Przykład osobisty

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 24 mar 2008, 00:33

"praca na sobą" IMO też leży bo mało ludzi wie na czym ma ona polegać... nie mówiąc już o podążaniu z duchem czasu, ale to chyba temat na oddzielny wątek.
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

Maruuuda
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 21 mar 2007, 20:06
Lokalizacja: 1RŚGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maruuuda » 24 mar 2008, 09:35

A może to wynika (taka moja mała teoria oparta na obserwacjach) z dziwnego trendu, szczególnie wśród młodych instruktorów, do "rodzielania" życia harcerskiego i prywatnego...?

Przecież tekst "Nie jestem za zbiorce"/"Moi harcerze mnie teraz nie widzą"/"no litosci, tez jestem czlowiekiem" mozna czesto uslyszec spotykając instruktora "W cywilu".

Może od uświadomienia, ze mamy obowiazek byc harcerzem nie tylko przy ognisku i na apelu, powinno sie zaczac?

zarowno w kregu druzyn jak i wsrod instruktorów.
Tylko dzieci wiedzą, czego szukają...
(Antoine de Saint-Exupery)

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 24 mar 2008, 10:10

orcus pisze:Maćku dla Twojej informacji - nie robię nic w co nie wierzę. Nie wierzę też w nic czego co jakiś czas nie przemyślę.

Naomiast to o czym pisze Sikor do mnie przemawia i uświadamia mi jak słabe jest zrozumienie przykładu osobistego. Także z mojej strony. Po prostu o czym innym piszę a o czym innym myślę.

Chodzi mi o nacisk na kreowanie autorytetów... tyle się o tym mówi... a przecież wystarczy instruktorom powiedzieć żeby byli "prawdziwi", Tacy sami na zbiórkach, jak w pracy, domu i szkole, zamiast im mówić że powinni być autorytetami dla swoich harcerzy.
Ale, czy to uzasadania rezygnację z tej metody? Na zasadzie: mam problem z jazdą na rowerze, więc rezygnuję z roweru?

Przykład osobisty jest naturalnym, najstarszym systemem wychowania, istniejący od czasów, gdy nie było pisma, nie było filozofów, nie było teorii pedagogicznych.

Inna rzecz, czemu nie potrafimy często być autorytetami. Ale jedną z głównych przyczyn jest właśnie to, moim zdaniem, że właśnie ograniczamy się do słów, a rezygnujemy z poświadczania tych słów czynem.
Oczywiście, jest też to, o czym już parę razy pisałem: że modele wychowawcze lansowany w domu, szkole i harcerstwie są wzajemnie sprzeczne. Zamiast uzupełniać się, kolidują. Młodzi nie wiedzą przez to, który jest właściwy.

Ale to nie znaczy, że błędną metodą jest działanie poprzez przykład. Tak naprawdę, nie ma skuteczniejszej. Jeśli nie działa ta metoda, to nie zadziała żadna. Alternatywą jest tresura oparta na zakazach, nakazach, przymusie, karach i donosach.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 24 mar 2008, 10:12

Maruuuda pisze:A może to wynika (taka moja mała teoria oparta na obserwacjach) z dziwnego trendu, szczególnie wśród młodych instruktorów, do "rodzielania" życia harcerskiego i prywatnego...?

Przecież tekst "Nie jestem za zbiorce"/"Moi harcerze mnie teraz nie widzą"/"no litosci, tez jestem czlowiekiem" mozna czesto uslyszec spotykając instruktora "W cywilu".

Może od uświadomienia, ze mamy obowiazek byc harcerzem nie tylko przy ognisku i na apelu, powinno sie zaczac?

zarowno w kregu druzyn jak i wsrod instruktorów.
I wracając do punktu wyjścia tych rozważań, to boję się, że pojawienie się KI upowszechni postawę:
"nie jestem harcerzem, tylko instruktorem, ja mogę", "co wolno wojewodzie..."
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 24 mar 2008, 11:53

Maciek.. To jak będzie zależy od tego jaki będzie KI. Sądzę, że nie będzie niezgodny ze statutem a więc musi być raczej narzędziem "rozszerzającym" Prawo Harcerskie dzięki doprecyzowaniu (zgadzam się, że nie każdemu potrzebnemu) relacji Prawo Harcerskie - Instruktor. Kurcze wiem, że to prymitywne ale zobacz sam co pisze Orcus i wyobraź sobie, że taki stan wiedzy i świadomości jak opisywany przez Niego jest dość powszechny wśród instruktorów.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 24 mar 2008, 12:22

Wiesz, Janusz, nie sądzę, że KI będzie sprzeczny ze Statutem, ale czy nie widzisz opcji, że w KI zamiast abstynencji będziesz miał zapis, że instruktor nie nadużywa alkoholu i nie pije przy harcerzach? Bezpośredniej kolizji ze Statutem nie ma, a sprzeczność między PH a KI jest.

I chyba lepiej zawczasu wskazać zagrożenia, niż obudzić się "z ręką w brzydko pachnącym".

A co do wypowiedzi Orcusa, to zdaję sobie sprawę, że takie jest myślenie wielu instruktorów. Ale czy sądzisz, że rozwiązaniem jest kolejny dokument, kolejna instrukcja? Śmiem twierdzić, że nie. Kolejna instrukcja umocni lenistwo myślowe i oczekiwanie na instrukcje i dyspozycje.

KI w formie dorosłej, skierowanej do dojrzałego człowieka wykładni PH, tak, ale instrukcja, "przepis na ciasto", nie.

A na marginesie. Coś w stylu Kodeksu Instruktorskiego powstało w latach 30-tych wśród kadry zuchowej. Nazywało się "Siedem Głównych Zadań Drużynowego Zuchów".


1. Uczyć się bawić z zuchami.
2. Pomagać im poznawać prawdziwy świat.
3. Pomagać im poznawać prawdę o ludziach.
4. Pomagać naśladować wartościowych ludzi i wpajać dobre przyzwyczajenia.
5. Uczyć znajdować radość w pożytecznym działaniu.
6. Uczyć pracować razem.
7. Uczyć żyć dla dobra Ojczyzny.


Może zamiast wyważać otwarte drzwi sięgnijmy do własnego dorobku?

Problemy nie tkwią w metodzie, ale w jej "poprawianiu" i ignorowaniu jej dorobku. Choćby w tym, że powyższe siedem punktów uznano za niepotrzebne i trzeba się zdrowo natrudzić, żeby znaleźć je w necie.

Warunkiem skuteczności w pracy poprzez przykład osobisty jest spójność wzorców zarówno w pionie: od naczelnika do zastępowego, jak i w poziomie, w relacjach dom-Kościół-szkoła-harcerstwo.
Szkopuł w tym, że w obu kierunkach mamy dysonanse. O ile jednak na układ dom-Kościół-szkoła-harcerstwo (choć jest bardziej pustoszący) nie mamy wpływu, o tyle relacje w ramach Związku są w zasięgu naszych działań. Nie może bowiem być tak, że na Zlocie ZHP harcerz widzi X wzorów zachowań w odniesieniu tylko do jednego punktu PH, albo - co gorsza - widzi jak instruktor jawnie ten punkt łamie. Stąd krótka droga do przekonania, że "zasady są, żeby je łamać".

Jaką mamy sytuację? Drużynowy postępujący zgodnie z Prawem Harcerskim, komendant Szczepu często przestrzegający Prawa Harcerskiego, komendant hufca patrzący na drużynowego jak na nawiedzonego durnia wierzącego w ideały, komendant chorągwi mający to wszystko w nosie, Naczelnik będący gdzieś daleko, w którego wierność ideałom nikt nie wierzy, bo jest postacią na wpół mityczną (to oczywiście uproszczenie i nie odnoście tego do konkretnych jednostek ZHP).

Kolejna sprawa, to wzór osobowy musi być wzorem pełnym. Pisałeś już kiedyś, Janusz, o tym, że drużynowy nie umiejący postawić namiotu nie będzie autorytetem w sprawach moralnych. I masz całkowitą rację. A ja widziałem komendantkę hufca nie potrafiącą pokierować stawianiem namiotu. Jakim ona jest autorytetem? Żadnym.


A zdanie Orcusa, że punkty PH są niejasne wpisuję do zeszytu ze "złotą czcionką".
Ostatnio zmieniony 24 mar 2008, 12:40 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 24 mar 2008, 13:01

Maciek P pisze:A zdanie Orcusa, że punkty PH są niejasne wpisuję do zeszytu ze "złotą czcionką".
Nie za bardzo potrafię odczytać Twoje intencje ale asekuracyjnie wole wyjaśnić - chodizło mi jedynie o to że pierwszą myślą dla wielu przy konstruowaniu przykładu odnośnie PH jest właśnie 10 punkt bo to jest zwykła "instrukcja" czyli coś co bez zastanowienia wiemy czy wykonaliśmy czy nie. Pozostałe 9 już nie jest tak proste w analizie, dlatego żadziej pojawia się w przykładach.

rozmyta /= niejasna
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 24 mar 2008, 13:33

orcus pisze:Naomiast to o czym pisze Sikor do mnie przemawia i uświadamia mi jak słabe jest zrozumienie przykładu osobistego. Także z mojej strony. Po prostu o czym innym piszę a o czym innym myślę.

Chodzi mi o nacisk na kreowanie autorytetów... tyle się o tym mówi... a przecież wystarczy instruktorom powiedzieć żeby byli "p r a w d z i w i", Tacy sami na zbiórkach, jak w pracy, domu i szkole, zamiast im mówić że powinni być autorytetami dla swoich harcerzy.
Brawo ! Dobrze powiedziane !
I o to chodzi !
Nie ma ,nie było i nie będzie ideałów. Autentycznym wychowawcą jest ten, kto jest wiarygodny dla swych wychowanków również wtedy, gdy pobłądzi ! Wtedy, gdy pokaże, jak swym własnym trudem pokonać słabości, BYLE CHCIEć !
Przykład osobisty to nie jest jakiś wyidealizowany obrazek z gawędy o świetlanej przeszłości, tylko proste, normalne, przyzwoite życie, byle bez obłudy i zakłamania. i tyle i AŻ tyle. I nic tu się w metodzie nie przeżyło. Metoda skautowa zakłada przyzwoitość w życiu normalnych, przeciętnych starszych braci - bez fajerwerków i dęcia się na wzorzec z Sevres. Byle zachować się fair, a nie zgrywać "guru" na pokaz - bo to jest właśnie źródło porażki - jak napisał Sikor - młodzież przejrzy taki fałsz "na wskoroś".
Kto woli Małkowskiego - wzór cnót wszelakich, czy Małkowskiego, który wyleciał ze szkoły przed maturą, zawalił studia, dostał areszt domowy za niewykonanie polecenia i przegrał w kasynie kapitał na naukę ? I dopiero Jego droga ku poprawie uczyniła z Niego Człowieka wiarygodnego wychowawczo. I każdy z nas, jeśli pokaże JAK wyjść ze swych kryzysów może taką wiarygodność uzyskać.
Wesołych świąt !
Ostatnio zmieniony 24 mar 2008, 14:30 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 24 mar 2008, 18:16

orcus pisze:
Maciek P pisze:A zdanie Orcusa, że punkty PH są niejasne wpisuję do zeszytu ze "złotą czcionką".
Nie za bardzo potrafię odczytać Twoje intencje ale asekuracyjnie wole wyjaśnić - chodizło mi jedynie o to że pierwszą myślą dla wielu przy konstruowaniu przykładu odnośnie PH jest właśnie 10 punkt bo to jest zwykła "instrukcja" czyli coś co bez zastanowienia wiemy czy wykonaliśmy czy nie. Pozostałe 9 już nie jest tak proste w analizie, dlatego żadziej pojawia się w przykładach.

rozmyta /= niejasna
:) To jest, Danielu, to, co Sikor pisał o komunikacji. Zwracajmy (wszyscy) uwagę na czytelność tego, co piszemy. Z tym teraz jak najbardziej się zgadzam.

Co nie przeszkadza, że nadal nie uważam PH za rozmyte. Ale zgodzę się, że wobec powszechnego zaniku świadomości cywilizacyjno-kulturowej traci na wyrazistości. W sytuacji, gdy rycerz powszechnie kojarzy się z tępym rębajłą, pojęcie "postępuje po rycersku" nie kojarzy się z honorem, kulturą osobistą, obyciem i poziomem intelektualnym (TAK!), tylko ze sprawnością w zabijaniu. Nie wie się o tym, że w walce rycerskiej nie zabicie przeciwnika było celem, ale wykazanie, że jest się lepszym. Mało tego, oszustwo w walce nie dowodziło sprawności, tylko było dowodem słabości. Skoro musisz uciekać się do kantu, to znaczy, że jesteś zbyt cienki, żeby walczyć uczciwie.
Ale sama sprawność bitewna była niczym, jeśli delikwent nie umiał zachować się w towarzystwie i nie wykazywał pewnym minimum obycia, w którym znajomość literatury, a nawet umiejętność tworzenia poezji, gry i śpiewu traktowane były na równi z umiejętnościami bojowymi.

I w tym kontekście "postępuje po rycersku" jest zrozumiałe, jednoznaczne i czytelne. Ale tylko dla ludzi znających kontekst tego pojęcia. Większość tego nie zna i nie rozumie wychowana na papce medialnej (nawet nie hollywoodzkiej, bo jednak hollywood kultywuje wzorzec samotnego błędnego rycerza idealisty).

I w tym znaczeniu, rozumiem sens twojej wypowiedzi.
Ostatnio zmieniony 24 mar 2008, 18:26 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 24 mar 2008, 18:36

StaryWilk pisze:
orcus pisze:Naomiast to o czym pisze Sikor do mnie przemawia i uświadamia mi jak słabe jest zrozumienie przykładu osobistego. Także z mojej strony. Po prostu o czym innym piszę a o czym innym myślę.

Chodzi mi o nacisk na kreowanie autorytetów... tyle się o tym mówi... a przecież wystarczy instruktorom powiedzieć żeby byli "p r a w d z i w i", Tacy sami na zbiórkach, jak w pracy, domu i szkole, zamiast im mówić że powinni być autorytetami dla swoich harcerzy.
Brawo ! Dobrze powiedziane !
I o to chodzi !
Nie ma ,nie było i nie będzie ideałów. Autentycznym wychowawcą jest ten, kto jest wiarygodny dla swych wychowanków również wtedy, gdy pobłądzi ! Wtedy, gdy pokaże, jak swym własnym trudem pokonać słabości, BYLE CHCIEć !
No właśnie, w kontekście wątku o bohaterze środowiska myślę, że pokutuje tu fałszywe rozumienie sensu świętości według popularnego tekstu: "A wypiję jednego, i tak świętym nie będę". Mnie w szkole w ramach lekcji o kulturze średniowiecza uczono, że święty, to był jakiś świr stawiający sobie niesamowite wymagania, zupełnie oderwany od rzeczywistości, niemal doskonały.

Szkopuł w tym, że taki obraz jest całkowicie fałszywy. Święci byli normalnymi ludźmi, którzy popełniali błędy, mylili się, upadali. Ich świętość tkwiła w konsekwencji w dążeniu do wybranego celu, a nie w osobistej doskonałości.

I to samo dotyczy bohaterów. Jak ujął to JRR Tolkiem we "Władcy Pierścieni": Byli bohaterami, bo choć mogli zawrócić, szli dalej.

Nie oczekujemy od drużynowych doskonałości i nieomylności. Oczekujmy konsekwencji i wymagania od siebie przynajmniej tego, czego oczekujemy od innych. Jeśli np. oczekujemy, żeby harcerz stawiał sobie wymagania, to instruktor powinien przy harcerzach stawiać sobie wymagania i rozliczać się z nich. Jeśli chcemy, żeby harcerz przyznawał się do błędów, to instruktor przy harcerzach powinien umieć powiedzieć: Pomyliłem się. Jeśli chcemy, żeby harcerze byli punktualni, to instruktor jest kwadrans przed oznaczoną zbiórką, a jeśli się spóźni, powie: przepraszam.
etc etc

Marzenia? Może, ale czy wyjdziemy ponad dolinę nie dążąc na szczyt?
Ostatnio zmieniony 24 mar 2008, 18:38 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

cebul
Stały bywalec
Posty: 682
Rejestracja: 05 lut 2006, 11:18
Lokalizacja: 5 DDW "Sprzysiężeni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: cebul » 24 mar 2008, 21:47

W mojej opinii przykład osobisty pod żadnym pozorem nie powinien być usuwany ze zbioru wymogów wobec instruktorów. Instruktorzy to dla mnie elita, awangarda (w pozytywnym znaczeniu) - od nich powinno wymagać się najwięcej. Oczywiście - ideałów nie ma. I tak jak to było wspomniane wyżej: instruktorzy powinni być konsekwentni w swoim działaniu, podnosić się z upadków (oby było ich jak najmniej!), a we wszystkim powinno im przyświecać Prawo, Przyrzeczenie Harcerskie i Zobowiązanie Instruktorskie. Niech nasi podopieczni widzą te wzory, autorytety - wtedy uwierzą, że też tak mogą.
hm. Mateusz Cebula HR
Drużynowy 5. Dębickiej Drużyny Wędrowniczej "Sprzysiężeni" im. Dębickich Sybiraków
Komendant 7. Szczepu Drużyn Dębickich "Invicti" im. gen. Mariusza Zaruskiego
Komendant Hufca Dębica im. Dębickich Szarych Szeregów
Przewodniczący Rady Chorągwi Podkarpackiej
instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 25 mar 2008, 00:50

Zastanówmy się więc czy nie za bardzo naciskamy na "przykład osobisty"(cudzysłów tu nieprzypadkowy). Czy przypadkiem ważniejsze dla nas nie powinno być to żeby instruktorzy byli prawdziwi - zawsze i wszędzie, nawet kosztem zawachania swojego autorytetu.

Nacisk na budowanie autorytetu jaki został wytworzony powoduje jak to ładnie Sikor określił "klonowanie się". A wystarczy być zawsze sobą żeby zbudować sobie autorytet. Na wielu kursach powtarza się że najważniejsze to być autorytetem dla swoich podopiecznych, a mi zwyczajnie wydaje się że to powinien być raczej skutek uboczny postawy instruktora. Tak samo jak właśnie przykład osobisty.

Zamiast mówić ludziom że mają być przykładem dla innych IMO lepiej sprawdziłoby się "zastanów się co robisz - bo za Tobą podążają Twoi podopieczni", bez konkretnego nacisku na to jak instruktor ma się zachowywać.

BTW: Czy myślicie że jak będę pisał co chwila "autorytet" to to słowo przeje się prowadzącym kursy i przestaną go używać?
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

Radek
Starszy użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 26 cze 2002, 22:27
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Radek » 25 mar 2008, 01:45

Maciek P pisze:I wracając do punktu wyjścia tych rozważań, to boję się, że pojawienie się KI upowszechni postawę:
"nie jestem harcerzem, tylko instruktorem, ja mogę", "co wolno wojewodzie..."
Maciek P pisze:Wiesz, Janusz, nie sądzę, że KI będzie sprzeczny ze Statutem, ale czy nie widzisz opcji, że w KI zamiast abstynencji będziesz miał zapis, że instruktor nie nadużywa alkoholu i nie pije przy harcerzach? Bezpośredniej kolizji ze Statutem nie ma, a sprzeczność między PH a KI jest.
Nie ma obaw. Sądzę, że już prędzej w kodeksie znajdą się zapisy w stylu:
- Instruktor akceptuje i przestrzega zasady abstynencji
- Instruktor, który przestaje akceptować/ przestrzegać zasady abstynencji zobowiązany jest zrezygnować ze statusu instruktora
(...)
- W przypadku kiedy instruktor nie przestrzega kodeksu, jego przełożony zobowiązany jest zwrócić mu na to uwagę
- Jeżeli pomimo dwukrotnego zwrócenia mu uwagi, instruktor nadal nie przestrzega kodeksu, jego przełożony zobowiązany jest zgłosić sprawę do Sądu Harcerskiego


Ale spokojnie, to tylko jedna z opcji.. :)

Inną jest np. zbiór esejów pobudzających do przemyśleń, czyli coś w stylu:
Moja droga ku abstynencji - rozważania instruktorskie

Ciekawe, która z tych opcji (a może jakaś inna) sprawdziła by się w naszej sytuacji..
Maciek P pisze:Jaką mamy sytuację? Drużynowy postępujący zgodnie z Prawem Harcerskim, komendant Szczepu często przestrzegający Prawa Harcerskiego, komendant hufca patrzący na drużynowego jak na nawiedzonego durnia wierzącego w ideały, komendant chorągwi mający to wszystko w nosie, Naczelnik będący gdzieś daleko, w którego wierność ideałom nikt nie wierzy, bo jest postacią na wpół mityczną (to oczywiście uproszczenie i nie odnoście tego do konkretnych jednostek ZHP).
Choć muszę przyznać, że optymista z Maćka jest niesamowity. Chodzi mi oczywiście o charakterystykę drużynowych (vide wyniki badań ze zlotów w Krakowie - 2005 i Kielcach - 2007). No ale za to komedant chorągwi mający to wszystko w nosie to po prostu piękne jest.. :D
Paweł Dobosz

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 mar 2008, 09:11

orcus pisze:Zastanówmy się więc czy nie za bardzo naciskamy na "przykład osobisty"(cudzysłów tu nieprzypadkowy). Czy przypadkiem ważniejsze dla nas nie powinno być to żeby instruktorzy byli prawdziwi - zawsze i wszędzie, nawet kosztem zawachania swojego autorytetu.

Nacisk na budowanie autorytetu jaki został wytworzony powoduje jak to ładnie Sikor określił "klonowanie się". A wystarczy być zawsze sobą żeby zbudować sobie autorytet. Na wielu kursach powtarza się że najważniejsze to być autorytetem dla swoich podopiecznych, a mi zwyczajnie wydaje się że to powinien być raczej skutek uboczny postawy instruktora. Tak samo jak właśnie przykład osobisty.

Zamiast mówić ludziom że mają być przykładem dla innych IMO lepiej sprawdziłoby się "zastanów się co robisz - bo za Tobą podążają Twoi podopieczni", bez konkretnego nacisku na to jak instruktor ma się zachowywać.

BTW: Czy myślicie że jak będę pisał co chwila "autorytet" to to słowo przeje się prowadzącym kursy i przestaną go używać?
Daniel masz rację, tyle że w sumie chodzi nam o to samo. Widzisz, prawdopodobnym błędem tych mówiących o budowaniu autorytetu jest to że nie mówią jak sie go buduje. Bo tu właśnie jest różnica :)
Radek pisze:Nie ma obaw. Sądzę, że już prędzej w kodeksie znajdą się zapisy w stylu:
- Instruktor akceptuje i przestrzega zasady abstynencji
- Instruktor, który przestaje akceptować/ przestrzegać zasady abstynencji zobowiązany jest zrezygnować ze statusu instruktora
(...)
- W przypadku kiedy instruktor nie przestrzega kodeksu, jego przełożony zobowiązany jest zwrócić mu na to uwagę
- Jeżeli pomimo dwukrotnego zwrócenia mu uwagi, instruktor nadal nie przestrzega kodeksu, jego przełożony zobowiązany jest zgłosić sprawę do Sądu Harcerskiego

Ale spokojnie, to tylko jedna z opcji..

Inną jest np. zbiór esejów pobudzających do przemyśleń, czyli coś w stylu:
Moja droga ku abstynencji - rozważania instruktorskie

Ciekawe, która z tych opcji (a może jakaś inna) sprawdziła by się w naszej sytuacji..
Troszke mysli instruktorskiej jest i jakoś nie podnosi to jakości instruktorów. Na dzisiejszym etapie chyba jednak ta pierwsze opcja.

Radek pisze:... No ale za to komedant chorągwi mający to wszystko w nosie to po prostu piękne jest..
Hmm sugerujesz że po wielkości nosa komendanta chorągwi można wydedukowac na ile jest przejęty swoją pracą ? ;)
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 25 mar 2008, 10:17

orcus pisze:Zamiast mówić ludziom że mają być przykładem dla innych IMO lepiej sprawdziłoby się "z a s t a n ó w s i ę c o r o b i s z - b o z a T o b ą p o d ą ż a j ą T w o i p o d o p i e c z n i", bez konkretnego nacisku na to jak instruktor ma się zachowywać.

BTW: Czy myślicie że jak będę pisał co chwila "autorytet" to to słowo przeje się prowadzącym kursy i przestaną go używać?
I znowu trafiasz w sedno :) Tak własnie widział rolę drużynowych - skautmistrzy biPi

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Kodeks Instruktorski”