebie ...harcmistrza, a dopiero potem, jeśli będziesz chciał M.A. z tej dziedziny. Polecam :)
Jeśli tego nie rozumiesz to szoda słów.
I na koniec, pewne elementy Twojego rozumowania uważam za cenne i z pewnością wezmę je pod uwagę.
Ostatnio zmieniony 16 lip 2008, 13:08 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 16 lip 2008, 13:22

olaf jr pisze:Po co instruktorzy harcerscy ostatnio dokształcają się na kursach wychowawców i kierowników placówek letniego wypoczynku organizowanych według przepisów państwowych skoro ukończyli wiele szkoleń wewnętrznych ZHP i mają stopnie instruktorskie pozwalające na opiekę nad dziećmi.
Poszli na te kursy bo nasze wewnętrzne kursy dają nam prawo tylko do pracy w ramach Naszej organizacji a na zewnątrz organizacji do pracy trzeba mieć zrobione państwowe uprawnienia.
Dla prokuratora i sądu nasze wewnętrzne kursy są nic nie warte. Dla nich liczy się Konstytucja, Ustawy i Rozporządzenia.
A jak sie komuś to nie podoba i nie chce się kształcić to nikt go nie zmusza na siłę do tego by organizował i szkolił. Może sobie przecież pograć w domu w "cymbergaja", "gry w pchełki" i poćwiczyć "Survival".
A jeśli chce to robić z dziećmi i młodzieżą to niech się zacznie kształcić i zdobywać do tego uprawnienia państwowe.
Też jestem ciekaw "po co" skoro :
Dz.U. Nr 12 z 1997 r. poz. 67 napisał:
§ 12.
1. W placówkach wypoczynku wychowawcami mogą być:
1) nauczyciele,
2) studenci szkół wyższych kierunków i specjalności, których program obejmuje
przygotowanie pedagogiczne, po odbyciu odpowiedniego przeszkolenia,
3) słuchacze kolegiów nauczycielskich i nauczycielskich kolegiów językowych, po
odbyciu odpowiedniego przeszkolenia,
4) osoby posiadające zaświadczenia o ukończeniu kursu dla wychowawców kolonijnych,
obejmującego program określony w załączniku nr 4 do rozporządzenia,
5) instruktorzy harcerscy od stopnia przewodnika włącznie,
6) przodownicy turystyki kwalifikowanej oraz instruktorzy Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-Krajoznawczego,
7) trenerzy i instruktorzy sportowi.
2. Osoby wymienione w ust. 1 pkt 4-7, podejmujące pracę wychowawcy w placówkach
wypoczynku, powinny spełniać następujące warunki:
1) mieć ukończone 18 lat życia,
2) posiadać co najmniej średnie wykształcenie, z zastrzeżeniem ust. 3,
3) posiadać odpowiednie warunki zdrowotne, potwierdzone zaświadczeniem lekarskim,
4) posiadać predyspozycje do pracy wychowawczej z dziećmi i młodzieżą.
3. Warunek określony w ust. 2 pkt 2 nie dotyczy instruktorów harcerskich, o których mowa w ust. 1
pkt 5, pełniących funkcję wychowawcy w placówkach wypoczynku prowadzonych przez
organizacje harcerskie.

michał288
Użytkownik
Posty: 84
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:38
Lokalizacja: 288 WDHiZ
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: michał288 » 16 lip 2008, 15:32

Witam :)

Wezmę w obronę Olafa, bo chyba nie do końca jasno opisał naszą "harc-rzeczywistość" ;)
Zresztą Ty, Wilku też ją "widzisz i grzmisz" i ... pracujesz po swojemu.
A co do wypowiedzi Olafa:
Wydaje mi się, że chodzi o możliwości prowadzenia zajęć z dzieciakami.
Owszem, nasi instruktorzy mogą być WYCHOWAWCAMI, ale do przeprowadznia jakichkolwiek zajęć powinniśmy mieć dodatkowe, uprawnienia.
Patrz:
- strzelanie z wiatrówki - instruktor strzelectwa ( szkolenie z zakresu organizacji zajęć z bronią)
- spływ (kajakiem, pontonem, tratwą) - oprócz ratownika, co jest oczywiste - przeszkolona osoba z zakresu turystyki kajakowej (upr. PTTK, lub państwowe.)
- łucznictwo - patrz. wiatrówki.
- wycieczki w góry - patrz wymagania odnośnie terenów powyżej 1000 npm.
( ostatnio zastanawiałem się czy do wejścia na Wielką Sowę nie powinienem poszukać przewodnika)
- zajęcia w terenie (bytowanie, zajęcia "puszczańskie") - jest takie coś jak instruktor rekraacji ruchowej o specjalności "survival".
- nie wyrażam opinii o celowości tegoż, tylko właśnie naszą rzeczywistość.

Pozdrawiam

michałk

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 16 lip 2008, 16:16

michał288 pisze:- strzelanie z wiatrówki - instruktor strzelectwa ( szkolenie z zakresu organizacji zajęć z bronią)
Mała poprawka:

wystarczy szkolenie z prowadzenia strzelań(kosztuje 50 zł i trwa jeden weekend):)


Poza tym sie zgadzam, że na wszystko potrzebne jest szkolenie, tyle że należy pamiętać o jednym:
Naszym celem jest wychowanie młodego człowieka, a to co opisałeś to tylko kolejne formy prowadzące do celu, zawsze można wykorzystać inne, gdy w pobliżu nie ma żadnego specjalisty.

A jeżeli twoi młodzi harcerze sami dojdą do wniosku, że chcą postrzelać z łuku to instruktor im do tego potrzebny nie będzie bo łuk można zrobić z leszczyny i kordu(ja takie robiłem jak miałem 8 lat).
Na spływ kajakowy możesz sobie iść w każdej chwili, tak samo jak twoi chłopacy/dziewczyny. od 10 roku życia chodzę nad jezioro pływać na kajakach i nikt o instruktora nie pytał(jedynie o kartę pływacką jak byłem młodszy).

Jeżeli nie ufasz swoim harcerzom to i instruktor przeszkolony w danej dziedzinie Ci nie pomoże.
Ostatnio zmieniony 16 lip 2008, 16:21 przez Mysiek, łącznie zmieniany 1 raz.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Po co nam specjalność?”