Co sądzicie o ASG w harcerstwie?

Wydział Programowy
ODPOWIEDZ
grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 05 lut 2006, 21:13

Piszesz druhu Krzysztofie - "...3. Nigdzie nie nauczysz się tak pracować w grupie,ufać partnerom jak w sytuacjach zagrożenia. To chyba nie wymaga komentaża...". /RZ/
Ja jednak pozwolę sobie na komentaRZ.
Przyznam,iż z lekka zdziwiony jestem treścią Twojej wypowiedzi - kogoś,kto był drużynowym,a szczepowym jest i prowadzi krąg. Właściwie nie zgadzam się z całą treścią Twojej wypowiedzi,bo zastanawiam się,czemu służyć mają w harcerstwie te "gry wojenne",które tak mitologizujesz w tym,co piszesz? Posuwanie się gęsiego grupki dzieciaków w plamiastych ubrankach,które dzierżą w dłoniach zabawkę Terminatora idąc zdewastowanym korytarzem jakiejś rudery... Uczy to pracy w zagrożeniu? No cóż...Chyba,że przewidujesz dynamiczny rozwój wypadków po fakcie zamieszczenia pewnej karykatury w kilku europejskich gazetach,w jednej z naszych również. Czy do czegoś takiego mają te "zabawy" przygotowywać? I rzecz nie w tym,aby wogóle czegoś takiego nie spróbować. Rzecz również nie w tym,że jeśli już ktoś spróbuje czy ASG,czy też paintballu,jest potencjalnym zabójcą /byłoby to wielkie przekłamanie/. Jednak nie może być to głównym motorem napędowym jakiejkolwiek drużyny harcerskiej.

A wracając do Twojego 3 punktu,druhu Krzysztofie,w którym piszesz:"...Nigdzie...". Mylisz się! Sądzę,iż mogłoby znaleźć się tutaj wiele przykładów,aby obalić Twoją tezę - "Nigdzie". Ja podam tylko jeden. Jako 10-letnie dziecię znalazłem się w drużynie żeglującej i pozostałem na wiele lat. Wiele pływań i rejsów mam po drodze. Choćby rejs... Nie ma na nim sztucznie robionego zagrożenia. Wiatr,woda,jacht,grupa ludzi skazanych na siebie i współdziałanie. Wszystko to sprowadza się do jednego - żywioł! A żywioł,to chyba zagrożenie? Fajnie,gdy słoneczko praży i słaby zefirek pieści. Ale,słowo zucha - nie zawsze tak jest. Często jest inaczej,a tutaj rodzice odprowadzając swoje dzieci na dworzec dali ci je pod opiekę. Rodzice będą czekać znów na dworcu po pewnym czasie... No cóż. Kończę już,bo rozgadałem się wielce. I jak wspomniałem - takich przykładów paść mogłoby tutaj jeszcze sporo,a każde z życia wzięte.

Pozdrawiam ciepło - czuwaj!

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 03 sty 2007, 22:14

papug38 pisze:1. Nie odizolujemy naszych podopiecznych od kultury przemocy(...)Grając w gry jesteś myśliwym. Nawet jak dostaniesz, to i tak za chwile bierzesz kolejne życie i strzelasz dalej. Na paintballu już jest troszkę inaczej. Jak dostaniesz- owszem za chwilę wejdziesz na plac gry- ale już z pięknym siniakiem ! Jesteś takze zwierzyna na którą ktos poluje-tego uczucia żaden film nie odda.
Zbyt wiele we mnie humanizmu, by uznać, że udawanie, że się kogoś zabija czy strzelanie do CZŁOWIEKA z czegoś co przypomina karabin jest godne pochwały.

Dla mnie to durne, wychowawczo niezrozumiałe.

Nie chcę być zwierzyną, nie chcę polowac na ludzi. Sama retoryka, słowa "zwierzyna", "polowanie" w odniesieniu do ludzi są szajbnięte. Słabym argumentem jest to, że żyjemy w kulturze przemocy. Jeśli naszym zadaniem jest zostawić ten świat odrobinę lepszym - to nie mówmy o innych ludziach, że są zwierzyną!

A więc za ASG, paintbale, udawanie kogoś innego niż się jest naprawdę - dziękuję.

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 03 sty 2007, 23:22

A ja nie mam nic przeciwko tego typu zabawie. Ale smieszy mnie dorabianie do tego jakiejs ideologii i czynienie z tego narzedzia pracy harcerskiej poprzez nadanie jakis bzdurnych wartosci.

To tylko zabawa zadne naredzie... A ze niektorzy w swojej pracy harcerskiej pozostawili juz prawie tylko takie zabawy to inna sprawa.
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 22 sty 2007, 20:28

saper pisze:Kilka dni tu nie zaglądałem i widzę, ze dyskusja rozkecilasię na ostro.
Jeśłi chodzi o swastyki, to przed wojną piechota górska (np. podhalańczycy) nosili na kołnierzykach swastyki. Przyznaję, ze również harcerskie odznaki/odznaka posiadały swastyki. Symbol ten pierwotnie oznacza "bywaj zdrów" i pełno go m.in. na podhalu. Są różne kształty i rodzaje swastyk. Jeśli ktoś nie lubi grzebać w książkach, to proponuję będąc na Hali Gąsienicowej w Tatrach wstąpić do schroniskach. Z lewej strony przy wyjściu jest informacja nt swastyki. Po lekturze wszystko stanie się jasne. Swastykę używali również Finowie, niezależnie od Niemców i w troszkę innej formie. No mógłbym dłogo pisać, ale to nie o tym mowa w wątku.
Symbol swastyki, jak i parę innych, został wykorzystany przez BiPi w budowaniu symboliki
Ruchu Skautowego. Symbol ten był powszechnie znany w wielu kulturach, I CO Z TEGO !
Dziś jest znakiem bezprzykladnej i niewybaczalnej Zbrodni. I jako taki FORMALNIE już w latach 30-tych został ZASTĄPIONY w całym Ruchu Skautowym na świecie. Widać ZANIM zło się upowszechniło, Skautingowi juz wystarczyły pierwsze sygnały. To instruktor harcerski powinien wiedzieć.
saper pisze:JEśłi chodzi o ASG, to jeśli używa się gogli ochronnych i przestrzega zasad bezpieczeństwa, to nic złego się nie dzieje. Kilka lat trenowałem strzelectwo sportowe, biathlon letni. Sporo się nastrzelałem i nie wyrósł ze mnie psychol. Dziś bawię się w ASG równiez z harcerzami. Nie widzę w tym nic złego, jeśli przestrzega się pewnych zasad. Masę osób zajmuje/bawi się w ASG, a wypadki zdarzają się sporadycznie i tylko tam gdzie pojawia się głupota. To nie musi być zwykła zabawa w wojnę. Jeśli stworzy się interesującą fabułę (historyczną, związaną z danym miejscem) możemy poznawać historię, a harcerze uczyć się przez zabawę. Jestem pedagogiem i jestem wyczulony na takie sprawy. Moim zdaniem, nic złego się nie dzieje, kiedy harcerze raz na jakiś czas zagrają w ASG. Cele mogą być różne. pokazywanie historii, ciekawyc miejsc, nauka spostrzegawczości, cierpliwości, opanowanie. Poza tym jeśli maskujemy się używając roślinność, to też ludzie zwracają uwagę na to, co rośnie w danym miejscu. Poznają rośliny łąkowe, leśne itd. Wiedzą czym się charakteryzują, czasem spytają o nazwę. Rozwija też wyobraźnię, kiedy się tworzy scenariusze i sprawia, zę czasem trzeba zajrzeć do historii. Poza tym harcerze uczą się gospodarności(przynajmniej ci, których znam), bo na kulki i sprzęt trzeba zdobyć pieniądze. JEst jeszcze wiele rzeczy pozytywnych, o części już wczesniej napisałem, o reszcie już nie chcę pisać, bo nikt potem takiego tasiemca nie zechce czytać. Moim zdaniem niektórzy troszkę dramatyzują, mówiąc o zagrożeniach i jakie to złe to ASG. Wszyscy moi znajomi(nieharcerze) traktują to jako zabawę i możliwość wyszalenia się. Niektórzy tego potrzebują, nawet w harcerstwie.

jimmm, jeśłi jesteś z Dąbrowy Górniczej, to byłem na tym rajdzie o którym mówisz, i musze powiedzieć, zę ASG było wtedy świetnie wkomponowane w fabułę.
No , prawda ci to jest, choć te wszystkie cele wychowawcze doskonale i lepiej można uzyskać stosując pionierkę, przyrodoznawstwo, wychowanie gospodarcze, samarytankę, harcerską łaczność itp. itd. Ale skoro druzynowy chce harcerskie techniki realizowac przez
strzelanie kuleczkami.....cóż.
saper pisze:JEsłi przez to, ze jakiś instruktor gdzieś stracił oko nie mamy się bawić w ASG, to idąć tym tokiem myślenia, jeśli na nocnym biegu harcerze stracili życie, mamy nie robić gier nocnych? Chyba nie tędy droga.
Tak, Nie tędy !!!! To jakaś piramidalna bzdura ! Jakie oko ?! Jakie życie ?!
saper pisze:Wszystko zalezy od prowadzącego, jeśli jest osobą odpowiedzialną, to nic się nie stanie. Poza tym zrobi użytek z dobrej zabawy, gry i nauczy czegoś swych harcerzy. Takie jest moje zdanie i chyba go nie zmienię.
To prawda, tylko że nie wyobrażam sobie az tak nieodpowiedzialnego instruktora harcerskiego, to głęboka sprzeczność. Po prostu taki ktoś nie jest i nie może nim być. Z definicji.
Ostatnio zmieniony 22 sty 2007, 21:08 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 23 sty 2007, 13:11

StaryWilk pisze:To prawda, tylko że nie wyobrażam sobie az tak nieodpowiedzialnego instruktora harcerskiego, to głęboka sprzeczność. Po prostu taki ktoś nie jest i nie może nim być. Z definicji.
Tylko, że definicja nie ma odzwierciedlenia w przepisach... nawet naszych wewnętrznych, ZHPowskich.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 24 sty 2007, 13:22

gobelek pisze:Witam szanownych forumowiczów!
W związku z powyższymi dywagacjami pozwolę sobie zabrać głos w sprawie ASG oraz jego związku z innymi zajęciami, jak choćby skauting, survival, czy harcerstwo.
Survival, to nie techniki harcerskie. Filozofia puszczańska w harcerstwie - Ernesta Thompsona Setona, tzw Setonizm, to coś innego, dla mnie nieporównywalnego nawet.
Skauting i harcerstwo ? Przecież to masło maślane...
gobelek pisze:Jak dla mnie istnieje wiele zastosowań oraz sytuacji, w których te zajęcia można z powodzeniem łączyć. Dziwi mnie jedynie to, że zajmowanie się airsoftem jest dla niektórych z Was decydujące podczas oceny danej osoby. To, że prywatnie interesuję się survivalem, mam za sobą kilka wypraw i obozów szkoleniowych nie oznacza, że nie mogę interesować się również mniej "konstruktywnym" sportem, jak paintball czy asg. Pozoracje pola walki używane są np. w szkoleniach wojskowych nie dla zabawy, lecz w celu wyrobienia odruchów i reakcji automatycznych, czyli zdobycia tzw. nawyku mięśniowego. Uważam więc bzdurą wypowiedzi jak ta poniższa:
Dajmy sobie wreszcie spokój z tym "polem walki", i związanymi z nim "nawykami mięsniowymi" w harcerstwie. Harcerstwo ma być proobronne , a nie promilitarne, kurka wodna !
gobelek pisze:
marzenka pisze:Ot bawienie się w wojnę,które niczemu nie służy,ale choć przez chwilę można poudawać kimś kim się nie jest-dziecinada.
Rzeczywiście, a wyprawy do lasu bez wody i zapasów to co? Zabawa w Robinsona Cruzoe? Niektórzy używają takich środków do aktywnych treningów i moim zdaniem powyższe zdanie świadczy o tym, jak wiele stereotypów szanowna Marzenka wyznaje
Zaraz zaraz, chodzi o Trzy Pióra?, to nie jest srodek "aktywnych treningów", a piękna sprawność przyrodoznawcza i puszczańska
gobelek pisze:
marzenka pisze:Fajnie to ostatni jeden z moich harcerzy skwitował: "Phi przecież ja sie pistoletem na kulki to w wieku 7 lat strzelałem"-jak to usłyszałam,a było skierowanę do 19 i 20 latków to parsknęłam śmiechem...
Doskonale to świadczy o jego wychowawcach, skoro w tym wieku dali mu do zabawy potencjalnie niebezpieczną zabawkę...
marzenka pisze:Zabezpieczenia? Na początku po co? Z czasem dchodzi,że trzeba sobie jakieś okulary ochronne sprawić.
Na szczęście nie znam ekipy, która odrzucałaby postulat zwany Prawem ASG, a który jasno stanowi m.in. o potrzebie ochrony oczu oraz innych działań celem maksymalnej ochrony grających w airsoft (jest np. ograniczenie mocy replik używanych na bliskich dystansach). Widać, że szanowna koleżanka bardzo głęboko poznała temat przed wypowiedzią tutaj. Pozostaje nam jedynie pogratulować wnikliwości ;)
Właśnie, gdy zamieniamy środki w cele, gdy odwracamy metodyczne znaczenia, rodzą się takie właśnie sytuacje, z jednej strony brak elementarnej wiedzy z zakresu bezpieczeństwa, z drugiej przeświadczenie , że dane narzędzie to odpowiedź na wszystko.
Zajęcia zwane ASG, to tylko jedna z niezliczonych mozliwości, jeśli są wprowadzane w zgodzie z metodą wychowawczą, jeśli stanowią część programu pracy drużyny harcerskiej.
Wtedy zasady bezpieczeństwa są oczywistością.
gobelek pisze:Z przykładów na połączenie asg oraz wypadów kondycyjno-szkoleniowych podam np. wielodniową grę terenową na podstawie scenariusza fikcyjnej bitwy w Wietnamie, w której jedna drużyna (szkolona) odgrywa ekipę rozbitków USA uwięzionych w środku terytorium wroga, druga zaś wojsko Wietnamu. Różne wariacje dotyczą ustawień początkowych drużyn, ich przewag (np. samochód na stanie i wcześniejsza znajomość terenu dla Nam, jakość sprzętu dla USA) oraz dodatkowych celów do wypełnienia (zdobycie mapy terenu, zdobycie wody, budowa tymczasowego schronienia i przeczekanie tam przez pewien czas).
Z tym przykładem się kompletnie nie zgadzam, i nie chodzi mi o przekaz poziomu agresji.
Obie strony konfliktu wietnamskiego łamały elementarne prawa Człowieka. temu bym poswięcił zbiórkę Kuźnicy, a nie inscenizował wojnę. Moze jeszcze o My Lai ?
gobelek pisze:Przy okazji zapraszam do odwiedzenia, linkiem jest temat z forum mojej drużyny, w którym umieściłem pracę moich znajomych z uczelni psychologicznej, którzy na zaliczenie robili badania nad wpływem asg na poziom agresji:
http://asg.badi.pl/viewtopic.php?t=226
Praca oraz podobne, profesjonalne badania doskonale pokazują profil psychologiczny osoby zajmującej się podobnymi "zabawami". W większości to dojrzali, poważni ludzie, szukający w ASG sposobu na ciekawe i bardzo aktywne spędzenie wolnego czasu na świeżym powietrzu, a nie możliwości przestrzelenia kogoś kulką, czy poznawania wojskowego drylu.
Tzn. że ZHP nie składa się z dzieci i młodzieży /podmiotów wychowania] a "porządnych i dojrzałych ludzi" ? W efekcie tak, ale jest do tego cała wychowawcza droga...niekoniecznie przez "nawyki mięśniowe"
Co do prezentowanych badań, kogo one dotyczą ?
gobelek pisze:Na naszych spotkaniach liczy się przyjemność z gry, a nie wyniesione umiejętności, ale siłą rzeczy i niejako przy okazji rozwijamy koordynację ruchową, zgranie w zespołach oraz kondycję fizyczną. Dziwi mnie, że niektórzy z moich szanownych przedmówców nie zauważają niewątpliwego związku asg z innymi, podobnymi i również wymagającymi współdziałania w drużynie zajęciami, jak choćby harcerstwo...
Nie bardzo rozumiem, tzn że w drużynie mamy jakieś zajęcia i......harcerstwo ?!
Na forum harcerskim warto by było podejmować dyskusję ze znajomością rzeczy - "przyganiał kocioł garnkowi", to w kontekscie pretensji do Marzenki :D

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 21 lut 2007, 14:29

Wiesz nawet nie chce mi się szerzej pisać, więc na szybko tylko 2 sprawy. Po pierwsze surviwal jest sztuką przeżycia w obcym i wrogim środowisku, w harcerstwie mamy puszczaństwo które jest sztuką współżycia z przyjaznym nam otoczeniem, widzisz różnicę? Po 2, asg to forma a skauting to chyba coś więcej ? Oczywiście, że gry asg mogą być stosowane w pracy harcerskiej, tak jak jazda na rowerze, pływanie, czy taniec towarzyski. Jedna z form mająca swoje plusy i minusy.
Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 22 lut 2007, 10:34

Dzięki Sikor, wyręczyłeś mnie doskonale i wyczerpująco :D

kamilek7
Użytkownik
Posty: 54
Rejestracja: 17 sie 2006, 14:51
Lokalizacja: Janów Lubelski
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kamilek7 » 07 mar 2007, 11:35

osobiście nie mam nic przeciwko ASG bo lubię się postrzelać... fajnie jest się postrzelać... to zbliża ludzi :D
ludzie pozostaną w mej pamięci...;/

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Program”